Witam,
Coraz bardziej doskwierają mi wymagania partnera co do mnie...Nie wiem już co robić.
Mieszkamy ze sobą pół roku. On jest kawalerem, a ja rozwódką z dzieckiem.
On przejął firmę po ojcu i pracuje w biurze. Ja mam swoją działalność i mam "biuro" w domu. Nie utrzymuje mnie ani mojego syna. On robi zakupy do domu, a ja opłacam rachunki + kredyt na mieszkanie (1700zł!!!) Mieszkamy w moim mieszkaniu. Jego mieszkanie wynajęliśmy, bo jest mniejsze. I sytuacja wygląda tak, że dzięki temu on jeszcze na tym zarabia(mimo kosztów kredytu i innych opłat), a ja muszę spłacać sama swój kredyt.
Teraz może przejdę do sedna sprawy: On uważa, że skoro jestem w domu, to powinnam zajmować się domem i najlepiej jeszcze firmę prowadzić. Nie jestem pedantką, ale staram się jak mogę. Nastawiam pralke i zmywarke, odkurzam, gotuje obiad i muszę realizować zamówienia. Jedyne czego nie robię to prasowanie jego rzeczy i mycie łazienki, bo na niego to zrzuciłam. Robi to z wielką łaską i ostatnio 1 na 2 tygodnie. Ze w koncu posprzatalam troche bo nie mogłam na to patrzeć. Wczoraj umył to wreszcie i mówi" Jakby ktoś zobaczył mnie w takich rękawicach gumowych...Pana Prezesa?!"
Teraz w wakacje doszła mi stała opieka nad dzieckiem, bo nie chodzi do przedszkola.
Wczoraj mi powiedział że to za mało. W sobotę, gdy dziecko było u swojego ojca, posprzątalam cały dom, łącznie z myciem okien.
To wczoraj doczekalam się wypowiedzi, że chyba tylko spsikalam te okna a nie umyłam, bo on widzi brud. Była to mała smuga.
Podłamało mnie to całkiem. Bo gdy ja sprzątałam, on był na kursie ze swojego hobby, czyli dla przyjemności przez całą sobotę i niedzielę.
Mam wrażenie, że on by chciał, żebym zarabiała kasę, opłacała swoje potrzeby typu kosmetyczka, siłownia. Super wyglądała. Czyściła dom na błysk. Żeby dziecko siedziało grzecznie tylko w swoim pokoju. Gotowała. I za przeproszeniem dawała d*py wieczorem.
A w ogole wczorajszą kłotnie sprowokowała taka sytuacja: że chciałam gruntownie posprzątać szafki w kuchni. wyciągnęłam wszystkie rzeczy, umyłam szafki, ale zanim przyszedł z pracy, nie zdążyłam tego schować jeszcze...to właśnie mi wygarnął że jak mogłam nie zdążyć.
Zastanawiam się czy kiedykolwiek ułożę sobie życie ![]()