Od kilku dni niemal bez przerwy myślę o tym,co stało się podczas spowiedzi.W piątek byłam u księdza,który jest od niedawna w kościele na zastępstwie i prawdopodobnie zostanie n a dłużej .Trochę czasu mi zeszło,bo dawno się nie spowiadałam i miałam obawy przed wypowiedzeniem niektórych rzeczy.Przełamałam się jednak i powiedziałam o moich nieczystych myślach i masturbacji.I wtedy stało się coś,czego się nie spodziewałam-kapłan zainteresował się i zaczął dopytywać:kiedy te myśli przychodzą i co się w nich dzieje?Jak często się mi to zdarza? W pierwszym momencie się zbulwersowałam i chciałam powiedzieć:a co to księdza obchodzi ? Chciałam być jednak fair wobec siebie i zaczęłam mówić a gdy doszłam do końca spowiedzi ledwo się trzymałam...z podniecenia.Nie bardzo wiem,jak doszłam do domu i chwilę po powrocie ''zgrzeszyłam''.Myślę,że znaczenie miało również to,że kapłan jest przystojnym facetem,a mnie bardzo nakręciło to,że obcy facet ''bezwstydnie'' wypytywał mnie o takie szczegóły.Od tego czasu przychodzą do mnie myśli i fantazje o tym,co tam przeżyłam - czuję się jak grzeszna ladacznica i ...to sprawia mi przyjemność .Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam i nie wiem,co się dzieje...
Dziewczyny,miałyście takie doświadczenia kiedyś ?Spowiadacie się z intymnych spraw w konfesjonale ?Co myślicie o tej sytuacji ?
Mam dwie prośby :
po pierwsze nie chcę mówić o tym jaki jest kościół,jacy są księża,czy to było moralne czy nie z jego strony,nie atakuję księdza ani kościoła,nie interesuje mnie temat katolicyzmu i brudów,które są w kościele.
Proszę Was o podzielenie się,czy miałyście kiedyś podobną historię i proszę,byście mi poradziły i powiedziały,co się dzieje ze mną obecnie.
Po drugie:ten temat kieruję do NetKobietek,więc panowie-proszę,byście się nie wypowiadali .Z wyrazami szacunku dla Was:)