Witam ! chciałabym się z Wami podzielić moją historią,to jak poznałam mojego obecnego partnera ![]()
Wszystko zaczęło się od tego,że chciałam zadzwonić do swojej najlepszej przyjaciółki,znałam jej numer na pamięć więc postanowiłam wystukać nr.i zadzwonić... było to dokładnie 17.09.2006 r.
...
Niespodziewanie odebrał jakiś chłopak,więc natychmiast się rozłączyłam,napisałam mu sms-a o treści PRZEPRASZAM,POMYLIŁAM NUMER ,
po 10 minutach dostałam wiadomość z innego numeru od innego chłopaka ( mojego obecnego,a kolegę tamtego do którego przez przypadek zadzwoniłam ) okazało się,że wziął on numer od tego faceta do którego się dodzwoniłam,jechali oni razem w pociągu.
Pisaliśmy sobie na luzie,codzienne ,od rana do bardzo późnego wieczora,dzień w dzień...nagle on zaproponował mi wymianę fotek... nie chciałam za bardzo pokazywać się obcemu facetowi tak szybko,więc wysłałam mu zdjęcie kuzynki,oczywiście za jej zgodą,tylko,że ta fotka pokazywała jak stała tyłem... okłamałam go ze zdjęciem,ponieważ nie przywiązywałam tak uwagi do tego,pomyślałam AH,TO TYLKO SMSY,NIE SPOTKAMY SIĘ NIGDY ITD ITD on mi wysłał swoje prawdziwe,powiem szczerze,że mnie zatkało... przystojny blondyn o niebieskich oczkach... ale to nie było moje jedyne kłamstwo,okłamałam go z wiekiem,jest on starszy ode mnie o 8 lat,więc powiedziałam wtedy,że mam więcej niż w rzeczywistości.. on uwierzył we wszystko,ku mojemu ździwieniu,pisaliśmy miesiąc,dwa miesiące,trzy,cztery,pięć,pół roku,bardzo dobrze mi z tym było,uwielbiałam rozmowy z nim,zakochałam się w nim ! a on we mnie ( mimo iż to nie były moje zdjęcia...) zaproponował mi spotkanie-on jest z Wielkopolski,ja z Małopolski,powiedział,że przyjedzie pociągiem,ja byłam nim tak zauroczona,że zapomniałam o wszystkich moich kłamstwach,i powiedziałam,ze ma przyjechać... przyjechał,wysiadł z pociągu i stanął jak wryty.. zobaczył moje kłamstwo,że ja to nie ja...że to nie ta osoba,ktorą mu wysłałam...ale ok,jakoś to przezył...przyznalam mu się,że to fotka kuzynki,że go nie znałam i nie chciałam się pokazywać.
Zajechaliśmy do domu,poznał się z moją rodziną,i w rozmowie wyszło kłamstwo z moim wiekiem !!! kolejny szok dla niego,myślałam,ze zapadnę się pod ziemie.. przeprosiłam go,nie okazywał mi tego że jest zły,że się zawiódł na mnie itd itd,był bardzo miły,taki ciepły... nadszedł dzień jego wyjazdu,pożegnaliśmy się,myślałam,ze to jego pierwszy i ostatni przyjazd do mnie,przez te kłamstwa,w pociągu mi smsa napisał NIE WIEM CO MAM CI POWIEDZIEĆ... nie odpisałam mu nic...pomyślałam,że to już i tak nie ma sensu.
2 Tygodnie później,dostałam wiadomość,patrzę a to on napisał,kiedy się znowu widzimy,że chciałby jeszcze przyjechać,lepiej mnie poznać,ja cała w skowronkach ,zobaczyłam światełko w tunelu,nadzieję,że będzie jeszcze ok.Przyjechał po miesiącu,na 4 dni,potem wyjeżdżał na studia,wpadał do mnie tak często jak się dało,pisalismy wciąż smsy itd itd..... do dziś jesteśmy szczęśliwą parą
mieszkamy razem,on skończył studia.. myślimy o ślubie
obecnie wyjechał za granicę do pracy,za 2 miesiące wraca,z moją rodziną żyje jak ze swoją...uwielbiają go,a ja go kocham nad życie ![]()
A zaczęło się od pomylonego numeru- nie żałuję ![]()