Hej dziewczyny i chłopaki ;P
od Poniedziałku rozpoczęłam nowa pracę, którą będę wykonywać przez 3 tygodnie. Jest to praca w ZOO. Decyzja była słuszna i nie żałuję jej bo jest związana z moimi studiami do tego jest to forma praktyki zawodowych , więc nie jest płatna. Udało mi się załapać na małpiarnię, więc opiekę sprawuje nad wyjcami i większością małp drapieżnych. Praca jest prze ciekawa , ale także męcząca. No właśnie. Okazało się ,że kadra jest bardzo miła, pracują tam sami Panowie , którzy we wszystkim pomagają i z pewnością nie chcą zamęczać kobiet . Jestem nie wielkich rozmiarów kobietą, niską do tego szczupłą i mam nieco mniej siły i pary do pracy fizycznej niż moja koleżanka z którą będę współpracować , to mój pierwszy tydzień pracy jej ostatni. Chciałam zapisać się do pracy w weekendy tak, aby mieć to jak najszybciej z głowy i móc wrócić do rodzinnego miasta i wyjechać z partnerem na wakacje, ale jak się okazuje jest to chyba nie możliwe gdyż nie starczy mi siły fizycznej.
A WIĘC DO SEDNA SPRAWY. Naszym obowiązkiem jest przygotowanie posiłków nakarmienie małpek i posprzątanie im w klatkach w tych , które nie są widoczne dla ludzi. Przemiły Piotruś oświadczył nam ,że jest to praca SYZYFOWA i żebyśmy nie przesadzały z tym szorowaniem , bo za chwilę one wejdą i znów na brudzą , więc jak wiadomo tak aby sprzątnąć odchody i spryskać to wodą ze szlaucha i jest ok. Natomiast moja koleżanka jak się okazuje miała matkę tyrana , która stała nad nią i kazała jej coś szorować do błysku. Więc moja koleżanka jest tak samo pedantyczna i przesadza na maksa .Szoruje jedną tak jakby czyściła zaśniedziałe złoto i ciągle mnie poprawia.Robi to i jak widać tez się męczy , ale jednak twierdzi ,że tak ją nauczyła matka a ona tu jest od tego ;/ Twierdzi ,że skoro są tu sami faceci to trzeba im pomóc bo pewnie ktoś dopiero po parunastu latach przybędzie taki jak ona i będzie sprzątał z takim błyskiem , a jej kochane małpeczki muszą mieć na błysk. Ok rozumiem , ale my codziennie musimy myć te klatki, nie raz w tygodniu jak będziemy to tak robić to mój każdy dzień będzie się kończył jak dziś czyli powrót do domu 15 godzina sen do 20 pobudka coś zjeść i dalej sen do 5:30. Tym bardziej ,że Ci panowie wciąż nie mogą w to uwierzyć co ona wyprawia bo to jest po prostu do przesady i nie potrzebne. Tym bardziej ,że nikt nam nie płaci i takie szorowanie nie jest potrzebne , jak mówią pracownicy. Do tego oprócz naszych obowiązków wymyśliła SAMA BEZ PRÓŚB KOGOKOLWIEK, ŻE DZIŚ W TYM UPALE ZROBIMY WYBIEG DLA JEDNEJ MAŁPY , hakałysmy , plewiłyśmy krzaczory wyrywałyśmy z przemęczenia boli mnie głowa, opadam z sił. Ok ona jest w miarę dużą kobietą silna fizycznie , ale ja na prawdę nie daje rady. Jutro chyba się jej postawie i powiem ,że to przesada etc. Nie wyrabiam , a no nie ukrywając nikt nam za to nie płaci , nie dość , że pomagamy za darmo, to po co mamy robić jeszcze czyjeś obowiązki.
DODAM ,ŻE ONA JEST FEMINISTKĄ I MA DZIWNE POGLĄDY NA TEMAT ŻYCIA I MĘŻCZYZN. Podobno miała problemy z ojcem stąd takie nastawienie, mam wrażenie po prostu ,że taką robocizną chce udowodnić tym KOLESIOM , ŻE TO, ZE JEST KOBIETĄ NIE ZNACZY ,ŻE NIE MA TYLE PARY DO PRACY FIZYCZNEJ I ŻE DAJE SOBIE LEPIEJ RADE OD NICH.
Postawić się i powiedzieć, że to dla mnie za dużo ? Czy po prostu odczekać jeszcze te dni a od soboty sama będę sobie robić to wszystko powolutku , co myślicie ?
Zależy mi ,żeby się nie zajechać tak aby w weekendy przyjść aby odrobić sobie jeden tydzień i wcześniej zakończyć praktyki. Kocham zwierzęta, staram się i darze je wielkim szacunkiem i miłością, ale bez przesady, żeby za darmo robić nadgodziny i pracować za innych.