Jak przestać kochać po 16 latach małżeństwa? Mąż zakochał się w kobiecie, która jest od niego dużo starsza. Do mnie mówi, że zabiła naszą miłość nasza przeszłość. Że coś w nim pękło. Że ja z nim nie potrafiłam rozmawiać, a ta kobieta go rozumie, akceptuje w całości, rozumie. Mąż wyprowadził się na miesiąc, bo jak twierdził (wtedy się jeszcze nie przyznał do kobiety), że powinniśmy od siebie odpocząć. Robiłam wszystko, żeby wrócił, zmieniłam się...on to zauważył, ale jak twierdzi cały czas pamięta wcześniejsze lata. Wrócił, było na prawdę fajnie ...tylko chyba nadal to mi bardziej zależało i ja bardziej się starałam. Nadal miał zablokowany telefon, nadal przychodziły jakieś smsy i te jego dziwne stany niepewności, że ma wrażenie, że to nie jego miejsce. Aż po 4 miesiącach od kiedy wrócił, przycisnęłam go do muru i się przyznał, że w jego życiu jest inna kobieta
. Okazało się, że ja ją też znam. Problem w tym, że z mężem nadal musimy mieszkać, bo nie stać nas na razie na to, żeby on mógł sobie coś wynająć. Mamy nastoletnią córkę. Teraz już nie walczę o ten związek, chcę żeby się wyprowadził a z drugiej strony nadal go bardzo kocham. Problem jest tez taki, ze dużo ostatnio rozmawiamy i jak sam mąż uznał, że przez całe małżeństwo nie dogadywaliśmy się tak jak teraz. To nas do siebie zbliżyło. Zaczęliśmy się "przyjaźnić". Chciałabym go znienawidzieć ale nie potrafię. Wiem najlepsza byłaby obojętność ale nie jest mi obojętny. Najgorsze, że on teraz mi mówi, ze ja jestem i będę w jego sercu, że nie jestem mu obojętna. Ze to też dla niego trudne. Ostatnio napisał mi smsa, że jak ze mną rozmawia to czuje i motyle i złość, i wściekłość i wstyd i smutek. Że mu też jest ciężko i to bardzo, nie sądził, że to tak będzie wyglądało. Ale nadal uważa, że nie możemy być razem. Że za dużo się wydarzyło. A jak rozmawiamy i na to pozwolę, bo mam do niego słabość i nawet jak jestem zła to zdarza się, że tak obróci rozmowę, że znowu tęsknie za nim i on próbuje ze mną flirtować. W domu ociera się o mnie, chce się przytulać i chciałby sexu. Ale ja na to się nie zgodzę. Jak żyć dalej? Mam już za sobą okres kiedy był wielki szok, nie wychodzenie z łóżka, nie jedzenie przez cały miesiąc, potem złość, wzbudzanie w sobie nienawiści, następnie prawie pogodzenie się ze wszystkim....ale jednak ciągle żyję w nadziei, że wszystko się poukłada i znowu ból. Co robić? Jak sobie z tym poradzić?
Podobne tematy
Jak przestać kochać po 16 latach małżeństwa? Mąż zakochał się w kobiecie, która jest od niego dużo starsza. Do mnie mówi, że zabiła naszą miłość nasza przeszłość. Że coś w nim pękło. Że ja z nim nie potrafiłam rozmawiać, a ta kobieta go rozumie, akceptuje w całości, rozumie. Mąż wyprowadził się na miesiąc, bo jak twierdził (wtedy się jeszcze nie przyznał do kobiety), że powinniśmy od siebie odpocząć. Robiłam wszystko, żeby wrócił, zmieniłam się...on to zauważył, ale jak twierdzi cały czas pamięta wcześniejsze lata. Wrócił, było na prawdę fajnie ...tylko chyba nadal to mi bardziej zależało i ja bardziej się starałam. Nadal miał zablokowany telefon, nadal przychodziły jakieś smsy i te jego dziwne stany niepewności, że ma wrażenie, że to nie jego miejsce. Aż po 4 miesiącach od kiedy wrócił, przycisnęłam go do muru i się przyznał, że w jego życiu jest inna kobieta
. Okazało się, że ja ją też znam. Problem w tym, że z mężem nadal musimy mieszkać, bo nie stać nas na razie na to, żeby on mógł sobie coś wynająć. Mamy nastoletnią córkę. Teraz już nie walczę o ten związek, chcę żeby się wyprowadził a z drugiej strony nadal go bardzo kocham. Problem jest tez taki, ze dużo ostatnio rozmawiamy i jak sam mąż uznał, że przez całe małżeństwo nie dogadywaliśmy się tak jak teraz. To nas do siebie zbliżyło. Zaczęliśmy się "przyjaźnić". Chciałabym go znienawidzieć ale nie potrafię. Wiem najlepsza byłaby obojętność ale nie jest mi obojętny. Najgorsze, że on teraz mi mówi, ze ja jestem i będę w jego sercu, że nie jestem mu obojętna. Ze to też dla niego trudne. Ostatnio napisał mi smsa, że jak ze mną rozmawia to czuje i motyle i złość, i wściekłość i wstyd i smutek. Że mu też jest ciężko i to bardzo, nie sądził, że to tak będzie wyglądało. Ale nadal uważa, że nie możemy być razem. Że za dużo się wydarzyło. A jak rozmawiamy i na to pozwolę, bo mam do niego słabość i nawet jak jestem zła to zdarza się, że tak obróci rozmowę, że znowu tęsknie za nim i on próbuje ze mną flirtować. W domu ociera się o mnie, chce się przytulać i chciałby sexu. Ale ja na to się nie zgodzę. Jak żyć dalej? Mam już za sobą okres kiedy był wielki szok, nie wychodzenie z łóżka, nie jedzenie przez cały miesiąc, potem złość, wzbudzanie w sobie nienawiści, następnie prawie pogodzenie się ze wszystkim....ale jednak ciągle żyję w nadziei, że wszystko się poukłada i znowu ból. Co robić? Jak sobie z tym poradzić?
Witam , przeczytałam twoją historię, jak bardzo podobną do mojej, 16 lat małżeństwa i odkryłam męża zdrady.... nie chcę opisywać kolejny raz mojej historii (znajdziesz w innych postach po moim nicku) ale jedynie co mi się nasuwa to
"twój mąż chce mieć ciastko i je mieć" tak to widzę, wiem że to nie jest dla ciebie przyjemna sytuacja, on czeka na twój ruch, zwala na Ciebie odpowiedzialność, u mnie tez tak było, musisz być silna i nie poddawać się, być pewna swojej wartości,wtedy on zobaczy iż stracił nad tobą kontrolę, życzę powodzenia !
Jak przestać kochać po 16 latach małżeństwa? Mąż zakochał się w kobiecie, która jest od niego dużo starsza. Do mnie mówi, że zabiła naszą miłość nasza przeszłość. Że coś w nim pękło. Że ja z nim nie potrafiłam rozmawiać, a ta kobieta go rozumie, akceptuje w całości, rozumie. Mąż wyprowadził się na miesiąc, bo jak twierdził (wtedy się jeszcze nie przyznał do kobiety), że powinniśmy od siebie odpocząć. Robiłam wszystko, żeby wrócił, zmieniłam się...on to zauważył, ale jak twierdzi cały czas pamięta wcześniejsze lata. Wrócił, było na prawdę fajnie ...tylko chyba nadal to mi bardziej zależało i ja bardziej się starałam. Nadal miał zablokowany telefon, nadal przychodziły jakieś smsy i te jego dziwne stany niepewności, że ma wrażenie, że to nie jego miejsce. Aż po 4 miesiącach od kiedy wrócił, przycisnęłam go do muru i się przyznał, że w jego życiu jest inna kobieta
. Okazało się, że ja ją też znam. Problem w tym, że z mężem nadal musimy mieszkać, bo nie stać nas na razie na to, żeby on mógł sobie coś wynająć. Mamy nastoletnią córkę. Teraz już nie walczę o ten związek, chcę żeby się wyprowadził a z drugiej strony nadal go bardzo kocham. Problem jest tez taki, ze dużo ostatnio rozmawiamy i jak sam mąż uznał, że przez całe małżeństwo nie dogadywaliśmy się tak jak teraz. To nas do siebie zbliżyło. Zaczęliśmy się "przyjaźnić". Chciałabym go znienawidzieć ale nie potrafię. Wiem najlepsza byłaby obojętność ale nie jest mi obojętny. Najgorsze, że on teraz mi mówi, ze ja jestem i będę w jego sercu, że nie jestem mu obojętna. Ze to też dla niego trudne. Ostatnio napisał mi smsa, że jak ze mną rozmawia to czuje i motyle i złość, i wściekłość i wstyd i smutek. Że mu też jest ciężko i to bardzo, nie sądził, że to tak będzie wyglądało. Ale nadal uważa, że nie możemy być razem. Że za dużo się wydarzyło. A jak rozmawiamy i na to pozwolę, bo mam do niego słabość i nawet jak jestem zła to zdarza się, że tak obróci rozmowę, że znowu tęsknie za nim i on próbuje ze mną flirtować. W domu ociera się o mnie, chce się przytulać i chciałby sexu. Ale ja na to się nie zgodzę. Jak żyć dalej? Mam już za sobą okres kiedy był wielki szok, nie wychodzenie z łóżka, nie jedzenie przez cały miesiąc, potem złość, wzbudzanie w sobie nienawiści, następnie prawie pogodzenie się ze wszystkim....ale jednak ciągle żyję w nadziei, że wszystko się poukłada i znowu ból. Co robić? Jak sobie z tym poradzić?
Ależ te nasze historie są podobne.
Nie wiem czy to dla Ciebie pocieszenie ale twój mąż był uczciwy wobec Ciebie i przyznał się do romansu z inną kobietą a to oznacza, że Cię szanuje.
Nie wiem jakie masz zamiary na przyszłość?
Czy chcesz dać mężowi szanse?
Czy będziesz potrafiła po tym wszystkim żyć z nim "normalnie"?
Ja nie miała takiego "szczęścia", bo mój jeszcze mąż do końca mnie oszukiwał, do tego był perfidny i próbował mnie zastraszyć. Po roku od odejścia męża do kochanki postanowiłam złożyć pozew o rozwód i właśnie jestem w trakcie rozwodu - już na finiszu. Nigdy nie żałowałam, że zdecydowałam się na rozwód a w trakcie postępowania sądowego utwierdziłam się w przekonaniu, że bardzo dobrze zrobiłam podejmując kroki zmierzające do zakończenia tego związku. Tak jak ty mam nastoletnią córkę i nie powiem, że jest łatwo ale teraz musisz pomysleć o sobie i o tym co dla ciebie jest najlepsze, jak chcesz żeby wyglądało twoje życie w przyszłości.
Pozdrawiam
Starałam się być twarda, wyjechałam z córką na jakiś czas. Nie dzwoniłam, nie pisałam...to on szukał kontaktu. Ale jak wróciłam, nie potrafię udawać. Chciałam być silna, obojętna, ale nie potrafię i on to widzi. Widzi, że ma nade mną przewagę i to wykorzystuje. Obiera nadzieję. Mówi, żebyśmy sobie nie utrudniali tego finiszu, że jak to tylko będzie możliwe to się wyprowadzi. Ja też uważam, że jak ma być tak jak teraz to lepiej żeby się wyprowadził, szybciej pogodziłabym się z tą całą sytuacją i zaczęła żyć dalej. Choć serce i tak mówi coś innego ![]()
Starałam się być twarda, wyjechałam z córką na jakiś czas. Nie dzwoniłam, nie pisałam...to on szukał kontaktu. Ale jak wróciłam, nie potrafię udawać. Chciałam być silna, obojętna, ale nie potrafię i on to widzi. Widzi, że ma nade mną przewagę i to wykorzystuje. Obiera nadzieję. Mówi, żebyśmy sobie nie utrudniali tego finiszu, że jak to tylko będzie możliwe to się wyprowadzi. Ja też uważam, że jak ma być tak jak teraz to lepiej żeby się wyprowadził, szybciej pogodziłabym się z tą całą sytuacją i zaczęła żyć dalej. Choć serce i tak mówi coś innego
Serce i Rozum ![]()
U mnie też tak było ale zwyciężył rozum ![]()
Nie będę opisywać swojego całego życia.. podsumuję tylko, teraz mój mąż jest taki jaki chciałam żeby był....to o co walczyłam przez całe nasze małżeństwo, wykorzysta inna kobieta (dostanie na tacy)...i to mnie boli. Dodam też, że on w stosunku do mnie jest w porządku, dlatego nie potrafię go znienawidzieć a naszą córkę kocha nad życie. Nie, nie jest to ideał chodzący, ale uwierzcie mi jest naprawdę fajnym facetem.
Nie będę opisywać swojego całego życia.. podsumuję tylko, teraz mój mąż jest taki jaki chciałam żeby był....to o co walczyłam przez całe nasze małżeństwo, wykorzysta inna kobieta (dostanie na tacy)...i to mnie boli. Dodam też, że on w stosunku do mnie jest w porządku, dlatego nie potrafię go znienawidzieć a naszą córkę kocha nad życie. Nie, nie jest to ideał chodzący, ale uwierzcie mi jest naprawdę fajnym facetem.
Fajni faceci nie zdradzają, tylko słabi
Nie wybielaj go, tylko zacznij żyć dla siebie a zobaczysz jak mu oczy zrzedną, a z córka zawsze będzie miała oboje rodziców, obojętnie czy się dogadacie czy nie.
Wiem, że jest Ci ciężko, mi również nie jest łatwo, ale ja nie jestem w stanie mu wybaczyć, tego co zrobił z naszą rodziną.
Nie będę opisywać swojego całego życia.. podsumuję tylko, teraz mój mąż jest taki jaki chciałam żeby był....to o co walczyłam przez całe nasze małżeństwo, wykorzysta inna kobieta (dostanie na tacy)...i to mnie boli. Dodam też, że on w stosunku do mnie jest w porządku, dlatego nie potrafię go znienawidzieć a naszą córkę kocha nad życie. Nie, nie jest to ideał chodzący, ale uwierzcie mi jest naprawdę fajnym facetem.
To właściwie nie masz wyjścia jak rozstać się z nim w przyjaźni. Wiem, że to trudne ale jeśli on nie widzi możliwości... to nie pozostaje wam nic innego jak się rozstać.
Czy wasza córka wie już o wszystkim?
To fakt do tej pory żyłam tylko dla rodziny, żyłam jego życiem i to mój błąd
. Jestem też z tych, kobiet które 'kochają za bardzo". Jestem też po etapie, gdzie próbował obwiniać mnie o to wszystko, że to moja wina, że on poszukał sobie kogoś. Ale w końcu powiedziałam sobie dość, przecież to nie prawda. Owszem nie jestem idealna ale to nie jest tylko moja wina. Byłam lojalna i przez te wszystkie lata nigdy go nie zdradziłam, choć okazje były. Ale ja takiej opcji nie dopuszczałam do siebie.
Fajny facet? Wolne żarty! Nieudacznik, który po kilkunastu latach nie ma nawet na wynajem mieszkania. Co to była za komunikacja wtedy, skoro dopiero teraz jest jak należy? Próbuje Cię wykorzystać - mieć z Tobą seks i mieszkać, a z nią uniesienia. Ty masz być pogotowiem seksualnym i nie oczekiwać niczego, tylko tracić czas. Paskudne.
Jeśli inna umie wykrzesać z niego to, co Tobie się nie udało, niech on do niej idzie. Mój były mąż ożenił się ponownie. Nie masz pojęcia jaka to była ulga! Nie będzie mógł mnie szarpać o alimenty na siebie.
To fakt do tej pory żyłam tylko dla rodziny, żyłam jego życiem i to mój błąd
. Jestem też z tych, kobiet które 'kochają za bardzo". Jestem też po etapie, gdzie próbował obwiniać mnie o to wszystko, że to moja wina, że on poszukał sobie kogoś. Ale w końcu powiedziałam sobie dość, przecież to nie prawda. Owszem nie jestem idealna ale to nie jest tylko moja wina. Byłam lojalna i przez te wszystkie lata nigdy go nie zdradziłam, choć okazje były. Ale ja takiej opcji nie dopuszczałam do siebie.
Haha oni zawsze tak mówią, u mnie tez tak było, ale to wynika raczej z niedojrzałości emocjonalnej, mnie też próbował obwiniać, iż jestem (byłam) wymagająca, zbyt perfekcyjna a on biedaczek nie mógł tego znieść, więc szukał pocieszenia u innych i nie wiem czy znalazł?
Po odkryciu zdrad mojego lubego takie piekło przeżyłam, że prawie zwariowałam, on zamiast się kajać, dobijał jeszcze bardziej, zmieszał mnie z błotem, nie wiem jak z tego szamba wyszłam, przeszłam załamanie nerwowe tak mnie próbował zniszczyć, ale nie dałam się i zaczęłam walczyć oswoją godność, pokazałam mu na co mnie stać, że tak łatwo mnie nie złamie, i co pękł, błagał ale ja nie już nie mogę na niego patrzeć, teraz zaczynam odzyskiwać spokój, ale dzisiaj miałam gorszy dzień, doły mi się włączyły, ale umiem już nad nimi panować brbr życie jest czasami okrutne, ale i dla mnie i dla ciebie kiedyś jeszcze zaświeci słoneczko, wierzę w to ![]()
Też mam nadzieję, że dla nas zaświeci słoneczko
. Dużo czytałam na te tematy w necie i przeraża mnie to, że tyle nas jest..kobiet zdradzonych
.
To fakt do tej pory żyłam tylko dla rodziny, żyłam jego życiem i to mój błąd
. Jestem też z tych, kobiet które 'kochają za bardzo".
I to był nasz błąd ![]()
Jestem też po etapie, gdzie próbował obwiniać mnie o to wszystko, że to moja wina, że on poszukał sobie kogoś. Ale w końcu powiedziałam sobie dość, przecież to nie prawda.
Bardzo mądra z Ciebie kobieta ![]()
Owszem nie jestem idealna ale to nie jest tylko moja wina. Byłam lojalna i przez te wszystkie lata nigdy go nie zdradziłam, choć okazje były. Ale ja takiej opcji nie dopuszczałam do siebie.
Nikt z nas nie jest ideałem ![]()
Tak jak pisałam wcześniej, teraz musisz zadecydować jak chcesz żeby wyglądało twoje życie w przyszłości i weż pod uwagę, że twoja córka dorasta i nie będzie wiecznie przy tobie.
Ja na początku rozstania z mężem też mówiłam, że bardzo go kocham, że nie mogę bez niego żyć, choć sama wystawiłam mu kartoniki z rzeczami za drzwi po odkryciu zdrady.
Dla mnie zadziwiający jest fakt, że twój mąż przyznał się do zdrady. Czy on tobą przypadkiem nie manipuluje?
Tak on mną manipuluje. Gra na moich uczuciach. Widzisz tydzień wcześniej zanim się przyznał byliśmy ze znajomymi w górach. Wszyscy na nas mówili zakochani..bo tak się zachowywał. Po tym jak się wyprowadził i potem jak się wprowadził usłyszałam kilka razy " ja to jednak Cię bardzo kocham". Ale było słowo "jednak" tak jakby sam sobie próbował to wmówić. Raz nawet mnie przeprosił za to, że się wyprowadził i tak potraktował. Że zachował się jak gówniarz. No i jak wróciliśmy z tych gór, też było ok....ale on i tak spotykał się z tą kobietą. Męczyło go to, miał pewnie wyrzuty sumienia, postawił wszystko na jedną kartę i się przyznał.
Haha oni zawsze tak mówią, u mnie tez tak było, ale to wynika raczej z niedojrzałości emocjonalnej, mnie też próbował obwiniać, iż jestem (byłam) wymagająca, zbyt perfekcyjna a on biedaczek nie mógł tego znieść, więc szukał pocieszenia u innych i nie wiem czy znalazł?
Po odkryciu zdrad mojego lubego takie piekło przeżyłam, że prawie zwariowałam, on zamiast się kajać, dobijał jeszcze bardziej, zmieszał mnie z błotem, nie wiem jak z tego szamba wyszłam, przeszłam załamanie nerwowe tak mnie próbował zniszczyć, ale nie dałam się i zaczęłam walczyć oswoją godność, pokazałam mu na co mnie stać, że tak łatwo mnie nie złamie, i co pękł, błagał ale ja nie już nie mogę na niego patrzeć, teraz zaczynam odzyskiwać spokój, ale dzisiaj miałam gorszy dzień, doły mi się włączyły, ale umiem już nad nimi panować brbr życie jest czasami okrutne, ale i dla mnie i dla ciebie kiedyś jeszcze zaświeci słoneczko, wierzę w to
Ja też uważam, że takie zachowania wynikają z niedojrzałości emocjonalnej ale próba zwalania winy na innych, to już szczyt bezczelności i wyrachowania.
Ja również na początku rozstania z mężem byłam załamana, schudłam w dwa miesiące 17 kg i z rozmiaru 38 zleciałam na 34 ale teraz się podnoszę i nawet osiągam malutkie sukcesy. Właściwie teraz zaczynam być szczęśliwa, bo zaczełam myśleć o sobie a nie jak kiedyś...
Najważniejsze w tym wszystkim jest szacunek do siebie samej oraz umiejętność pogodzenia się tymczasem z życiem w "samotności".
Ja zawsze byłam szczupła i też bardzo schudłam..teraz wręcz jestem chuda
.
17 2012-08-12 22:40:49 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2012-08-12 22:42:43)
Ja zawsze byłam szczupła i też bardzo schudłam..teraz wręcz jestem chuda
.
Nie masz przypadkiem depresji?
Pomyśl teraz o sobie, zadbaj o siebie i rób to wszystko nie dla męża tylko dla siebie, pokaż mu co stracił i nie daj się jego manipulacja.
Wiem, że jest Ci ciężko ale pomyśl jak w tym wszystkim ma się odnaleść wasza córka.
Jeśli czujesz, że twój mąż tobą manipuluje i bawi się twoimi uczuciami, to przemyśl to dobrze, czy chcesz dalej żyć z takim człowiekiem.
Zdradę fizyczną można zawsze wybaczyć o ile to jednorazowy wybryk ale manipulacja uczuciami wieloletniego partnera, matki własnego dziecka, to perfidne i świadome znęcanie psychiczne.
dżo dżo napisał/a:Ja zawsze byłam szczupła i też bardzo schudłam..teraz wręcz jestem chuda
.
Nie masz przypadkiem depresji?
Pomyśl teraz o sobie, zadbaj o siebie i rób to wszystko nie dla męża tylko dla siebie, pokaż mu co stracił i nie daj się jego manipulacja.
Wiem, że jest Ci ciężko ale pomyśl jak w tym wszystkim ma się odnaleść wasza córka.Jeśli czujesz, że twój mąż tobą manipuluje i bawi się twoimi uczuciami, to przemyśl to dobrze, czy chcesz dalej żyć z takim człowiekiem.
Zdradę fizyczną można zawsze wybaczyć o ile to jednorazowy wybryk ale manipulacja uczuciami wieloletniego partnera, matki własnego dziecka, to perfidne i świadome znęcanie psychiczne.
Tak to sama prawda co piszesz, u mnie też tak było, ale zostałam sama, i zaczynam dostrzegać plusiki tej sytuacji, jestem już spokojniejsza, zyję dla siebie i syna i żyję godnie. A ten zdrajca niech go .......
Mężczyznom, którzy odchodzą do innych kobiet miłośc mysli się z zauroczeniem. Ta druga zawsze będzie na początku tą "lepszą" bo nie marudzi, nie czepia się itp. Ale to tylko do czasu, im bardziej będzie zaangażowana tym więcej będzie od niego wymagać. I to znowu będzie problemem i znowu będzie szukał sobie kolejnej, tej która zawsze zrozumie, wysłucha, błędne koło.
Lady_AL/F napisał/a:dżo dżo napisał/a:Ja zawsze byłam szczupła i też bardzo schudłam..teraz wręcz jestem chuda
.
Nie masz przypadkiem depresji?
Pomyśl teraz o sobie, zadbaj o siebie i rób to wszystko nie dla męża tylko dla siebie, pokaż mu co stracił i nie daj się jego manipulacja.
Wiem, że jest Ci ciężko ale pomyśl jak w tym wszystkim ma się odnaleść wasza córka.Jeśli czujesz, że twój mąż tobą manipuluje i bawi się twoimi uczuciami, to przemyśl to dobrze, czy chcesz dalej żyć z takim człowiekiem.
Zdradę fizyczną można zawsze wybaczyć o ile to jednorazowy wybryk ale manipulacja uczuciami wieloletniego partnera, matki własnego dziecka, to perfidne i świadome znęcanie psychiczne.Tak to sama prawda co piszesz, u mnie też tak było, ale zostałam sama, i zaczynam dostrzegać plusiki tej sytuacji, jestem już spokojniejsza, zyję dla siebie i syna i żyję godnie. A ten zdrajca niech go .......
Ja żyję i cały czas rozkwitam
a świadomość, że życie zaczyna sie po czterdziestce dodaje mi dodatkowo skrzydeł ![]()
Dziś cieszę się, że uwolniłam się od tyrana emocjonalnego, bo tak jak ty Holubka gotuję co chcę, sprzątam kiedy chce, robię co chcę i również żyję godnie, nawet lepiej niż będąc w małżeństwie ![]()
Zmykam, bo bardzo późno a jutro trzeba iść do pracy ![]()
Pozdrawiam
Mężczyznom, którzy odchodzą do innych kobiet miłośc mysli się z zauroczeniem. Ta druga zawsze będzie na początku tą "lepszą" bo nie marudzi, nie czepia się itp. Ale to tylko do czasu, im bardziej będzie zaangażowana tym więcej będzie od niego wymagać. I to znowu będzie problemem i znowu będzie szukał sobie kolejnej, tej która zawsze zrozumie, wysłucha, błędne koło.
Mój mężuś miał konto na portalu ogłoszeń towarzyskich, spotykał się przynajmniej z dwoma dupciami, szok !!!!!! więc sama rozumiesz prawie zwariowałam jak poznałam prawdę, żyłam tyle lat z kimś takim !!!!
Mężczyznom, którzy odchodzą do innych kobiet miłośc mysli się z zauroczeniem. Ta druga zawsze będzie na początku tą "lepszą" bo nie marudzi, nie czepia się itp. Ale to tylko do czasu, im bardziej będzie zaangażowana tym więcej będzie od niego wymagać. I to znowu będzie problemem i znowu będzie szukał sobie kolejnej, tej która zawsze zrozumie, wysłucha, błędne koło.
Też tak uważam. Zawsze to coś nowego, innego. A my "stare żony" jesteśmy po prostu przewidywalne i nami się już nudzą.
Przede wszystkim dostrzegam jakies nieporozumienie w logice twojego rozumowania. To on ciebie zdradzil, to on zawinil, to on nawalil. Niezaleznie jak wiele sie wydarzylo w waszej przeszlosci, nie tylko ty jestes za to odpowiedzialna. A teraz to nie ty powinnas sie starac i wysilac, tylko on. Jezeli on nie dostrzega swojej winy, wybacz ale nie odbudujecie zwiazku. Sama nic nie zdzielasz, a tylko pozwolisz mu wpychac siebie w jakies chore uzaleznienie. Jest mi strasznie przykro, ze ty i wile, wiele innych kobiet podzielacie ten smutny los. Jestes teraz w najtrudniejszym okresie traumy, ale uwierz, nauczysz sie byc szczesliwa dla samej siebie, a nie nie dlatego, ze on jest obok ciebie, i wtedy od nowa zaczniesz zyc i zapewne budowac nowy zwiazek, czy to ze swoim mezem, czy z kims innym. Zycze ci naprawde duzo sily i powodzenia.
Holubka, wszystko do czasu. Twój mąż poszaleje może jeszcze z pare lat, aż w końcu obudzi sie z ręką w nocniku. Bo na starość zostanie sam jak palec, nikt mu nawet szklanki wody nie poda. Ten człowiek nie szanuje sam siebie a co dopiero innych.
Holubka, wszystko do czasu. Twój mąż poszaleje może jeszcze z pare lat, aż w końcu obudzi sie z ręką w nocniku. Bo na starość zostanie sam jak palec, nikt mu nawet szklanki wody nie poda. Ten człowiek nie szanuje sam siebie a co dopiero innych.
zawsze można zapłacić panience za chwilę przyjemności, prawda? A ja już jestem w innym miejscu, daleko od tego popaprańca! Mówię to oczywiście w przenośni, dalej mieszkam w naszym mieszkaniu, które wystawiłam na sprzedaż, potem pójde swoja drogą, juz nie mogę się doczekać tej chwili gdy będę sama !
Boję sie tylko pustki i samotności w moim życiu !!!
Holubka, nie wiadomo co życie ma jeszcze dla Ciebie przygotowane. Może po tym wszystkim, jak już się całkiem z tego otrząśniesz, zaczniesz żyć pełnią życia. Życzę Ci z całego serca (choć Cię nie znam) oby wszystko Ci się poukładało tak jakbyś chciała.
Holubka, nie wiadomo co życie ma jeszcze dla Ciebie przygotowane. Może po tym wszystkim, jak już się całkiem z tego otrząśniesz, zaczniesz żyć pełnią życia. Życzę Ci z całego serca (choć Cię nie znam) oby wszystko Ci się poukładało tak jakbyś chciała.
Dziekuję tobie również wszystkiego co najlepsze, chociaż się nie znamy, to łączą nas podobne przeżycia, jesteśmy normalnymi kobietami po przejściach, które chcą byc kochane, szanowane i chcą być szczęśliwe.
Nikt nie zrozumie Cię lepiej niż inna zdradzana kobieta, szkoda naszych chwil na takie jazdy, żal mi tych lat, tych straconych, ile lat zyłam w kłamstwie?
Przede wszystkim dostrzegam jakies nieporozumienie w logice twojego rozumowania. To on ciebie zdradzil, to on zawinil, to on nawalil. Niezaleznie jak wiele sie wydarzylo w waszej przeszlosci, nie tylko ty jestes za to odpowiedzialna. A teraz to nie ty powinnas sie starac i wysilac, tylko on. Jezeli on nie dostrzega swojej winy, wybacz ale nie odbudujecie zwiazku. Sama nic nie zdzielasz, a tylko pozwolisz mu wpychac siebie w jakies chore uzaleznienie. Jest mi strasznie przykro, ze ty i wile, wiele innych kobiet podzielacie ten smutny los. Jestes teraz w najtrudniejszym okresie traumy, ale uwierz, nauczysz sie byc szczesliwa dla samej siebie, a nie nie dlatego, ze on jest obok ciebie, i wtedy od nowa zaczniesz zyc i zapewne budowac nowy zwiazek, czy to ze swoim mezem, czy z kims innym. Zycze ci naprawde duzo sily i powodzenia.
Ja sama siebie do końca nie rozumiem
. Ja to wszystko wiem o czym napisałaś, ale czasami potrzebuje takiego ocknięcia się. Dziękuję właśnie znowu do mnie dotarło, ze to on zdradził i to jemu powinno zależeć na naprawieniu tego. Ze mną jest chyba coś nie tak, bo jak jestem z dala od niego to tak właśnie myślę i mam wrażenie, że jestem silna, że dam radę i że muszę zacząć życie od nowa. Wystarczyło kilkakrotnie, że zadzwonił, zaczął analizować, co wspomniał, że ja nadal w jego sercu i takie tam....a jak wróciłam po 2 tygodniach z urlopu....i on taki miły itp. znowu zmiękłam. Dziewczyny sprowadzajcie mnie na ziemie jak aga333, bo to mi pomoże przetrwać te chwile.
aga333 napisał/a:Przede wszystkim dostrzegam jakies nieporozumienie w logice twojego rozumowania. To on ciebie zdradzil, to on zawinil, to on nawalil. Niezaleznie jak wiele sie wydarzylo w waszej przeszlosci, nie tylko ty jestes za to odpowiedzialna. A teraz to nie ty powinnas sie starac i wysilac, tylko on. Jezeli on nie dostrzega swojej winy, wybacz ale nie odbudujecie zwiazku. Sama nic nie zdzielasz, a tylko pozwolisz mu wpychac siebie w jakies chore uzaleznienie. Jest mi strasznie przykro, ze ty i wile, wiele innych kobiet podzielacie ten smutny los. Jestes teraz w najtrudniejszym okresie traumy, ale uwierz, nauczysz sie byc szczesliwa dla samej siebie, a nie nie dlatego, ze on jest obok ciebie, i wtedy od nowa zaczniesz zyc i zapewne budowac nowy zwiazek, czy to ze swoim mezem, czy z kims innym. Zycze ci naprawde duzo sily i powodzenia.
Ja sama siebie do końca nie rozumiem
. Ja to wszystko wiem o czym napisałaś, ale czasami potrzebuje takiego ocknięcia się. Dziękuję właśnie znowu do mnie dotarło, ze to on zdradził i to jemu powinno zależeć na naprawieniu tego. Ze mną jest chyba coś nie tak, bo jak jestem z dala od niego to tak właśnie myślę i mam wrażenie, że jestem silna, że dam radę i że muszę zacząć życie od nowa. Wystarczyło kilkakrotnie, że zadzwonił, zaczął analizować, co wspomniał, że ja nadal w jego sercu i takie tam....a jak wróciłam po 2 tygodniach z urlopu....i on taki miły itp. znowu zmiękłam. Dziewczyny sprowadzajcie mnie na ziemie jak aga333, bo to mi pomoże przetrwać te chwile.
Nie jest łatwo, sama musisz się z tym zmierzyć, a my możemy być obok i wspierać ![]()
To fakt do tej pory żyłam tylko dla rodziny, żyłam jego życiem i to mój błąd
. Jestem też z tych, kobiet które 'kochają za bardzo". Jestem też po etapie, gdzie próbował obwiniać mnie o to wszystko, że to moja wina, że on poszukał sobie kogoś. Ale w końcu powiedziałam sobie dość, przecież to nie prawda. Owszem nie jestem idealna ale to nie jest tylko moja wina. Byłam lojalna i przez te wszystkie lata nigdy go nie zdradziłam, choć okazje były. Ale ja takiej opcji nie dopuszczałam do siebie.
Z kąd ja to znam. Nie ważne czy mąż czy żona. Oni chyba odchodząc z powodu "nowej" czy "nowego" wszyscy się tak samo zachowują. Próbują winą obarczyć tylko jedną strone. A my którym zależy zaczynamy w to wierzyć.
odchodzą - bo tamta, tamten jest inny
i łatwiej jest winą za rozpad związku obarczać współmałzonka niż siebie....
to odwaga, aby zyc uczciwie
i aby uczciwie i z konsekwencjami podejmować decyzje...
dzo dzo twoja sytuacja jest bardzo podobna do mojej ,moj moz byl moja pirwsza miloscia'i teraz po 25 latach malzenstwa on mnie poprostu zdradzil.Tez jestem z tych kobiet kture kochaja za bardzo.Pytam go w czym ona jest odemnie lepsza \podobno jestematrakcyjna kobieta\Tez dzo dzozylam jego zyciem ,nie wiem co mnie jeszcze czeka.Mam3 doroslych dzieci,ale boje sie tej pustki,''''dzo dzo jestes chyba silniejsza odemnie,'''''''''''' ten dran pod byle pretekstem jedzie gdzies , aby napisac'''''''' sms albo pogadac z ta zdzira.''''''''''''''Tak my stare zony jestesmy przewidywalne.'''''''''''''''''''''''''Sa takie chwile, ze czlowiek przytulilby sie nawet do jeza '''''''''
dzo dzo twoja sytuacja jest bardzo podobna do mojej ,moj moz byl moja pirwsza miloscia'i teraz po 25 latach malzenstwa on mnie poprostu zdradzil.Tez jestem z tych kobiet kture kochaja za bardzo.Pytam go w czym ona jest odemnie lepsza \podobno jestematrakcyjna kobieta\Tez dzo dzozylam jego zyciem ,nie wiem co mnie jeszcze czeka.Mam3 doroslych dzieci,ale boje sie tej pustki,''''dzo dzo jestes chyba silniejsza odemnie,'''''''''''' ten dran pod byle pretekstem jedzie gdzies , aby napisac'''''''' sms albo pogadac z ta zdzira.''''''''''''''Tak my stare zony jestesmy przewidywalne.'''''''''''''''''''''''''Sa takie chwile, ze czlowiek przytulilby sie nawet do jeza '''''''''
dzo dzo twoja sytuacja jest bardzo podobna do mojej ,moj moz byl moja pirwsza miloscia'i teraz po 25 latach malzenstwa on mnie poprostu zdradzil.Tez jestem z tych kobiet kture kochaja za bardzo.Pytam go w czym ona jest odemnie lepsza \podobno jestematrakcyjna kobieta\Tez dzo dzozylam jego zyciem ,nie wiem co mnie jeszcze czeka.Mam3 doroslych dzieci,ale boje sie tej pustki,''''dzo dzo jestes chyba silniejsza odemnie,'''''''''''' ten dran pod byle pretekstem jedzie gdzies , aby napisac'''''''' sms albo pogadac z ta zdzira.''''''''''''''Tak my stare zony jestesmy przewidywalne.'''''''''''''''''''''''''Sa takie chwile, ze czlowiek przytulilby sie nawet do jeza '''''''''
tylko, że ty swojego męża straciłaś, rozumiesz??
nawet jak będziesz udawać, że nic nie widzisz, nawet jak pójdziesz na wszystkie kompromisy świata - TO TWEGO męża nie odzyskasz
bo twój mąz to to, jaki jest, twoje wyobrażenia, wasze wspólne doświadczenia, wiara nadzieja miłość
tego już nie ma
to przeszłość
nigdy nie będzie tak jak dawniej
a kiedy sytuacja się wyrówna - poczujesz nienawiśc do niego - za twoja utraconą godność, za to, że się płąszczyłąś przed nim o skrawki uczucia, za to, że cie lekcewazył, nie uszanował, że kłamał, oszukiwał...
że potraktował cię jak.... stary mebel, którego nie warto ze swojego życia wyrzucać, bo ugotuje, posrpząta i się przydaje...
a zapewnienia o miłości, uniesienia dzikie , namiętność i intymność - gdzie indziej...
twój mąz odszedł
zachowaj w pamięci wspomnienia o 25 cudownych latach
ONE nie wrócą
nawet gdyby twój mąż, gdy dowiedziałaś się o zdradzie, rzucił tamto i zaczął całować ziemię po której chodzisz, błagać cię o wybaczenie i byc przy tobie, aby twoje emocje przezyć z toba i cię wspierać... (mój mąz tak zrobił) to ON nigdy nie będzie jak dawniej
i ty nie będziesz kochać jak dawniej
i jedyne co teraz masz, to swojąś godność i szacunek i nie rozdawaj tego durnemu chujoplątowi, który się trzęsie na widok suczy
to juz nie jest twój mąż... on odszedł, umarł, zniknał
jego juz nie ma
TY to chyba jestes stanowcza kobieta, on tylko czeka zebym''''wrzasnela'' wypie''''''j.Wiem ze juz nie bedzie jak dawniej.Chociaz ja idiotka staram sie jak moge
pietka.. ale dlaczego się starasz jak możesz?/ o co sie tak starasz? możesz mi powiedzieć? bo ja tego zrozumieć nie mogę..
nie jestem stanowcza kobietkaq, dowiedziałam się o zdradzie męża, postanowiłąm dać nam szansę, mój mąz odponad dwóch lat każdym słowem, gestem zachowaniem udowadnia, że popełnił największy błąd w swoim życiu, że mnie kocha i tak dalej....
a ja od dwóch i pól roku godze się z tym, że nigdy nie będzie tak dawniej, że ja się zmieniłam, że to nie jest ten sam związek, to nie są ci sami ludzie, którzy w nim są
i kiedy czytam , że walczysz - to się zastanawiam o co??
przecież nie obudzisz się z amnezją..
przecież nie jest tak, ze nagle przestaniesz obserować jego telefon, zastanawiać się do kogo pisze esemesy po nocy, przecież zawsze będziesz myslała, co robi, jak wieczorem siedzi przy kompie.. albo wyjeżdża...
przeiceż NIGDY NIE ZAPOMNISZ
przecież cierpisz, przecież cię to boli
o co walczysz?/
czego chcesz?/
a może twoje założenia są nie relane??
może zakłądasz coś, co jest nieosiągalne?
Wczoraj dużo rozmawialiśmy i on zaproponował, żebyśmy dali sobie czas kilka miesięcy, żebyśmy zobaczyli co tak naprawdę do siebie czujemy czy chcemy dalej być razem. On chce zająć się pracą i ograniczyć do minimum kontakt z NIĄ. Wybraliśmy miesiąc, w którym zostanie podjęta decyzja i wtedy on się wyprowadza i każdy zaczyna nowe życie lub zostaje i zaczynamy wszystko od nowa. Czy jest na tym forum ktoś, kto wybrał taką opcję separacji i jak to się zakończyło? U mnie jest problem, że nadal mieszkamy. Czy całkowita separacja byłaby lepszym rozwiązaniem?
Ale nie ograniczyć do minimum kontakt z NIĄ
jesli macie spróbować, co do siebie czujecie, to w waszym zyciu nie może byc NIEJ!!!
przeciez jesli macie być razem, to na milośc boską nie w trójkącie!!!!!
więc jesli macie SPRÓBOWAĆ - to sami
dżo dżo - każdy kompromis, każde przesunięcie granic stawia cię na przegranej pozycji
wejdź na wątek dramat - smutnejmoni, bądż moniaco - jest w rozdziale miłość. poczytaj historię kobiety, której mąz zackochał się niby, ale nie był pewny, ale postanowił zpostac z rodziną, ale rok płakał i smarkał w rekaw, że przez niego to wszystko, że on taki biedny taki biedny
a potem się wyprowadził....
http://www.netkobiety.pl/t26910.html
poczytaj tez wątek kobieta na zakręcie w naszej społeczności malwiny -która przesuwała granice dając ciągle szanse męzowi - a potem nagrała rozmowę - musze sobie jakiegoś startera kupić, żeby się nie czepiała.....
http://www.netkobiety.pl/t37714.html
Wczoraj dużo rozmawialiśmy i on zaproponował, żebyśmy dali sobie czas kilka miesięcy, żebyśmy zobaczyli co tak naprawdę do siebie czujemy czy chcemy dalej być razem. On chce zająć się pracą i ograniczyć do minimum kontakt z NIĄ. Wybraliśmy miesiąc, w którym zostanie podjęta decyzja i wtedy on się wyprowadza i każdy zaczyna nowe życie lub zostaje i zaczynamy wszystko od nowa. Czy jest na tym forum ktoś, kto wybrał taką opcję separacji i jak to się zakończyło? U mnie jest problem, że nadal mieszkamy. Czy całkowita separacja byłaby lepszym rozwiązaniem?
Myślę, że twój mąż chce zostawić sobie otwartą furtkę... możliwe, że jak mu nie wyjdzie z Nią, to wróci do Ciebie. Może się tak zdarzyć, że następnym razem spotka kolejną Nią... i tak w kółko.
Co to znaczy, że on ograniczy z Nią kontakty do minimum? Masakra!!!
Dżo dżo daj czasowi czas, daj sobie czas i zastanów się nad swoim życiem.
End\aluzjo pytasz poco sie staram '''''' moze poto aby dzieci nie przezywaly dramatu ,moze strach ze nie ,podolam finansowo '''''poprostu nie wiem
holubka napisał/a:Lady_AL/F napisał/a:Nie masz przypadkiem depresji?
Pomyśl teraz o sobie, zadbaj o siebie i rób to wszystko nie dla męża tylko dla siebie, pokaż mu co stracił i nie daj się jego manipulacja.
Wiem, że jest Ci ciężko ale pomyśl jak w tym wszystkim ma się odnaleść wasza córka.Jeśli czujesz, że twój mąż tobą manipuluje i bawi się twoimi uczuciami, to przemyśl to dobrze, czy chcesz dalej żyć z takim człowiekiem.
Zdradę fizyczną można zawsze wybaczyć o ile to jednorazowy wybryk ale manipulacja uczuciami wieloletniego partnera, matki własnego dziecka, to perfidne i świadome znęcanie psychiczne.Tak to sama prawda co piszesz, u mnie też tak było, ale zostałam sama, i zaczynam dostrzegać plusiki tej sytuacji, jestem już spokojniejsza, zyję dla siebie i syna i żyję godnie. A ten zdrajca niech go .......
Ja żyję i cały czas rozkwitam
a świadomość, że życie zaczyna sie po czterdziestce dodaje mi dodatkowo skrzydeł
Dziś cieszę się, że uwolniłam się od tyrana emocjonalnego, bo tak jak ty Holubka gotuję co chcę, sprzątam kiedy chce, robię co chcę i również żyję godnie, nawet lepiej niż będąc w małżeństwieZmykam, bo bardzo późno a jutro trzeba iść do pracy
Pozdrawiam
Jestes wielka wiesz !!!!
Wczoraj dużo rozmawialiśmy i on zaproponował, żebyśmy dali sobie czas kilka miesięcy, żebyśmy zobaczyli co tak naprawdę do siebie czujemy czy chcemy dalej być razem. On chce zająć się pracą i ograniczyć do minimum kontakt z NIĄ. Wybraliśmy miesiąc, w którym zostanie podjęta decyzja i wtedy on się wyprowadza i każdy zaczyna nowe życie lub zostaje i zaczynamy wszystko od nowa. Czy jest na tym forum ktoś, kto wybrał taką opcję separacji i jak to się zakończyło? U mnie jest problem, że nadal mieszkamy. Czy całkowita separacja byłaby lepszym rozwiązaniem?
Tak calkowite odosobnienie, tez tak probowala i bylo to nie do zniesienia, chcesz tego, walcz o siebie, nie o niego, ty decyduj, nie on, bo to on ciebie skrzywdzil, ty postaw warunki, a zacznie cie przynajmniej szanowac, mysl tylko o tym co jest wazne dla ciebie, nie dla niego, badz dzielna , bo jestes silna, i nie daj soba manipulowac !!!!!
dżo dżo napisał/a:Wczoraj dużo rozmawialiśmy i on zaproponował, żebyśmy dali sobie czas kilka miesięcy, żebyśmy zobaczyli co tak naprawdę do siebie czujemy czy chcemy dalej być razem. On chce zająć się pracą i ograniczyć do minimum kontakt z NIĄ. Wybraliśmy miesiąc, w którym zostanie podjęta decyzja i wtedy on się wyprowadza i każdy zaczyna nowe życie lub zostaje i zaczynamy wszystko od nowa. Czy jest na tym forum ktoś, kto wybrał taką opcję separacji i jak to się zakończyło? U mnie jest problem, że nadal mieszkamy. Czy całkowita separacja byłaby lepszym rozwiązaniem?
Tak calkowite odosobnienie, tez tak probowala i bylo to nie do zniesienia, chcesz tego, walcz o siebie, nie o niego, ty decyduj, nie on, bo to on ciebie skrzywdzil, ty postaw warunki, a zacznie cie przynajmniej szanowac, mysl tylko o tym co jest wazne dla ciebie, nie dla niego, badz dzielna , bo jestes silna, i nie daj soba manipulowac !!!!!
Postaram się być dzielna i silna. W jednym dniu taka jestem a już w następnym nie widzę sensu życia. Ale na szczęście coraz więcje jest tych dni gdzie jestem silna
. Postanowiłam dać czasowi czas i rzeczywiście skupić się na sobie, choć ciężko mi to idzie, bo ciągle o nim myślę. Ale jest poprawa bo nie analizuje gdzie jest, z kim i co robi. Nie dzwonię i nie piszę, choć wcześniej to było trudne. Powiedziałam mu, że ja wiecznie nie będę czekała i coś w końcu we mnie pęknie i przestanę go kochać. Powiedziałam, ze nie chce być tylko opcją do wybrania i wyjściem awaryjnym. On powiedział, że to rozumie...ale tak naprawdę to nie wiem czy ma to dla niego znaczenie w tym momencie....inaczej by się zachował. Nie mogę żyć z kimś kto mnie nie będzie kochał....ciężko jest przekreślić tyle lat bycia razem, ale jak miałoby to tak wyglądać to lepiej odpuścić i zacząć nowe życie. Może kiedyś z kimś innym. Nic nie dzieję się bez przyczyny. Może ktoś tam na górze szykuje dla mnie i dla Was dziewczyny coś lepszego, coś prawdziwego i szczerego, bez kłamstw. Tak jeszcze dodam...wiecie jaką podobno mam przewagę nad tą drugą osobą...że mi ufał, ufa i będzie ufał...a z nią tak nie ma.
holubka napisał/a:dżo dżo napisał/a:Wczoraj dużo rozmawialiśmy i on zaproponował, żebyśmy dali sobie czas kilka miesięcy, żebyśmy zobaczyli co tak naprawdę do siebie czujemy czy chcemy dalej być razem. On chce zająć się pracą i ograniczyć do minimum kontakt z NIĄ. Wybraliśmy miesiąc, w którym zostanie podjęta decyzja i wtedy on się wyprowadza i każdy zaczyna nowe życie lub zostaje i zaczynamy wszystko od nowa. Czy jest na tym forum ktoś, kto wybrał taką opcję separacji i jak to się zakończyło? U mnie jest problem, że nadal mieszkamy. Czy całkowita separacja byłaby lepszym rozwiązaniem?
Tak calkowite odosobnienie, tez tak probowala i bylo to nie do zniesienia, chcesz tego, walcz o siebie, nie o niego, ty decyduj, nie on, bo to on ciebie skrzywdzil, ty postaw warunki, a zacznie cie przynajmniej szanowac, mysl tylko o tym co jest wazne dla ciebie, nie dla niego, badz dzielna , bo jestes silna, i nie daj soba manipulowac !!!!!
Postaram się być dzielna i silna. W jednym dniu taka jestem a już w następnym nie widzę sensu życia. Ale na szczęście coraz więcje jest tych dni gdzie jestem silna
. Postanowiłam dać czasowi czas i rzeczywiście skupić się na sobie, choć ciężko mi to idzie, bo ciągle o nim myślę. Ale jest poprawa bo nie analizuje gdzie jest, z kim i co robi. Nie dzwonię i nie piszę, choć wcześniej to było trudne. Powiedziałam mu, że ja wiecznie nie będę czekała i coś w końcu we mnie pęknie i przestanę go kochać. Powiedziałam, ze nie chce być tylko opcją do wybrania i wyjściem awaryjnym. On powiedział, że to rozumie...ale tak naprawdę to nie wiem czy ma to dla niego znaczenie w tym momencie....inaczej by się zachował. Nie mogę żyć z kimś kto mnie nie będzie kochał....ciężko jest przekreślić tyle lat bycia razem, ale jak miałoby to tak wyglądać to lepiej odpuścić i zacząć nowe życie. Może kiedyś z kimś innym. Nic nie dzieję się bez przyczyny. Może ktoś tam na górze szykuje dla mnie i dla Was dziewczyny coś lepszego, coś prawdziwego i szczerego, bez kłamstw. Tak jeszcze dodam...wiecie jaką podobno mam przewagę nad tą drugą osobą...że mi ufał, ufa i będzie ufał...a z nią tak nie ma.
Wiesz co myślę, nie ufa jej to dlaczego dalej to ciągnie, bo go fascynuje, a my żonki jesteśmy przewidywalne, a przewidywalność na dłuższą metę jest nudna, więc szuka wrażeń i je znalazł, faceci są prości jak konstrukcja cepa, a my wszystko analizujemy, zadręczamy się i czekamy aż pan i władca rzuci nam jakiś ochłap, u mnie tez tak było, jak zobaczył mnie silną i stawiającą warunki, to mu przeszło, po co się starać, skoro tego kwiatu jest pół światu. Przemyśl kochana czy chcesz tak żyć i czekać na niego jak na wybawiciela, jeżeli zdradził, to prawdopodobnie zrobi to jeszcze raz.
Wiesz co myślę, nie ufa jej to dlaczego dalej to ciągnie, bo go fascynuje, a my żonki jesteśmy przewidywalne, a przewidywalność na dłuższą metę jest nudna, więc szuka wrażeń i je znalazł, faceci są prości jak konstrukcja cepa, a my wszystko analizujemy, zadręczamy się i czekamy aż pan i władca rzuci nam jakiś ochłap, u mnie tez tak było, jak zobaczył mnie silną i stawiającą warunki, to mu przeszło, po co się starać, skoro tego kwiatu jest pół światu. Przemyśl kochana czy chcesz tak żyć i czekać na niego jak na wybawiciela, jeżeli zdradził, to prawdopodobnie zrobi to jeszcze raz.
I Tu się z tobą zgadzam Holubko.
Dżo dżo twój mąż najnormalniej w świecie bawi się twoimi uczuciami i emocjami!!!
Zastanów się czy chcesz żyć dalej z tak perfidnym osobnikiem?
Wiem, że jest Ci teraz bardzo ciężko, bo to wszystko jest takie świeże ale przemyśl dobrze swoją aktualną sytuacje.
Tak naprawdę to do Ciebie należy teraz decyzja, czy chcesz dalej zyć z mężem, w takim układzie jaki on proponuje - ale czy napewno się w tym odnajdziesz?
Przykro mi, że Ciebie również to spotkało ale tak jak piszesz "Nic nie dzieje się bez przyczyny" i ja również kieruję się ostatnio w swoim życiu tą maksymą ![]()
Pamiętaj o tym, że jesteś żoną, matką ale również kobietą, która powinna się szanować )
Pozdrawiam serdecznie i dobranocka ![]()
holubka napisał/a:Wiesz co myślę, nie ufa jej to dlaczego dalej to ciągnie, bo go fascynuje, a my żonki jesteśmy przewidywalne, a przewidywalność na dłuższą metę jest nudna, więc szuka wrażeń i je znalazł, faceci są prości jak konstrukcja cepa, a my wszystko analizujemy, zadręczamy się i czekamy aż pan i władca rzuci nam jakiś ochłap, u mnie tez tak było, jak zobaczył mnie silną i stawiającą warunki, to mu przeszło, po co się starać, skoro tego kwiatu jest pół światu. Przemyśl kochana czy chcesz tak żyć i czekać na niego jak na wybawiciela, jeżeli zdradził, to prawdopodobnie zrobi to jeszcze raz.
I Tu się z tobą zgadzam Holubko.
Dżo dżo twój mąż najnormalniej w świecie bawi się twoimi uczuciami i emocjami!!!
Zastanów się czy chcesz żyć dalej z tak perfidnym osobnikiem?
Wiem, że jest Ci teraz bardzo ciężko, bo to wszystko jest takie świeże ale przemyśl dobrze swoją aktualną sytuacje.
Tak naprawdę to do Ciebie należy teraz decyzja, czy chcesz dalej zyć z mężem, w takim układzie jaki on proponuje - ale czy napewno się w tym odnajdziesz?
Przykro mi, że Ciebie również to spotkało ale tak jak piszesz "Nic nie dzieje się bez przyczyny" i ja również kieruję się ostatnio w swoim życiu tą maksymą
Pamiętaj o tym, że jesteś żoną, matką ale również kobietą, która powinna się szanować )Pozdrawiam serdecznie i dobranocka
Dobranoc moje współtowarzyszki niedoli, chociaż sen i noc nie dają oczekiwanego ukojenia. Ale jutro nowy dzień, który być może przybliży mnie do końca tego koszmaru.
47 2012-08-14 11:49:02 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-08-14 11:50:41)
Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba.
Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic.
Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne .
Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona .
Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal .
Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta.
Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans.
Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno
Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret"
Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy.
Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje
Pozdrawiam.
Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba.
Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic.
Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne .
Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona .
Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal .
Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta.
Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans.
Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno
Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret"
Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy.
Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje
Pozdrawiam.
Od dwóch dni mam taką pustkę w sobie, że czarna dziura w porównaniu z moim stanem to pestka, staram się nie nakręcać, ale coś w środku mnie pali i rozrywa, czy ja wariuję.
pati31 napisał/a:Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba.
Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic.
Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne .
Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona .
Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal .
Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta.
Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans.
Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno
Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret"
Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy.
Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje
Pozdrawiam.Od dwóch dni mam taką pustkę w sobie, że czarna dziura w porównaniu z moim stanem to pestka, staram się nie nakręcać, ale coś w środku mnie pali i rozrywa, czy ja wariuję.
Ja też mam dzisiaj doła
. Nie wiem może ta pogoda. Nie ma chwili, żebym nie myślała o tym co się stało, o nim.
Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba.
Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic.
Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne .
Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona .
Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal .
Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta.
Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans.
Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno
Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret"
Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy.
Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje
Pozdrawiam.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Tylko ja to wszystko wiem, że trzeba żyć dla siebie, zająć się sobą i nie być uzależnioną od partnera....ale ja chcę to czuć!!!, już, natychmiast...nie chcę czasu. A na zrozumienie tego wszystkiego i oduzależnienie się od partnera potrzeba niestety czasu
.
holubka napisał/a:pati31 napisał/a:Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba.
Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic.
Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne .
Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona .
Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal .
Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta.
Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans.
Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno
Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret"
Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy.
Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje
Pozdrawiam.Od dwóch dni mam taką pustkę w sobie, że czarna dziura w porównaniu z moim stanem to pestka, staram się nie nakręcać, ale coś w środku mnie pali i rozrywa, czy ja wariuję.
Ja też mam dzisiaj doła
. Nie wiem może ta pogoda. Nie ma chwili, żebym nie myślała o tym co się stało, o nim.
Ja niestety mam urlop co potęguję moje cierpienie, nie wiem co mam ze sobą zrobić, nic nie jest w stanie mnie ukoić, totalny dół... nawet jeść nie mogę, to jest jak grypa, tylko przewlekła, meczę się już 3 miesiąc, choć gdy czytam forum to ten stan może trwać jeszcze lub znacznie dłużej.
Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba.
Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic.
Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne .
Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona .
Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal .
Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta.
Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans.
Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno
Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret"
Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy.
Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje
Pozdrawiam.
Pati31 czy Twój mąż jest nadal z tą kobietą?
pati31 napisał/a:Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba. Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic. Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne . Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona . Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal . Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta. Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans. Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret" Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy. Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje Pozdrawiam.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Tylko ja to wszystko wiem, że trzeba żyć dla siebie, zająć się sobą i nie być uzależnioną od partnera....ale ja chcę to czuć!!!, już, natychmiast...nie chcę czasu. A na zrozumienie tego wszystkiego i oduzależnienie się od partnera potrzeba niestety czasu
.
Duzo czasu .ale i wiary w siebie!
Warto zrobic cos dla swojego rozwoju np jesli pracujesz isc na kurs doskanalacy.
Np zapisac sie na silownie ,lub fitness .Lepsze cialo pomaga kobietom zwalczyc silny stres.
Lub jakas kampiel w czekoladzie .Jest to swietna zabawa ,i odpreza .
Mi zajelo 2.5 roku w sumie wykop z swojego zycia plus moje calkowite zdrowe ja.
Najpierw odsun sie fizycznie od niego potem przyjdzie czas na psychike.
Rowniez soiagnelam swoje psychiczne dno ,nawet dysk mi wyskoczyl ze stresu ,a cialo to moje narzedzie pracy wiec pomysl co przezylam.
Dalam rade pomogl mi bardzo sekret ,moze to nie jest jakis cud ,ale sporo racji jest w tym co tam pisza.
Tez polecam ksiazke "klamstwa na temat milosci"autora :bYron katie
pati31 napisał/a:Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba. Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic. Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne . Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona . Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal . Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta. Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans. Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret" Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy. Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje Pozdrawiam.
Pati31 czy Twój mąż jest nadal z tą kobietą?
Nie ,nie sa razem on jest sam. Ona niewiem co u niej.
Natomiast mj maz zerwal z nia kontakt gdy sie otrzasnal z amoku szalenstwa ,ale dla mnie bylo zapozno ,ja ich tez nakrylam na goracym wiec to zrobilo spostoszenie w mojej glowie i uczuciach.
dżo dżo napisał/a:pati31 napisał/a:Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba. Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic. Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne . Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona . Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal . Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta. Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans. Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret" Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy. Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje Pozdrawiam.
Pati31 czy Twój mąż jest nadal z tą kobietą?
Nie ,nie sa razem on jest sam. Ona niewiem co u niej.
Natomiast mj maz zerwal z nia kontakt gdy sie otrzasnal z amoku szalenstwa ,ale dla mnie bylo zapozno ,ja ich tez nakrylam na goracym wiec to zrobilo spostoszenie w mojej glowie i uczuciach.
Pati to musiało być straszne przeżycie nakryć go z tą .... na gorącym uczynku, ja bym chyba zabiła gada? A jak teraz sobie radzisz? Napisz bo dzisiaj mam podły nastrój, być może że niedawno widziałam mego eks, dał kasę na syna, wszystko wróciło, jak dalej mam funkcjonować?
56 2012-08-14 17:45:56 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-08-14 17:47:40)
Musisz przejsc zalobe po zawiazku milosci. Gwarantuje Ci ze jesli tylko otworzysz sie na nowe mozliwosci ,zapomnisz. Jestem matka dwojki malych dzieci. Nigdy nie zrezygnowalam z swojej pasji ,moj zawod to moja pasja ,i dzis dziekuje za to Bogu i rodzicom ,ze nie rzucialm studiow itp. Z moim mezem bylam od zawsze przezylam z nim wszystko pierwszy raz. Ciezko mi bylo wyjsc z depresji oj ciezko. Dalam rade ,sama z soba . Teraz mam kase ,wspaniale dzieci ,choc przestalam wierzyc w milosc. Spelniam sie inaczej. Zrob sobie kompiel ,masaz.Ogladaj duzo komedii by sie duzo smiac ,nie dopuszczaj do siebie tych zlych mysli.. Dasz rade ,jeszcze troszke i rozkwitniesz
On i ona dzis mnie smiesza,ta sytuacja hhmm wtedy tragiczna dzis komiczna .Bo czas jest najlpszym lekarstwem.
Nie ufam tylko pscyhologom bo ta kobieta byla psychologiem heheh specjalistka od zwiazkow.
Musisz przejsc zalobe po zawiazku milosci. Gwarantuje Ci ze jesli tylko otworzysz sie na nowe mozliwosci ,zapomnisz. Jestem matka dwojki malych dzieci. Nigdy nie zrezygnowalam z swojej pasji ,moj zawod to moja pasja ,i dzis dziekuje za to Bogu i rodzicom ,ze nie rzucialm studiow itp. Z moim mezem bylam od zawsze przezylam z nim wszystko pierwszy raz. Ciezko mi bylo wyjsc z depresji oj ciezko. Dalam rade ,sama z soba . Teraz mam kase ,wspaniale dzieci ,choc przestalam wierzyc w milosc. Spelniam sie inaczej. Zrob sobie kompiel ,masaz.Ogladaj duzo komedii by sie duzo smiac ,nie dopuszczaj do siebie tych zlych mysli.. Dasz rade ,jeszcze troszke i rozkwitniesz
On i ona dzis mnie smiesza,ta sytuacja hhmm wtedy tragiczna dzis komiczna .Bo czas jest najlpszym lekarstwem.
Nie ufam tylko pscyhologom bo ta kobieta byla psychologiem heheh specjalistka od zwiazkow.
Dziękuje za wsparcie, może i dla mnie zaświeci słoneczko
, chociaż w tym momencie to dla mnie kosmos :0
pati31 napisał/a:Musisz przejsc zalobe po zawiazku milosci. Gwarantuje Ci ze jesli tylko otworzysz sie na nowe mozliwosci ,zapomnisz. Jestem matka dwojki malych dzieci. Nigdy nie zrezygnowalam z swojej pasji ,moj zawod to moja pasja ,i dzis dziekuje za to Bogu i rodzicom ,ze nie rzucialm studiow itp. Z moim mezem bylam od zawsze przezylam z nim wszystko pierwszy raz. Ciezko mi bylo wyjsc z depresji oj ciezko. Dalam rade ,sama z soba . Teraz mam kase ,wspaniale dzieci ,choc przestalam wierzyc w milosc. Spelniam sie inaczej. Zrob sobie kompiel ,masaz.Ogladaj duzo komedii by sie duzo smiac ,nie dopuszczaj do siebie tych zlych mysli.. Dasz rade ,jeszcze troszke i rozkwitniesz On i ona dzis mnie smiesza,ta sytuacja hhmm wtedy tragiczna dzis komiczna .Bo czas jest najlpszym lekarstwem. Nie ufam tylko pscyhologom bo ta kobieta byla psychologiem heheh specjalistka od zwiazkow.
Dziękuje za wsparcie, może i dla mnie zaświeci słoneczko
, chociaż w tym momencie to dla mnie kosmos :0
Daje ci slowo ze na koncu drogi swojej zrozumiesz jak warto byc doswiadczonym przez co madrzejszym czlowiekiem.
Jednak ,zajmij sie soba ,staraj sie nie pokazywac jemu ze tesknisz ,ze cie boli ,bo on bedzie pewny ze ma CIE w garsci.
Pokarz mu ze emocjonalnie jestes wolna,badz pewna siebie.
SCIAGNIJ sobie sekret odprezy Cie i pomoze odzyskac wiare i sily w zycie i ludzi.
DO DZIELA !
holubka napisał/a:pati31 napisał/a:Musisz przejsc zalobe po zawiazku milosci. Gwarantuje Ci ze jesli tylko otworzysz sie na nowe mozliwosci ,zapomnisz. Jestem matka dwojki malych dzieci. Nigdy nie zrezygnowalam z swojej pasji ,moj zawod to moja pasja ,i dzis dziekuje za to Bogu i rodzicom ,ze nie rzucialm studiow itp. Z moim mezem bylam od zawsze przezylam z nim wszystko pierwszy raz. Ciezko mi bylo wyjsc z depresji oj ciezko. Dalam rade ,sama z soba . Teraz mam kase ,wspaniale dzieci ,choc przestalam wierzyc w milosc. Spelniam sie inaczej. Zrob sobie kompiel ,masaz.Ogladaj duzo komedii by sie duzo smiac ,nie dopuszczaj do siebie tych zlych mysli.. Dasz rade ,jeszcze troszke i rozkwitniesz On i ona dzis mnie smiesza,ta sytuacja hhmm wtedy tragiczna dzis komiczna .Bo czas jest najlpszym lekarstwem. Nie ufam tylko pscyhologom bo ta kobieta byla psychologiem heheh specjalistka od zwiazkow.
Dziękuje za wsparcie, może i dla mnie zaświeci słoneczko
, chociaż w tym momencie to dla mnie kosmos :0
Daje ci slowo ze na koncu drogi swojej zrozumiesz jak warto byc doswiadczonym przez co madrzejszym czlowiekiem.
Jednak ,zajmij sie soba ,staraj sie nie pokazywac jemu ze tesknisz ,ze cie boli ,bo on bedzie pewny ze ma CIE w garsci.
Pokarz mu ze emocjonalnie jestes wolna,badz pewna siebie.
SCIAGNIJ sobie sekret odprezy Cie i pomoze odzyskac wiare i sily w zycie i ludzi.
DO DZIELA !
Jeszcze raz dziękuję, Pati ile czasu minęło od tego zdarzenia? A czy on walczył, jakoś się tłumaczył, bo mój nie bardzo, myślał, że mu się upiecze, że będę stroiła babskie fochy, i mi przejdzie, ale moja postawa go zaskoczyła, więc obrał inną strategię, zwalić z siebie winę i przelać go na mnie! Ale nie dam się!
dżo dżo napisał/a:pati31 napisał/a:Przezylam rowniez romans bylego meza,i nauczylo mnie to jednego ze nikt nie jest niezastapiony i tak naprawde niemamy wplywu na to co zrobi druga osoba. Jednak wplyw mamy na siebie ,swoje zycie i swoje szczescie ,nie wolno uzalezniac swojego szczescia od partnera bo to najwiekszy blad jaki mozna popelnic. Dlugo pracowalam nad swoim samorozwojem ,przezylam dno emcjonalne swoje wlasne . Moj byly maz rowniez terroryzowal mnie pscyhicznie przy wzroscie 176 warzylam 52 kg ,bylam wykonczona . Bo raz z nia konczyl raz dzwonil i ja przepraszal . Dwa lata mi zajelo dochodzenie do siebie ,do doglebnego rendgenu swojej duszy i wiesz co .Dzisiaj jestem szczesliwa ,spelniona kobieta. Skok w bok w dlugoeltnim zwiazku mozna wybaczyc ,ale nie romans. Czy osoba kocha ,ktora minute wczesniej uprawiala sex i wyznawala milosc innej nie! ,stanowczo nie.To brak szacunku bo to nie milosc napewno Kiedy bylam na dnie psychicznym siostra przyniosla mi "sekret" Napewno nikt nie przezyje zycia za nas ! tego mnie nauczylo zycie! oraz tego ze nasze zycie wyglada tak na co sie godzimy. Nie wolno bac sie ryzyka bo bez ryzyka tak naprawde sie nie zyje Pozdrawiam.
Pati31 czy Twój mąż jest nadal z tą kobietą?
Nie ,nie sa razem on jest sam. Ona niewiem co u niej.
Natomiast mj maz zerwal z nia kontakt gdy sie otrzasnal z amoku szalenstwa ,ale dla mnie bylo zapozno ,ja ich tez nakrylam na goracym wiec to zrobilo spostoszenie w mojej glowie i uczuciach.
Dziewczyny a ja mam taki problem ze sobą, niby chce zapomnieć, odkochać się, zająć się sobą, oduzależnić się od niego a z drugiej strony, liczę na to że w końcu jemu spadną klapki z oczu, otrząśnie się, minie okres zauroczenia...a ja już wtedy nie będę go kochała i nie będę z nim chciała być i tego się boję. Dwie sprzeczności...to jest chore
. Ze mną coś nie tak jest chyba
.
pati31 napisał/a:holubka napisał/a:Dziękuje za wsparcie, może i dla mnie zaświeci słoneczko
, chociaż w tym momencie to dla mnie kosmos :0
Daje ci slowo ze na koncu drogi swojej zrozumiesz jak warto byc doswiadczonym przez co madrzejszym czlowiekiem.
Jednak ,zajmij sie soba ,staraj sie nie pokazywac jemu ze tesknisz ,ze cie boli ,bo on bedzie pewny ze ma CIE w garsci.
Pokarz mu ze emocjonalnie jestes wolna,badz pewna siebie.
SCIAGNIJ sobie sekret odprezy Cie i pomoze odzyskac wiare i sily w zycie i ludzi.
DO DZIELA !Jeszcze raz dziękuję, Pati ile czasu minęło od tego zdarzenia? A czy on walczył, jakoś się tłumaczył, bo mój nie bardzo, myślał, że mu się upiecze, że będę stroiła babskie fochy, i mi przejdzie, ale moja postawa go zaskoczyła, więc obrał inną strategię, zwalić z siebie winę i przelać go na mnie! Ale nie dam się!
Oni tak robią, całą winą chcą nas obarczyć, żeby mieć czyste sumienie. Mojemu przez jakiś czas to się udawało aż wreszcie zrozumiałam, że to on jest winny...bo jeśli coś nie tak jest w związku to się o tym rozmawia (twierdzi ze nie umiałam z nim rozmawiać nigdy), można się rozejść na jakiś czas, żeby zrozumieć co było nie tak, co się do siebie czuje (jeśli naprawdę jest tak źle). Tylko jak to kiedyś ktoś napisał...faceci nie odchodzą w próżnię, oni muszą mieć do kogo odejść. I to oni są winni, bo to oni zdradzili, to oni znaleźli sobie pocieszycielki!!!
holubka napisał/a:pati31 napisał/a:Daje ci slowo ze na koncu drogi swojej zrozumiesz jak warto byc doswiadczonym przez co madrzejszym czlowiekiem.
Jednak ,zajmij sie soba ,staraj sie nie pokazywac jemu ze tesknisz ,ze cie boli ,bo on bedzie pewny ze ma CIE w garsci.
Pokarz mu ze emocjonalnie jestes wolna,badz pewna siebie.
SCIAGNIJ sobie sekret odprezy Cie i pomoze odzyskac wiare i sily w zycie i ludzi.
DO DZIELA !Jeszcze raz dziękuję, Pati ile czasu minęło od tego zdarzenia? A czy on walczył, jakoś się tłumaczył, bo mój nie bardzo, myślał, że mu się upiecze, że będę stroiła babskie fochy, i mi przejdzie, ale moja postawa go zaskoczyła, więc obrał inną strategię, zwalić z siebie winę i przelać go na mnie! Ale nie dam się!
Oni tak robią, całą winą chcą nas obarczyć, żeby mieć czyste sumienie. Mojemu przez jakiś czas to się udawało aż wreszcie zrozumiałam, że to on jest winny...bo jeśli coś nie tak jest w związku to się o tym rozmawia (twierdzi ze nie umiałam z nim rozmawiać nigdy), można się rozejść na jakiś czas, żeby zrozumieć co było nie tak, co się do siebie czuje (jeśli naprawdę jest tak źle). Tylko jak to kiedyś ktoś napisał...faceci nie odchodzą w próżnię, oni muszą mieć do kogo odejść. I to oni są winni, bo to oni zdradzili, to oni znaleźli sobie pocieszycielki!!!
Masz całkowitą rację, wiesz zdradzający faceci zachowują się zgodnie z określonym schematem, jak przeczytałam co napisałaś powyżej to jak bym czytała lub pisała o sobie, oni zachowują się identycznie, a my niestety musimy się z dziadostwem zmierzyć, bo nikt za nas tego nie zrobi.
Przechodziłam przez ten okres różne stany, nie powiem już było lepiej, ale teraz mam powrót dołujących myśli, znowu zaczynam się irracjonalnie zachowywać, nie radzę sobie znowu z moimi emocjami, nic nie jest w stanie odsunąć mnie od cierpienia, wiem, że tak nie powinnam, ale to jest na chwilę obecną ode mnie silniejsze.
Gdyby moje negatywne emocje miały zabić, to zabiły by całą dzielnicę. Zamierzam znaleźć sposób by spożytkować te negatywne emocje na coś pozytywnego. Może wy macie jakieś rozwiązanie, jak to było w waszym przypadku? Zaczynam siebie nie lubić, rozpacz i niemoc odbiera mi energię by iść dalej.
Jak przestać kochać po 16 latach małżeństwa? Mąż zakochał się w innej kobiecie. Do mnie mówi, że zabiła naszą miłość nasza przeszłość. Że coś w nim pękło. Że ja z nim nie potrafiłam rozmawiać, a ta kobieta go rozumie, akceptuje w całości, rozumie. Mąż wyprowadził się na miesiąc, bo jak twierdził (wtedy się jeszcze nie przyznał do kobiety), że powinniśmy od siebie odpocząć. Robiłam wszystko, żeby wrócił, zmieniłam się...on to zauważył, ale jak twierdzi cały czas pamięta wcześniejsze lata. Wrócił, było na prawdę fajnie ...tylko chyba nadal to mi bardziej zależało i ja bardziej się starałam. Nadal miał zablokowany telefon, nadal przychodziły jakieś smsy i te jego dziwne stany niepewności, że ma wrażenie, że to nie jego miejsce. Aż po jakimś czasie od kiedy wrócił, przycisnęłam go do muru i się przyznał, że w jego życiu jest inna kobieta
. Problem w tym, że z mężem nadal musimy mieszkać, bo nie stać nas na razie na to, żeby on mógł sobie coś wynająć. Mamy nastoletnią córkę. Teraz już nie walczę o ten związek, chcę żeby się wyprowadził a z drugiej strony nadal go bardzo kocham. Problem jest tez taki, ze dużo ostatnio rozmawiamy i jak sam mąż uznał, że przez całe małżeństwo nie dogadywaliśmy się tak jak teraz. To nas do siebie zbliżyło. Zaczęliśmy się "przyjaźnić". Chciałabym go znienawidzieć ale nie potrafię. Wiem najlepsza byłaby obojętność ale nie jest mi obojętny. Najgorsze, że on teraz mi mówi, ze ja jestem i będę w jego sercu, że nie jestem mu obojętna. Ze to też dla niego trudne. Że mu też jest ciężko i to bardzo, nie sądził, że to tak będzie wyglądało. Ale nadal uważa, że nie możemy być razem. Że za dużo się wydarzyło. A jak rozmawiamy i na to pozwolę, bo mam do niego słabość i nawet jak jestem zła to zdarza się, że tak obróci rozmowę, że znowu tęsknie za nim i on próbuje ze mną flirtować. W domu ociera się o mnie, chce się przytulać i chciałby sexu. Ale ja na to się nie zgodzę. Jak żyć dalej? Mam już za sobą okres kiedy był wielki szok, nie wychodzenie z łóżka, nie jedzenie przez cały miesiąc, potem złość, wzbudzanie w sobie nienawiści, następnie prawie pogodzenie się ze wszystkim....ale jednak ciągle żyję w nadziei, że wszystko się poukłada i znowu ból. Co robić? Jak sobie z tym poradzić?
Wiem kochana sama szukam odpowiedzi na nasze zapytania jak żyć dalej, czym więcej o tym myślę, tym mniej wiem, mój mąż się wyprowadził, ale nadał ma klucze do naszego mieszkania, nie oddał ich, ale w moim przypadku, nie rozmawiamy od dłuższego czasu, o tym co się stało, mam wrażenie się on się boi, bo kiedy odkryłam prawdę o moim mężu, załamałam się i przeszłam załamanie, a on jak to facet, wycofał się w konfrontacji z rzeczywistością. Jedynie na co go stać to dawanie kasy, chociaż dobre i to.
Nie tłumaczył się i błagał o wybaczenie, po prostu jak odkryłam jego romansiki to jakby zmienił tożsamość, jest dla mnie jak obcy człowiek, a byliśmy ze sobą prawie 20 lat z tego ponad 16 lat małżeństwa.
Wiem co przeżywasz bo podobne doświadczenia przeżyłam, wiem co to za ból, a moja samotność mnie dobija.
65 2012-08-14 19:30:36 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-08-14 19:35:02)
Dokladnie to wlasnie przeszlam ,napoczatku byla to chorobliwa wrecz walka o niego.
Potem gleboki zal.
Chec ratowania rodziny.
Rozpacz i ogromna milosc do niego.
Nagle jak bym dostala w leb na opamietanie .
Kiedy wrocil ponoc odkochany ,zarozumial ze to byl blad.
Ja juz nie potrafilam na niego patrzec ,meczylam sie pul roku probojac z nim zyc ,ale wiedzialam juz ze przestalam kochac na zawsze.
On walczyl ,i walczy caLY czas, mimo ze nie mieszkamy razme i jestesmy po rozpraiwe pierwszej to on dla mnie nie istnieje.
W sadzie powiedzial ze kocha (ale to na inny temat).
Cos we mnie peklo i nie potrafie juz zaufac ani spojrzec na niego jak na czlowieka .
Jest bardzo atrakcyjnym facetem wiec tez balabym sie przyszlosci.
Dla mnie to koniec.
Poprsotu mysle im wieksze rzoczarowanie tym dluzej dochodzi sie do siebie.
U mnie bedzie juz ponad 3 lata.Od romansu .