Witam,
Hmm trudno jest zacząć a właściwie nie wiem od czego mam zacząć, długo zastanawiałam się nad tym czy mam opowiedzieć o swoim problemie na forum ale wkońcu zdecydowałam się, chciałabym żeby ktoś ocenił tą sytuację ze swojego punktu widzenia.
Jestem w związku 7 lat wiadomo na początku było super, z czasem zauważałam że dla mojego chłopaka (przynajmniej ja tak uważałam) dużą rolę odgrywali w jego życiu koledzy, pomału zaczeło mnie to denerwować ponieważ odczuwałam ze woli z nimi spędzać czas niż ze mną ale jakoś to trwalo kolejne 4 lata wiadomo raz było gorzej raz lepiej jak w każdym związku, po 5 latach zaczełam nową pracę w której głównie chdziłam na popołudnia (praca od 14-22),więc siłą rzeczy mijaliśmy się nasze spotkania ograniczyły się do minimum z codziennego widzenia się do spotkań 2,3 razy w tygodniu, na początku myślalam ze dobrze namm to zrobi że jak bedziemy się rzadziej spotykac to lepiej będziemy się dogadywać itd...na początku rzeczwiście tak było, ale hmm sytuacja zmieniła się po pół roku głównie chyba z mojej winy, ja coraz bardziej za nim tęskniłam a on wręcz odwrotnie widać było że już mu tak nie zależy , że jet mu to obojętne czy się ze mną widuje czy nie zaczął mni eolewać chociaz cały czas temu zaprzeczał a robił o innego, później zaczeły sie kłamstwa, a jego uzależnienie od marhuany pogłebiło się, ja prosiłam, rozmawiałam,groziłam że odejde obiecywał poprawę cały czas mu wierzyłam i mydliłam sobie oczy że wszystko się kiedyś zmieni, no ale się nie zmieniło, ja zaczełam być podejrzliwa, na ażdym kroku robiłam mu awanture czasem zdarzało się że o nic, później żałowałam przepraszałam i ogólnie zawszę byłam tą co pierwsza przychodziła przepraszała czasem nawet niezależnie od tego czy on zawinił czy ja. ostatnio między nami jest bardzo źle , ja cały czas się awanturuje mam do niego pretensje że ni eokazuje mi uczuc że spotyka się ze mną bo musi nie widać po nim żadnego entuzjazmu jestm marudna, o on coraz częśćiej mówi mi że ma mnie dość , już kilka razy zrywał ze mną wracaliśmy do siebie głównie z mojej inicjatywy, jest mi strasznie źle bo widze że tylko mi na tym związku zależy
chciałabym żeby było jak kiedyś kocham go jak nikogo innego nie wyobrażam sobie życia bez niego wiem że to chore, ale nie potrafie sobie z tym poradzić i poprostu go zostawić bo już nie raz mnie bardzo skrzywdził ... poradźcie mi coś badzo proszę