Co prawda nazwanie moich znajomości z gejami przyjaźnią byłoby mocno przesadzone, niemniej jakiś czas temu łączyła mnie z nimi pewnego rodzaju bliska zażyłość. Natomiast moja przyjaciółka przez jakiś czas mieszkała z jednym z nich, notabene bardzo interesującym, atrakcyjnym mężczyzną, dlatego też miałam możliwość przyglądać się tej relacji w bardzo różnych, codziennych sytuacjach i za jej sprawą poznać nie tylko gejów, ale także środowisko homoseksualistów.
Z powodów wyżej wspomnianych nie raz, i nie dwa, zdarzyło mi się spędzić w ich towarzystwie naprawdę długie godziny, rozmawiać, słuchać muzyki, oglądać filmy, posiedzieć w jesienno-zimowe wieczory z kubkiem gorącej herbaty czy z lampką winka w ręku, coś wspólnie ugotować, zaliczyć wypad w góry, czyjeś urodziny czy jakąś małą imprezkę. Z moich obserwacji wynika, że geje są bardzo różni, jednych gołym okiem odróżnisz od heteryków, innych nie sposób, jedni posiadają sporo cech kobiecych (i ci zwykle pełnią w swoich homoseksualnych związkach rolę kobiety), inni wręcz przeciwnie - są bardzo męscy. To co ich jednak wspólnie cechuje, to duża doza tolerancji i zrozumienia dla odmienności, ułomności i wszelkiego rodzaju ludzkich problemów. Sądzę, że dzieje się tak głównie dlatego, że na co dzień sami muszą mierzyć się z ludzkim niezrozumieniem, często potępieniem, spychaniem na margines z powodu czegoś, na co przecież nie mają wpływu. Jednak to właśnie ta cecha sprawia, że geje bywają wspaniałymi przyjaciółmi.
Oczywiście, że taka relacja jest dosyć swobodna, w każdym razie na pewno swobodniejsza niż w odniesieniu do tradycyjnej damsko-męskiej przyjaźni, przede wszystkim dlatego, że jest nieerotyczna, żeby nie powiedzieć czysta, pozbawiona jakichkolwiek elementów wiążących się z seksualnością. Co więcej, tutaj ten element z samego założenia nie ma prawa wystąpić. Dlatego też nie ma na tym tle żadnych niedomówień, nikt nie snuje domysłów, a tym samym nie narzuca sobie wielu ograniczeń, takich jak dotyk czy przytulenie, które w każdym innym przypadku mogłyby zostać błędnie odczytane. To wszystko rzecz jasna bardzo ułatwia kobiecie i mężczyźnie nawiązanie pewnego rodzaju wyjątkowej więzi, opartej na szczególnej bliskości, szczerości i intymnych zwierzeniach.
Jest jeszcze jedna sprawa, o której warto wspomnieć - otóż partnerzy kobiet przyjaźniących się z gejami nie mają podstaw do typowej zazdrości (pisząc typowej mam na myśli jakiekolwiek podejrzenia o zdradę, z pominięciem zazdrości o poświęcany przyjacielowi czas i uwagę), co z kolei pozwala w tych związkach unikać nieprzyjemnych nieporozumień.
Generalnie jednak nie ma dla mnie znaczenia czy mój przyjaciel, to kobieta czy mężczyzna, gej czy nie gej, ważne kto jakim jest człowiekiem, jak czuję się w jego towarzystwie, czy mnie rozumie i w pełni akceptuje, czy mnie w żaden sposób nie krzywdzi, jest lojalny, szczery, bezinteresowny - taka zresztą jest moja definicja prawdziwej przyjaźni, a inna mnie zwyczajnie nie interesuje.