Cześć. Jest pewien chłopak, znamy sie ze szkoły. W zeszłym roku rozpoczęłam naukę w technikum. Oczywiście głupia liczyłam na wielka miłość wraz ze zmianą szkoły. Jednak marzenie głupiej zaczęło się spełniać. Jakoś na początku II semestru znalazł się pewnien pan ze starszej klasy. Długo krążył wokół mnie nim odważył się napisać. Jednak na początku marca napisał. Ładnie się przedstawił, powiedział że chciałby mnie bliżej poznać.Troche popisaliśmy, zaprosił mnie na przejażdżke rowerkiem. Spędziliśmy pare godzin razem, było wesolo. W szkołe raczej ze sobą nie rozmawialiśmy tylko raz zaprosił mnie na kawe. Za to wieczory spędzaliśmy na pisaniu na gg. Bardzo go polubiłam, zbliżyliśmy sie do siebie. Mieszkamy dość daleko od siebie, więc ze spotkaniami nie było tak prosto. Jednak jak to mówia "dla chcącego nic trudnego". Umówiliśmy sie kilka razy jednak do tych spotkań nie dochodziło z róznych przyczyn losowych. No ale co tam rozmowy na gg jakoś nam wystarczały. Jednak z samych takich rozmów nie mogło być nic więcej jak zwykła znajomość.. Jestem pewna, że gdybyśmy się spotkali i porozmawiali w cztery oczy poszlibyśmy o krok dalej. Po rozmowach na gg czasem zastanawiałam się czy napewno nadal jesteśmy tylko znajomymi, jednak nie poruszałam tego tematu. I to był mój błąd. 1,5 miesiąca temu dowiedziałam się, ze kogoś ma.. Byłam załamana..Zabolało tym bardziej, że on sam mi o tym nie powiedział, a jednak po tym jak pisał ze mna jednak powinien. Troche najechałam na niego z tego powodu..Tłumaczył ze chciał mi powiedzieć ale w najdelikatniejszy sposób bla bla bla..a poźniej, żeby się bronić, że nie wiedział, że coś tam do niego czuje, że pisaliśmy zawsze powierzchownie, jak koledzy. Taa... czy koleżankom piszemy miłe słówka i zakładamy się z nimi o pocałunki?! I nie mówie tu o zwyklych buziakach, bo on smiał się targować (miały to być namietne pocałunki)... Tak się złożyło, że akurat kilka dni po naszej ostatniej rozmowie wyjeżdzał na kilka tygodni za granice. Kilka godzin przed wyjazdem postanowił sie pożegnać po mimo tego że byłam na niego zła. Ja głupia troszke zmiękłam i powiedziałam że nie jestem już na niego wsciekla... No ale mniejsza.. Tydzień przed jego powrotem zerwal z tamta dziewczyna, ja oczywiscie znów pogrążona w nadzieji.. Mialam nadzieje ze jak wróci to sie odezwie i jakoś poukladamy tamte sprawy.. w końcu jak sie żegnał dopisał "do usłyszenia za kilka tygodni".. Jednak wrocil 2 dni temu i się nie odezwał.. A ja odchodze od zmysłow, nie wiem co mam robić, nie potrafie o nim zapomnieć, boli mnie to że tak naprawdę nie dostałam szansy,oraz że ta sprawa nie jest do konca wyjasniona. Nie wiem czy powinnam napisać, czy odpuścić. Nie chce się narzucać chodz on nigdy nie powiedział mi ani nie dał do zrozumienia, że nie chce ze mną rozmawiać. Z drugiej zaś strony boje się ze będe załować, że nie spróbowałam raz jeszcze.
Możecie pomyśleć że to głupia opowieść dziewczyny która nie ma pojęcia co to prawdziwe problemy i tak naprawde zranione serce, ale to boli.. Bardzo boli i nie mam już siły dłużej myśleć jak postapić, a przecież nie potrafie przestać. Nawet przyjaciólki nie potrafia pomóc więc postanowialam napisać tu. Mam nadzieję, że chodz wy mi coś sensownego podpowiecie.
Podobne tematy
Cześć młoda. Boli... pewnie, że boli. W tym wieku jak nie wiem co.... ale wiesz pomyśl o tym w ten sposób - jeśli coś z tego miało by być to by było. Upewnić się, żeby potem nie żałować?? hm wybacz ale nie ma na to sposobu. Nawet z tym samym partnerem może totalnie nie wypalić dzisiaj a np. za 3 lata będzie extra. Ja osobiście uważam, że nie ma dwóch połówek jabłka czy pomarańczy - choć przez wiele lat w to wierzyłam ... nota bene o wiele lat za długo. Po prostu są ludzie, z którymi można stworzyć wyjątkowy związek a z innymi po prostu NIE. Najzabawniejsze, że to wtedy kiedy nam mniej zależy układa się lepiej. Nie znaczy to, że ma nam nie zależeć - wręcz przeciwnie ale tym należy sterować - okazywać tyle ile jest niezbędne. Aha jak jemu będzie zależeć to się odezwie - ale wtedy podejdź do tego z dystansem - zobaczysz - jak odpuści to znaczy w ogóle mu nie zależało. Luz... dziewczyno ... luz. Jeszcze zdążysz się unieszczęśliwić. Może nawet nie raz. Pozdrawiam i życzę pwodzenia
Dzięki supermenka, pewnie masz rację. Coś w mojej głowie wciąż mi to mówi, jednak drugie coś każe działać. No nic czasem trzeba zostawić rzeczy samym sobie.
no w twoim wieku to naprawde boli a jakie scenariusze sie uklada czasem nawet po nic nie znaczacym usmiechu.......jak nie ten to zaraz pewnie pojawi sie inny kolega a wielkicg milosci jeszcze nie jedna bedziesz miec..
Poczekaj,jak facetowi zależy,zrobi wszystko,by do Ciebie dotrzeć.Jak się nie odezwie,odpuść.Nie narzucaj się,bo nikt tego nie lubi.