Już niedługo święta - myślę, że to spory problem dla wszystkich dziewczyn, które walczą z dodatkowymi kilogramami. Jak sobie radzicie w sytuacji, kiedy świąteczne stoły aż uginają się od przysmaków, na które akurat nie można sobie pozwolić? Przestawić na dietę całą rodzinę? Zawiesić odchudzanie? A może polegać tylko i wyłącznie na własnej silnej woli? No i jak, gdy wybieramy się z wizytą grzecznie odmawiać gospodarzom, którzy obrażają się, gdy nie chcemy skosztować "tylko kawałeczka" kalorycznej pieczeni lub ciasta?
Ciekawa jestem jak radzicie sobie w takich sytuacjach ![]()
Podobne tematy
Ja nigdy się nie objadałam.Ale przez grzeczność próbuję różnych potraw,kiedy jestem z wizytą.Porcje są niewielkie,ale zawsze są.Ciast nie lubię,ale się częstuję.Wszędzie powinien obowiązywać umiar,skromność,rozsądek.
Zawsze lubilam zjeść. Ale też zawsze walczyłam ze zbędnymi kilogramami. Teraz to się zmieniło. Jem dużo mniej , lecz prawie wszystko. Nie można również przez to, że my się dochudzamy zaniedbać rodziny. Należy szykować dla wszystkich,Myślę, jeść z umiarem i to jest najlepsze rozwiązanie. Zawsze się częstuję lecz mniej niż inni. Lecz nie ukrywam jestem łasuchem.
Czyli wszystko,ale z umiarem.
Tak wszystko z umiarem. Nie można popadać ze skrajności w skrajność.