Witam wszystkich:)
Dawno mnie tu nie było, choć od czasu do czasu zaglądałam sporadycznie nie logując się...
Sama niewiem od czego zacząć czy wgl dobrze robie że tu pisze , no cóż trudno pewnie później bd żałować jak zwykle ...ale już tyle razy zrobiłam z siebie kretynke to dlaczego by i nie teraz xp
Mam problem sama z sobą , przestałam siebie rozumieć niewiem co jest grane...
No ale dobra od początku , w sumie zawsze było coś nie tak ale czasami jakoś tam czułam się szczęśliwa przynajmniej w pewnym stopniu ![]()
Miałam dość skomplikowane życie nigdy nie było łatwo ale jakoś przetrwałam do dziś, tak do dziś bo już od dłuższego czasu mam cholernie głupie myśli, które się nasilają z czasem ....
Niby wszystko powinno być ok mam prace , przyjaciółke która mi pomaga, studiuje ....ALE( właśnie zawsze musi być te cholerne ale) i tak nie potrafie sobie poradzić w życiu oczywiście w sensie psychicznym.....
Jestem rozbita emocjonalnie niewiem co się ze mną dzieje czasami mam wrażenie że żyje w inym świecie, często jest tak, że uciekam gdzieś myślami śnie na jawie , ciągle rozmyślam jakby to było ...Uśmiecham się udaje że wszystko jest ok a w głębi serca krzycze tak ja krzycze, że nie mam już siły, że nie potrafie sobie poradzić z tym wszystkim że mnie to przerasta , że jet to ponad moje siły i w końcu że już dłużej nie wytrzymam ....Czasami mam wrażenie że jestem nienormalna za bardzo przywiązuje się do osób którzy choć odrobinę są dla mnie dobrzy ....Ciągle rozpamiętuje rzeczy, które już się wydarzyły i niemam na nie już wpływu...Nie potrafie nawet nienawidzić osób , które mnie skrzywdziły mało tego ja im życze wszystkiego co najlepsze , choć mnie to boli do dziś dlaczego niewiem...Moja przyjaciółka chyba nawet się nie domyśla że jest coś nie tak ....Nie chce jej zranić ...A ja zawsze kogoś ranie .....
Przepraszam że tak długo...
P.S. Jeżeli macie pisać ,że mam iść do psychologa to mówie odrazu I TAK NIE PÓJDE , nie umiem zaufać komuś obcemu...
Podobne tematy
Przepraszam że wgl zawracałam głowe...
Może michociaż ktoś napisać jak się tu usuwa posty?
a jednak najlepiej byłoby iść do psychologa. czemu? Bo doraźnie ktoś ci coś mądrego napisze, uwierzysz w to na 2 dni a potem, z braku siły, wewntrznego motoru i tak wrócisz do stanu obecnego.
smiem mniemać że masz depresję; być może spowodowaną jakimś wydarzeniem, być może chemią mózgu. mam wrażenie, że brak Ci celu w życiu, że wszystko wydaje Ci sie i tak beznadziejne, nic Cie nie cieszy tak naprawdę. Wybrałaś sobie bezpieczną przystań: swoje marzenia, wyobrażenia, bo z jakiegoś powodu boisz się konfrontacji z rzeczywistością....
Miałam już doświadczenie z psychologiem i uwierz mi wcale nie było to miłe....
Po prostu idź do innego, jeśli ten ci nie odpowiadał. Bo to o niego chodzi? czy o samo przeżycie?
Tu chodzi o mnie ...to ze mną jest coś nie tak...poprostu nie potrafie przyjąć pomocy i zawsze musze kogoś zranić choć tego nie chce...
Za dużo w życiu przeszłam .....to wszystko mnie przerasta już od dłuższego czasu bo to nie jest pierwszy raz kiedy mam takie myśli ....przechodzi i ciągle WRACA z jeszcze WIĘKSZĄ SIŁĄ:((
ale jednak jestes tu:) liczysz an to, ze ktoś jednak się zainteresuje twoim problemem, pocieszy a może coś doradzi:) szukasz pomocy.
jak mówię: to może być depresja. a z nią z kolei nie ma żartów. Trudno COŚ napisać, bo jak juz zapewne wiesz, psycholog sięga do dzieciństwa, do relacji.
(...) nie potrafie przyjąć pomocy (...)
Od tego problemu możesz rozpocząć pracę nad zmianami w swoim sposobie myślenia i o sobie, i o innych. Wybierz tylko dobrego terapeutę.
Ne dam rady nie potrafie w sobie przemóc tej nięchęci do psychiatrów...
Tak jestem tu bo jakaś cząstka mnie jeszcze walczy ale na jak długo niewiem .....
To już za długo trwa boje się bo wiem ja naprawde to wiem że to już wkrótce czuje to że tym razem mi się uda ...
Chwileczkę. O jakiej chęci czy niechęci myślisz?
Możesz przecież pójść do niego niechętnie. Pójść do niego, bo jest to Ci potrzebne, bo sama nie możesz rozwiązać problemów. Nie musisz tego lubić. Zrób rozeznanie i wybierz polecanego, sprawdzonego.
Przepraszam że tu napisałam przecież i tak nie pójde do psychologa a prędzej czy później to nastąpi....
Więc bez sensu wam głowe zawracałam ....
Prosze tylko napiszcie mi jak się tu usuwa posty i już mnie niema ....
A wam wszystkim życze powodzenia:)
12 2012-07-07 23:06:15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-07 23:07:53)
Faktycznie, nie istnieje sposób pomocy osobie, która tej pomocy przyjąć nie chce.
Czemu jednak odbierasz sobie szansę na dobre życie? Czemu rezygnujesz?
Mimo różnych zawirowań, różnych trudności, życie jest fascynującym zjawiskiem i samodzielne jego skracanie nie ma sensu.
***
Jeśli chcesz usunąć watek, napisz do moderatorów.
Kliknij napis "zgłoś post redakcji" i w otwartym oknie wpisz swoją prośbę.
Dziękuje za informacje:)
No i że chciałaś mi pomóc:)
Zycze ci wzystkiego co najlepsze ...
Czasami poprostu człowiek musi sam zdecydować co bd dla niego najlepsze ja już zdecydowalam, może nie dziś nie jutro ale w niedługo napewno choć jakaś cząstka mnie chce jeszcze walczyć to ta druga jest silniejsza zawsze była i będzie ...
14 2012-07-07 23:20:46 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-07 23:21:28)
Kobieto!
Ta druga silniejsza? Czyżby? Przecież i ta pierwsza, i ta druga, to TY.
Rozumiem, że śmierć jest czasem bardzo pociągająca, ale po niej nie ma już nic. Ani smutków, ani radości, ani słońca, ani zapachów. NIC.
I jest to jedna z niewielu nieodwracalnych rzeczy. Z każdej sytuacji jest wyjście.
Życzę Tobie decyzji o podjęciu walki o samą siebie. Warto. Naprawdę.
Kama, jesteś bardzo wrażliwą osobą z depresją maniakalną, nie jestem psychiatrą ale to bije po oczach z tego co piszesz. Trudno Ci zaufac lekarzowi, ale zrób to przeciw sobie aby siebie ratować, ja zaufałam psychiatrze kobiecie i swietnie daję sobie radę dzieki jej pomocy, no więc można. Nie zyjemy na pustkowiu, kazda z nzas ma bagaż doświadczeń na barkach i jest nam często ciężko aż nas przegina do ziemi ale nie dawajmy się, życie mamy tylko jedno i od nas zalezy jak je przeżyjemy. Ty Kama masz pracę, przyjaciółkę ( nie nazwałabym tego przyjażnią bo ona nie wie o Twoim problemie), wspaniały wiek a więc masz na czym bazować i jest Ci potrzebna tylko niewielka pomoc od psychologa lub psychiatry. Nie daj się dziewczyno tym bardziej że Twój nick jest moim od wielu lat, a ja walczę i w Ciebie wierze. Powodzenia.
P.S. Jeżeli macie pisać ,że mam iść do psychologa to mówie odrazu I TAK NIE PÓJDE , nie umiem zaufać komuś obcemu...
Psychologa co nieco obowiązuje - tak jak lekarzy.
Jak idziesz do rodzinnego, każe powiedzieć "aaaa" - to ufasz, że nie użyje szpatułki w niecny sposób.
Jak idziesz do dentysty - musisz wierzyć, że to przemiłe ustrojstwo do borowania nie posłuży dentyście do radosnej twórczości w okolicy Twojego czoła.
Jak się idzie na rentgen - to się ufa, że cykną prześwietlenie, a nie słit focię klatki piersiowej do wrzucenia w sieć.
A psycholog nie ma w planie odszukania Twojej najbardziej rozklekotanej sąsiadki, żeby jej sprzedać pikantne szczegóły Twojej egzystencji.
Z moich kiepskich życiowych doświadczeń wynika jak do tej pory, że w zakresie zwierzeń to nie "obcy" zawodzą zaufanie.
I potrzebuję psychologa właśnie, żeby mi pomógł nie patrzeć podejrzliwie na bliskich ![]()
Moim zdaniem najlepiej jest zaufać osobie której się nie zna. Możesz o tym porozmawiać ze swoją przyjaciółką ale musisz być pewna i musisz w 100% jej ufać. Psycholog też może być ale skoro nie chcesz tam się wybrać najlepiej porozmawiaj o tym z kimś komu ufasz. Nigdy nie miałam takiej sytuacji ani takich myśli ale myślę, że rozmowa jest najlepszym lekarstwem w tej sprawie
Witam wszystkich:)
Dawno mnie tu nie było, choć od czasu do czasu zaglądałam sporadycznie nie logując się...
Sama niewiem od czego zacząć czy wgl dobrze robie że tu pisze , no cóż trudno pewnie później bd żałować jak zwykle ...ale już tyle razy zrobiłam z siebie kretynke to dlaczego by i nie teraz xp
Mam problem sama z sobą , przestałam siebie rozumieć niewiem co jest grane...
No ale dobra od początku , w sumie zawsze było coś nie tak ale czasami jakoś tam czułam się szczęśliwa przynajmniej w pewnym stopniu
Miałam dość skomplikowane życie nigdy nie było łatwo ale jakoś przetrwałam do dziś, tak do dziś bo już od dłuższego czasu mam cholernie głupie myśli, które się nasilają z czasem ....
Niby wszystko powinno być ok mam prace , przyjaciółke która mi pomaga, studiuje ....ALE( właśnie zawsze musi być te cholerne ale) i tak nie potrafie sobie poradzić w życiu oczywiście w sensie psychicznym.....
Jestem rozbita emocjonalnie niewiem co się ze mną dzieje czasami mam wrażenie że żyje w inym świecie, często jest tak, że uciekam gdzieś myślami śnie na jawie , ciągle rozmyślam jakby to było ...Uśmiecham się udaje że wszystko jest ok a w głębi serca krzycze tak ja krzycze, że nie mam już siły, że nie potrafie sobie poradzić z tym wszystkim że mnie to przerasta , że jet to ponad moje siły i w końcu że już dłużej nie wytrzymam ....Czasami mam wrażenie że jestem nienormalna za bardzo przywiązuje się do osób którzy choć odrobinę są dla mnie dobrzy ....Ciągle rozpamiętuje rzeczy, które już się wydarzyły i niemam na nie już wpływu...Nie potrafie nawet nienawidzić osób , które mnie skrzywdziły mało tego ja im życze wszystkiego co najlepsze , choć mnie to boli do dziś dlaczego niewiem...Moja przyjaciółka chyba nawet się nie domyśla że jest coś nie tak ....Nie chce jej zranić ...A ja zawsze kogoś ranie .....
Przepraszam że tak długo...
P.S. Jeżeli macie pisać ,że mam iść do psychologa to mówie odrazu I TAK NIE PÓJDE , nie umiem zaufać komuś obcemu...
Kama brzmi tak przyjaznie / sama kiedys takie nik mialam tylko numerek sie roznil bo byl 28/
Ja zawsze czegos zaluje, rozpamietuje,wracam sie do przeszlosci , pielegnuje bol jakiego po drodze zaznalam, nieufam juz ludziom jak kiedys zbyt wiele osob mnie zranilo.
Lecz mimo woli tutaj jestem wolna, nieosiagalna w sumie tez do czasu bo w tym swicie ludzie tez potrafia ranic,choc staram sie byc silna.
Ja ciagle zyje w innym swicie myslowym ..nazywam to bujaniem w oblokach, gdybam co by bylo gdyby bylo , uciekam w swiat nutek ktore czasem mnie doluja a czasem dodaja wiele sil bym mogla pokonac moja codziennosc.
Przyjaciolke tez mam ,,ale nie taka z prawdziwego zdarzenia,, niemoge jej zaufac by sie wyzalic by powierzyc moje tajemnice bo ona dzieli sie nimi ze swoim mezem.
Mnie tez wszystko przerasta czasem staram sie uciec do glupich mysli staje sie to wtedy gdy codziennosc odbiera mi sile...nazywam to wtedy uzalaniem sie nad soba.
Ufasz kama piszac tutaj ufasz wszystkim tutaj bedacym.Ja tez.
Mama zawsze mi powtarzala masz problem chcesz sie wyzalic komus.........idz do parku usiadz na lawce obok opcej ci osoby i wywal wszystko z siebie.....ona cie nie zrani.
Czy to prawda niewiem nigdy sie na to nieodwazylam.
Uciekam zawsze tutaj lub na mojego bloga.
pozdrawiam Kama
kama po pierwsze nie przepraszaj za to, że piszesz tutaj, ktokolwiek by tego nie przeczytał robi to z własnej nieprzymuszonej woli.. ja na przykład chcę Ci pomóc.
Nie będę Cię namawiać na wizyte u psychologa, jeśli nie jesteś gotowa ani chętna do współpracy to pewnie i tak nic to nie da.
Prawdopodobnie masz depresje i to już od długich lat, depresja może trwać całe życie.. nasilać się i czaić co jakiś czas. Ale przypomnij sobie chwile kiedy czułaś się dobrze, zapewne nie byłaś w dużo lepszej sytuacji niż teraz, pewnie nic wielkiego się nie zmieniło, po prostu to chemia w mózgu.. zniekształca Twoją rzeczywistość, patrzysz przez pryzmat depresji.
I ktokolwiek by Ci nie powiedział, że Ci przejdzie, że poczujesz prawdziwe szczęście to pewnie byś nie uwierzyła bo czując ten smutek i mroczność nie da się w to wierzyć. Wiem to po sobie.. wiem co czujesz.. ale walcz o życie, o szczęście.. nie masz siły sama? będę walczyć z Tobą!
Nie umiesz przyjąć pomocy więc nie traktuj tego jako pomoc.. tylko jako rozmowę.. nie każdy jest tak wrażliwy jak Ty, nie każdy rozumie co to jest prawdziwe cierpienie psychiczne, fajnie jest pogadać z kimś kto wie o czym mówie. I to sprawia, że jesteś wyjątkowa. Więc zrób to dla mnie i sie odezwij.
Pozdrawiam i czekam na kontakt.
Mam nadzieję,że wszystko z kamą 26 ok. Że jest.
jestem żyje co bd dalejczas pokaże