Blagam o rade!Jak pozbyc sie nachalnych i nieproszonych gosci.
Najczesciej jest tak ,ze gdy pojawia sie goscie w naszym domu cieszymy sie i staramy sie ich przyjac jak najlepiej . Polacy slyna z goscinnosci.Jestesmy z tego dumni.
No i tak powinno byc. Z malymi wyjatkami.Mam takich sasiadow, u ktorych jeszcze nie bylam na kawie bo "obracaja" sie w zupelnie innym towarzystwie.Nie prosza nikogo z mojej rodziny gdy organizuja jakies przyjecia.Czasem po przyjeciu na drugi dzien.Czyli na tzw."ogon".
Jak gosci drugiej kategorii.
Ale zawsze gdy my organizujemy jakas uroczystosc w gronie przyjaciol pojawiaja sie z zyczeniami
i kwiatami bez zaproszenia.
Atmosfera staje sie "ciezka" bo z naszego grona nikt nie darzy ich wielka sympatia.
Problem polega na tym ,ze zadne insynuacje nie robia na nich wrazenia.
Nie chcialabym pozbyc sie ich jakimis bardzo drastycznymi metodami , a bardziej w dyplomatyczny sposob,bo kto chciaby konfliktu z sasiadami, ale brak mi pomyslow jak to zrobic.
Podobne tematy
Njapierw delikatnie powiedzcie, że nie życzycie sobie wizyt bez zapowiedzi i że niektóre uroczystości chcecie obchodzic tylko z rodziną.
Gdy to nie podziała nie otwieraj drzwi.
3 2012-08-18 00:19:48 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2012-08-18 00:21:07)
Jeden z moich ulubionych malarzy, Stanisław Wyspiański, nielubianych i niechcianych gości podobno sadzał na specjalnie przygotowanych, niewygodnych meblach. Długo nie mogli wysiedzieć.
A tak poważnie, to nie ma innej metody, niż szczera rozmowa. To najbardziej dyplomatyczne wyjście, jakie mnie przychodzi do głowy. Jeśli nie zrobi Pani tego od razu, to potem będzie dopiero prawdziwy kłopot, bo coraz trudniej będzie się zebrać a i reakcja może wyglądać tak: "skoro wam nie pasuje, to dlaczego od razu nam tego nie powiedzieliście?".
Unikanie konfrontacji nie załatwia sprawy, tym bardziej, jeśli sąsiedzi mają takie zwyczaje, jak Pani opisuje.
Takie rzeczy, wiem z doświadczenia, można załatwić grzecznie i stanowczo jednocześnie.
Swoją drogą ludzie miewają niezwykłe maniery. Pamiętam, jak do moich rodziców, na umówione, coroczne imieniny przyszli bliscy znajomi. Mama przygotowała przyjęcie, oni zjawili się na ustaloną godzinę, złożyli życzenia i oznajmili, że wpadli tylko na chwilę, bo tego samego wieczoru mają jeszcze inne (najwyraźniej ważniejsze) imieniny. No i poszli sobie do kolejnych znajomych, po drodze odwaliwszy obowiązek.
Było to o tyle niesympatyczne, że to naprawdę bliscy przyjaciele byli.
Każdemu zresztą zdarza się strzelić jakąś gafę. Ale tego typu sprawy najlepiej na bieżąco, w cywilizowany sposób regulować.
Problem w tym ,ze ci ludzie nie dokonca wiedza co to cywilizowany swiat i rozmowa ,nawet najbardziej kulturalna skonczy sie napewno obraza.
A dalej to beda juz tylko pomowienia , klamstwa i plotkarswo co moze wyrzadzic tyle szkody co tajfun szczegolnie w malym srodowisku. Juz slysze jak sasiadka mowi: "jak ona tak mogla ,ja tu z dobrego serca ,a ona tak podle..... taka wredna baba.... a jaki brak kultury, za co ona sie uwaza....itd."
Niestety to co w cywilizowanym swiecie jest norma nie musi wszedzie dobrze funkjonowac.
W takim razie ma Pani jedno wyjście - proszę z uśmiechem tolerować wszelkie wyskoki sąsiadów ![]()
Barbara122 ja z kolei z doświadczenia wiem, że niepotrzebnie się tą konfrontację demonizuje.
Człowiek mając ją przed oczyma, wyobraża sobie moment otwarcia szuflady z nożami, pokłócenie na śmierć i życie, podkładanie świni oraz to, że..... nie podoła tej chwili.
A jak jest? Trzeba mieć jasny cel, uznać, że dana sytuacja już nam naprawdę nie odpowiada i nie mamy ochoty jej ciągnąć do końca naszego życia, oraz do znienawidzenia doprowadzać każdy np. czerwiec w życiu- czas owych imienin. Sąsiad TEŻ CZŁOWIEK i tak samo on by nam zwrócił uwagę tak i my mamy identyczne do tego prawo.
Gdy już nadchodzi "chwila prawdy"... nie jest tak strasznie!! Kończy się to zwykle tak, że druga osoba po prostu.... lepiej czy gorzej (choć zwykle zachowuje twarz:) ) przyjmuje informację do wiadomości i...tyle ![]()
Odwagi!!
A może tak spróbujcie Wy się wkręcić na taką jedną ich "imprezkę", niech posmakują tego co swoje. Podobno jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie
A jeżeli nie macie na tyle odwagi, to postraszcie ich, jeżeli któreś będzie wspominało coś o przyjęciu, to można wtrącić coś typu "postaram się przyjść", albo "dobrze, się składa bo akurat potrzebuję spotkania w większym gronie". Wtedy będziecie się lepiej czuć wpraszając się na ich zabawę. Jeżeli odmówią, lub jakkolwiek dadzą do zrozumienia że nie chcą nikogo z Waszej rodziny, róbcie następnym razem to samo, wtedy raczej muszą zrozumieć ![]()
8 2012-08-20 10:49:39 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-20 10:50:25)
ObecnaOrchidea nie każdy potrafi się wpychać na chama tam gdzie go nie chcą. Ja np.nie potrafię, więc w moim przypadku powiedzenie "jak Kuba Bogu...." nie zadziała.
Pomijając już fakt, ze sąsiadom mogłoby to wcale nie przeszkadzać i co wtedy? ![]()
A mnie sie wydaje, ze proste "Nie zyczymy sobie Was, poniewaz w innych kregach sie obracamy" i ignorowanie sasiadow dziala najlepiej. Mialam takie dwie psiapsoly z unniwerka, co sie wpraszaly zawsze na kazda impreze, zeby potem tylko mnie za plecami obgadywac. Znosilam to przez kilka lat, ale w koncu mi cierpliwosc puscila i po prostu wyslalam im emaila na fejsie, ze sobie nie zycze ich wizyt, ze w sumie nie mamy o czym rozmawiac. Obrazily sie jak nie wiem, jezyki im lataly jak szalone na miescie, ale wiesz co? Za miesiac byl spokoj. Moi inni znajomi pomysleli, ze one zachowywaly sie jak lunatyczki. Amen. Koniec problemu.
Tylko, że ty miałaś sytuację prostą: wredne osoby. A sąsiedzi Autorki wcale tacy być nie muszą! Mogą być najzwyczajniej w świecie mili, grzeczni, życzlili ale....nauczeni inaczej. Być może są z rejonu, z rodziny gdzie takie zachowania były normą.
Jestem za szczerym, otwartym i krótkim wyjaśnieniem ![]()
Hmm, może by warto chociaż "postraszyć ich", tak jak już wcześniej pisałam, ale nie przychodzić. Myślę że taki sarkazm czasami bardzo pomaga. Chociaż to zależy też od ludzi. A jeżeli nie, to może wspomnijcie coś o przyjęciu, a jeżeli napomną temat o swoim przybyciu po prostu warto powiedzieć że przykro, ale będzie zbyt wielu gości i nie ma już miejsca. Niby nic, ale zawsze warto próbować. Albo zrobić przyjęcie znienacka, tzn nie mówiąc sąsiadom o nim wcześniej, nic nie wspominając. Podobno tonący brzytwy się chwyta, wiec powodzenia ![]()
Tylko to wszystko to rozwiązania na jedną imprezę, a reszta?.....
"ogon" mówisz ? Hmm, może tak: jak się pojawią, to im powiedz, że będą oprócz zabawy omawiane pewne sprawy i żadne postronne osoby nie mogą tam być. Zachowaj jedzenie i picie na drugi dzień. I na drugi dzień zadzwoń i zaproś ich na "ogon". Kolejny raz wymyśl coś podobnego. Jak są inteligentni, to się domyślą. Tak czy siak pewnie dojdzie do obrazy. Tylko dlaczego ty masz się męczyć, a oni korzystać ? Czasami nie da się tego uniknąć i byle bzdura może być powodem obrazy. Przed laty mieliśmy z byłą żoną takich fajnych sąsiadów. Wiedzieli że mam przyjaciela który prowadzi fajną knajpę, organizuje imprezy itp. No i na TYDZIEŃ przed I Komunią pytanie żebym załatwił im przyjęcie u tego kolegi. No nie dało się. I nastąpiła obraza okraszona różnymi późniejszymi złośliwościami. No czasami się nie da.