netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

8 odpowiedzi6 365 wyświetleńzałożony przez opuszczona123, 08.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

Witam. Z mężem jesteśmy małżeństwem od niespełna roku. Ja wciąż nie czuje by nasz związek oprócz formalnej strony czyli ślubu konkordatowego był małżeństwem. Mieszkałam już z partnerami osobno i to oprócz papierka niczym się nie rożni tzn. rożni posiadaniem teściów i obrączki na palcu. Bardzo kocham swojego męża nie chciałabym od niego nigdy odejść ale ostatnio wszystkiego mam dosyć. Wykańczają mnie nasze kłótnie. Staram się ze wszystkich sil żeby nasze małżeństwo było normalne nie idealne bo o tym już nawet nie marze . Nie wiem czy to zależne jest od mojego charakteru czy tez nie umiem odnaleźć się w sytuacji wiecznych kontroli ze strony mojego teścia i umoralnieniami i pouczeniami od teściowej. Nie potrafię słuchać i wypuszczać drugim uchem. Przez to często płacze i wykłócam się z małżonkiem. Zacznę od tego że przeprowadziłam się z dużego miasta do miejscowości mniejszej to kawałek drogi także zbyt często nie odwiedzam swoich rodziców. Wszystko układało się dobrze rok ze sobą potem oświadczyny następnie przeprowadzka i ślub. Mieszkaliśmy u rodziców męża około 3 miesięcy przed ślubem i potem pół roku na stancji. Jego tata lubi popić także nie było mowy o posiedzeniu samemu bo wiecznie potrzebny był mu syn.(mój mąż jest jedynakiem). Wołał go bez powodu . Już wtedy zaczęły się kontrole a gdzie wychodzimy a po co a na co a kiedy wrócimy a z kim  itp. nawet jak znajomi nas odwiedzali nie dal nam spokojnie posiedzieć bo musiał nam z żoną towarzyszyć. Pracy tez sam próbował mi szukać bez mojej wiedzy a najlepiej takiej gdzie mógł by mnie w niej kontrolować czyli sklep spożywczy i to jeszcze taki gdzie w środku można stać i pić piwko. Po znalezieniu stancji sądziłam że trochę się to wszystko uspokoi. Ale myliłam się. Przed ślubem miałam tyle stresów że sądziłam że się wykończę psychicznie. Nie z powodu przygotowań bo z pomocą moich rodziców poszło gładko ale z powodu wiecznych kombinacji teścia i teściowej. Co sobie zaplanowaliśmy zawsze wychodziło inaczej bo teściowie próbowali pomagać wprowadzało to tylko zamęt i nigdy nie wychodziło tak jak miało być. Same zaproszenia gości u mnie trwały weekend  a u męża miesiąc. Mam rodzinę rozsiana po całej Polsce jak i zagranicą także objechaliśmy z moimi rodzicami tylko tych bliższych a przez rodzinę i pocztę rozesłane zostały pozostałe zaproszenia. Natomiast u męża do każdego prawie jechaliśmy a odległości były strasznie duże od miejsca naszego zamieszkania a że objeżdżaliśmy wszystkich z jego rodzicami to nawet czasowo nie było jak się wyrobić bo teściowie uwielbiają się gościć . Tłumaczyłam to wtedy sobie że to normalne u mnie jest inaczej u narzeczonego inaczej nie dokładaliśmy do tych podroży ani grosza ale to i tak strata pieniędzy była i czasu. Każdy weekend i jeszcze na tyg. czas po pracy mieliśmy zajęty. Wszystko z językiem na brodzie bo kierowników męża tez zapraszać osobiście musieliśmy!!! nawet w deszcz  bo jak to nie wypada nie pojechać. A potem telefon byliście i co tam???
Mieszkając na stancji od razu tj. wychowałam sobie teściową a potem popuściłam i jest jeszcze gorzej. Próbowała mi rządzić i pouczać jak co mam robić gdzie co ma stać itp. Z domu wyniosłam tendencje do pedantyzmu wszystko musi mieć swoje miejsce ład i wokół tego panować porządek może to bardzo niegrzeczne ale powiedziałam jej wtedy że to jest nasze mieszkanie ja tu jestem panią domu i jak narobimy na środku i nam to nie będzie przeszkadzać to jej także nie powinno .I się skończyło i odwiedzanie i rządzenie. Najlepsze jest kiedy próbuje mnie uczyć gotować. Fakt uczę się ale sama bo tu mam wolne pole  do popisu. Ale to co moja mama robi w 5 min ona w 2 godz. bo wymyśla i kombinuje zamiast sobie ułatwiać.  Wszystko robię sama nie chce jej pomocy raz mi wyjdzie drugi raz nie ale uczę się na błędach i nikt nade mną nie stoi i nie patrzy się na race. Mam piekarnik także uczę się i piec rożne pyszności. Kiedyś mieszkając na stancji nie miałam aż tak dobrych warunków do tego a w domu rodzinnym z mamą nie robiłam nic bo zawsze było nie tak i ona sama. Robię proste jedzenie, mojemu mężowi ono odpowiada nigdy nie narzeka. Zeszłam z pustych kalorii które były u niego w domu. Nie na widzę tłustego wprowadziłam zdrowe warzywa i owoce. Zupy gotuje rzadko bo mój maż wracając z pracy woli zjeść drugie niż zupę. Je konkretnie ale nie drogo. U niego bardzo dużo kasy szło na jedzenie co dla mnie jest nie zrozumiale bo przecież na tym najłatwiej zaoszczędzić. Wole zrobić schabowego ziemniaczki i surówkę niż tłuste jedzenie indyka czy tez sajgonki albo faszerowanego kurczaka itp.za dużo roboty to raz dwa że przejeść cała wypłatę to nie jest problem tylko co dalej. Nie jemy ?śmieci? ale stać nas na ubranie wypad gdzieś czy na wyjście do kina .I to się nie podoba mojej teściowej bo jemy w jej rozumieniu gówno. Bo dla niej np. taki schabowy to najgorsze jedzenie pod słońcem.
Nie mogę nigdzie pojechać z mężem bo dostajemy tysiąc telefonów a gdzie jesteśmy a z kim a co robimy a co tam słychać . nawet nasz samochód kontrolują z racji tego że mieszkamy nie daleko to jak go nie ma to i nas i gdzie my jesteśmy.
Mój maż pracuje z tata w jednej firmie widza się codziennie ale to nie wystarcza bo nie wie co słychać po powrocie mojego męża do domu. Musi zdać relacje a co kto zrobił a co kto powiedział itp. nie mamy chwili wytchnienia. Do tej pory nie może zrozumieć że młode małżeństwo powinno mieszkać samo i ma pretensje do swojej żony ze się wyprowadziliśmy. Tłumaczę mężowi że mi to przeszkadza że meczy mnie ta wieczna kontrola itp. Ale on tylko kiwa głową i tłumaczy mi że jego ojca już nie zmienimy i że boi się że jak zwróci mu uwagę to się obrazi. Ja mam naprawdę dosyć. Mój maż ma 30 lat jest na tyle dorosłym człowiekiem że potrafi w rozumieniu moich rodziców i moim sam zatroszczyć się o żonę i o siebie. Bo zawierając związek małżeński założył własną rodzinę. Może nie pełną jeszcze bo bez dziecka ale rodzinę. Chce się stad wyprowadzić nie chce tu mieszkać proszę męża żebyśmy wyprowadzili się gdzieś dalej bym miała możliwość w większej miejscowości znaleźć prace bo tu mogę tylko pomarzyć. I to też nie do końca bo pracowałam ale teściowa znała właścicielkę jak to w mniejszej miejscowości i narobiła mi problemów i wstydu chodząc i pytając się i co tam i jak tam jej idzie. Już miałam minusa u dziewczyn a potem podkablowała pannę w ciąży gdzie do tej pory się nie przyznaje a ja przez to miałam w robocie problemy. I musiałam zrezygnować.
Mojemu mężowi również dobrze zrobiła by zmiana otoczenia i odcięcie się od tej pępowiny. Dla mnie to jak walka z wiatrakami ja mowie co mnie boli a maż nie reaguje bo boi się że tata się pogniewa. Nie wiem już co mam zrobić. Moi rodzice dzwonią do mnie albo ja do nich raz w tyg. a tu mam na okrągło kontrole i mus spowiadania się. Tyle co ja już wypłakałam i wykrzyczałam im to sama jestem w szoku. Ale to i tak nie dociera. Jego ojciec uważa że to jego jedyny syn i dobrze postępuje......
CO JA MAM ROBIĆ???

2

Odp: Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

tylko można ci współczuć
ja z moim exmałżonkiem (również jedynakiem) wytrwałam 5 lat, niestety u niego nie dało się odciąć pępowiny...mamusia wygrała...jedyne co moge ci powiedzieć to życzę ci dużo cierpliwości,zaparcia i stanowczości...porozmawiaj z mężem i powiedz jak ty to widzisz dalej, ale niestety większość zależy od niego..to on musi odciąć się od rodziców a przy jedynakach to trudne
pozdrawiam

3

Odp: Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

Witaj no wcale nie zadzdroszcze.Powiem ,że musisz ze swoim mężem poważnie porozmawiać.Na temat,że juz nie jest 16-letnim chłopcem,aby Jego-Was rodzice tak kontrolowali.Bo troską można nazwać jesli któś dzwoni raz na jakiś czas,a takie coś to zupełne wścibstwo.JA widzę ,że ty wziełaś ślub nie tylko z twoim mężem ale równiez z tesciami..To sie musi skonczyc,nie ma sensu tak dalej życ.Jeśli twój mąż nie ejst w stanie odciąć pępowiny i przeciwstawić sie rodzicom ,ty to zrób.Bo to zniszczy wasz związek,wy nie umiecie oddychac przez to,a twój mąż sie boi buzi otworzyć bo to jego tata..Niech będzie facetem,a nie chłopem który daje się sterować tacie i mamie.A teściowej się niedaj powiedz ,że gotujesz u SIEBIE  w domu jak masz ochote,jeśli inaczej uważa to niech to zsatosuje u siebie.Oni normalnie zyja waszym życiem!Chcą przeżyć druga młodość czy co?Musicie wyjechać dalej.Zaczniecie oddychać.Bo to rozwali naprawde wasz związek.On musi wybrać,albo wyjedziecie bo too może doprowadzić do rozpadu,albo ty kiedys nie wytrzymasz i powiesz PA.Skoro założył własna rodzine niech poswieci sie dla was,waszej przyszłosći,a nie dla rodziców.Niech zyje dla ciebie ,a nie dla nich.

4

Odp: Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

Ja tak tylko z ciekawości - schabowy jest Twoim zdaniem zdrowszy od faszerowanego kurczaka? yikes

5

Odp: Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!
BabaOsiadła napisał/a:

Ja tak tylko z ciekawości - schabowy jest Twoim zdaniem zdrowszy od faszerowanego kurczaka? yikes

A co to za róznica co jest zdrowsze?Ale o wiele łatwiejsze w wyonaniu.Ja też nie lubie spędzac dużo czasu przy garach.A z resztą dziewczyna ma teraz więcej problemów niz zastanawianie sie co jest zdrowsze.Jak na razie jej zycie zatruwaja teściowie,a to nie wpływa dobrze na trawienie.I zaznacze ,że ta jej teściowa jest bardziej szkodliwa na żoładek ,wątrobe ,serce niż  cheesburger z Mc Donalda big_smile

6

Odp: Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

Witaj "wspólniczko" konkordatowej niewoli toksycznego trókątnego związku.

Muszę przyznać, że w porównaniu do mnie - też jest mój wątek tutaj - masz bardzo lekką sytuację. Jedynie co mógłbym Ci zaproponować, to to, żebyś porozmawiała na osobności - najlepiej na neutralnym gruncie - z mężem w 4 oczy, że to najwyższa pora odciąć pępowinę i zająć się żoną, małżeństwem i wszystkim co się z tym wiąże. W końcu to ślubował sakrament Tobie a nie teściowi czy rodzinie.
Z drugiej strony terapia małżeńska by się Wam przydała, by naprawić nadszarpnięte relacje między Wami. Ja takich okazji nie miałem jeszcze - u mnie problemem jest toksyczna teściowa - i obawiam się, że w Twoim wypadku też nie będzie lekko.

Jest tutaj na tym forum taki wątek pt. toksyczni teściowie... nieodcięta pępowina... Przeczytaj sobie go i może miedzy wierszami znajdziesz wskazówki dla siebie jak dalej postępować.
Po drugie... jeśli DLA CIEBIE ten sakrament małżeństwa stanowi wielką wartość i chcesz jeszcze zawalczyć o małżeństwo, to polecam założyć temat na forum katolickim Sychar - http://www.kryzys.org/viewforum.php?f=2. 

P.S.

Doszukałem się w internecie wzmianki, że nieodcięta pępowina jako element takowego toksycznego związku umożliwia uznanie takiego małżeństwa za nieważne od strony kościoła. Ale ile w tym jest prawdy, tego do końca nikt nie wie.

7

Odp: Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

Dziękuje Wam wszystkim. Trochę mi lepiej wiedząc że są osoby które próbują mi pomóc i zrozumieć. Bałam się tu zwierzać może dlatego że nie liczyłam na zrozumienie. Dla mnie to faktycznie walka z wiatrakami. Macie racje że wzięłam ślub nie tylko z mężem ale i z teściami. Moi rodzice nie wtrącają się w to ze względu na to żeby nie podburzać i tak ciężkiej dla mnie sytuacji. Bardzo lubią mojego męża chcieli by mu pomóc ale ich relacje nie są skierowane ?pomoc na silę?. Mają nadzieje ze to się jeszcze ułoży i ze ojciec męża oprzytomnieje wkońcu że jestem dla jego syna najważniejszą osoba i to ze mną chce stworzyć prawdziwy dom i rodzinę. A jego wchodzenie z butami do naszego życia nam w tym nie pomaga...

8

Odp: Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

Ten temat toksycznych związków jest tematem tabu tak jak swego czasu był temat seksu. Co prawda ludzie - w większości kobiety - boją się o nim mówić i podjąć jakiekolwiek działania, nie mniej jednak ten "stereotyp" już ulega reformacji i staje się głośno na jego temat.

Obejrzyj sobie kazanie o małżeństwie ks. Pawlukiewicza na Youtube... zresztą wiele jest tam Jego kazań wartych posłuchania.

opuszczona123 napisał/a:

Moi rodzice nie wtrącają się w to ze względu na to żeby nie podburzać i tak ciężkiej dla mnie sytuacji. Bardzo lubią mojego męża chcieli by mu pomóc ale ich relacje nie są skierowane ?pomoc na silę?. Mają nadzieje ze to się jeszcze ułoży i ze ojciec męża oprzytomnieje wkońcu że jestem dla jego syna najważniejszą osoba i to ze mną chce stworzyć prawdziwy dom i rodzinę.

Z własnej autopsji muszę przyznać, że postawa Twoich rodziców jest jak najbardziej słuszna o ile masz w Nich oparcie w tej trudnej sytuacji. W takim wypadku może dojść do konfrontacji Twojego męża z teściami, że on ma problem z Tobą i nie może sobie z tym poradzić. I w takim wypadku możesz zostać "oskarżona" przez męża, że Twoi rodzice stoją po Twojej stronie a Ty jesteś "cacy", kochana córeczka. Żeby mężem trochę potrząsnąć musisz spróbować zastosować 2 opcje: nieformalną separację albo odseparować się od męża, żeby poczuł, że jest ojciec i Ty, która "nic" się nim nie interesuje.
Nadzieja na poprawę... nie ukrywam że jest znikoma; jak mawia powiedzenie - jest matką głupich, a od strony kościelnej - umiera ostatnia. Co prawda śp. Mirek Breguła w jednym ze swoich utworów mówi, że nadzieja jest matką tych co rozumem wciąż nie grzeszą.

Spróbuj mężowi zastosować domową terapię małżeńską w postaci filmowej:
1 Ognioodporny
2. Spotkanie

3. "Przez śmiech do lepszego małżeństwa" - trochę kosztowna "terapia" na DVD ale warto ją obejrzeć dla poprawy ogólnych relacji w małżeństwie.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Problem z teściem i zero wsparcia oraz zrozumienia od męża...Pomocy!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026