Hmmm.. Mam pewien problem. Pomóżcie mi i doradźcie co Wy byście zrobiły na moim miejscu.
Nie wiem od czego zacząć... Otóż mój narzeczony wyjechał na poligon, znaczy się chce zostać strażakiem i musi być przez 2 miesiące skoszarowany, jak wiadomo co się z tym wiąże brak kontaktu, nie wiem jak się czuje, co u niego.. ale tu nie o to chodzi. Wiadomo mogę to 'przeboleć' i wytrzymać, ale to co się dzieje ostatnio w moim życiu doprowadza mnie do załamania nerwowego. Otóż jego rodzice chcieli aby syn miał jak najlepsze życie, wiadomo ojciec emerytowany strażak, i chcieli by synek poszedł w jego ślady, tłumacząc się tym, że będziemy mieli oboje lepsze życie, jego mama powtarza ciężko jest teraz o pracę, więc jak ON się wyuczy to Ty nie będziesz musiała pracować. Taaa.. wszystko pięknie, ładnie, ale nie wierze w 'szczere' intencje teściowej.. Na początku oboje jeszcze studiowaliśmy, ja już skończyłam zostałam technikiem ekonomistą, on miał zostać nauczycielem lecz oczywiście jego rodzice poprowadzili go na inną ścieżkę zawodową. Na początku spotykaliśmy się co weekend, było pięknie, romantycznie, fajnie, planowaliśmy wspólną przyszłość.. lecz teraz nie wiem czy tego chcę. Nie będę się tutaj rozpisywać co dokładnie się działo ( bo by nie starczyło mi czasu ) ale wszyscy jak w gorączce przygotowywali go do tego wyjazdu, ja wiadomo za dużo nie mogłam się sprzeciwiać.. w końcu to Jego życie i jeśli zgodził się na to, to ja nie będę odwodzić go od tego pomysłu, ale teraz nie wiem czy dobrze zrobiłam. Jak już wspomniałam nie mam kontaktu, czasami wysyła 3 smsy na dzień, najbardziej boli mnie to, że zostawił mnie samą z problemami, w sumie nigdy nie potrafił mi jakoś pomóc, ale zawsze mogłam z nim o tym pogadać, wypłakać się, a teraz ? Staram się nie dzwonić do niego i nie pisać z byle problemem, bo wiadomo ma tam swoję życie i musi się skupić na tej swojej 'szkole'.. ale ja już nie daję rady. Od 3 miesięcy szukam pracy, nie mogę nigdzie znaleźć.. jest tak bardzo ciężko, mysłałam, że jak znajdę pracę to jakoś szybciej mi ten czas zleci.. niestety jej nie znalazłam co jest też przyczyną mojego załamania, ale wiecie bo mój narzeczony na to ? Gdy już zdarzy się, że zadzwoni i spyta co u mnie to mówię mu wszystko, że jest tak i tak, że bardzo ciężko i wiecie, że On nawet nie jest w stanie mnie uspokoić jak zdarzy mi się rozpłakać do słuchawki.. powtarza jakieś bezsensowne rozwiązania, które w ogóle nie mają sensu. Mam wrażenie, że zostawił mnie z tym wszystkim samą, z tymi wszystkimi problemami samą, nie mam z kim o tym pogadać. Najbardziej boli mnie to, że ja zawsze się z Nim liczę, jeśli mam podjąć jakąś decyzję, zawsze stawiam go na pierwszym miejscy, zawsze zastanawiam się czym dam radę pogodzić np pracę z naszymi spotkaniami, a on? Mam wrażenie, że obchodzi go tylko to, że jemu jest dobrze, zadzwoni do mnie, napisze, ale wydaję mi się, że tak jakby z przyzwyczajenia, napisałam mu parę razy długich bardzo długich smsów bo inaczej nie mam jak, ale nic nie zakumał. Napisał tylko, że mnie kocha i że pojechał tam dla mnie? Tylko powiedźcie jak dla mnie? Ja tego nie chciałam, poźniej tylko już się w to nie mieszałam, myślałam ze wybierze dobrze, a on posłuchał rodziców. Mam wrażenie, że Oni zrobili to specjalnie, żebym może go zostawiła, a on wyuczony znjadzie lepszą, bogatszą, modrzejszą kandydatkę. Niby nigdy nić do mnie nie mieli, starałam się im pomagac ile razy umyłam kuchnię Jego mamie gdy przyszła zmęczona z pracy. Nie wiem już co robić. Pisze mu że to koniec a on NIE NIE , ale ile ja mam czekać mam przeczekać 2 lata aż skończy to cholerstwo ? wtedy bedzie mnie utrzymywal ostatnio dal mi takie rozwiazanie a ja do niego ze tak bardzo dba o lepsza przyszlosc a marnuje sobie terazniejszosc... i co mam czekac 2 lata tak ? a co teraz ? teraz rodzice maja mnie utrzymywac? pomożcie.. dajcie jakies roziwazanie. zostawić go ??? niech sie uczy tam niech bedzie z kims innym szczesliwy ???
Podobne tematy
nikt nie pomoże ?
Hey, ale z tego co wynika z Twojej wypowiedzi to mamin synek - robi to co rodzice karzą a Ciebie boli, że nie masz decydujacego zdania w waszym związku... z tym, że jak tak dalej pójdzie to nie będzie niczego między wami skoro nie macie jeszcze ślubu a już takie problemy... echhh
Z góry sorry za brak składni ale wysączyłem CarloRossi... i brnę przez niedzielę... ;-)
Jakie sama widzisz rozwiązanie w tej sytuacji?
Co wg Ciebie Twój chłopak powinien zrobić?
Ja nie wiem.. żeby on chociaż inaczej sie zachowywal. Nie wiem np pisal inaczej smsy a nie w stylu ze on sie stara a to sa takie bezsenswone rozwiazania problemow ze ja opadam z sil. czy naprawde sie tak pomylilam ?? Wiem ze moze tam nie moc pisac bo oficer to i tamto ale jak zaczynam wytykac mu problem to on sie broni " ale ty sie zgodzilas" a co ja mialam zrobic ? jak ciagle jego rodzice powtarzali ze jak tam nie pojdzie to zmarnuje sobie zycie . mieli mnie znienawidzic? wiem jak ciezko jest z praca mialam go na to samo skazac ?? po strazy od razu dostanie jednostke i prace.
a to sa takie bezsenswone rozwiazania problemow ze ja opadam z sil.
Możesz podać przykład? Ciężko się odnieść jeśli nie wiemy co napisał, zaproponował.
Hmmm.. Np napisal mi ze on to robi dla mnie zeby miec lepsza przyszlosc. napisalam mu ze ma zauwazyc ze tak bardzo pragnie lepszej przyslosci a pieprzy nam sie teraznijeszosc nic mi juz na to nie odp. a jak powiedzialam mu o pracy to on do mnie ze mam jezdzic i roznosic cv ze on we mnie wierzy ( mam wrazenie ze powiedzial to na odczep sie) ja do niego ze roznosilam caly lipiec i sierpien przesiedzialam godizny w necie zeby wysylac aplikacje a on do mnie nic juz tylko uda sie wszystko bedzie ok poczekaj 2 lata ja bede cie utrzymywal a ja mu na to a co teraz ? a on ze nie wie on jest tutaj i nie moze ze mna gadac i mi pomoc moze mam isc do jego starej pracy a ja ze skonczylam ekonomike nie chce sprzedawac telefonow gdzie juz bylam i on naprawde nie rozumie ze ja pochodze z alego miasta by dojechac do wieszego potrzebuje na dojazd a skad mam brac ??? od rodzicow ?? jak oni tez nie maja ?? czepia sie ze nie przyjade na jego przysiegie w pazdzierniku ale ja nie mam za co ; (((( a najlepsze kiedys bylo o zareczynach... chce sie ze mna zareczac a powiedzial ze on nie chce spraszac swpich rodzicow i ze nie zareczy sie tradycyjnie z klekaniem przede mna bo juz raz przede mna klekal ..
(
Karolina2308 - trochę przesadzasz. Przeżywasz, bo sama nie masz pracy, a twojego faceta nie ma pod ręką. Ale nie martw się - to minie. Musisz tylko zacisnąć zęby i przetrzymać ten trudny czas. Zrozum, że on się nie rozdwoi. Sama widzisz, jak trudno o pracę - a jemu się udało. Wymaga to jedynie trochę poświęcenia zarówno z twojej, jak i jego strony. Uwierz - jemu też nie jest łatwo. Byłem żołnierzem zawodowym - wiem jak rozłąka wpływa na człowieka. Nawet na tego najmniej wrażliwego...
Do października jest jeszcze sporo czasu - zdążysz zorganizować sobie trochę pieniędzy, o ile będziesz naprawdę chciała.
To powiedzcie chociaz jak powinnam sie zachowac? ja go przez pierwszy tydzien wspieralam, pisalam czy wszystko u niego ok, czy dobrze sie czuje itd. co mam zrobic jesli on wie jaka jest moja ssytuacja w domu a daje takie roziwazania ( na odczep sie bylyby cos powiedziec?) doradzcie.. dzis juz nie wytrzymalam napisalam mu wszystko co mysle i wylaczylam telefon.. dobrze robie ? Prosze nie zrozumcie mnie zle, ja go kocham ale mam wrazenie ze juz nie nadajemy na tych samych falach ja zle znosze rozlaki tymbardziej jeszcze jak on jest taki obojetny na to wszystko ;(((
Jesteś sfrustrowana, bo nie możesz znaleźć pracy i czujesz, że nie masz od nikogo wsparcia.
Pocieszę Cię właśnie zaczyna się dobry okres na poszukiwanie pracy- do tego potrzeba jednak cierpliwości i determinacji. Nadal wysyłaj CV, chodź na rozmowy..
Nie rozumiem tylko w jakim zawodzie siebie widzisz, co chciałabyś robić?
Technik ekonomista to nie magister, czyli wnioskuję że przerwałaś studia aby pójść do pracy, czy tak?
Co do Twojego chłopaka - to on nie ma jak Ci pomóc na ten moment. Jedyne co może - to ukończyć to co rozpoczął. Jeśli będziesz go namawiała żeby przerwał studia - to skończy się tym, że do końca życia będzie Ci wymawiał że zniszczyłaś jego marzenia i życie. Chcesz tego?
Wiecie co mi napisal ze nie wiem jak mi pomoc ? dlaczego ja potrafie dawac mu rozwiazania a on nie. Ostatnio powiedzial ze on nie ma takiej wiedzy o zwiazkach jak ja ? co to ma znaczyc ? ze jestem tylko do posprzataj ugotuj i pozamiataj ? Nie chce zepsuc jego marzen dlatego tez godzilam sie na ta jego szkole. ;( tyle ze nigdy przez nikogo nie plakalam tyle co przez niego. On nie ma pojecia o zwiazkach ? to co nie wie czego jego przyszla zona pragnie czego chce uslyszec od przyszelgo meza ? jestesmy dorosli a on zachowuje sie jak 15 latek ;(( probowalam przez kilka dni do niego nie odzywac ale zawsze wymiekam lituje sie nad nim ulegam bo nie che klotni nie chce by mial przeze mnie problemy by skupil sie na tym co teraz robi, zawsze stawiam go na pierwszym mijescu on tak nie moze ??
Ty się litujesz nad nim?
Póki co, z tego co widzę, to bajzel jest z tobą i w tobie. Cokolwiek by nie napisał, to ty i tak zanegujesz.
;(((
15 2012-09-09 20:00:22 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-09-09 20:05:06)
Wiecie co mi napisal ze nie wiem jak mi pomoc ? dlaczego ja potrafie dawac mu rozwiazania a on nie. Ostatnio powiedzial ze on nie ma takiej wiedzy o zwiazkach jak ja ? co to ma znaczyc ? ze jestem tylko do posprzataj ugotuj i pozamiataj ? Nie chce zepsuc jego marzen dlatego tez godzilam sie na ta jego szkole. ;( tyle ze nigdy przez nikogo nie plakalam tyle co przez niego. On nie ma pojecia o zwiazkach ? to co nie wie czego jego przyszla zona pragnie czego chce uslyszec od przyszelgo meza ? jestesmy dorosli a on zachowuje sie jak 15 latek ;(( probowalam przez kilka dni do niego nie odzywac ale zawsze wymiekam lituje sie nad nim ulegam bo nie che klotni nie chce by mial przeze mnie problemy by skupil sie na tym co teraz robi, zawsze stawiam go na pierwszym mijescu on tak nie moze ??
Gdybyś była na jego miejscu co byś zrobiła/doradziła?
W jaki sposób miałby Ci pokazać że jesteś na pierwszym miejscu??
Dodam jeszcze: szantaże emocjonalne, płacz, fochy i milczenie... to nie jest oznaka miłości i szacunku do partnera. Zaufaj mu i skup się na szukaniu pracy a nie wyszukiwaniu powodów do zranienia kogoś, kogo jak piszesz, kochasz..
nie wiem pokazywac ze przejmuje sie moimi problemami.. a nie glupie gadanie bedzie ok zobaczysz... nie bedzie.. i wszyscy wiemy ze nikogo nie pociesza "bedzie dobrze".
nie wiem pokazywac ze przejmuje sie moimi problemami.. a nie glupie gadanie bedzie ok zobaczysz... nie bedzie.. i wszyscy wiemy ze nikogo nie pociesza "bedzie dobrze".
Moim zdaniem sama nie wiesz jak miałby Ci pomóc a od niego oczekujesz niemożliwego.
Stwarzasz problemy - bo Tobie jest źle i chcesz aby jemu też było. Nie uważasz, że to dość dziecinne?
Zajmij się sobą, swoim rozwojem - niedługo znajdziesz pracę, poznasz nowych ludzi.. zobaczysz jak zmienisz sposób postrzegania pewnych spraw ![]()
Tak czytam Twoje posty i nie żal mi Ciebie ale Twojego faceta, bo to Ty zachowujesz się jak histeryczka - kobieta, która potrafi tylko użalać się nad swoim losem, płakać i marudzić że nic jej nie wychodzi, a do tego obarczać tym faceta - to jak dla mnie dramat.
Zobacz, teraz on jest w szkole, do października się nie zobaczycie, a później podejrzewam, że będziecie się widywać w miarę możliwości w weekendy i co wtedy - za każdym razem jak przyjedzie będziesz mu opowiadać jaka to jesteś nieszczęśliwa? Kto taką kobietę zniesie? A może on też sobie wyobrażał, że jego kobieta będzie zaradną osóbką, starającą się jakoś ogarnąć w tych czasach a nie tylko wiecznie płaczącą mu do ucha nieszczęśliwą niewiastą i do tego oczekującą, że facet niczym rycerz na białym koniu nie tylko ją będzie utrzymywał, ale jeszcze będzie miał pewnie 100% czasu dla niej i cierpliwie znosił utyskiwania na zły świat. I co najważniejsze - ma to być tu i teraz. Z takim Twoim podejściem jeśli przez te dwa lata nie zakręci się wokół niego jakaś bardziej przebojowa dziewczyna, to może się okazać, że jak już skończy tą szkołę i już będzie mógł "wziąć Cie na swoje barki" nie będzie miał zwyczajnie na to ochoty. A jak nadal będziesz tylko narzekać, to w końcu zamiast się cieszyć Twoimi telefonami będą mu się jedynie to kojarzyły, z przykrym obowiązkiem wysłuchania kolejnych żali z Twojej strony, a przecież nie o to chodzi.
Co do jego odpowiedzi na Twoje pytania to nie wiem czego jeszcze się spodziewasz, no bo co można w takie sytuacji powiedzieć - ona stara sie Cię pocieszyć, podkreśla Twoje zalety i powtarza, że będzie dobrze bo w to wierzy, a najwyraźniej inne jego sugestie bombardowałaś pesymizmem więc się nawet na nic więcej nie wysila. Zresztą nawet gdyby nie miał żadnej konkretnej recepty to nie przestępstwo, przecież nie pójdzie za Ciebie na te rozmowy. Pracę musisz znaleźć sama i chociaż może zajmie Ci to trochę czasu w końcu się uda. Czasami pewne rzeczy przychodzą nam z trudnością, ale jak sama zauważyłaś nie jesteście już dziećmi, a życie to nie zabawa i czasem daje nieźle w d..ę.
Życzę Ci powodzenia w szukaniu pracy i pomyśl nad tym czy przez takie swoje zachowanie nie dążysz do rozpadu tego związku. W końcu każdy ma granice swojej cierpliwości, a przebywanie z nowymi ludźmi, obserwowanie innych związków, układów i relacji potrafi te granice nieźle zaostrzyć.