Hej jestem tu nowa i bardzo proszę Was o opinię.
Byłam z siostrą na imprezce. Przybył tam facet, który mi się podoba ona oczywiście o tym wiedziała. Tańczył ze mną i tak mi się przynajmniej wydawało ze zerka na mnie przychylnie ale ja mam dobry hamulec i nie lubię od razu wieszać się facetowi na szyi choć muszę przyznać że ciężko mi się przełamać i jestem nieśmiała. Poprosił do tańca również ją i skończyło się na buzi, buzi i niezłych przytulankach Rozumiem że alkohol, słabości i takie tam ale czy nie było to nie fair. Potem tańczył już tylko ze mną ale dziwnie się poczułam. Jakie jest wasze zdanie??/ Dzięki za odpowiedzi ![]()
Podobne tematy
Skoro było buzi buzi z Twoją siostrą - to facet nie traktuje żadnej z Was poważnie i po prostu się zabawił z dwoma. Olałabym gościa i tyle.
Dokładnie, gdybyś naprawdę spodobała się temu facetowi, bez skrępowania by na pewno się z twoją sis nie lizał ;D
Dziękuję za Wasze opinie. Miałam wrażenie, że facet głupio się poczuł ale faktycznie nie zmienia to faktu, że i on i moja sis przeszli samych siebie. Dzięki i pozdrawiam serdecznie
Ile razy ja przeżyłam tego typu sytuacje... Moja o 3 lata siostra starsza jest bardzo atrakcyjna. Potrafi się "zrobić", ale to ponoć ja jestem naturalnie ładniejsza, ale ona ubiera się odważniej, ale z gustem, no i makijaż ma perfekcyjny. Do tego to "coś" w oczach i seksapil, umie podrywać, czasami nawet tylko po to, by ktoś jej kupił colę z lodem, jak już dostanie, odwraca się na pięcie i nie zna kolesia...
Często coś zaczynało iskrzyć między mną, a jakimś chłopakiem i wystarczyło, aż on trafił na moją siostrę - nie miałam już po co myśleć o takim chłopaku. Zawsze byłam singlem i niespecjalnie zwierzałam się siostrze, więc raczej tego specjalnie nie robiła. Ale raz zraniła mnie totalnie. Zabrała mnie do klubu na urodziny swojego chłopaka, bo nie miała z kim iść, nie znała tam nikogo, wspólni znajomi nie lubią jej chłopaka. Tego samego dnia opowiadała mi o jakimś chłopaku, którego niedawno poznała, że świetny, na pewno mi się spodoba, że muszę go poznać. Ponoć on nas widział z daleka, napisał do niej, kim jestem i że chce mnie poznać... Olałam temat, byłam 2 miesiące przed maturą, chłopaka sobie nie szukałam. Wiedziałam też, że skoro zna siostrę, to na pewno jest pod jej urokiem. I na tych urodzinach zjawił się ten piękny kolega. Faktycznie, trafiony w dziesiątkę w mój gust. Zapoznała nas i poleciała do swojego chłopaka. Z pięknym sobie pogadaliśmy, dużo tańczyliśmy, no idealnie! Okazało się, że sporo nas łączy. Broniłam się przed tym, ale z marnym skutkiem. W dodatku byliśmy bardzo do siebie podobni, zwłaszcza z wyglądu. Były kolejne spotkania, ale zawsze w grupie, zawsze z siostrą. Przejęłam inicjatywę, żeby działać coś we dwójkę, miałam podstawy, żeby tak myśleć, poświęcał mi dużo czasu, często obejmował w towarzystwie. Ale sam na sam spotkać się nie chciał. Aż w końcu zdecydował się mi wyjaśnić co się dzieje. On zakochał się w mojej siostrze od pierwszego wejrzenia. A ja, choć nie jesteśmy podobne, trochę ją przypominam... Nie dałam mu skończyć wypowiedzi, wiedziałam, że trzeba tę znajomość zakończyć. Siostra ważniejsza. Zaczęłam szperać w internecie, znalazłam foty na takiej stronie, gdzie są zdjęcia z różnych klubów z danego weekendu. Na jednym piękny chłopak i moja siostra się całowali. 2 tygodnie zanim go poznałam. Pomijając już fakt, że siostra ma swojego chłopaka. Nie rozumiem, dlaczego mi go podsunęła? Ale siostra tematu podjąć nie chciała, ja zajęłam się maturą. A siostra jeszcze przez jakiś czas spotykała się z tym chłopakiem, niechcący ich gdzieś widziałam, usłyszałam rozmowę...
Spotkałam go po roku na imprezie (znowu poszłam z siostrą) i ostentacyjnie olałam, ponoć bardzo go to zabolało. Minęło pół roku, jak zawsze ten sam klub, tym razem z kumpelami. Znowu on, ja już wyleczona z tego, rozmawiałam z nim jak ze zwyczajnym kolegą. Chciałam pokazać, że wtedy wcale tej sytuacji nie przeżyłam. Dużo rozmawialiśmy, jak starzy znajomi, trzymałam go na dystans, ale do czasu. Znowu poczułam, że coś nas do siebie przyciąga. Tańczyliśmy, prawie tak samo, jak za pierwszym razem, zmysłowo i bardzo blisko siebie. Przerwał, wyszedł ze mną w spokojne miejsce, stwierdził, że musi ze mną to wszystko wyjaśnić. To był jego monolog, ja chciałam ryczeć. On żałował okropnie, że poznał mnie za późno. Ponoć to ja byłam jego ideałem, on to wiedział, ale zakochał się w mojej siostrze. Próbował z tym walczyć. Ale ona go olała, przeżył to bardzo, ponoć zaczął myśleć o mnie, tęsknić, ale nie wiedział, czy będę chciała z nim rozmawiać. Do dziś tego nie rozumiem, jak można chcieć się w kimś odkochać (a był dopiero co zakochany), żeby zachować się w innej. "Bo na to na Ciebie czekałem całe życie". Jeszcze tego samego wieczora poznałam jego brata, który z miejsca oszalał na moim punkcie i bardzo chciał mnie poderwać. Zaczęło mnie to wszystko wkurzać, zaczęłam się kłócić z pięknym, on powiedział, że zasługuje na to, bym mu dała w mordę. Nie wahałam się ani chwili. To był idealny, perfekcyjny liść. Już wiedziałam, że spaliłam wszystkie mosty. Odwrócił się wyszedł, do dziś schodzi mi z drogi.
Czy żałuję? Na początku byłam szczęśliwa że to koniec tej toksycznej relacji. Potem myślałam, że może trzeba było dać mu szansę, w końcu to nie jego wina, że zakochał się w siostrze. Czas wyleczył rany, poświęciłam się studiom, poznałam kogoś, zakochałam się, jestem od ponad dwóch lat w szczęśliwym związku. Ale mój chłopak prawie nie zna mojej siostry. Nagadałam mu na nią, powiedziałam mu ogólnie o swoich doświadczeniach, wierzę, że mówi prawdę zapewniając mnie, że ona wcale go nie kręci, że nie bardzo szanuje dziewczyny, które mają chłopaka, a kręcą z innymi. Jednak śni mi się po nocach, że oni razem kombinują.
Najgorsze jest to, że nigdy nie mówiłam o tym z siostrą. Wiem, że ona czasami podrywała moich kolegów z czystej złośliwości. Nie raz mi to powiedziała. Odsunęłyśmy się od siebie, ogólnie uważam, że to ja jestem jej siostra, ona moją nie, nie raz mnie oszukała, wykorzystała, nie dotrzymała słowa, ale to jest już bardziej złożony problem. Manipuluje także mną, czasami się na to nabiorę, choć trzymam ją na dystans. Wyprowadziła się i mieszka ze swoim wieloletnim chłopakiem, ogólnie oni są siebie warci, bo mój przyszły szwagier lepszy od niej nie jest - to temat na osobny topic...
Musiałam to z siebie wyrzucić. Przyjaciółki, choć były świadkami niektórych wydarzeń, nie wiedzą, że ja wtedy się w tym chłopaku zakochałam... próbuję sobie jakoś to wszystko wyjaśnić. Chcę normalnie spać.
a co do tematu mars134
Siostra nie powinna tak robić. Ja sobie po takiej sytuacji nie wyobrażała wspólnej wigilijnej kolacji, wiedząc, że siostra z moim chłopakiem. Rozumiem, każdy ma swoją przeszłość, ale w tej sytuacji trzeba myśleć! A chłopacy poznając siostry muszą uważać: albo jedna, albo druga. Chyba że relacja z jedną, a potem z drugą to dwie osobne sytuacje w odstępie czasowym - to można zaakceptować jeszcze.
wypowiedz lecytynki mnie zasmucila:(
okropne!!!
a czy twoja siostra kogos ma, czy nadal jest sama? mam nadzieje ze to byla tylko glupia mlodosc
jeśli jedna z was wpadła mu w oko to myślący poważnie facet,nie podrywał by innej.
Dawno mnie tu nie było
Do Lecytynki muszę Ci powiedzieć, że to bardzo przykre co napisałaś. Po siostrze się tego człowiek nie spodziewa. Ja mojej sis przestałam niestety ufać. Mówi mi, że jej nic nie opowiadam o sobie osobistego a ja już nie potrafię jej zaufać. Zresztą wątek z tym chłopakiem miał dalszy ciąg, szukała z nim kontaktu ale on na tyle co mi wiadomo ją olał ale to wiem już z innych źródeł bo nie rozmawiałam z nią o nim. Tak sobie myślę teraz, że trzeba mieć swoje życie, swoje grono znajomych a kiedy trzeba - to trzeba siostrze wygarnąć co się myśli. Pozdrawiam
10 2013-02-10 09:59:44 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-02-10 10:05:55)
Gdyby to była gówniarska miłość, bez seksu, tylko jakieś tam chodzenie to można zaakceptować zmianę zakochania. Ale jak dziewczyny są starsze, a chłopaka jedna drugiej kradnie to po prostu świństwo na całe życie. Jeszcze gdyby z tym walczyli, bronili się...a mimo to po kilku latach nadal, to może bym darowała.
Zależy tez czy byłaby szcześliwa, bo ta porzucona mogłaby mieć pretensje, że to przez siostrę nie ułożyła sobie życia...