Miałam ostatnio niemiłą sytuację. Wracałam wieczorem od koleżanki i zauważyłam, że przygląda mi się na przystanku dziwny typ. Wsiadłam do tramwaju, on ruszył za mną. Wysiadłam z tramwaju, on za mną. Trochę się bałam, nie powiem. Zastanawiałam się czy przypadkiem mnie nie zaatakuje, albo się przede mną nie obnaży? Na szczęście do niczego takiego nie doszło!!! Weszłam do klatki, zatrzasnęłam drzwi, wsiadłam do windy. Koleś stał jeszcze chwilę pod blokiem (obserwowałam z okna w mieszkaniu) po czym sobie poszedł. Dziwne przeżycie. Trochę się obawiam, że znowu go gdzieś spotkam? Miałyście podobne sytuacje? Jak reagowałyście? Typ-Obserwator może być groźny?
Podobne tematy
ja bym się przestraszyła , bez powodu by za Tobą nie szedł , jeśli znów coś takiego zauważysz po prostu zadzwoń na policję.
Wsiadłam do tramwaju, on ruszył za mną. Wysiadłam z tramwaju, on za mną.
Ja myślę, że to kanar, nadgorliwie spełniający swoje obowiązki ![]()
4 2012-08-17 22:56:08 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-08-17 22:59:17)
Moje bolesne doświadczenia wskazują że dobra znajomość jakiejś techniki walki, SKUTECZNA broń i towarzystwo mogące przynajmniej na pozór pełnić rolę obstawy jest co najmniej wskazane po zmroku ,a nawet za dnia w niektórych dzielnicach miasta.
Trzeba było dzwonić na policję, przy odrobinie szczęścia by go spisali i zamknęli jeżeli jest za coś poszukiwany ,a przynajmniej mieliby go w papierach i on sam by się nastraszył konsekwencjami.
Mohito napisał/a:Wsiadłam do tramwaju, on ruszył za mną. Wysiadłam z tramwaju, on za mną.
Ja myślę, że to kanar, nadgorliwie spełniający swoje obowiązki
Jak cie napadną parę razy to minie ci ochota do takich żartów. Mimo wszystko żyjemy w świecie w którym policjant może zostać zadźgany przez nastolatka, za to że zwrócił mu uwagę żeby nie demolował przystanku.
Moje bolesne doświadczenia wskazują że dobra znajomość jakiejś techniki walki, SKUTECZNA broń i towarzystwo mogące przynajmniej na pozór pełnić rolę obstawy jest co najmniej wskazane po zmroku ,a nawet za dnia w niektórych dzielnicach miasta.
Trzeba było dzwonić na policję, przy odrobinie szczęścia by go spisali i zamknęli jeżeli jest za coś poszukiwany ,a przynajmniej mieliby go w papierach i on sam by się nastraszył konsekwencjami.
kowaledlo napisał/a:Mohito napisał/a:Wsiadłam do tramwaju, on ruszył za mną. Wysiadłam z tramwaju, on za mną.
Ja myślę, że to kanar, nadgorliwie spełniający swoje obowiązki
Jak cie napadną parę razy to minie ci ochota do takich żartów. Mimo wszystko żyjemy w świecie w którym policjant może zostać zadźgany przez nastolatka, za to że zwrócił mu uwagę żeby nie demolował przystanku.
zgadzam się , to nie są zarty !!
Ale przeżuwacie. Przecież jest nieśmiały, bo nie wszedł do budynku... Niech nosi ze sobą gaz pieprzowy, o sprawie poinformuje swojego faceta, ojca, przyjaciela, a jak sytuacja się powtórzy to policja jest od tego.
Ale przeżuwacie. Przecież jest nieśmiały, bo nie wszedł do budynku... Niech nosi ze sobą gaz pieprzowy, o sprawie poinformuje swojego faceta, ojca, przyjaciela, a jak sytuacja się powtórzy to policja jest od tego.
czytam i czasme nie dowierzam a później czyta się o gwałtach itp. napewno sie panna spodobala kolesiowi i lazl za nia az do jej budynku. ciekawa jestem czy bylabys tak zachwycona jak autorka ? sama bym sie przestraszyla to nie zarty, jak dla mnie podejrzane i juz. do autorki watku musisz sie pilnowac niech ktos wychodzi po Ciebie , nie wychodz jak nie musisz z domu i obserwuj czy ktos stoi pod domem, mieszkaniem , klatka no poprostu miej oczy szeroko otwarte.
8 2012-08-17 23:46:46 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-08-17 23:47:25)
Ale przeżuwacie. Przecież jest nieśmiały, bo nie wszedł do budynku... Niech nosi ze sobą gaz pieprzowy, o sprawie poinformuje swojego faceta, ojca, przyjaciela, a jak sytuacja się powtórzy to policja jest od tego.
Możesz mieć rację, ale nie oparłbym swojego bezpieczeństwa jedynie na założeniu że możliwe jest że on nie miał nic złego na myśli. A gazem pieprzowym to sobie możesz swój nos potraktować jak masz katar.
Jeśli wolno mi odpowiedzieć na pytanie zawarte w temacie - z pewnością nie należy (wręcz nie wolno) lekceważyć.
Nie oznacza to, że trzeba wpadać w panikę, ale ostrożność jeszcze chyba nikomu nie zaszkodziła. Znam wiele przykładów sytuacji, w której z igły nagle zrobiły się widły, naprawdę niewiele trzeba.
A Państwo sami przytoczyli przykłady różnych scenariuszy.
Czasy są nieszczególne, choć dokładnie to samo mawiali ludzie we wszelkich czasach ![]()
ja bym się przestraszyła , bez powodu by za Tobą nie szedł , jeśli znów coś takiego zauważysz po prostu zadzwoń na policję.
Mam zadzwonić na policję i powiedzieć im, że... Ktoś mi się przygląda? Ktoś za mną chodzi? Nie wezmą mnie za przewrażliwioną kobietę, jakich na tym świecie wiele???
Moje bolesne doświadczenia wskazują że dobra znajomość jakiejś techniki walki, SKUTECZNA broń i towarzystwo mogące przynajmniej na pozór pełnić rolę obstawy jest co najmniej wskazane po zmroku ,a nawet za dnia w niektórych dzielnicach miasta.
W kilka dni raczej nie opanuję sztuki walki:P;). Myślę o zakupie gazu obronnego i stałym towarzystwie wieczorami. Może poczuję się trochę pewniej...
Jeżeli koleś znowu się pojawi postaram się zachować zimną krew i się z nim skonfrontować w otoczeniu ludzi (na pewno nie sama!). Zapytam: Czy się znamy? Dlaczego za mną chodzi? Czy czegoś ode mnie chce? Mogę w tym czasie zapamiętać rysy twarzy, głos, cechy charakterystyczne i w razie czego przekazać policji. Co o tym myślicie???
Ale przeżuwacie. Przecież jest nieśmiały, bo nie wszedł do budynku... Niech nosi ze sobą gaz pieprzowy, o sprawie poinformuje swojego faceta, ojca, przyjaciela, a jak sytuacja się powtórzy to policja jest od tego.
To ja zakładałam wątek, więc może do mnie napisz, zamiast stosować trzecią osobę:P
A jak sytuacja się powtórzy i zadzwonię na policję i wszystko im opowiem - Jak myślisz, co zrobią? W jaki sposób mi pomogą? "Policja jest od tego", ale jak sama nie zadbam o swoje bezpieczeństwo to wykonany telefon na policję też niewiele zdziała...
A gazem pieprzowym to sobie możesz swój nos potraktować jak masz katar.
A ja słyszałam, że się sprawdza w sytuacjach zagrożenia, o ile ma się wcześniej przygotowany w kieszeni i potrafi się wyczuć moment kiedy psiknąć między oczy.
Jeżeli kobiety noszą gaz w torebkach, a potem łudzą się, że w momencie niebezpieczeństwa szybko go znajdą między rozmaitymi szpargałami i zastosują, no to sorry... Wtedy rzeczywiście gazem "można swój nos potraktować".
Ja z taką sytuacją spotkałam się w moim życiu raz i trzeba przyznać, że to nic przyjemnego, potrafi przerazić. Przede wszystkim opowiedz o tym ojcu bądź partnerowi i jeśli musisz późnymi wieczorami wychodzić z domu to NIGDY nie wracaj sama, Mohito. Być może spodobałaś się facetowi i zwyczajnie nie wiedział jak do ciebie zagadać, ale równie dobrze mógł ci się przyglądać i szukać w tobie swojej przyszłej ofiary. Lepiej dmuchać na zimne ![]()
Ja z taką sytuacją spotkałam się w moim życiu raz i trzeba przyznać, że to nic przyjemnego, potrafi przerazić. Przede wszystkim opowiedz o tym ojcu bądź partnerowi i jeśli musisz późnymi wieczorami wychodzić z domu to NIGDY nie wracaj sama, Mohito. Być może spodobałaś się facetowi i zwyczajnie nie wiedział jak do ciebie zagadać, ale równie dobrze mógł ci się przyglądać i szukać w tobie swojej przyszłej ofiary. Lepiej dmuchać na zimne
Prędzej to drugie. Niby normalny facet, przeciętnie ubrany, mało charakterystyczny, ale jego oczy i spojrzenie... było w nich coś dziwnego, coś napawającego lękiem i niepokojem. Wiem jedno: nie chciałabym się z nim znaleźć sam na sam. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, ale tak jak wspominałaś "lepiej dmuchać na zimne" i być przygotowaną (gaz zakupiony, ojciec i partner powiadomieni, koniec z samotnymi spacerami wieczorową porą).
I bardzo dobrze, tak trzymaj! Lepiej się zabezpieczyć przed niebezpieczeństwem niż później mieć jego nieprzyjemne konsekwencje.