netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

na życiowym zakręcie, co dalej?

17 odpowiedzi2 868 wyświetleńzałożony przez women_ka, 04.03.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » na życiowym zakręcie, co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: na życiowym zakręcie, co dalej?

Witam.
Jestem na życiowym zakręcie i nie wiem co dalej robić. Przez wiele lat małżeństwa znosiłam alkoholizm męża wychowując przy tym dzieci i wierzyłam, że przyjdzie kiedyś taki dzień kiedy będę znowu kochać, będę kochana i będę mogła cieszyć się życiem. Dziś dzieci są już na tyle duże, że zrozumiałaby gdybym zdecydowała się odejść. Wiedzą jak ciężkim człowiekiem z charakteru jest ich ojciec i wiedzą do czego doprowadziło to, że nie potrafił odmówić sobie alkoholu. Pił własciwie codziennie po pracy. Mąż prowadzi firmę i tylko to mu jakoś jeszcze wychodzi. Rodzinę pod względem emocjonalnym zaniedbał z 10 lat temu. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, prawie codziennie dochodzi do awantur, zdarzało się, ze dochodziło do rękoczynów czego nigdy mu nie zapomnę i wiem jak odbiło się to na mojej psychice......po prostu nie potrafię go już kochać.  Straciłam wiarę w to, że kiedys będę jeszcze szczęsliwa, były dni kiedy myslalam o tym najgorszym. któregoś dnia uświadomiłam sobie, że przecież mogę spróbować zmienić to zycie, znów się zakochać, że to tez jest wyjście z tej tragicznej sytuacji. I w ten sposób nabrałam sił by jakoś jeszcze trwać w tym małżeństwie. Dzieci urosły.....nie szukałam milości na siłę....po prostu spotkałam kogoś i zakochałam się. Teraz czuję, ze w związku mozna być szczęśliwym, można mieć wspólne zainteresowania, wspólne tamaty do rozmów, że mozna cieszyć się samym faktem bycia blisko siebie. Moim błędem jest to, że nie odeszlam od męża wczesniej a dopiero potem nie spotkalam tego czlowieka. Stało się inaczej. Jestem nieszczęśliwą mężatką i kocham innego. Mąż dowiedział się, były awantury, wyzwiska, picie itp. Teraz twierdzi, że nie pije ( 2 piwa dziennie pozostały) twierdzi, że mnie kocha i chce żebym wróciła. obecnie wynajełam mieszkanie bo nie można było wytrzymać i spać w nocy bo ciągle się awanturował. Gdy dowiedział się, ze kogoś mam zmienił się wstosunku do dzieci, pozwala im na więcej i nie jest agresywny w stosunku do nich. Dlatego dzieci zostały w domu a ja niestety musiałam podjac kroki i się wyprowadzić bo psychicznie mnie wykańczał. Teraz nie wiem co mam robić? uwierzyć mężowi, ze się zmini i wrócić i być z nim tylko dla dzieci bo ja go nie kocham i nigdy już nie pokocham za to co mi zrobił przez te lata. Czy walczyć o swoje szczeście? a co z dziećmi? synowie są już dorośli 22 i 19 lat, córka 17. Najstarszy syn pracuje, młodszy jest na etapie szukania pracy, córka jeszcze się uczy. Nie jestem teraz w stanie napisać o wszystkim ale postaram się nastepnym razem napisać więcej. Moje zycie jest bardzo skomplikowane wiem.....ale jesli zdecyduje się wrócić do męza boję się, ze będę tego żałowała do końca zycia.....a dzieci nie będę przecież wiecznie przy rodzicach. Proszę o jakieś rady, bo nie wiem jak rozwiązać tą sytuację.

2

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

women-ka, na poczatek jak chcesz to zapraszam do kafejki "kobiet na zakrecie" (patrz pod Nasza spolecznosc i Kobiety na Zakrecie). Ale zrobisz jak uznasz za najlepsze.
?Po drugie: masz juz odpowiedz na swoje watpliwosci: nie kochasz i juz nigdy nie pokochasz. Wiec co to za zycie - wegetacja do grobowej deski, w takim ukladzie. Nawet nie zwiazku. I Ty i Twoje dzieci zaslugujecie na szczescie, czyli Ty na szczesliwa siebie, dzieci na szczesliwa mame, a przez to i one beda szczesliwsze.


Czy ten drugi czlowiek jest zdecydowany, by byc z Toba? Jesli tak, to na co czekasz? Obietnice meza i te 2 piwa dziennie to parodia tzw. "poprawy". Zniknie tak szybko jak sie pojawilo, jak tylko postawi na swoim.

Nie jestes wlasnoscia ani meza ani dzieci - masz pelne prawo walczyc o swoje szczescie, ktorego, niestety slubny dac Ci nie potrafil.

A ze takich historii jest wiele, wiele tez z happy endem, to wlasnie w naszej kafejce mozesz sie przekonac:).

3 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-04 11:08:14)

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

Ciężka sprawa. Wygląda na to że mąż cię zaczął doceniać po tym jak uświadomił sobie że może cię stracić. Jak go nie kochasz to trudno żyć w takim związku.... mój mąż też kiedyś dużo pił, i też docenił jak chciałam go zostawić dla innego, wtedy zobaczyłam jak bardzo mnie naprawdę kocha. Ale u nas się to wszystko dobrze zakończyło. Sama też o swoich błędach pomyślałam, tylko że ja zaczęłam wszelkie zmiany właśnie od siebie, a on też od siebie. On musi przestać pić to podstawa, a ty..... chyba na nowo pokochać, bo inaczej tego nie widzę.

4

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

w tej sytuacji można tylko doradzić a decyzję musisz podjąć sama. musisz być tylko bardzo ostrożna. może to tylko zamydlenie ci oczu? w moim przypadku właśnie tak było. są tacy co nie umieją się zmienić na lepsze. przemyśl to.

5

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

Myśl o Sobie.
Deklaracje męża to "pustosłowie".
Za chwilę dzieci wyfruną z gniazda i "matka Polka"nie bedzie im potrzebna.
Żyje się /podobno/tylko raz!
Powodzenia.

6

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

Mąż mówi, że dzieci będą zawsze potrzebowaly pomocy rodziców, że jestem wyrodną matką bo odwracam się od nich.....a tak nie jest, kocham dzieci i mimo, że chłopcy są już dorośli na ile będę mogła chcę im pomagać. Córka mozliwe, ze zamieszkałaby ze mną. Mąż jest przerazony wizją tego, że zostanie sam, bo ma świadomośc, ze dzieci w którymś momencie wyfruną i zaczną swoje życie. Najgorsze jest to, że nie mogę znieść jego obecnosć, glosu....a co dopiero żyć razem, udawać rodzinę dla dorosłych już prawie dzieci?.....czy to ma sens?......jednak targają mną wyrzuty sumienia sad

7 Ostatnio edytowany przez Monika7676 (2014-03-04 13:35:14)

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

Trudne pytania i trudne odpowiedzi..Ale musisz niestety odpowiedzieć sobie na nie sama..Przede wszystkim pomyśl o tym jak teraz ci sie zyje, jak sie czujesz, czy jest ci dobrze..Nie tłumacz sobie swoich decyzji dziećmi bo one są już dorosłe..I to co napisała Zuza nie rób z siebie "matki polki" bo to do niczego nie prowadzi, a życie mija ....

A tak na marginesie skoro twoj mąż teraz dopiero zobaczył co stracił to w czym problem? Przecież nie wyniosłaś sie na drugi koniec Polski.. Chce żebyś wróciła? Super to niech sie postara, ale POSTARA a nie gada.. Nie musi cie chyba mieć w domu zeby pokazać ze mu zalezy zgadza sie? Niech ruszy swoją szacowną duupe i sie wysili

8

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

Wcześnie czy później musisz podjąć jakąś decyzję.
Czy odnajdziesz się w roli męczennicy?!
Nie oznacza to,że wpycham Cie w ramiona innego.Nawiasem mówiąc-czy ten "2"zna Twój status cywilny?
Rozwagi i odwagi Ci życze.

9

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?
women_ka napisał/a:

Mąż mówi, że dzieci będą zawsze potrzebowaly pomocy rodziców, że jestem wyrodną matką bo odwracam się od nich.....a tak nie jest, kocham dzieci i mimo, że chłopcy są już dorośli na ile będę mogła chcę im pomagać. Córka mozliwe, ze zamieszkałaby ze mną. Mąż jest przerazony wizją tego, że zostanie sam, bo ma świadomośc, ze dzieci w którymś momencie wyfruną i zaczną swoje życie. Najgorsze jest to, że nie mogę znieść jego obecnosć, glosu....a co dopiero żyć razem, udawać rodzinę dla dorosłych już prawie dzieci?.....czy to ma sens?......jednak targają mną wyrzuty sumienia sad

a znasz slowo szantaz? Szantaz psychologiczny? Przeciez, to wlasnie klasyczny przyklad w wydaniu Twojego meza. Mial spowodowac wyrzuty sumienia i tak sie stalo. I to szantaz nie kierowany niczym innym, zadna tam miloscia, troska, proba naprawy itp. tylko strachem o wlasna skore. Czy tyle Ci wystarczy, by podpisac cyrograf z mezem na kolejne lata? Bo to nie beda piekne lata tylko droga przez meke. Przeczytaj swoje slowa: nie mozesz zniesc jego obecnosci, glosu..pewnie i zapachu i dotyku - to brzmi jak agonia zwiazku, podtrzymywanego tylko dla formalnosci i "dla dobra dzieci", ktore za pare lat beda miec wlasne rodziny.To juz nie dzieci, to dorosli i teraz oni moga pomoc Tobie - psychicznie Cie wspierajac.

Moge spytac ile masz lat? Jeli nie chcesz, nie podawaj albo w przyblizeniu.

10

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

odejdź od męża ale dla siebie...
tylko dla siebie

też jestem na rozdrożu ale wiem,że to co zrobię zrobię tylko dla siebie...

na ile ta nowa znajomość jest miłością a na ile tylko ...ucieczką
w każde ramiona w których znajdziesz to czego nie miałaś w domu

11

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

Byłam bardzo młoda kiedy wyszlam za mąż, mąż był starszy ode mnie o 9 lat. Wtedy mój tato zginął w wypadku a mama popadła w alkoholizm...znalam go troche wczesniej i wtedy zaczął cześciej przychodzić i tak się zaczęło, potem była ciąża itp. na początku było dobrze ale z czasem coraz częściej zaglądał do kieliszka, po 10 latach gdy bylo juz 3 dzieci pił prawie codziennie po pracy, spał w fotelu, czasem na kanapie, często kąpał się dopiero rano i jechal do pracy. Ma własną firmę i nikt nie skontroluje go o której przychodzi. Chociaż jeździł wczesnie ale już z rana pił tam piwo albo dwa, chyba, że wiedział ze będzie musiał gdzieś jeździć. Potem po poludniu już z kolegami z branży często robili sobie imprezki z byle powodu i zwykle bylo tak, że jak wracałam z pracy nie bylo z kim rozmawiać. Teraz mam 41 lat, synów 22 i 19 a córka 17. Wiecznie słyszałam od niego, że wszystko co mamy to jego zasluga, że gdyby nie on to zginęlibyśmy itp, bardzo wiele tego było. To człowiek z bardzo ciężkim charakterem, mam ogromne mniemanie o sobie, uważa się za najmądrzejszego, że wszystko wie najlepiej. Nie znosi krytyki ale krytykować innych i poniżać innych lubi i często to robi. Wiecznie słyszalam, że stać go na picie bo pracuje.....ja mam przepracowane 20 lat, w tym skończyłam studia i wychowywalam dzieci.....w domu prawie wcale nie pomagał, uważał, że jak da na rachunki i życie....( musiałam się prosić o to wiecznie) to jego rola się kończy jako ojca i męża. Fakt, że finansowo dawał więcej niż ja ale na mojej glowie był za to cały dom i dzieci. Nigdy nie doceniał mojej pracy ani pracy w domu przy dzieciach,......uważa, że on tak zorganizowałby sobie pracę w domu przy dzieciach, że o 12.00 już by leżał z ....   nie napiszę wulgaryzmów bo nasłuchałam się tego ogrom. Nie wie, że praca w domu przy dzieciach to praca na 24- godziny. Nigdy nie pochwalił dzieci za nic a tylko wiecznie je karcił i krytykował. Nie potrafi sobie odmówić alkoholu ale dziecku potrafiał odmawiać na drobnostki. W obecnej sytuacji stara się ich przekupić bo obiecuje jak to będzie im z nim dobrze, że kupi to czy tamto.....chłopcy są już duzi, chociaz młodszy syn chcial isc na studia ale się nie dostał, teraz szuka pracy. Córka mieszka na razie w domu z ojcem ale często jest u mnie i nocuje. Jak była ostatnio to mąż napił się i zadzwonił, że jak nie przyjedzie do domu to wystawi jej królika z klatką na dwór bo nie będzie go trzymał w domu. To co on robi to są chwyty poniżej pasa. Jak mozna tak szantażować dziecko? przecież ona płakała i mówiła, że nienawidzi ojca. Potem zadzwonił, ze nie zrobiłby tego. Zanim się wyprowadzilam załozył mi w sypialni podsłuch, kupil gdzies przez internet, podsłuchiwal mnie z 2 tygodnie.....w domu i w aucie, znalazłam ten podsluch. Jak się zorientował wściekł się i ukradł mój telefon komórkowy, szantazował mnie, ze odda mi jak mu oddam ten podsluch bo powiedzialam mu ze zglosze to na policje. Grzebie mi w torebce, raz nawet wziął mój dowód osobisty bo potrzebował odnowić kredyt obrotowy na firmę a ja nie zgodziłam się bo nie chcialam wchodzić w żadne kredyty i tak jest kredyt hipoteczny na dom ale zobowiązalam się, ze na polowę będę dawać. Przed przeprowadzką przychodził w nocy do sypialni i stał na de mną....jak się budzilam to o mało zawału nie dostalam....tak było kilka razy.  Psychicznie przez ostatnie lata mnie zmęczył ogromnie. Mój  przyjaciel zna sytuację, wie o wszystkim i chce żebym przyjechała do niego z córką, że załatwi mi pracę itp.....tylko córka chodzi do liceum i ma tu swoją pierwszą miłośc i nie chce slyszeć o przeprowadzce .....dlatego nie wiem jakie znaleźć rozwiązanie z sytuacji.

12

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

A rozwod chcesz bez orzekania o winie? Bo w zasadzie, na podstawie tego co opisujesz dobry adwokat wynegocjowalby i wine u meza i moze niezle alimenty.

Mogloby wystarczyc dla corki na wynajem jakiejs kawalerki, skoro chce tam zostac..ale z ojcem bedzie jej za ciezko.

Masz dopiero 41 lat, z tego 20 oddalas mezczyznie, ktory te lata wyrzucil na smietnik. Nastepnych 20 niech bedzie tylko dla Ciebie.

13

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

Myslę o rozwodzie bez orzekania o winie. nie mogę pozwolić sobie na dobrego adwokata. Wiem, że gdybym chciala to mogę udowodnić mu, że przez jego alkoholizm do tego doszło. On znowu zarzuciłby mi zdradę, dlatego wolałabym bez orzekania o winie byle tylko dał mi spokój. On chwli się, ze ma znajomego adwokata i tak mnie urządzi, że pójdę z torbami.....mnie nie stac na adwokata, placę za wynajete mieszkanie, opłaty, spłacam pół kredytu za dom i niewiele mi zostaje, gdybym miała za co już bym wynajeła adwokata aby mi pomógł znaleźć najlepsze rozwiązanie.

14

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?
women_ka napisał/a:

Myslę o rozwodzie bez orzekania o winie. nie mogę pozwolić sobie na dobrego adwokata. Wiem, że gdybym chciala to mogę udowodnić mu, że przez jego alkoholizm do tego doszło. On znowu zarzuciłby mi zdradę, dlatego wolałabym bez orzekania o winie byle tylko dał mi spokój. On chwli się, ze ma znajomego adwokata i tak mnie urządzi, że pójdę z torbami.....mnie nie stac na adwokata, placę za wynajete mieszkanie, opłaty, spłacam pół kredytu za dom i niewiele mi zostaje, gdybym miała za co już bym wynajeła adwokata aby mi pomógł znaleźć najlepsze rozwiązanie.

OK, jasna sprawa. Tak bedzie prosciej ale nigdzie z torbami Cie nie pusci. Nie odchodzisz, do kochanka tylko od alkoholika. Straszy Cie. Idz chociaz po porade do jakiegos prawnika, uspokoisz sie.

15

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

Muszę tak zrobić i pojść do prawnika.....chcialabym wiedzieć na czym stoję. Dziekuję za dobre słowa i wsparcie. Mąż wmawia mi ze wszyscy jego znajomi uważają, ze powinien pozmieniać w domu zamki i mnie nie wpuścić.....ale przecież to mój dom i nie ma prawa tak zrobić.
Dziś zadzwonił do mnie....oczywiście trzeźwy nie był, powiedział, ze jutro jest środa popielcowa i powinnam isc pomodlić się za siebie. najgorsze jest to, że brakuje mi już sił:(

16

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?

walcz o siebie...
ja próbuję

czytam to co piszesz i zauważam może się mylę, że potrzebujesz kogoś,że sama mimo tylu lat życia w udręce nie zmieniałaś go dopóki, ktoś się nie pojawił...

czy robiąc taką rewolucję w swoim życiu korzystasz tylko z pomocy losu,że pojawiło się nowe uczucie czy przerzucasz się ze związku w związek...

twój mąż ci nie odpuści - masz dzieci, będzie trudno...chyba bardzo
ale walcz o siebie i szukaj siły w sobie...

17

Odp: na życiowym zakręcie, co dalej?
in_ka napisał/a:

walcz o siebie...
ja próbuję

czytam to co piszesz i zauważam może się mylę, że potrzebujesz kogoś,że sama mimo tylu lat życia w udręce nie zmieniałaś go dopóki, ktoś się nie pojawił...

czy robiąc taką rewolucję w swoim życiu korzystasz tylko z pomocy losu,że pojawiło się nowe uczucie czy przerzucasz się ze związku w związek...

twój mąż ci nie odpuści - masz dzieci, będzie trudno...chyba bardzo
ale walcz o siebie i szukaj siły w sobie...

Nie przerzucam się z związku w związek, o odejściu myślałam już kilka lat temu tylko zawsze brakowało mi odwagi, często w nocy płakałam i mówiłam sobie, że wolałabym być już sama niż żyć z takim człowiekiem i znosić to wszystko. Już kilka lat temu oglądałam mieszkania i wyliczałam sobie czy stać by mnie było wynająć mieszkanie. Kiedyś było mi trudniej podjąć decyzję ponieważ dzieci były młodsze a mąż robił wszystko żeby mnie uzależnić od siebie. Potem gdy postanowiliśmy kupić dom myślałam, że przeprowadzka, zmiana otoczenia, że wszystko się zmieni i będzie lepiej. Dziś wiem, że takie myślenie to błędne koło, bo po każdym złym okresie przychodził troszkę spokojniejszy i wtedy wydawało mi się, że jakoś to będzie.....ale zaraz potem znów było źle i tak w kółko. W końcu zaczęło do mnie docierać, że to się nie zmieni, że on się nie zmieni. Wiele razy mówiłam mu, że tak nie możemy żyć, że ja nie czuję, że mam męża.....że ja nie jestem tylko od sprzątania, gotowania, wychowywania dzieci.....że potrzebuję też czasami poczuć że jestem kobietą......zazdrościłam i zazdroszczę moim niektórym koleżankom, że mężowie zabierają je do kina, kawiarni, że mają czas by razem wyskoczyć na zakupy itp. Mąż zarzuca mi, że zaczął pić z mojego powodu, że to moja wina. Dlaczego moja? zajmowałam się domem i dziećmi, przy tym pracowałam a on zamiast po pracy być w domu spędzał czas z kolegami na piciu albo grywał w karty......śmierdział alkoholem, papierosami a potem był zdziwiony, że nie miałam ochoty z nim sypiać. Chcę uwolnić się od niego.....są momenty, że mi go żal ale tylko wtedy gdy przez kilka dni stara się być dobry. Zaraz potem wybucha i wszystko zaczyna się od nowa, jestem już tym zmęczona.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » na życiowym zakręcie, co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026