święta - same problemy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 72 ]

Temat: święta - same problemy

Witajcie.
Postanowiłam założyć tu konto aby się was poradzić. Zwłaszcza zależy mi na opiniach żon lub kobiet w długoletnich związkach.
Od niedawna jestem żoną, sformalizowaliśmy długoletni związek i z miłości ale też z przyczyn formalno-prawnych, aby mieć czystą , jasną sytuację.
Przez te wszystkie lata widywałam się z partnerem na święta w wigilię, albo kolejne dni świąt.
Nie stanowiło to dla nas jakiegoś problemu.
Gdy widzieliśmy się w wigilię wtedy święta w moim rodzinnym domu były organizowane wcześniej aby mój Partner mógł z nami być i potem pojechać do swojej rodziny.
Moja teściowa mnie nigdy na święta do siebie nie zapraszała, nawet gdy byliśmy już narzeczeństwem - po prostu mnie nie lubi, dała to kiedyś dobitnie do zrozumienia.
Więc nasze relacje a raczej moje relacje z rodziną męża są chłodne, kurtuazyjne. Już w rozmowach pojawiły się sugestie męża że na święta mamy jechać do jego rodziny, rozumiem że chce się z nimi spotkać, ale u moich rodziców sytuacja nie jest wesoła. Oboje są chorzy, i to ciężko, ojciec ma problemy zdrowotne i problem z poruszaniem się - musi chodzić wsparty choćby o kuli, mama walczy z chorobą nowotworową, mam jeszcze rodzeństwo ale to są podlotki które nie są w stanie nic przygotować. Cała organizacja świąt spada na mnie, łącznie z zajęciem się sprzątaniem 2 domów (nasz i moich rodziców) gotowaniem wigilijnych potraw, stołem, prezentami itp. Po kolacji również muszę wszystko choć częściowo uprzątnąć. No i tu jest problem, brak mojej obecności to brak wigilii u rodziców bo sami tego wszystkiego nie zorganizują, mąż uważa że możemy przyjść na chwilę i pojechać do niego... ale nie wyobrażam tego sobie, nie wyobrażam sobie zostawić rodziców z tym wszystkim samych, zwłaszcza mamy. Połączenie obu wigilii niestety nie wchodzi w grę, moi teściowie rodziców nie zaproszą, a i moi rodzice nie pałają do takiego pomysłu chęcią, już pomijając fakt że nie mamy miejsca żeby tyle osób pomieścić - mój mąż ma rodzeństwo + ich partnerzy, ciotki rodzice, dziadki.
Jestem po prostu tym przytłoczona, nie chcę być na świętach u ludzi którzy nie darzą mnie sympatią, zostawiając rodziców samych sobie.
Proszę o jakieś sugestie jak to wszystko rozwiązać.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: święta - same problemy

Porozmawiać szczerze z mężem. Albo pokazać mu swoją wypowiedź na tym forum.

3

Odp: święta - same problemy
Cyngli napisał/a:

Porozmawiać szczerze z mężem. Albo pokazać mu swoją wypowiedź na tym forum.

Rozmawiałam, ale on nie widzi problemu, uważa że możemy do moich rodziców przyjść na chwilę wcześniej a potem pojechać do jego rodziny ( to jedno duże miasto - ale dwa skrajne końce). Uważa że można zrobić tak jak on robił kiedyś przychodząc do rodziców. Ale ja jeszcze muszę wszystko przygotować, stół, podrzucić prezenty, odgrzać potrawy, wyłożyć na półmisku, wazy, usmażyć rybę, a potem wszystko z tego stołu uprzątnąć pochować.... Dla niego nie ma problemu, uważa że wszystko robi się w 5 minut. Im dłużej o tym myślę tym przypominam sobie kolejne rzeczy które muszę zrobić.
Do tego wizja świąt u niego, z ludźmi którzy mnie tolerują. odzywają się w sposób uszczypliwy, o samych prezentach aż nie chce mi się dla nich myśleć, no i wypadałoby żebym coś na ten ich wigiliny stół przywiozła a nie przyjechała z pustymi rękami.
Najbardziej bym chciała żeby po wigilii u moich rodziców mąż pojechał do swojej rodziny a ja mogłabym w  tym czasie wszystko doprowadzić do porządku.

4 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-11-21 15:40:39)

Odp: święta - same problemy

Kompromis albo stawiasz na swoim.

Ja pojechalabym na godzinkę do jego rodziców, a resztę Wigilii spedzilabym u swoich rodziców, gdyż potrzebują pomocy. On może zostać u swoich lub jechać z Tobą. Niech wybierze.

5

Odp: święta - same problemy

To moze tak sie uda, jak piszesz. On po Wigilii do swoich rodzicow. A w pierwszy dzien Swiat, Wy razem do Jego rodzicow - bo tak wypada.
Ciezka sytuacja.. Bo jesli np, w Wigilie Ty u swoich a On u swoich, to bedzie Ci przykro, co?

6

Odp: święta - same problemy

No, wlasnie. Bo u Niego Wigilia moze byc wczesniej, u Twoich rodzicow pozniej. Wiec wtedy rzeczywiscie, na godzinke do nich a potem do swoich rodzicow...

7 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2017-11-21 15:57:54)

Odp: święta - same problemy

O ile możecie sobie na to pozwolić - nie musisz gotować większości potraw, czy sprzątać całego domu.
Wiele rzeczy możesz po prostu zamówić przed świętami, czy kupić gotowe potrawy.
Możesz również wynająć usługi sprzątające, jeśli zależy Ci na gruntownych porządkach przed Świętami.

Podlotki podlotkami, ale chyba potrafią sprzątnąć ze stołu po kolacji i włożyć naczynia do zmywarki, a potrawy do lodówki ?
To nic trudnego, nawet dla podlotków, nie musisz przyjmować na siebie całego ciężaru przygotowań, i całego sprzątania po wieczerzy.

Możecie rozłożyć czas na wieczerzę wigilijną i ewentualną kurtuazyjną wizytę po kolacji u Twoich teściów.

Ale najpierw pomów o tym wszystkim szczerze z mężem, on powinien znać Twoje uczucia i wątpliwości.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

8 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-11-21 16:11:57)

Odp: święta - same problemy

Jeśli to jedno miasto, to na prawdę nie ma problemu. Wszystko można zorganizować, wystarczy chcieć.
Kompromisem byłoby zostać na wigilie we dwoje, a do jednych rodziców w jedno święto, do drugich w drugie. Jednak z w.w. sytuacji wynika, ze to niemożliwe.
Mi osobiście nie odpowiadałaby wersja, że on zostaje tam sam. W końcu jesteśmy rodziną (teraz to Ty jesteś jego rodziną na pierwszym miejscu), więc razem przyjeżdżamy i razem odjeżdżamy.
Mam małą dygresję.
Zasugeruję też inną rzecz. Ludzie za bardzo szaleją w związku ze świętami. Nie nakładaj sobie bata, że musisz wysprzątać dwie chałupy i ukucharzyć dwie.
Święta to nie ciężka harówa, to mile spędzony czas w gronie najbliższych. Moze być nieumyte okno, może być 10 potraw na stole... to naprawdę nie jest ważne! Co fajnego jest w tym, ze będziesz obrabiać 2 domy i zasiądziesz z wywalonym jęzorem, wkurzona i padnięta na  twarz?
Ja sprzątam głównie u mamy w domu, bo jej już nie zmienię. Nie rozumie, że nic się nie stanie gdy raz nie wytrzepię dywanu. Ja u siebie sprzątam jak zwykle , czyli normalnie, bez szału. Sprzątając na bieżąco nie mam syfu w domu. wolę sprzątać generalnie w Nowy Rok wink .  Kucharzę u siebie w domu, uzgadniając menu z mamą. Potem to przywożę do niej.
Jeśli mama chce i czuje się dobrze, to sama zawsze coś tam zrobi swojego wink . Jeśli nie, to jemy co ja przygotowałam u siebie.
Nie czuję się aż tak abrdzo obciążona dwoma domami, bo nie narzucam sobie presji. Tak więc możesz nieco wyluzować w tej kwestii big_smile .

"Przepis na dobry stosunek do siebie:
Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie."

9 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-11-21 16:19:21)

Odp: święta - same problemy

_czarodziejka a nie prościej zamiast odwalać jakiś obrządek z kupą żarcia i niby miłą atmosferą przy stole pozwolić sobie odpocząć?
Mąż powinien zrozumieć sytuację w twoim domu, tak po ludzku - starzy schorowani ludzie, może bardziej wartościowe jest posiedzieć i porozmawiać skoro twoja matka walczy z nowotworem (życie jej zdrowia, by pokonała chorobę), ale  przecież to mogą być ostatnie wspólne święta? czy coś się stanie jak podłoga nie będzie na wysoki połysk, tylko pozamiatana? (musisz sprzątać swoje mieszkanie, skoro święta spędzacie poza domem?), co się stanie jeśli będzie kilka potraw zamówionych zamiast stołu uginającego się pod ciężarem jedzenia.
Jeśli mąż chciałby spędzić z rodzicami, to niech pojedzie tam, a ty zostań u swoich (czy symbolicznie pojedź na godzinę).
Chcesz celebrować obłudę, rytuał, składać życzenia ludziom, którzy ciebie nie lubią (z wzajemnością)?

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts
Odp: święta - same problemy

A dlaczego musisz jechać do rodziców męża na wigilię? Nigdy Cię nie zapraszali, czyżby małżeństwo i papierek magicznie sprawił, że im się odwidziało?

Wydaje mi się, że wcale nie masz ochoty do nich jechać. Więc dlaczego czujesz takim przymus, skoro przez x lat tego nie robiłaś?

Pomijam fakt sprzątania 2 domów i gotowania dla wszystkich.

11 Ostatnio edytowany przez _czarodziejka (2017-11-21 17:56:38)

Odp: święta - same problemy

Dziękuję dziewczyny za odpowiedź, wszystkie dokładnie przeczytałam.
Jeżeli chodzi o sprzątanie ty po prostu chcę to zrobić dla rodziców, aby na święta było "normalnie" tak jak to przez wiele lat robiła mama a później my razem, nie chce żeby czuli że jest gorzej.
Jedzenia nie chce zamówić.... No może pierogi gdy nie będę już miała siły albo czasu żeby je zrobić, ale barszcz ryby i sałatki chce zrobić takie nasze domowe świeże. Oczywiście podlotki zostaną zagonione do pracy na tyle na ile będą mogły coś zrobić.
Przyznam że nie mam ochoty być u teściów na święta, wiele lat byliśmy w nieformalnym związku, wtedy nigdy teściowie nie zapraszali nas na święta...w ogóle nie zapraszali nas razem, albo bardzo bardzo rzadko, w tym roku cóż, nie wypada wartosic syn bez żony, ale wyobrażam sobie tą wspaniałą świąteczną rodzinną atmosferę... Oczywiście mogłabym powiedzieć że nie jadę i już, bo tak, ale też nie chcę robić przykrości mężowi...
Swoje mieszkanie również sprzątam bo na kolejny dzień świąt 1 lub 2 będziemy mieli gości, oraz możliwe że i moi rodzice przyjdą, więc chcę mieć porządek - nie szoruje kafelkow szczoteczka do zębów

12

Odp: święta - same problemy

Czarodziejka> Nadal nie rozumiem, dlaczego na dwa domy? Serio pytam?Zorganizuj więc wigilię u siebie w domu. Skoro rodzice są w stanie odwiedzić Was w jedno święto, mogą tez przyjechać w wigilię. Masz więc jeden dom, jedno kucharzenie, a rodzicom zapakuj jedzenie na wynos. Ew. zawieź im przed wigilią by nie dźwigali niczego, a żeby nie byli głodni. W jedno święto zapakuj ponownie. Jeśli Cie stać, zamów kogoś do sprzątania, prania dywanów, mycia okien itp. Przed świętami sporo ludzi się ogłasza i wbrew pozorów nie są aż tak tragicznie drodzy. Sama kiedyś do mamy zamawiałam.
Rozumiem, że chcesz by rodzice czuli się jak w czasach gdy byli zdrowi, ale nie kosztem Twojego własnego zdrowia. Moze wcale im na tym nie zależy aż tak bardzo. Moze Twoja mama chętnie spędzi z Wami czas, bez sprzątania- takiego jakby miała przyjechać królowa angielska. Rozmawiałaś z nią o tym, czy z góry założyłaś, ze tak ma być? Gdybym ja była w sytuacji Twojej mamy, to wcale by mi nie zależało na tej całej oprawie typu generalne porządki i suto zastawiony stół- naprawdę! U Ciebie też może być pięknie i nastrojowo.
Wydaje mi się, że albo sama sobie robisz pod górkę ot tak dla zasady, albo szukasz jak najwięcej wymówek, by nie jechać do teściów.
Wiedz jedno, że jeśli od początku mąż będzie spędzał wigilie u swoich rodziców, a Ty u swoich, to nie tworzycie swojej własnej tradycji, nie umocnicie więzi małżeńskich, tylko je poluźniacie. A gdzie będziesz spędzać wigilie gdy -nie daj Boze-  Twoi rodzice umrą przed teściami? Okrutne pytanie, ale specjalnie je zadałam. Gdzie będzie Wasza wigilia gdy kiedyś urodzi Wam się dziecko? Też spędzicie czas osobno? Ty z dzieckiem, a mąż z mamusią?
Taką mam jeszcze dygresję osobistą.
W małżeństwie nie raz się takie problemy zdarzają. Trzeba coś ustalić, znaleźć kompromis. My ustaliliśmy jedno, że od dnia ślubu my jesteśmy osobna rodziną i nasi rodzice muszą się do nas dostosować. Możemy coś robić/gdzieś jechać np.na zmianę rok w rok/tydzień w tydzień, ale zawsze razem. Nie wyobrażamy sobie jechać osobno na święta, na urodziny, na wszystkich świętych itp. To jest jedyna rzecz nienaruszalna w naszym małżeństwie i rodzice muszą to zrozumieć. Zaproponuj mężowi takie rozwiązanie. Razem albo wcale. W tym roku wigilie u Twoich rodziców, a za rok u jego. Albo od tej pory tylko u Was i zapraszacie raz jednych raz drugich. Jeśli odmówią, trudno... sami ten czas spędzicie, a odwiedzicie ich w święta. Albo ustalić, że u teściów wigilia o 16-tej ( i tak pisałaś, że jest wcześniej), a do Twoich rodziców na 18-tą... ale RAZEM bo jesteście małżeństwem i tworzycie rodzinę.

"Przepis na dobry stosunek do siebie:
Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie."

13

Odp: święta - same problemy

Bez znaczenia jest czy wigilia będzie u mnie czy u rodziców, i tak bym u nich sprzątała po prostu, tak samo jak u siebie, raz na jakiś czas gruntowne porządki. Stać mnie na to żeby kogoś wynająć, ale nie chcę pilnować czy nic w domu nie zginie i czy wszystko jest zrobione jak jak chcę po prostu.
Nie zrobię wigili u siebie a po 2 godzinach nie powiem do rodziców i rodzeństwa - dobra to idźcie do domu już bo ja muszę jechać do teściów. Mój mąż nie jest maminsynkiem nie jest związany bardzo z rodzicami wbrew pozorom, ale wyobrażał sobie że teraz zabierze mnie jako swoją żonę na święta do swojego rodzinnego domu, ot tyle. Jeżeli moi rodzice umarli by wcześniej to mam jeszcze młodsze rodzeństwo które jest na tyle młodsze że możliwe że byłaby potrzeba opieki nad nimi-prawna w mniejszej lub większej części ale jest taka możliwość więc wtedy robiłabym wigilię w naszym domu, dla nas mojego rodzeństwa oraz zaproszenie dostaliby teściowie, a to czy by z tego korzystali to cóż już ich wybór. I nie przeszkadzałoby mi to że mąż po wigili albo w naszym domu, albo u moich rodziców jechałby do swojej rodziny. Zaznaczę jeszcze że mimo że mieszkamy w jednym mieście to dojazd samochodem między domami moich rodziców a rodziny męża to jest godzina jazdy samochodem. I jeszcze fakt że teściowie a zwłaszcza teściowa są hym bardzo stanowczy w tym co i jak się u nich w święta odbywa, nie można pójść z nią na ustępstwa pod względem np.godziny u moich rodziców wigilia mogłaby być o 16 2 godziny to 18....U teściowej wszyscy mają być na 17.od moich rodziców godzina drogi - my mieszkamy 3 ulice dalej, więc najwcześniej na 19 można u nich być, no ale wtedy byłoby wielkie oburzenie, że spóźnienie, że brak szacunku itp. Moja teściowa to taka matrona rodu, i niestety też bardzo złośliwa kobieta.

14

Odp: święta - same problemy

Czarodziejka> mam wrażenie, że Ty tez masz troszkę z matrony, na razie niewiele, bo młoda jesteś wink . Bez urazy oczywiście. Po prostu uważam, że przesadzasz i szukasz dziury w całym. Moim zdaniem, po prostu chcesz mieć wszystko po swojemu, nawet zakończenie tej historii z wigilią u teściowej.
Trochę mi przypominasz moją mamę, która wynajduje tysiąc wymówek, by było tak jak ona chce. Moze się mylę, takie odniosłam wrażenie i tyle.

Dodam od siebie, że gdy zamówiłam panią do mycia okien, to nie chodziłam za nią bo nie było potrzeby. Ona tylko stała przy oknie i myła, potem wyszła  wink .  Poza tym, podobno w tym domu mieszka więcej osób. Mozna którąś poprosić, by popilnowała pana od mycia dywanów wink . Chyba, że dom to pałac w szczerym złocie, to można się  faktycznie obawiać.

"Przepis na dobry stosunek do siebie:
Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie."

15 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-11-22 00:56:51)

Odp: święta - same problemy

Tak trochę z innej beczki - wykończysz się tymi swoimi wizjami idealnego świata. Nie może być wszystko NAJważniejsze w życiu, czasem trzeba sobie ustawić hierarchię ważności, niektóre rzeczy odpuścić - nie możesz na pierwszym miejscu stawiać rodzinne święta ze swoją rodziną (czytaj sprzątanie, gotowanie, siedzenie z ciężko chorymi) i jednocześnie na tym samym pierwszym miejscu udawanie przykładnej relacji z teściami, jak również potrzebę pokazania, że ty też jesteś dobrą gospodynią i zrobisz święta u siebie... brakuje mi jeszcze zaangażowania się w akcję wigilia z bezdomnymi, czy uchodźcami.
Może bredzę, ale z własnego doświadczenia wiem, że takie przeciążanie organizmu źle się kończy dla zdrowia, oczywiście druga strona medalu jest taka, że ludzie dobrze zorganizowani potrafią ogarnąć jeszcze więcej, być może ty do takich należysz... chociaż wtedy nie wypłakiwałabyś się na miesiąc przed świętami jak ogarnąć mega-święta na dwa domy+wizytka u nielubianych teściów.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

16

Odp: święta - same problemy

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi ale chyba skupiłyście się dziewczyny trochę na najmniej ważnych rzeczach. Mnie nie przeraża samo sprzątanie tych 2 domów i czas z nim związany bo mogę zacząć to robić dużo wcześniej po prostu już od początku grudnia i do wigilii na pewno już będzie posprzątane i pogotowane tylko wkurza mnie że mąż nie widzi ile to jest pracy, i nie ma świadomości co jeszcze trzeba zrobić zwłaszcza gdy ma się osoby chore w rodzinie smile.
Bardziej mi chodzi o samo zgranie wszystkiego w same święta, lub ewentualnie jakieś jasne powiedzenie że chciałabym jednak z rodzicami zostać bo są po prostu chorzy. I nie kryję że nie mam ochoty na spędzanie uroczych chwil z teściową i resztą rodziny męża. A z drugiej strony po prostu nie chciałabym mężowi robić przykrości. Najbardziej chciałabym aby po wigilii u moich rodziców, posprzątaniu tam wszystkiego lub choć częściowo stołu i potraw żebyśmy pojechali do teściów na chwilę  na herbatę i ciasto, problemem natomiast jest tu wydaje mi się teściowa która naciska żeby syn był u niej "normalnie" na całych świętach. Maż poszedł na tyle na ustępstwo że stwierdził że możemy godzinę posiedzieć z moimi rodzicami i potem jechać do jego matki.

17

Odp: święta - same problemy

Chcesz niemożliwego.
Niemożliwego, czyli tego, by spędzić Wigilię z Twymi rodzicami w ich domu bez teściów a do nich wpaść na chwilę i jednocześnie sprawić, by mąż był zadowolony, że tym razem nie siądzie do wigilijnego stołu ze swymi rodzicami (bo czym innym jest wspólna Wigilia, czym innym odwiedziny po wieczerzy). Każdą propozycję, inną od Twego pomysłu, odrzucasz i udajesz, że nie wiesz o co chodzi.
Współczuję.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

18

Odp: święta - same problemy

Sama sobie robisz pod górkę Autorko ...
Nie da się być jednocześnie u Twoich rodziców, organizować Wigilii w domu i być z mężem na Wigilii u teściów.
Nie ma możliwości, sposobu, czy porady jak mogłabyś to zrobić, bo to jest zwyczajnie niewykonalne.
Będziesz musiała iść na kompromis w tej sytuacji, mimo iż wcale tego nie chcesz ...

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

19

Odp: święta - same problemy
Wielokropek napisał/a:

Chcesz niemożliwego.
Niemożliwego, czyli tego, by spędzić Wigilię z Twymi rodzicami w ich domu bez teściów a do nich wpaść na chwilę i jednocześnie sprawić, by mąż był zadowolony, że tym razem nie siądzie do wigilijnego stołu ze swymi rodzicami (bo czym innym jest wspólna Wigilia, czym innym odwiedziny po wieczerzy). Każdą propozycję, inną od Twego pomysłu, odrzucasz i udajesz, że nie wiesz o co chodzi.
Współczuję.

O to to. Właśnie miałam tak napisać. Tyle tu padło propozycji i każda beee. Dlatego skupiliśmy się na tym "obrabianiu" dwóch domów, bo skoro już nic nie pasuje, to trzeba wejść na inne tory, szukać innego sposobu.
Mąż nie wie ile to pracy, to go trzeba zaangażować w pracę, by się dowiedział. Mąż nie jest maminsynkiem, to będzie w stanie odmówić mamusi.
Mam wrażenie, że mimo małżeństwa nadal Autorka z mężem żyją jak single. To po co był ten ślub? Retoryczne pytanie.
Ja już wszystkie możliwe propozycje w tym wątku przedstawiłam i uzasadniłam. Nic więcej nie wyczaruję. Mogę jedynie życzyć powodzenia.

"Przepis na dobry stosunek do siebie:
Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie."

20

Odp: święta - same problemy
tajemnicza75 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Chcesz niemożliwego.
Niemożliwego, czyli tego, by spędzić Wigilię z Twymi rodzicami w ich domu bez teściów a do nich wpaść na chwilę i jednocześnie sprawić, by mąż był zadowolony, że tym razem nie siądzie do wigilijnego stołu ze swymi rodzicami (bo czym innym jest wspólna Wigilia, czym innym odwiedziny po wieczerzy). Każdą propozycję, inną od Twego pomysłu, odrzucasz i udajesz, że nie wiesz o co chodzi.
Współczuję.

O to to. Właśnie miałam tak napisać. Tyle tu padło propozycji i każda beee. Dlatego skupiliśmy się na tym "obrabianiu" dwóch domów, bo skoro już nic nie pasuje, to trzeba wejść na inne tory, szukać innego sposobu.
Mąż nie wie ile to pracy, to go trzeba zaangażować w pracę, by się dowiedział. Mąż nie jest maminsynkiem, to będzie w stanie odmówić mamusi.
Mam wrażenie, że mimo małżeństwa nadal Autorka z mężem żyją jak single. To po co był ten ślub? Retoryczne pytanie.
Ja już wszystkie możliwe propozycje w tym wątku przedstawiłam i uzasadniłam. Nic więcej nie wyczaruję. Mogę jedynie życzyć powodzenia.

Możliwe że w części żyjemy jak single, bo nie wychodzimy z założenia że wszędzie trzeba być razem i ciągnąć za sobą drugą osobę.
Małżeństwo nie sprawia że stajemy się bliźniakami syjamskimi po prostu, i jak dla mnie to jest bardzo zdrowe i racjonalne podejście.
Ja na święta zostanę z rodzicami, jeżeli mąż będzie chciał jechać do swojej rodziny to trudno. Ja nie wiem czy na następne święta będę miała oboje rodziców więc nie poświecę się po to żeby siedzieć z teściową, za która nie przepadam.

21

Odp: święta - same problemy
_czarodziejka napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Chcesz niemożliwego.
Niemożliwego, czyli tego, by spędzić Wigilię z Twymi rodzicami w ich domu bez teściów a do nich wpaść na chwilę i jednocześnie sprawić, by mąż był zadowolony, że tym razem nie siądzie do wigilijnego stołu ze swymi rodzicami (bo czym innym jest wspólna Wigilia, czym innym odwiedziny po wieczerzy). Każdą propozycję, inną od Twego pomysłu, odrzucasz i udajesz, że nie wiesz o co chodzi.
Współczuję.

O to to. Właśnie miałam tak napisać. Tyle tu padło propozycji i każda beee. Dlatego skupiliśmy się na tym "obrabianiu" dwóch domów, bo skoro już nic nie pasuje, to trzeba wejść na inne tory, szukać innego sposobu.
Mąż nie wie ile to pracy, to go trzeba zaangażować w pracę, by się dowiedział. Mąż nie jest maminsynkiem, to będzie w stanie odmówić mamusi.
Mam wrażenie, że mimo małżeństwa nadal Autorka z mężem żyją jak single. To po co był ten ślub? Retoryczne pytanie.
Ja już wszystkie możliwe propozycje w tym wątku przedstawiłam i uzasadniłam. Nic więcej nie wyczaruję. Mogę jedynie życzyć powodzenia.

Możliwe że w części żyjemy jak single, bo nie wychodzimy z założenia że wszędzie trzeba być razem i ciągnąć za sobą drugą osobę.
Małżeństwo nie sprawia że stajemy się bliźniakami syjamskimi po prostu, i jak dla mnie to jest bardzo zdrowe i racjonalne podejście.
Ja na święta zostanę z rodzicami, jeżeli mąż będzie chciał jechać do swojej rodziny to trudno. Ja nie wiem czy na następne święta będę miała oboje rodziców więc nie poświecę się po to żeby siedzieć z teściową, za która nie przepadam.

Nie ROZUMIEM Cię. W życiu nie chciałabym spędzić Wigilii bez męża. Pojechalabym do teściów chociaż na godzinę, a potem wrocilabym do rodziców.

22

Odp: święta - same problemy

Cyngli, wydaje mi się, że w pewnych związkach wykształca się jednak zdrowa hierarchia ... Ja również nie wyobrażam sobie Wigilii bez męża i dlatego będąc w sytuacji Autorki - szukałabym kompromisu a nie stawiała na swoim - bo tak.
Traf chciał, że jestem w sytuacji odwrotnej - to tatuś mojego męża jest bardzo ciężko chory i dodatkowo teściowa nie przepada za mną - z wzajemnością smile
Nie wyobrażam sobie, że w tej sytuacji stawiałabym mężowi jakieś warunki, albo żeby on takowe stawiał mi.
Wyznajemy zasadę, że priorytetem jest rodzina, którą stworzyliśmy a nie rodziny z których wyszliśmy. Święta są dwa razy do roku, w tym Wigilia tylko raz, i z pomocą dobrej woli z obu stron da się wprowadzić kompromisy.
Naszych rodziców nie dzieli miasto, tylko 70 km, mimo tego dajemy radę zjeść barszcz i kawałek ciasta z jednymi i resztę wieczerzy z drugimi rodzicami.
I robimy tak naprzemiennie co roku ...

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

23

Odp: święta - same problemy
IsaBella77 napisał/a:

Cyngli, wydaje mi się, że w pewnych związkach wykształca się jednak zdrowa hierarchia ... Ja również nie wyobrażam sobie Wigilii bez męża i dlatego będąc w sytuacji Autorki - szukałabym kompromisu a nie stawiała na swoim - bo tak.
Traf chciał, że jestem w sytuacji odwrotnej - to tatuś mojego męża jest bardzo ciężko chory i dodatkowo teściowa nie przepada za mną - z wzajemnością smile
Nie wyobrażam sobie, że w tej sytuacji stawiałabym mężowi jakieś warunki, albo żeby on takowe stawiał mi.
Wyznajemy zasadę, że priorytetem jest rodzina, którą stworzyliśmy a nie rodziny z których wyszliśmy. Święta są dwa razy do roku, w tym Wigilia tylko raz, i z pomocą dobrej woli z obu stron da się wprowadzić kompromisy.
Naszych rodziców nie dzieli miasto, tylko 70 km, mimo tego dajemy radę zjeść barszcz i kawałek ciasta z jednymi i resztę wieczerzy z drugimi rodzicami.
I robimy tak naprzemiennie co roku ...

I to jest bardzo zdrowy układ.

24 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-11-22 21:44:24)

Odp: święta - same problemy

IsaBella> dokładnie to miałam na myśli. Moją mamę i mnie dzieli jakieś 60 km. Jest sama i chora, ale nie wyobrażam sobie jechać do niej na wigilię bez męża. Bynajmniej nie dlatego, że traktujemy się z małżonkiem jak bliźniaki, tylko dlatego, ze kochamy się i jesteśmy rodziną.
My mamy takie kompromisy naprzemienne w kilku sprawach życiowych i jest ok.

"Przepis na dobry stosunek do siebie:
Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie."

25 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2017-11-22 22:50:57)

Odp: święta - same problemy

To jest bardzo trudna kwestia - jak spędzać takie chwile z osobami, które nas nie lubią.

Po przemyśleniu stwierdzam, że Autorka chyba dobrze robi, że spędza wigilię z własnymi rodzicami - w końcu skoro przez cały rok się z teściami nie lubimy, to dlaczego mielibyśmy przez jeden wieczór udawać co innego? Wydaje mi się to sztuczne.

Oczywiście, jest kwestia sprawiania przykrości mężowi, ale skoro panuje u nich "tradycyjny" model - ona tyra na dwa domy, a on nie uświadamia sobie ile to jest pracy - to chyba aż tak bardzo bym się tym nie przejmowała wink Organizacja takich świąt moim zdaniem powinna być zadaniem dla dwojga, a nie wymaganiem od drugiej osoby, żeby zrobiła wszystko, a jeszcze potem stawała na rzęsach żeby dogodzić teściom.

U nas w domu z kolei jest podział obowiązków, mój partner przygotowuje część dań, ja część i oboje sprzątamy w miarę po równo. Nie wyobrażam sobie w takiej sytuacji nie spędzać z nim świąt, no ale tutaj obie osoby się włączają w świąteczne przygotowania.

26

Odp: święta - same problemy

Trochę to takie dziecinne podejście - nie pomaga w świątecznych porządkach,  to zrobię mu na złość i nie spędzę z nim Wigilii...

Mój mąż też nie pomaga w świątecznym bieganiu, ale to żadna tragedia, bo ja jemu nie pomagam np. w ładowaniu paru ton węgla do piwnicy.

Poza tym, nikt świątecznych porządków nie robi ostatniego dnia. Można zacząć tydzień przed świętami i codziennie zrobić trochę.

Nie wyobrażam sobie nie spędzić Wigilii z mężem tylko dlatego, że nie przepadam za jego rodzicami. Są rzeczy ważne i ważniejsze.

27

Odp: święta - same problemy

Tu się chyba rozchodzi o to, że rodzice Czarodziejki są chorzy, mama ma nowotwór. I, że ciężko jest Jej zostawić rodziców na Wigilię samych. A że większość rzeczy musi sama przygotować, to po prostu wolałaby naszykować, usiąść do kolacji, potem ogarnąć. Cieszyć się tym wieczorem na spokojnie a nie z zegarkiem w ręku.
Inna sprawa, że ja też nie wyobrażam sobie spędzać Wigilii bez męża. Ale sytuacji z postu, uważam, że mąż powinien odpuścić. Wigilia z rodzicami Czarodziejki a następny dzień z Jego rodzicami.
Jeszcze dodatkowa kwestia braku sympatii między synową a teściową... Matka autorki jest chora, więc niezrozumiałe by było żeby Czarodziejka spędzała Wigilię z nielubianą teściową, zamiast z rodzicami, którzy pewnie teraz bardzo jej potrzebują. I to, mąż też powinien zrozumieć.
(Chyba, że jest już zmęczony tym, że wszystko układa się pod rodziców autorki, bo ONI SĄ CHORZY. Ale to tylko taka uwaga, być może bezpodstawna.)

28

Odp: święta - same problemy

A ja uważam, że można na godzinkę podjechać do teściów Autorki, a resztę Wigilii spędzić u jej rodziców.
To idealne rozwiązanie.

29 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-11-23 14:09:02)

Odp: święta - same problemy

napisałas tak, jakby Twoi rodzice byli umierający i to miałyby być wasze ostatnie wspólne święta. A chyba tak nie jest. Ojciec choć o kuli to moze się poruszać, mama chyba tez nie lezy sparalizowana. Do tego w domu sa jeszcze mlodzi ludze czyli Twoje rodzenstwo. Uważam, ze wszyscy wspólnie jak najbardziej mogą ogarnąć święta. W końcu nie musi być to full wypas jak na przyjecie u angielskiej królowej. Moja teściowa prawie 90 letnia kobieta, która chorobami mogłaby obdarować tuzin ludzi, mieszka z synem, który ma upośledzone poruszanie się, bo jest po udarze, ale jeździ na zakupy i potrafi posprzatac chatę a  teściowa przygotować skromna wieczerzę. Zresztą w dobie garmazerki, wszystko można kupić gotowe. Do czego zmierzam? Otóż jak najbardziej możesz spędzić Wigilię u tesciow a np. za rok spedzicie ja u Twoich rodziców. My tak kiedyś robiliśmy, gdyż takie rozdrabnianie się na dwa domy, żeby ogarnąć i moich i męża rodziców, nikomu się nie podobało. Ustalilismy, ze albo tu albo tam a nie na pol gwizdka obskakiwanie z zegarkiem w ręku. Potem, gdy mielismy warunki i zaczęłam juz robić święta we własnym domu, zapraszalismy rodziców do siebie.
Tak wiec zawsze jest jakieś wyjście. Kwestia ustaleń i dobrej woli. Spędzanie świat osobno, ze Ty ze swoimi i maz ze swoimi  rodzicami uważam za najgorszą z możliwych opcji.
To juz naprawdę lepiej obskoczyc dwie rodziny w ciągu tego wieczoru. Ale chyba najlepiej byłoby co roku naprzemiennie u rodziców. Byłoby sprawiedliwie. Jeśli u męża rodziny Wigilia to wtedy w pierwszy dzień świat u Twojej rodziny, albo Ty ich zapraszasz do siebie, skoro chcesz im oszczędzić zachodu.

A dalszej rodziny męża (jego zonatych/mezatych i dzieciatych braci/siostr) nie musisz zapraszać. Jako pełne i odrębne rodziny mogą organizować swoje własne święta, trudno aby w przecietnych polskich warunkach lokalowych gościć ze 30 osób. To tylko na starych włoskich filmach cały klan i nawet piąte wody po kisielu zwala sie na jedna chatę ale zazwyczaj jest to wypasiona chata seniorow rodu a nie jakiejs żony brata czy kuzyna wink

30

Odp: święta - same problemy

Hm problemem chyba nie jest tu sama organizacja i trudy w przygotowaniu Świąt tylko raczej jak dla mnie szukasz pretekstu żeby nie pojechać do nielubianych teściów. Rozumiem to, że czujesz się urażona tym , że teściowa Cię dotąd nie zapraszała.. wiesz rodziny są różne , nie wszyscy wszystkich lubią trudno się mówi. Taka sytuacja o zgrozo jest dosyć częsta.. nie masz jednak na to wpływu, natomiast nie widzę powodu dla którego miałabyś zaostrzać konflikt i nie pójść do teściów na Wigilię. Przecież możecie się wszyscy dogadać, poinformuj szczerze teściów o swojej sytuacji, pojedźcie do nich np na 13, zjedzcie coś symbolicznego, podzielcie się opłatkiem a o 15 wracaj do Twoich rodziców, naszykujcie wspólnie z mężem kolację dla nich i o powiedzmy 18 już siądziecie do stołu razem. Myślę, że jak tak szczerze jak tu powiesz mężowi o swoich odczuciach, przeżyciach to pójdzie Ci na kompromis, za rok najwyżej spędzicie Wigilię u męża. Sama mam teścia który za mną nie przepada, ale staram się być neutralna, nie brać już do sobie do głowy jego przytyków, dlatego że on pomarudzi chwilę, a ja po godzinie pojadę do siebie i o nim zapomnę. Natomiast konflikt z teściami spowoduje, że z mężem się podzielicie..

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

31

Odp: święta - same problemy

Ja ogólnie mam wrażenie, że uczucia męża są na dalszym planie. Najważniejsze, że Autorka jego rodziców nie lubi, a na drugim miejscu choroba jej rodziców. A gdzie w tym wszystkim mąż?

32

Odp: święta - same problemy

Ale nie jest powiedziane że nie spędzę świat z mężem, będzie na Wigilii u moich rodziców, jak będzie chciał potem pojedzie do swoich i tyle. Więc na święta jak najbardziej z mężem będę.

33

Odp: święta - same problemy
_czarodziejka napisał/a:

Ale nie jest powiedziane że nie spędzę świat z mężem, będzie na Wigilii u moich rodziców, jak będzie chciał potem pojedzie do swoich i tyle. Więc na święta jak najbardziej z mężem będę.

Czyli ? Nie ma żadnego problemu, a watek jest niepotrzebny ... ?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

34

Odp: święta - same problemy
_czarodziejka napisał/a:

Ale nie jest powiedziane że nie spędzę świat z mężem, będzie na Wigilii u moich rodziców, jak będzie chciał potem pojedzie do swoich i tyle. Więc na święta jak najbardziej z mężem będę.

A nie obchodzi Cię, że może on by chciał żebyś chociaż na godzinkę z nim pojechała do jego rodziców?

Nie tylko Twoi rodzice są ważni.

35

Odp: święta - same problemy
adiaphora napisał/a:

napisałas tak, jakby Twoi rodzice byli umierający i to miałyby być wasze ostatnie wspólne święta. A chyba tak nie jest. Ojciec choć o kuli to moze się poruszać, mama chyba tez nie lezy sparalizowana. Do tego w domu sa jeszcze mlodzi ludze czyli Twoje rodzenstwo. Uważam, ze wszyscy wspólnie jak najbardziej mogą ogarnąć święta. W końcu nie musi być to full wypas jak na przyjecie u angielskiej królowej. Moja teściowa prawie 90 letnia kobieta, która chorobami mogłaby obdarować tuzin ludzi, mieszka z synem, który ma upośledzone poruszanie się, bo jest po udarze, ale jeździ na zakupy i potrafi posprzatac chatę a  teściowa przygotować skromna wieczerzę. Zresztą w dobie garmazerki, wszystko można kupić gotowe. Do czego zmierzam? Otóż jak najbardziej możesz spędzić Wigilię u tesciow a np. za rok spedzicie ja u Twoich rodziców. My tak kiedyś robiliśmy, gdyż takie rozdrabnianie się na dwa domy, żeby ogarnąć i moich i męża rodziców, nikomu się nie podobało. Ustalilismy, ze albo tu albo tam a nie na pol gwizdka obskakiwanie z zegarkiem w ręku. Potem, gdy mielismy warunki i zaczęłam juz robić święta we własnym domu, zapraszalismy rodziców do siebie.
Tak wiec zawsze jest jakieś wyjście. Kwestia ustaleń i dobrej woli. Spędzanie świat osobno, ze Ty ze swoimi i maz ze swoimi  rodzicami uważam za najgorszą z możliwych opcji.
To juz naprawdę lepiej obskoczyc dwie rodziny w ciągu tego wieczoru. Ale chyba najlepiej byłoby co roku naprzemiennie u rodziców. Byłoby sprawiedliwie. Jeśli u męża rodziny Wigilia to wtedy w pierwszy dzień świat u Twojej rodziny, albo Ty ich zapraszasz do siebie, skoro chcesz im oszczędzić zachodu.

A dalszej rodziny męża (jego zonatych/mezatych i dzieciatych braci/siostr) nie musisz zapraszać. Jako pełne i odrębne rodziny mogą organizować swoje własne święta, trudno aby w przecietnych polskich warunkach lokalowych gościć ze 30 osób. To tylko na starych włoskich filmach cały klan i nawet piąte wody po kisielu zwala sie na jedna chatę ale zazwyczaj jest to wypasiona chata seniorow rodu a nie jakiejs żony brata czy kuzyna wink

Moja mama ma nawrót choroby nowotworowej która owszem utrudnia jej poruszanie się, nie może dźwigać, robić gwałtownych ruchów, chodzić dłużej - to jest poważny nowotwór więc ma problemy  z poruszaniem się.
Ojciec chodzi wsparty też nie dlatego że miał złamaną nogę ale z powodu wypadku w pracy po którym były ciężkie powikłania w tym neurologiczne więc poruszanie się również jest mocno ograniczone. A dzieciaki to nie są 15 czy 16 latkowie tylko młodsze dzieci.
Mój mąż byłby na wigilii którą zrobię w domu rodziców, nie napisałam że nie będziemy ze sobą na święta. I tak jak napisałam w jednym z początkowych postów wspólna wigilia wszystkich nie wchodzi w grę po prostu nie z naszego powodu ale też z powodu niechęci do tego rodziny męża i braku możliwości zmieszczenia tylu osób przy 1 stole mimo ze lokum małe nie jest.

36 Ostatnio edytowany przez _czarodziejka (2017-11-23 16:37:33)

Odp: święta - same problemy
Autoamatorka napisał/a:

Tu się chyba rozchodzi o to, że rodzice Czarodziejki są chorzy, mama ma nowotwór. I, że ciężko jest Jej zostawić rodziców na Wigilię samych. A że większość rzeczy musi sama przygotować, to po prostu wolałaby naszykować, usiąść do kolacji, potem ogarnąć. Cieszyć się tym wieczorem na spokojnie a nie z zegarkiem w ręku.
Inna sprawa, że ja też nie wyobrażam sobie spędzać Wigilii bez męża. Ale sytuacji z postu, uważam, że mąż powinien odpuścić. Wigilia z rodzicami Czarodziejki a następny dzień z Jego rodzicami.
Jeszcze dodatkowa kwestia braku sympatii między synową a teściową... Matka autorki jest chora, więc niezrozumiałe by było żeby Czarodziejka spędzała Wigilię z nielubianą teściową, zamiast z rodzicami, którzy pewnie teraz bardzo jej potrzebują. I to, mąż też powinien zrozumieć.
(Chyba, że jest już zmęczony tym, że wszystko układa się pod rodziców autorki, bo ONI SĄ CHORZY. Ale to tylko taka uwaga, być może bezpodstawna.)

Nie angażuję męża w opiekę nad rodzicami, mam samochód jestem mobilna i sama jestem w stanie ustawić plan dnia aby i im pomóc i męża nie zaniedbać.
Owszem mam kurtuazyjne stosunki z teściami, ale na ich wyraźne życzenie, każdy przyjazny gest odrzucali więc i ja odpuściłam.
Mój mąż też ma z nimi hymm poprawne lecz nie bliskie relacje, bliższe relacje ma z babcią która go wychowywała bo matka nie miała czasu, wcześnie wyprowadził się z domu, z rodzicami widzi się 3/4 razy w roku nie częściej i nie na długo.
Moja teściowa ma problem z tym że my mamy - nieważny, nieodpowiedni ślub - ślub cywilny, a ona uznaje tylko ślub kościelny jako zagorzała katoliczka. Powiedziała to jasno i wyraźnie.

37

Odp: święta - same problemy

Wybrałaś jak dla mnie najgorszą opcję z możliwych Autorko. Ja tak postanowiłam i koniec, a mąż niech sobie jedzie sam.. przedstawiasz sytuację tak jakby Twoi rodzice mieli nie dożyć kolejnych.. a to , że mąż widzi się kilka razy do roku z rodzicami to nie ma znaczenia - ważne jest dla niego to, żeby choć w Wigilię się zobaczyć. Nie możesz naprawdę pójść na kompromis? Zdajesz sobie sprawę, że stawiając sprawę na ostrzu noża to Ty wyjdziesz w oczach rodziny męża na zimną s*kę? po co zaostrzać te konflikty i mówić teraz co kto zrobił , kto czego nie zrobił.. trzeba pokazać , że się ma klasę, nawet rano w Wigilię zajechać na śniadanie i kawę i potem masz calutki dzień na przygotowanie kolacji, w której może Ci pomóc mąż. Można wszystko pogodzić - jeśli się oczywiście chce. Natomiast jeśli się nie chce - to znajdzie się na to tysiąc argumentów i wymówek. Dla dorosłych dojrzałych ludzi to mąż, rodzina założona, powinna być na pierwszym miejscu.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

38

Odp: święta - same problemy

Ja tam problemu nie widze. Nawet jesli maz Ci nie pomaga, bo raczki by mu oberwalo, to:

1. Ogarniasz jako tako wlasna chate.
2. Sprzatasz tiptop u rodzicow.
3. Gotujesz na Wigilie u rodzicow w wiekszej ilosci. Mozesz wtedy czesc zabrac do siebie do domu, albo do tesciowych.
4. Jedziesz na Wigilie to tesciowych wczesniej (sama napisalas, ze zaczynaja o 5).
5. Zastajesz godzinke, dwie i jedziesz do rodzicow.
6. Jazda zajmuje Ci 1 hr, najpozniej u rodzicow jestescie o 20 (lub o 19).
7. Zaczynasz Wigilie u rodzicow i juz tam zostajesz.

Tesciowie moga chyba zrozumiec ciezka sytuacje u Twoich rodzicow. Jesli nie chca/nie sa w stanie, to nie sa warci Twojego martwienia sie.

39

Odp: święta - same problemy

Ale ona nie chce jechać do teściów i koniec ;-P

40

Odp: święta - same problemy
Cyngli napisał/a:

Ale ona nie chce jechać do teściów i koniec ;-P

To akurat wiem :-)
Ale w ten sposob by miala "zalatwione" Swieta u nielubianych tesciow, Swieta u rodzicow. Dodatkowo powinna bardzo podkreslac, ze zdobyla sie na wysilek jazdy do tesciow w takiej sytuacji - maz bylby jej bardzo wdzieczny, a tesciom by nie wypadalo narzekac, ze synowa taka i owaka.

41

Odp: święta - same problemy

Ale ceregiele z tymi Świętami big_smile Lol, bo przecież nie chodzi w nich o miłość, akceptacje, zrozumienie i bycie razem, tylko o harówę przed świątami, dziki zapieprz z żarciem w Wigilię i przeciąganie liny na swoją stronę, bo tak! Żadnych ustępstw, żadnego budowania razem wspólnych tradycji, żadnej tolerancji. 

My, odkąd zostaliśmy małżeństwem spędzamy Wigilię razem, u siebie z dziećmi. W spokoju. Jeśli ktoś ma ochotę do nas przyjść- nasze drzwi są zawsze otwarte, miejsca przy stole i jedzenia nie braknie. Nie muszę zapierdzielać na glanc, bo tak sobie organizuję czas, że mam czysto i nie robię wszystkiego na ostatni gwizdek. W grudniu ma być spokojnie, przyjemnie i wesoło. Ubieranie choinki, wypieki i pastowanie podłóg ma się kojarzyć u mnie z czymś dobrym, z kolędami i spokojem. U mnie w rodzinnym domu moja mam zawsze "wydzierała japę", nawet w dniu Wigilii, bo miało być tak idealnie, że nawet jakbyś polizała podłogę, to nic by się nie stało. O robieniu potraw przez ileś dni z rzędu i tym, że nic nie wolno było ruszyć nawet nie wspomnę. Obiecałam sobie, że nigdy nie będę w ten sposób terroryzowała swoich dzieci i męża. Że moje Święta będą dokładnie takie, jak na świątecznych kartkach, jak opisywane w książkach i opowiadane przez moich dziadków.

Naprawdę chcesz rok w rok walczyć z mężem? Srać się o totalne pierdolety- bo to nie są problemy, których się nie da przerobić. Jeśli dziki zapieprz jest dla ciebie ważniejszy, niż rozmowa z mężem i poszukanie wspólnie rozwiązania... to po co ci mąż? Moja babcia zawsze powtarzała "ktoś musi być mądrzejszy"- i wcale nie chodzi o ustępowanie na każdym kroku. Ale ty też możesz odpuścić sobie te to wobec teściowej- matki, ktora wychowała swojego syna na takiego człowieka, że zgodziłaś się za niego wyjść. To tez jej zasługa, że go pokochałaś, więc odrobina szacunku jak najbardziej jej się należy. Wyaje mi się, że nawet nie jesteś pewna jej intencji, nie próbujecie się zrozumieć. Ale to, że jesteś teraz zaproszona, jako żona, to nie powod, by stawiać okoniem. Może po prostu czas najwyższy się dogadać, a Święta są do tego dobrą okazją? Ale też możesz powiedzieć mężowi szczerze, dlaczego aż tak zależy ci, żeby akurat w tym roku spędzic kolację u rodziców. Możesz POPROSIĆ, żeby i on spróbował Cię zrozumieć. Jeśli poprosisz go, żeby spędził ten czas z Tobą, dlaczego miałby odmówić? To TYLKO kolacja, Święta trwają kilka dni,a nie godzin. W zamian za rok pójdziecie tylko do jego strony. Jeśli przekonasz męża do tego, żebyście spędzili kolację u Twoich rodziców, zrób dla jego rodziców coś od siebie na pierwszy dzień świąt- upiecz ciasto specjalnie tylko dla nich, zaproponuj że zrobisz jakiegoś grzańca, przynieś sałatkę..cokolwiek. Nie szkoda ci nerwów?

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

42

Odp: święta - same problemy
McMiodek napisał/a:

My, odkąd zostaliśmy małżeństwem spędzamy Wigilię razem, u siebie z dziećmi. W spokoju. Jeśli ktoś ma ochotę do nas przyjść- nasze drzwi są zawsze otwarte, miejsca przy stole i jedzenia nie braknie. Nie muszę zapierdzielać na glanc, bo tak sobie organizuję czas, że mam czysto i nie robię wszystkiego na ostatni gwizdek. W grudniu ma być spokojnie, przyjemnie i wesoło. Ubieranie choinki, wypieki i pastowanie podłóg ma się kojarzyć u mnie z czymś dobrym, z kolędami i spokojem. U mnie w rodzinnym domu moja mam zawsze "wydzierała japę", nawet w dniu Wigilii, bo miało być tak idealnie, że nawet jakbyś polizała podłogę, to nic by się nie stało. O robieniu potraw przez ileś dni z rzędu i tym, że nic nie wolno było ruszyć nawet nie wspomnę. Obiecałam sobie, że nigdy nie będę w ten sposób terroryzowała swoich dzieci i męża. Że moje Święta będą dokładnie takie, jak na świątecznych kartkach, jak opisywane w książkach

Dokładnie o tym pisałam wcześniej. Po co brali ślub skoro nadal chcą żyć jak single. To jest dla mnie niezrozumiałe, a jak nie wiadomo o co chodzi, to może chodzi o .... . Nieważne, nie o tym temat wink . Ja miałam dokładnie tak samo jak u Ciebie.

McMiodek napisał/a:

Ale to, że jesteś teraz zaproszona, jako żona, to nie powod, by stawiać okoniem. Może po prostu czas najwyższy się dogadać, a Święta są do tego dobrą okazją?

Chyba chodzi właśnie o to, że NIE została zaproszona, bo maja tylko ślub cywilny, a teściowa takiego nie toleruje. Nie uznaje jej za swoja synową z powodu braku ślubu kościelnego. Tutaj jest dla mnie też kluczowa rola męża. To on jest chyba uwiązany do mamusi, bo jako mąż powinien powiedzieć "mamo, to jest teraz moja żona, kocham ją czy ci się podoba czy nie, zamierzam przyjść z nią, jeśli nie możemy przyjść oboje to trudno... jako mąż będę spędzał święta z żona, bo nieważne gdzie... ważne, że jesteśmy razem. "
Mi w tej całej historii brakuje więzi i bliskości.

"Przepis na dobry stosunek do siebie:
Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie."

43

Odp: święta - same problemy
tajemnicza75 napisał/a:
McMiodek napisał/a:

My, odkąd zostaliśmy małżeństwem spędzamy Wigilię razem, u siebie z dziećmi. W spokoju. Jeśli ktoś ma ochotę do nas przyjść- nasze drzwi są zawsze otwarte, miejsca przy stole i jedzenia nie braknie. Nie muszę zapierdzielać na glanc, bo tak sobie organizuję czas, że mam czysto i nie robię wszystkiego na ostatni gwizdek. W grudniu ma być spokojnie, przyjemnie i wesoło. Ubieranie choinki, wypieki i pastowanie podłóg ma się kojarzyć u mnie z czymś dobrym, z kolędami i spokojem. U mnie w rodzinnym domu moja mam zawsze "wydzierała japę", nawet w dniu Wigilii, bo miało być tak idealnie, że nawet jakbyś polizała podłogę, to nic by się nie stało. O robieniu potraw przez ileś dni z rzędu i tym, że nic nie wolno było ruszyć nawet nie wspomnę. Obiecałam sobie, że nigdy nie będę w ten sposób terroryzowała swoich dzieci i męża. Że moje Święta będą dokładnie takie, jak na świątecznych kartkach, jak opisywane w książkach

Dokładnie o tym pisałam wcześniej. Po co brali ślub skoro nadal chcą żyć jak single. To jest dla mnie niezrozumiałe, a jak nie wiadomo o co chodzi, to może chodzi o .... . Nieważne, nie o tym temat wink . Ja miałam dokładnie tak samo jak u Ciebie.

McMiodek napisał/a:

Ale to, że jesteś teraz zaproszona, jako żona, to nie powod, by stawiać okoniem. Może po prostu czas najwyższy się dogadać, a Święta są do tego dobrą okazją?

Chyba chodzi właśnie o to, że NIE została zaproszona, bo maja tylko ślub cywilny, a teściowa takiego nie toleruje. Nie uznaje jej za swoja synową z powodu braku ślubu kościelnego. Tutaj jest dla mnie też kluczowa rola męża. To on jest chyba uwiązany do mamusi, bo jako mąż powinien powiedzieć "mamo, to jest teraz moja żona, kocham ją czy ci się podoba czy nie, zamierzam przyjść z nią, jeśli nie możemy przyjść oboje to trudno... jako mąż będę spędzał święta z żona, bo nieważne gdzie... ważne, że jesteśmy razem. "
Mi w tej całej historii brakuje więzi i bliskości.

Przeczytaj dokładnie - została zaproszona po raz pierwszy.

44

Odp: święta - same problemy

A ja Ciebie Autorko doskonale rozumiem. Mam wrazenie ze wiekszosci osob umyka tu jeden szczegol. Ty chcesz do tesciow pojechac ale po wizycie u rodzicow natmiast to tesciowie i maz nie wyobrazaja sobie takiego wariantu tylko wlasnie swoich schorowanych rodzicow i maloletnie rodzenstwo masz potraktowac  po macoszemu, po lebkach (wpasc na chwile) a u nich celebrowac wszystkie tradycje od deski do deski.  Rozumiem Twoj wewnetrzny bunt z wielu powodow. Tez by mi sie nie usmiechalo olac swieta z rodzicami dla tesciow ktorzy do tej pory traktowali mnie jak zlo konieczne a teraz zapraszaja tylko dlateego ze nie wypada nie zaprosic synowej. Po drugie rozumiem ze chcesz nie tylko rodzicom ale i rodzenstwu zapewnic namiastke normalnosci chociaz w tym czasie (bo pewnie i tak ich zycie na codzien juz nigdy nie bedzie takie samo jak dawniej przez ciezkie choroby rodzicow) a nie zatkac ich kupna garmazerka i miec z glowy.
Na Twoim miejscu porozmawialabym jescze raz z mezem i pwoedziala jak wazne jest dla Ciebie zapewnienie im tradycyjnych swiat ale i jak wazny jest dla Ciebie on. Zaproponowalabym zeby pomogl Ci w ten dzien maksymalnie to wszystko przygotowac a dzieki temu wszystko szybciej i sprawniej pojdzie i bedziecie mogli poswietowac tez troche z jego rodzina. Nie glupim pomyslem byloby rowniez zaproponowanie ze skoro wigilie spedzicie "bardziej" z Twoja rodzina to pierwsze lub drugie swieto mozecie wylacznie z jego.

45 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2017-11-26 22:04:21)

Odp: święta - same problemy

Moim zdaniem wystarczy trochę dobrej woli z jednej i drugiej strony, żeby się Autorka z mężem dogadała. Tym bardziej, że tematy dot. rodziny to stąpanie po kruchym lodzie. Nikt nie lubi słuchać złych słów o swojej rodzinie, choćby nie wiem, jak dziwna ta rodzina była. Więc rozumiem też reakcję męża.

Również sugerowałam, żeby Autorka spróbowała z mężem po ludzku porozmawiać, poprosić o spędzenie Wigilii właśnie u jej rodzicow, natomiast w ramach "wdzięczności" Pierwszy Dzień Świąt poświęcić tylko rodzinie męża. Kurcze, po co tracić nerwy w taki wspaniały czas?
A co do rodzeństwa- podlotków... Mam dwójkę dzieciaków, synów i nikt mi nie wmówi, że podlotki nie zrobią nic dobrze, skoro moi nawet podlotkami nie są, a wykonują większość obowiązków domowych. Bez przesady, nie róbmy z dzieci (a w tym przypadku chyba nastolatków)  łajz z dwiema lewymi rękami, które podłogi nie umyją. Mój starszy syn chyba jedyne, czego nie robił, to okien jeszcze nie mył i podłóg nie pastował.
Po prostu mam wrażenie, że cała ta harówa przed Wigilią i po kolacji to taka przykrywka, by nie pójść specjalnie do teściwej na kolację, bo Autorka ma uraz do niej ,że wcześniej nie była zapraszana.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

46

Odp: święta - same problemy
tajemnicza75 napisał/a:

Czarodziejka> Nadal nie rozumiem, dlaczego na dwa domy? Serio pytam?Zorganizuj więc wigilię u siebie w domu. Skoro rodzice są w stanie odwiedzić Was w jedno święto, mogą tez przyjechać w wigilię. Masz więc jeden dom, jedno kucharzenie, a rodzicom zapakuj jedzenie na wynos. Ew. zawieź im przed wigilią by nie dźwigali niczego, a żeby nie byli głodni. W jedno święto zapakuj ponownie. Jeśli Cie stać, zamów kogoś do sprzątania, prania dywanów, mycia okien itp. Przed świętami sporo ludzi się ogłasza i wbrew pozorów nie są aż tak tragicznie drodzy. Sama kiedyś do mamy zamawiałam.
Rozumiem, że chcesz by rodzice czuli się jak w czasach gdy byli zdrowi, ale nie kosztem Twojego własnego zdrowia. Moze wcale im na tym nie zależy aż tak bardzo. Moze Twoja mama chętnie spędzi z Wami czas, bez sprzątania- takiego jakby miała przyjechać królowa angielska. Rozmawiałaś z nią o tym, czy z góry założyłaś, ze tak ma być? Gdybym ja była w sytuacji Twojej mamy, to wcale by mi nie zależało na tej całej oprawie typu generalne porządki i suto zastawiony stół- naprawdę! U Ciebie też może być pięknie i nastrojowo.
Wydaje mi się, że albo sama sobie robisz pod górkę ot tak dla zasady, albo szukasz jak najwięcej wymówek, by nie jechać do teściów.
Wiedz jedno, że jeśli od początku mąż będzie spędzał wigilie u swoich rodziców, a Ty u swoich, to nie tworzycie swojej własnej tradycji, nie umocnicie więzi małżeńskich, tylko je poluźniacie. A gdzie będziesz spędzać wigilie gdy -nie daj Boze-  Twoi rodzice umrą przed teściami? Okrutne pytanie, ale specjalnie je zadałam. Gdzie będzie Wasza wigilia gdy kiedyś urodzi Wam się dziecko? Też spędzicie czas osobno? Ty z dzieckiem, a mąż z mamusią?
Taką mam jeszcze dygresję osobistą.
W małżeństwie nie raz się takie problemy zdarzają. Trzeba coś ustalić, znaleźć kompromis. My ustaliliśmy jedno, że od dnia ślubu my jesteśmy osobna rodziną i nasi rodzice muszą się do nas dostosować. Możemy coś robić/gdzieś jechać np.na zmianę rok w rok/tydzień w tydzień, ale zawsze razem. Nie wyobrażamy sobie jechać osobno na święta, na urodziny, na wszystkich świętych itp. To jest jedyna rzecz nienaruszalna w naszym małżeństwie i rodzice muszą to zrozumieć. Zaproponuj mężowi takie rozwiązanie. Razem albo wcale. W tym roku wigilie u Twoich rodziców, a za rok u jego. Albo od tej pory tylko u Was i zapraszacie raz jednych raz drugich. Jeśli odmówią, trudno... sami ten czas spędzicie, a odwiedzicie ich w święta. Albo ustalić, że u teściów wigilia o 16-tej ( i tak pisałaś, że jest wcześniej), a do Twoich rodziców na 18-tą... ale RAZEM bo jesteście małżeństwem i tworzycie rodzinę.

Dokladnie. To oni tworza rodzine i mozna sie dogadac. Niektore malzenstwa w ogole czesto spedzaja Wigilie we dwoje. No i to jest fajne, bo tworzymy nowa rodzine i mozemy tez chciec np raz spedzic ten dzien i tak i kazdy ma do tego prawo. Tym bardziej gdy atmosfera u tesciow kiepska, a maz jak jest madry to powinien to zrozumiec i tez czasem nawet i zostac z zona w domu niz na sile byc tam w kiepskiej atmosferze. Empatia sie przydaje :-) Zreszta czasem i taki maz nie chce za bardzo jechac do rodziny tez zle sie tam czuje ale jedzie bo uwaza ze tak wypada. No i tak ludzie sie mecza. Lepiej wlasnie jak ludzie nie mysla co powiedza inni tylko patrza na siebie wtedy swieta sa przyjemne a nie obowiazkiem i tak powinno byc. Mysle ze jak juz maja jechac do tesciow to i tak powinni wiecej byc z rodzicami autorki. Oni sa ciezko chorzy i tak jak piszecie warto jak najwiecej czasu spedzic razem. Maz powinien to zrozumiec. Chociaz dobrze ze obie rodziny sa w jednym miescie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

47 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-11-27 05:39:00)

Odp: święta - same problemy
_czarodziejka napisał/a:

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi ale chyba skupiłyście się dziewczyny trochę na najmniej ważnych rzeczach. Mnie nie przeraża samo sprzątanie tych 2 domów i czas z nim związany bo mogę zacząć to robić dużo wcześniej po prostu już od początku grudnia i do wigilii na pewno już będzie posprzątane i pogotowane tylko wkurza mnie że mąż nie widzi ile to jest pracy, i nie ma świadomości co jeszcze trzeba zrobić zwłaszcza gdy ma się osoby chore w rodzinie smile.
Bardziej mi chodzi o samo zgranie wszystkiego w same święta, lub ewentualnie jakieś jasne powiedzenie że chciałabym jednak z rodzicami zostać bo są po prostu chorzy. I nie kryję że nie mam ochoty na spędzanie uroczych chwil z teściową i resztą rodziny męża. A z drugiej strony po prostu nie chciałabym mężowi robić przykrości. Najbardziej chciałabym aby po wigilii u moich rodziców, posprzątaniu tam wszystkiego lub choć częściowo stołu i potraw żebyśmy pojechali do teściów na chwilę  na herbatę i ciasto, problemem natomiast jest tu wydaje mi się teściowa która naciska żeby syn był u niej "normalnie" na całych świętach. Maż poszedł na tyle na ustępstwo że stwierdził że możemy godzinę posiedzieć z moimi rodzicami i potem jechać do jego matki.

Wspolczuje bo strasznie jego mama probuje ustawiac Twojego faceta. W mojej rodzinie akurat nie ma problemu kto na ktora bedzie ok niektorzy moga byc pozniej i nie ma zadnego oburzenia. Dla mnie to troche bez sensu siedziec z rodzicami i to schorowanymi tylko godzine i gnac szybko do tesciowej. Powiedzialabym chyba do meza zeby posiedziec troche dluzej a potem tam. Na miejscu Twojego meza nie balabym sie ich reakcji ale ja to jestem taka indywidualistka i raczej nie daje sobie nikomu wejsc na glowe zwlaszcza w takich sprawach nie pozwalam soba rzadzic. Mowi sie po prostu stanowczo ze musieliscie troche byc tez z Twoimi rodzicami tez sa wazni. No i nie przejmowac sie co powiedza tesciowie. W koncu sie naucza i jak Twoj maz bedzie bral Twoja strone to nie beda mieli nic wiecej do powiedzenia a Wam bedzie zylo sie lepiej.

Chomikowa i Cyngli nie do konca sie z Wami zgodze. Z Waszych postow wynika ze trzeba zaciskac zeby mimo ze sie kogos nie lubi. Nie mowie ze nie mozna pojsc dla meza jego rodzina tez jest wazna ale tez nie rzucac wszystkiego byle pojechac. Moim zdaniem wazna jest tez postawa meza Chomikowa jak pisalas np o niemilych uwagach wobec Ciebie to Twoj maz staje za Toba murem? Nie mowie o klotni, ale reakcji? Ja zawsze na to zwracalam uwage bo ktos kto by nie reagowal jak ktos z jego rodziny by mnie obrazal i nic by nie powiedzial no coz raczej bylby skreslony. Moj facet nie ma zlej rodziny ale jak kiedys cos na mnie powiedzieli to zareagowal. Nie wyobrazam sobie inaczej. Tak dba sie o komfort drugiej osoby i buduje sie wiez. Autorka dopisala ze jej rodzice naprawde sa bardzo chorzy mama ma nawrot nowotorowu ciezko jej sie poruszac tez mniejsze dzieci nie nastolatki. Wiecie byloby przykro zostawiac ich po godzinie z tym wszystkim i na zlamanie karku jechac do tesciowej. Zreszta piszecie zeby nawet wczesniej jechac do tesciowej a potem do rodzicow ale przeciez tesciowa taka ze zrobi awanture jak pisala awanture jak dla niej to ma byc na 17 :-P Dlatego olalabym to co mowi i jak ma byc tesciowa bo naprawde nie powinna stawiac takich zad i mimo jej gadania jechac do niej wczesniej nie byc dlugo a potem do rodzicow i juz dlugo pobyc maz powinien zrozumiec w sytuacji tak ciezkich chorob rodzicow i powinien wspierac w tym zone. Rozne sa sytuacje i czasem lepiej byc u jednych rodzicow dluzej i to zrozumiale. Za rok mozna juz inaczej. No albo z rodzicami byc dluzej najpierw a potem jechac do tesciow. Absolutnie jednak nie jechac na zlamanie karku i na godzine ktora wymyslila sobie tesciowa niebiorac pod uwage ich planow.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

48

Odp: święta - same problemy
truskaweczka19 napisał/a:

Chomikowa i Cyngli nie do konca sie z Wami zgodze. Z Waszych postow wynika ze trzeba zaciskac zeby mimo ze sie kogos nie lubi.

Droga truskaweczko. W życiu nie ma tak, że lubi i szanuje się każdego. Czasem nie lubimy członków rodziny, współpracowników, nauczycieli, szefa.
Kulturalny i dojrzały człowiek nie robi cyrku tylko dlatego, że kogoś nie lubi. Idzie na kompromis, bo nie mieszka na bezludnej wyspie.

Autorka może sobie nie lubić teściowej. Ale to matka jej męża i jaka by nie była, jej mąż ją kocha. Może więc dla dobra relacji z mężem zacisnąć ząbki przez godzinę, ten jeden dzień w roku. Korona jej z głowy nie spadnie, zapewniam.

49 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-11-27 12:01:16)

Odp: święta - same problemy
Cyngli napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Chomikowa i Cyngli nie do konca sie z Wami zgodze. Z Waszych postow wynika ze trzeba zaciskac zeby mimo ze sie kogos nie lubi.

Droga truskaweczko. W życiu nie ma tak, że lubi i szanuje się każdego. Czasem nie lubimy członków rodziny, współpracowników, nauczycieli, szefa.
Kulturalny i dojrzały człowiek nie robi cyrku tylko dlatego, że kogoś nie lubi. Idzie na kompromis, bo nie mieszka na bezludnej wyspie.

Autorka może sobie nie lubić teściowej. Ale to matka jej męża i jaka by nie była, jej mąż ją kocha. Może więc dla dobra relacji z mężem zacisnąć ząbki przez godzinę, ten jeden dzień w roku. Korona jej z głowy nie spadnie, zapewniam.

Cyngli ale gdzie widzisz ze Autorka robi problem z godzina u tesciow? Bo ja widze ze to raczej  Tesciowie i maz go robia. U nich Wigilia zaczyna sie o 17 i koniec kropka tak ma byc. Rodzice Autorki maja zostac ogarnieci w godzinke (najlepiej szybkim najprostszym sposobem) a potem celebracja reszty wieczoru u tesciow.  Moze Ty do swojej rodziny rodziny masz z roznych wzgledow takie a nie inne podejscie i wolisz sprzyjac glownie tesciom ale kazda inna osoba ktora miala cieplych  kochajacych rodzicow, ktorzy na dodatek sa ciezko chorzy nie potraktuje ich raczej na odwal sie i  nie poleci robic dobrze tesciowej ktora do niedawna miala ja gleboko w d..e. Autorka chce ich odwiedzic w Wigilie ale po tej u swoich rodzicow. Ma prawo.
Kompromis zreszta nie powinien dotyczyc tylko Autorki ale wszystkich stron. Skoro tesciowie do tej pory traktowali ja jak powietrze mimo ze tyle  lat zyla w normlanym (tylko nie zalegalizowanym zwiazku) z ich synem to jedno zaproszenie nie oznacza ze wszystko jest juz super cacy i ona ma z potrawami wigilijnymi w zebach zapitalac do nich. Na poczatek godzina czy dwie to moim zdaniem wystarczajacy czas. Oni wykazali dobra wole zapraszajac ja wkoncu po latach ona wykaze dobra wole pojawiajac sie wogole.

50

Odp: święta - same problemy

Nie chce mi się szukać i wklejać cytatów.
Ale napisała, że ona nie chce tam jechać i koniec.

51

Odp: święta - same problemy
Cyngli napisał/a:

Nie chce mi się szukać i wklejać cytatów.
Ale napisała, że ona nie chce tam jechać i koniec.

"Najbardziej chciałabym aby po wigilii u moich rodziców, posprzątaniu tam wszystkiego lub choć częściowo stołu i potraw żebyśmy pojechali do teściów na chwilę  na herbatę i ciasto, problemem natomiast jest tu wydaje mi się teściowa która naciska żeby syn był u niej "normalnie" na całych świętach. Maż poszedł na tyle na ustępstwo że stwierdził że możemy godzinę posiedzieć z moimi rodzicami i potem jechać do jego matki."
Oto cytat ktory swiadczy o tym ze tak nie jest. Nie umiem go wkleic profesjonalnie wiec skopiowalam.

52

Odp: święta - same problemy
feniks35 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Nie chce mi się szukać i wklejać cytatów.
Ale napisała, że ona nie chce tam jechać i koniec.

"Najbardziej chciałabym aby po wigilii u moich rodziców, posprzątaniu tam wszystkiego lub choć częściowo stołu i potraw żebyśmy pojechali do teściów na chwilę  na herbatę i ciasto, problemem natomiast jest tu wydaje mi się teściowa która naciska żeby syn był u niej "normalnie" na całych świętach. Maż poszedł na tyle na ustępstwo że stwierdził że możemy godzinę posiedzieć z moimi rodzicami i potem jechać do jego matki."
Oto cytat ktory swiadczy o tym ze tak nie jest. Nie umiem go wkleic profesjonalnie wiec skopiowalam.

Tak, ale to oznacza spędzenie tak naprawdę Wigilii tylko u jej rodziców, bo zanim skończą jeść i wszystko ogarną,  to będzie ciemna noc. Taki problem pojechać na tą 17 i za godzinkę wrócić?

53

Odp: święta - same problemy

Nie ukrywam że wolałabym odwiedzić teściów w 1 czy też 2 dzień świat, było by to po prostu najwygodniejsze i najłatwiejsze logistycznie rozwiązanie. Nie ukrywam że z teściową się nie kochamy, tylko mamy kurtuazyjne relacje na zasadzie dzień dobry, do widzenia, jak napisałam wcześniej próby ocieplenia relacji nie wyszły z powodu niechęci teściowej, próbowałam  raz, drugi, trzeci ale nic na siłę.
Ale też jestem w stanie pojechać w wigilie do teściów, natomiast na pewno nie dostosuję się do tego co wymyśla teściowa. Nie pokażę się na punkt 17, mogę przyjechać po wigilii u rodziców i choć częściowym ogarnięciu stołu i pozostałości. Cyngli wyobraź sobie że mam właśnie rodzeństwo które jest dużo ode mnie młodsze to nie są nastolatki tylko dzieci, ja byłam wczesnym dzieckiem, a potem rodzice mieli problem żeby doczekać się kolejnych dzieci, więc dla mojego rodzeństwa mogłabym być matką.
Z mężem mamy normalne relacje więc proszę mi tu jakichś patologicznych niedomówień i braku uczuć nie imputować. Mój mąż nie jest wybitnie związany ze swoją rodziną, jego matka go nie wychowywała - miała wtedy inne zajęcia. Ma z nimi kurtuazyjny kontakt, bo wypada, bo to rodzina ale sam dostrzega ich wady. Moja teściowa "nie dogryza" mi przy mężu, rzuca smaczkami w moją stronę gdy nie ma go w pobliżu. Mąż chciał żeby w końcu przyjechać d nich z żoną - którą nomen omen dla nich nie jestem bo ślub cywilny to nie ślub. I owszem dorośli ludzie potrafią się zachować i zagryźć zęby ale można dawać się poniżać lub pluć sobie w twarz w imię zadowolenia teściowej, nie można też ślepo przystawać na czyjeś widzi mi się bo tak chce tamta osoba.

54

Odp: święta - same problemy
_czarodziejka napisał/a:

Nie ukrywam że wolałabym odwiedzić teściów w 1 czy też 2 dzień świat, było by to po prostu najwygodniejsze i najłatwiejsze logistycznie rozwiązanie. Nie ukrywam że z teściową się nie kochamy, tylko mamy kurtuazyjne relacje na zasadzie dzień dobry, do widzenia, jak napisałam wcześniej próby ocieplenia relacji nie wyszły z powodu niechęci teściowej, próbowałam  raz, drugi, trzeci ale nic na siłę.
Ale też jestem w stanie pojechać w wigilie do teściów, natomiast na pewno nie dostosuję się do tego co wymyśla teściowa. Nie pokażę się na punkt 17, mogę przyjechać po wigilii u rodziców i choć częściowym ogarnięciu stołu i pozostałości. Cyngli wyobraź sobie że mam właśnie rodzeństwo które jest dużo ode mnie młodsze to nie są nastolatki tylko dzieci, ja byłam wczesnym dzieckiem, a potem rodzice mieli problem żeby doczekać się kolejnych dzieci, więc dla mojego rodzeństwa mogłabym być matką.
Z mężem mamy normalne relacje więc proszę mi tu jakichś patologicznych niedomówień i braku uczuć nie imputować. Mój mąż nie jest wybitnie związany ze swoją rodziną, jego matka go nie wychowywała - miała wtedy inne zajęcia. Ma z nimi kurtuazyjny kontakt, bo wypada, bo to rodzina ale sam dostrzega ich wady. Moja teściowa "nie dogryza" mi przy mężu, rzuca smaczkami w moją stronę gdy nie ma go w pobliżu. Mąż chciał żeby w końcu przyjechać d nich z żoną - którą nomen omen dla nich nie jestem bo ślub cywilny to nie ślub. I owszem dorośli ludzie potrafią się zachować i zagryźć zęby ale można dawać się poniżać lub pluć sobie w twarz w imię zadowolenia teściowej, nie można też ślepo przystawać na czyjeś widzi mi się bo tak chce tamta osoba.

To jest Twoje życie i Twoja sprawa jak to załatwisz. Na szali Twoja relacja z mężem.

Ja bym pojechała na godzinkę, odbębniła co trzeba i wróciła do rodziców na przyjemniejszą Wigilię. To ma dla mnie sens i tak bym zrobiła. Ty zrobisz jak uważasz.

55

Odp: święta - same problemy
feniks35 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
truskaweczka19 napisał/a:

Chomikowa i Cyngli nie do konca sie z Wami zgodze. Z Waszych postow wynika ze trzeba zaciskac zeby mimo ze sie kogos nie lubi.

Droga truskaweczko. W życiu nie ma tak, że lubi i szanuje się każdego. Czasem nie lubimy członków rodziny, współpracowników, nauczycieli, szefa.
Kulturalny i dojrzały człowiek nie robi cyrku tylko dlatego, że kogoś nie lubi. Idzie na kompromis, bo nie mieszka na bezludnej wyspie.

Autorka może sobie nie lubić teściowej. Ale to matka jej męża i jaka by nie była, jej mąż ją kocha. Może więc dla dobra relacji z mężem zacisnąć ząbki przez godzinę, ten jeden dzień w roku. Korona jej z głowy nie spadnie, zapewniam.

Cyngli ale gdzie widzisz ze Autorka robi problem z godzina u tesciow? Bo ja widze ze to raczej  Tesciowie i maz go robia. U nich Wigilia zaczyna sie o 17 i koniec kropka tak ma byc. Rodzice Autorki maja zostac ogarnieci w godzinke (najlepiej szybkim najprostszym sposobem) a potem celebracja reszty wieczoru u tesciow.  Moze Ty do swojej rodziny rodziny masz z roznych wzgledow takie a nie inne podejscie i wolisz sprzyjac glownie tesciom ale kazda inna osoba ktora miala cieplych  kochajacych rodzicow, ktorzy na dodatek sa ciezko chorzy nie potraktuje ich raczej na odwal sie i  nie poleci robic dobrze tesciowej ktora do niedawna miala ja gleboko w d..e. Autorka chce ich odwiedzic w Wigilie ale po tej u swoich rodzicow. Ma prawo.
Kompromis zreszta nie powinien dotyczyc tylko Autorki ale wszystkich stron. Skoro tesciowie do tej pory traktowali ja jak powietrze mimo ze tyle  lat zyla w normlanym (tylko nie zalegalizowanym zwiazku) z ich synem to jedno zaproszenie nie oznacza ze wszystko jest juz super cacy i ona ma z potrawami wigilijnymi w zebach zapitalac do nich. Na poczatek godzina czy dwie to moim zdaniem wystarczajacy czas. Oni wykazali dobra wole zapraszajac ja wkoncu po latach ona wykaze dobra wole pojawiajac sie wogole.

Cieszę się że choć Ty zrozumiałaś smile

56

Odp: święta - same problemy
_czarodziejka napisał/a:
feniks35 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Droga truskaweczko. W życiu nie ma tak, że lubi i szanuje się każdego. Czasem nie lubimy członków rodziny, współpracowników, nauczycieli, szefa.
Kulturalny i dojrzały człowiek nie robi cyrku tylko dlatego, że kogoś nie lubi. Idzie na kompromis, bo nie mieszka na bezludnej wyspie.

Autorka może sobie nie lubić teściowej. Ale to matka jej męża i jaka by nie była, jej mąż ją kocha. Może więc dla dobra relacji z mężem zacisnąć ząbki przez godzinę, ten jeden dzień w roku. Korona jej z głowy nie spadnie, zapewniam.

Cyngli ale gdzie widzisz ze Autorka robi problem z godzina u tesciow? Bo ja widze ze to raczej  Tesciowie i maz go robia. U nich Wigilia zaczyna sie o 17 i koniec kropka tak ma byc. Rodzice Autorki maja zostac ogarnieci w godzinke (najlepiej szybkim najprostszym sposobem) a potem celebracja reszty wieczoru u tesciow.  Moze Ty do swojej rodziny rodziny masz z roznych wzgledow takie a nie inne podejscie i wolisz sprzyjac glownie tesciom ale kazda inna osoba ktora miala cieplych  kochajacych rodzicow, ktorzy na dodatek sa ciezko chorzy nie potraktuje ich raczej na odwal sie i  nie poleci robic dobrze tesciowej ktora do niedawna miala ja gleboko w d..e. Autorka chce ich odwiedzic w Wigilie ale po tej u swoich rodzicow. Ma prawo.
Kompromis zreszta nie powinien dotyczyc tylko Autorki ale wszystkich stron. Skoro tesciowie do tej pory traktowali ja jak powietrze mimo ze tyle  lat zyla w normlanym (tylko nie zalegalizowanym zwiazku) z ich synem to jedno zaproszenie nie oznacza ze wszystko jest juz super cacy i ona ma z potrawami wigilijnymi w zebach zapitalac do nich. Na poczatek godzina czy dwie to moim zdaniem wystarczajacy czas. Oni wykazali dobra wole zapraszajac ja wkoncu po latach ona wykaze dobra wole pojawiajac sie wogole.

Cieszę się że choć Ty zrozumiałaś smile

Bo ja  nie uwazam ze nalezy na sile wchodzic w d..e ludziom ktorzy na to nie zasluguja szczegolnie jesli na szali jest potrzebujaca chora rodzina i maloletnie dzieci.  Moze i Twoi rodzice obejda sie bez uroczystej wigilii i wysprzatanej chaty ale Twoje rodzenstwo zasluguje  na to by chociaz w tym okresie miec namiastke normalnosci i mi akurat bardzo imponuje ze nie wypielas sie na nich na zasadzie ja juz mam swoja rodzine ( meza) wiec robta co chceta a ja jade robic dobrze tesciowce ktora mnie i tak traktuje jak dopust bozy.  Twoj maz z tego co piszesz tez wcale nie chce tam tak bardzo jechac z racji glebokiej wiezi z mama tylko po to by moc Cie wkoncu tam zabrac i pokazac o prosze to moja zona nie jakas Xx z ktora dzis mieszkam a jutro juz moze nie.
Porozmawiaj z nim jeszcze raz i zaproponuj ten wariant z godzinka u tesciow w Wigilie albo Pierwszym/ Drugim swietem u nich w wiekszym wymiarze czasowym. Postarajcie sie wzajemnie zrozumiec i dogadac. To ze stalas sie zona nie oznacza ze masz rezygnowac z wszelkich potrzeb na rzecz wkupienia sie w łaski  tej drugiej rodziny szczegolnie jesli te potrzeby w znacznej mierze nie plyna z Twojego egoizmu tylko odpowiedzilanosci za inne wazne osoby w Twym zyciu.

57

Odp: święta - same problemy
Cyngli napisał/a:
_czarodziejka napisał/a:

Nie ukrywam że wolałabym odwiedzić teściów w 1 czy też 2 dzień świat, było by to po prostu najwygodniejsze i najłatwiejsze logistycznie rozwiązanie. Nie ukrywam że z teściową się nie kochamy, tylko mamy kurtuazyjne relacje na zasadzie dzień dobry, do widzenia, jak napisałam wcześniej próby ocieplenia relacji nie wyszły z powodu niechęci teściowej, próbowałam  raz, drugi, trzeci ale nic na siłę.
Ale też jestem w stanie pojechać w wigilie do teściów, natomiast na pewno nie dostosuję się do tego co wymyśla teściowa. Nie pokażę się na punkt 17, mogę przyjechać po wigilii u rodziców i choć częściowym ogarnięciu stołu i pozostałości. Cyngli wyobraź sobie że mam właśnie rodzeństwo które jest dużo ode mnie młodsze to nie są nastolatki tylko dzieci, ja byłam wczesnym dzieckiem, a potem rodzice mieli problem żeby doczekać się kolejnych dzieci, więc dla mojego rodzeństwa mogłabym być matką.
Z mężem mamy normalne relacje więc proszę mi tu jakichś patologicznych niedomówień i braku uczuć nie imputować. Mój mąż nie jest wybitnie związany ze swoją rodziną, jego matka go nie wychowywała - miała wtedy inne zajęcia. Ma z nimi kurtuazyjny kontakt, bo wypada, bo to rodzina ale sam dostrzega ich wady. Moja teściowa "nie dogryza" mi przy mężu, rzuca smaczkami w moją stronę gdy nie ma go w pobliżu. Mąż chciał żeby w końcu przyjechać d nich z żoną - którą nomen omen dla nich nie jestem bo ślub cywilny to nie ślub. I owszem dorośli ludzie potrafią się zachować i zagryźć zęby ale można dawać się poniżać lub pluć sobie w twarz w imię zadowolenia teściowej, nie można też ślepo przystawać na czyjeś widzi mi się bo tak chce tamta osoba.

To jest Twoje życie i Twoja sprawa jak to załatwisz. Na szali Twoja relacja z mężem.

Ja bym pojechała na godzinkę, odbębniła co trzeba i wróciła do rodziców na przyjemniejszą Wigilię. To ma dla mnie sens i tak bym zrobiła. Ty zrobisz jak uważasz.

Cyngli powtorze enty raz. Autorka pisze ze tesciow nie zadowoli odbebniona godzinka. Oczekuja ze syn bedzie u nich normalnie na cale swieta. Czy wobec tego Autorka temu tez ma sie poddac byle tylko nie stracic meza?

58

Odp: święta - same problemy
feniks35 napisał/a:
_czarodziejka napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Cyngli ale gdzie widzisz ze Autorka robi problem z godzina u tesciow? Bo ja widze ze to raczej  Tesciowie i maz go robia. U nich Wigilia zaczyna sie o 17 i koniec kropka tak ma byc. Rodzice Autorki maja zostac ogarnieci w godzinke (najlepiej szybkim najprostszym sposobem) a potem celebracja reszty wieczoru u tesciow.  Moze Ty do swojej rodziny rodziny masz z roznych wzgledow takie a nie inne podejscie i wolisz sprzyjac glownie tesciom ale kazda inna osoba ktora miala cieplych  kochajacych rodzicow, ktorzy na dodatek sa ciezko chorzy nie potraktuje ich raczej na odwal sie i  nie poleci robic dobrze tesciowej ktora do niedawna miala ja gleboko w d..e. Autorka chce ich odwiedzic w Wigilie ale po tej u swoich rodzicow. Ma prawo.
Kompromis zreszta nie powinien dotyczyc tylko Autorki ale wszystkich stron. Skoro tesciowie do tej pory traktowali ja jak powietrze mimo ze tyle  lat zyla w normlanym (tylko nie zalegalizowanym zwiazku) z ich synem to jedno zaproszenie nie oznacza ze wszystko jest juz super cacy i ona ma z potrawami wigilijnymi w zebach zapitalac do nich. Na poczatek godzina czy dwie to moim zdaniem wystarczajacy czas. Oni wykazali dobra wole zapraszajac ja wkoncu po latach ona wykaze dobra wole pojawiajac sie wogole.

Cieszę się że choć Ty zrozumiałaś smile

Bo ja  nie uwazam ze nalezy na sile wchodzic w d..e ludziom ktorzy na to nie zasluguja szczegolnie jesli na szali jest potrzebujaca chora rodzina i maloletnie dzieci.  Moze i Twoi rodzice obejda sie bez uroczystej wigilii i wysprzatanej chaty ale Twoje rodzenstwo zasluguje  na to by chociaz w tym okresie miec namiastke normalnosci i mi akurat bardzo imponuje ze nie wypielas sie na nich na zasadzie ja juz mam swoja rodzine ( meza) wiec robta co chceta a ja jade robic dobrze tesciowce ktora mnie i tak traktuje jak dopust bozy.  Twoj maz z tego co piszesz tez wcale nie chce tam tak bardzo jechac z racji glebokiej wiezi z mama tylko po to by moc Cie wkoncu tam zabrac i pokazac o prosze to moja zona nie jakas Xx z ktora dzis mieszkam a jutro juz moze nie.
Porozmawiaj z nim jeszcze raz i zaproponuj ten wariant z godzinka u tesciow w Wigilie albo Pierwszym/ Drugim swietem u nich w wiekszym wymiarze czasowym. Postarajcie sie wzajemnie zrozumiec i dogadac. To ze stalas sie zona nie oznacza ze masz rezygnowac z wszelkich potrzeb na rzecz wkupienia sie w łaski  tej drugiej rodziny szczegolnie jesli te potrzeby w znacznej mierze nie plyna z Twojego egoizmu tylko odpowiedzilanosci za inne wazne osoby w Twym zyciu.

dokładnie można to tak określić  smile

59

Odp: święta - same problemy
feniks35 napisał/a:
Cyngli napisał/a:
_czarodziejka napisał/a:

Nie ukrywam że wolałabym odwiedzić teściów w 1 czy też 2 dzień świat, było by to po prostu najwygodniejsze i najłatwiejsze logistycznie rozwiązanie. Nie ukrywam że z teściową się nie kochamy, tylko mamy kurtuazyjne relacje na zasadzie dzień dobry, do widzenia, jak napisałam wcześniej próby ocieplenia relacji nie wyszły z powodu niechęci teściowej, próbowałam  raz, drugi, trzeci ale nic na siłę.
Ale też jestem w stanie pojechać w wigilie do teściów, natomiast na pewno nie dostosuję się do tego co wymyśla teściowa. Nie pokażę się na punkt 17, mogę przyjechać po wigilii u rodziców i choć częściowym ogarnięciu stołu i pozostałości. Cyngli wyobraź sobie że mam właśnie rodzeństwo które jest dużo ode mnie młodsze to nie są nastolatki tylko dzieci, ja byłam wczesnym dzieckiem, a potem rodzice mieli problem żeby doczekać się kolejnych dzieci, więc dla mojego rodzeństwa mogłabym być matką.
Z mężem mamy normalne relacje więc proszę mi tu jakichś patologicznych niedomówień i braku uczuć nie imputować. Mój mąż nie jest wybitnie związany ze swoją rodziną, jego matka go nie wychowywała - miała wtedy inne zajęcia. Ma z nimi kurtuazyjny kontakt, bo wypada, bo to rodzina ale sam dostrzega ich wady. Moja teściowa "nie dogryza" mi przy mężu, rzuca smaczkami w moją stronę gdy nie ma go w pobliżu. Mąż chciał żeby w końcu przyjechać d nich z żoną - którą nomen omen dla nich nie jestem bo ślub cywilny to nie ślub. I owszem dorośli ludzie potrafią się zachować i zagryźć zęby ale można dawać się poniżać lub pluć sobie w twarz w imię zadowolenia teściowej, nie można też ślepo przystawać na czyjeś widzi mi się bo tak chce tamta osoba.

To jest Twoje życie i Twoja sprawa jak to załatwisz. Na szali Twoja relacja z mężem.

Ja bym pojechała na godzinkę, odbębniła co trzeba i wróciła do rodziców na przyjemniejszą Wigilię. To ma dla mnie sens i tak bym zrobiła. Ty zrobisz jak uważasz.

Cyngli powtorze enty raz. Autorka pisze ze tesciow nie zadowoli odbebniona godzinka. Oczekuja ze syn bedzie u nich normalnie na cale swieta. Czy wobec tego Autorka temu tez ma sie poddac byle tylko nie stracic meza?

A kogo to obchodzi, czy ich to zadowoli? Chodzi o to, by Autorka nie miała sobie nic do zarzucenia przed mężem.

60

Odp: święta - same problemy
Cyngli napisał/a:
feniks35 napisał/a:
Cyngli napisał/a:

To jest Twoje życie i Twoja sprawa jak to załatwisz. Na szali Twoja relacja z mężem.

Ja bym pojechała na godzinkę, odbębniła co trzeba i wróciła do rodziców na przyjemniejszą Wigilię. To ma dla mnie sens i tak bym zrobiła. Ty zrobisz jak uważasz.

Cyngli powtorze enty raz. Autorka pisze ze tesciow nie zadowoli odbebniona godzinka. Oczekuja ze syn bedzie u nich normalnie na cale swieta. Czy wobec tego Autorka temu tez ma sie poddac byle tylko nie stracic meza?

A kogo to obchodzi, czy ich to zadowoli? Chodzi o to, by Autorka nie miała sobie nic do zarzucenia przed mężem.

Niczego nie mam sobie do zarzucenia. Życie nie polega na tym by tańczyć jak nam zagrają.

Posty [ 1 do 60 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021