Witam, jestem tu nowa... Zdecydowałam się napisać, bo zapętliłam się sama ze sobą. Jestem z facetem od 9 miesięcy. Współżyjemy jakichś 4. Jest moim drugim partnerem seksualnym, chociaż z tym pierwszym nie współżyłam długo, zaledwie kilka razy jeśli nie licząc początków "zabawy z seksem" typu petting, seks oralny. Problem polega na tym że mój obecny facet nie doprowadza mnie do orgazmu. Żadnego. Kocham go, seks z nim sprawia mi przyjemność ale nie ma tego punktu kulminacyjnego. Pomyślałabym że to ja nie jestem zdolna do orgazmu, gdyby nie fakt, że pierwszy partner oralnie wywoływał łechtaczkowy. Podczas masturbacji też nie mam z tym problemu. Zaczęłam więc udawać, wszystko dlatego, żeby jemu nie było przykro. Zapytacie dlaczego? Otóż, jest bardzo zakompleksiony. Uważa że zbyt szybko dochodzi, mimo że moim zdaniem długość stosunku jest raczej przeciętna - 15-30 min. Dlatego też nie chce się ze mną kochać jeżeli nie wypije. I rzeczywiście po alkoholu długość stosunku wzrasta do godziny, nawet dwóch. A ja? Niezależnie od długości, pozycji, rodzaju pieszczot, gry wstępnej... nie mogę dojść. Zaczęło mnie to męczyć, ponieważ on myśli że doprowadza mnie do orgazmów. Co mam zrobić? Mam mu powiedzieć? To będzie dla niego jak policzek. Sprawa seksu dla niego jest kwestią tabu - właśnie ze względu na ten jego "kompleks". A ja nie mam już ochoty dłużej grać tej farsy... I co tu do cholery zrobić?
Podobne tematy
Moze wprowadzcie w swoje zycie seksualne jakies urozmaicenia, jakies nowe pozycje chociazby. Jest duzo kobiet ktore nie przezywa orgazmu pochwowego wiec nie jestes odosobniona, chociaz uwazam ze nie powinnas mu mowic ze udawalas.
oj theivorycameo wpadłas w błędne koło tych kobiet udawjacych... udawanie NIE PROWADZI do niczego dobrego, wrecz pogłębia frustrację! Nieważne, że jest zakompleksiony, na litość boską, jeśli deycdujemy się na seks, to chyba bierzemy pod uwagę fakt, że nie od razu będzie się super hero.
Udawanie sprawi, ze on nie będzie widział problemu, a w waszym życiu seks.nic się nie będzie zmieniało.
szczera rozmowa. oto co jest potrzebne. i dłuższa gra wstępna, pokazanie mu jak chcesz..
No właśnie. Szczera rozmowa... Tylko jak szczera? "Wiesz kochanie, naprawdę nie obraź się na mnie i nie zrozum mnie źle ale udawałam orgazmy dla Twojego dobra, żebyś się jeszcze bardziej nie załamał..." przecież to będzie potwarz. mario75, tu nie chodzi o orgazm pochwowy, ja nie mam ŻADNEGO... i to tylko z nim. wiem też że to kwestia psychiki. tak bardzo chce mieć ten orgazm, dla niego, nie dla siebie, że mimo że jest mi kosmicznie dobrze to go nie osiągam. czasami mam wrażenie, że może podczas pieszczot oralnych mogłabym dojść, tak jak z poprzednim partnerem, ale musiałoby to trochę potrwać, tymczasem on jest w gorącej wodzie kąpany i skraca grę wstępną. jestem w czarnej dupie.
Nie wiem jakie masz podejście do swojego partnera, ale powiedz mi kochana skąd ona ma wiedzieć, że nie jest Ci dobrze.
Skoro cały czas udajesz. Spójrz prawdzie w oczy sama się zapędziłaś w tą jakże chorą sytuacje.
Powiedz mu prosto w oczy, że oczekujesz od niego.. tego i tego.
Naprowadź go na pozycje, pieszczoty które sprawiają Ci przyjemność.
Facet to nie wróżka on w myślach nie czyta. Tak to podsumuję.
No właśnie. Szczera rozmowa... Tylko jak szczera? "Wiesz kochanie, naprawdę nie obraź się na mnie i nie zrozum mnie źle ale udawałam orgazmy dla Twojego dobra, żebyś się jeszcze bardziej nie załamał..." przecież to będzie potwarz. mario75, tu nie chodzi o orgazm pochwowy, ja nie mam ŻADNEGO... i to tylko z nim. wiem też że to kwestia psychiki. tak bardzo chce mieć ten orgazm, dla niego, nie dla siebie, że mimo że jest mi kosmicznie dobrze to go nie osiągam. czasami mam wrażenie, że może podczas pieszczot oralnych mogłabym dojść, tak jak z poprzednim partnerem, ale musiałoby to trochę potrwać, tymczasem on jest w gorącej wodzie kąpany i skraca grę wstępną. jestem w czarnej dupie.
Ja na Twoim miejscu nie mówiłbym tego partnerowi że udawałaś bo wpadnie w jeszcze większe kompleksy i o orgazmie w ogóle będziesz musiała zapomnieć, już raczej naprowadź go na to co na Ciebie działa, na pozycje jakie lubisz lub może jakieś które Cię podniecają lub powiedź mu że sprawiłoby Ci przyjemność gdyby Cię lizał dłużej wtedy osiągniesz orgazm łechtaczkowy jednakże on musi być w trakcie tego cierpliwy.
zresztą...młodzi jestescie, dopiero uczycie się seksu tak naprawdę:)
Musisz mu to powiedziec. Niby jak on ma to wiedziec? Telepatycznie?!
Nie wiem...mój facet widzi kiedy mi dobrze. Twój nie?
To może nie mów mu, że udawałaś, ale zacznij go nakierowywać- mówić mu co ma robić itd.
nie jestem jego pierwszą partnerką. z tego co mi mówił to jego poprzednie miewały orgazmy, dlatego tym bardziej czuje się winna że ja go nie mam. jakbym była gorsza? z drugiej strony jestem dość zmysłową dziewczyną, jeśli nie powiedzieć bezpruderyjną. Mówi że tak go jaram, że dlatego tak szybko dochodzi. Z poprzednimi nie miał takiego problemu. Był jeden raz... który trwał 20 sekund. dla mnie naprawdę nic się nie stało bo w zasadzie to miał być szybki numerek a on był tak nakręcony że chyba wystarczyłoby żebym go tylko dotknęła. Ale nie mógł mi po tym popatrzeć w oczy. I przez jakiś czas unikał seksu. Czy widzi że jest mi dobrze? Tak, widzi, bo ja odczuwam przyjemność, i to sporą, okazuję mu to w których pozycjach mi najlepiej. Mówię też o tym gdy rozmawiamy o seksie. Ale on jest tak straszliwie wrażliwy na punkcie mojej przyjemności. Czeka na ten orgazm jak dziecko na łakocie. Wydaje mi się że to daje mu poczucie, że jest dobrym kochankiem, wbrew temu co sam o sobie myśli. Ciężka sprawa.
theivorycameo nie czuj presji na orgazm. Wiem, że to w dzisiejszych czasach modne i orgazm mieć trzeba a nawet kilka podczas 1 seksu, ALE....NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ! ![]()
12 2012-06-26 17:45:13 Ostatnio edytowany przez theivorycameo (2012-06-26 17:48:30)
Catwoman, mówisz że jest jeszcze nadzieja? W sumie mam tylko 19 lat, on 24 ale też nie ma jakiegoś sporego doświadczenia erotycznego. W zasadzie to dopiero z nim i dopiero niedawno seks przestał być dla mnie bolesny (dodam że pierwsze razy to były krew pot i łzy) i zaczął kojarzyć się z czymś przyjemnym. może za bardzo się szarpię i za szybko chcę wszystkiego naraz...
Dajcie sobie czas i jak macie oboje ochotę poprostu odkrywajcie to co Wam w seksie sprawia przyjemność, wprowadzajcie nowe rzeczy, nowe pozycje, nowe rzeczy a zobaczysz że w końcu sama dojdziesz do orgazmu i się nawet spodziewać nie będziesz.
i ostatecznie. przyznawać się do udawania czy się nie przyznawać? przestać to robić i puścić w niepamięć czy porozmawiać szczerze? jak obstawiacie?
Znasz partnera, zdecyduj:) ja bym dała 1 radę: nie udawać NIGDY WIĘCEJ. Po prostu ![]()
Właśnie pytałam mojego męża czy wolałby wiedzieć czy nie....powiedział, że by wolał:) Uznał, ze byłby to zawsze zaczątek do dyskusji na dany temat i pierwszy krok do rozwiązania problemu ![]()
i ostatecznie. przyznawać się do udawania czy się nie przyznawać? przestać to robić i puścić w niepamięć czy porozmawiać szczerze? jak obstawiacie?
Ja bym na Twoim miejscu oszczędziła szczegółów
Porozmawiała, że nie jesteś zadowolona z sexu, może zaproponowałabyś, że będziesz prowadzić jego rękę czy wprowadzała inne pozycje, abyś mogła osiągnąć większy orgazm? Nie mów, że udawałaś i go nie masz
większy orgazm lepiej brzmi ;D
Ja ci to mówię jako facet, tym bardziej że macie po 20 lat, nie mów mu że udawałaś orgazm.
nie jestem jego pierwszą partnerką. z tego co mi mówił to jego poprzednie miewały orgazmy, dlatego tym bardziej czuje się winna że ja go nie mam. jakbym była gorsza?
On mówił .. o Tobie też pewnie mówi, że masz z nim kosmiczne orgazmy ;-)
Ja również jestem za tym żebyś mu nie mówiła, że udawałaś/udajesz. Lepiej skoncentrować się na tym co możecie zrobić żeby Cię do tego orgazmu doprowadzić. Na jakie pieszczoty najbardziej reagujesz? W jaki sposób sama się pieścisz? Może on mógłby pieścić Cię w podobny sposób? No i zawsze możesz wspomóc się fantazją o uprawianiu seksu z kimś innym ;-)
no właśnie z tym fantazjowaniem próbowałam. ale hmmm... czyżby nie działało? chyba że porno. ale nie wiem czy on by się na to zgodził.
Wiesz, zapętlasz się trochę. Nie masz z nim orgazmu, stresujesz się, że z Tobą jest coś nie tak, spinasz się za bardzo i za każdym razem jak uprawiacie seks już wiesz, że o orgazm będzie ciężko i nie możesz się na tyle wyluzować żeby "odlecieć". Na dłuższą metę się tak nie da, bo w końcu seks z nim stanie się obowiązkiem, a nie przyjemnością.
Jak pieścisz się sama?
rożnie... ale z doświadczenia wiem że delikatne bodźce raczej mało dają. w tym przypadku dłoń np. Potrzebuję raczej czegoś mocniejszego - strumień wody, wibrujący masażer. i nigdy nie jest to orgazm pochwowy, takiego jeszcze nie miałam. nie mówię mu o tym jak się masturbuję myślę że by tego nie przyjął poważnie ;p.
No tak ... ale jak mu nie powiesz albo nie pokażesz w jaki sposób ma Cię pieścić to on Ci tego w myślach nie wyczyta ;-)
A tak w ogóle, to mam takie trochę wrażenie, że Twój facet jest dość kiepskim kochankiem ...
ale weźcie przestańcie na ten nacisk na orgazm
kochacie sie 4 miechy! i macie po 19 lat! please......
theivorycameo dobra to ja ci powiem tak i nie obchodzi mnie ze sie na mnie posypia gromy...
Rozpoczelam zycie seksualne jak mialam 17 lat a wiesz kiedy przezylam pierwszy orgazm? Jak mialam 26 lat. Tak, dobrze czytasz. 26 LAT!!!
A tez jestem raczej zmyslowa dziewczyna. Nie mam kompleksow czy zahamowan. Lubie seks. I szczerze powiem ze czy z czy bez orgazmu seks jest ok. Moze ty przestan tak za tym orgazmem gonic jak szalona to sam sie jakos odnajdzie
Im bardziej sie pod presje wstawiasz tym trudniej ci bedzie. Orgazm jest jak tecza, nie zawsze jest. Czsem sie wydaje ze juz juz a tu d..a blada.
Kolejna kwestia jest ze wszystko przychodzi z czasem. PEwnych rzecz trzeba sie nauczyc. Przeywania orgazmu tez.
Jesli nie chcesz udawac dluzej to nie udawaj. A wiadomosc o braku orgazmu zawsze mozna przekazac dyplomatycznie i delikatnie. Szczerze mowiac, w wieku 19 lat to ty masz jeszcze duuuzo czasu na szukanie i praktyowanie i przezywanie orgazmow. Wrzuc na luz z tym orgazmem ![]()
A tak w ogóle, to mam takie trochę wrażenie, że Twój facet jest dość kiepskim kochankiem ...
Tego nie wiem... nie mam zupełnie porównania, bo jakie mam mieć? 2 partnerów seksualnych, z czego z jednym zrobiłam to 4 razy. wiem tylko tyle ze z obecnym mi dobrze. Nie jest mi ten orgazm nawet potrzebny bo po prostu lubię z nim być. Jestem w nim bardzo zakochana i sam seks z nim to przeżycie bardziej duchowe niż cielesne. Mówiłam mu to też ale on ciągle wypytuje "miałaś orgazm? dobrze Ci było?" jakby szukał potwierdzenia w tym co powiem, w moich oczach, że spełnił swoje zadanie, że jakoś się spisał, że może nie jest tak beznadziejny jak myśli. Powiedziałam mu też kiedyś, że wprowadza przez to nerwową atmosferę i że mnie to stresuje i jest mi ciężej dojść, ale jakoś diametralnej zmiany nie widzę. Czasami się zastanawiam czy to w nim bardziej nie tkwi problem. Obydwoje za bardzo staramy się być idealni.
i wiecie co jest najgorsze? że ze mną zaczął mieć problem ze zbyt szybkim dochodzeniem. ponoć ja pierwsza tak na niego działam, że non stop ma ochotę na seks, a jak już do niego dochodzi to jest maksymalnie podniecony, dlatego to nie trwa długo. nie wiem czy mam się cieszyć czy płakać z tego powodu ;p. bo o ten jego kompleks wszystko się rozchodzi. cała atmosfera w sypialni.
Nic bardziej deprymujacego niz takie pytanie...Szczerze nawet gdybym miala orgazm to po takim pytaniu bym musiala chyba walic glowa w sciane.
Czy ten twoj facet nie ma czasem niskiego poczucia wlasnej wartosci?
Tą kiepskość właśnie na podstawie tego dopytywania się, wspomagania alkoholem i ogólnie wielkiej jego niepewności wysnułam. Może on rzeczywiście ma problem ze sobą samym .. I nie obraź się, ale prawie wyobraziłam sobie jak on w czasie aktu dopytuje Cię co sekundę - czy to już? czy to już? czy to już?
Ech .. jeśli orgazm nie jest Ci potrzebny (póki co) i masz przyjemność z seksu z nim to po prostu korzystaj z tego co macie, ale jednocześnie przestań udawać ograzmy, zobaczymy czy on to zauważy ;-)
Catwoman, on jest starszy ode mnie 4 lata i nieco bardziej doświadczony...
mimo wszystko młody chłopak
nawet w stałych i starszych parach potrzebny jest etap dopasowania! a ty już chcesz wszystko od razu.
Sadie - trafiłaś w dziesiątkę. Bardzo dobrze się maskuje ale ja widzę że ma też problem z poczuciem własnej wartości, wiecznie twierdzi że jest za gruby, mimo że ma kaloryfer na brzuchu ;]. Niewątpliwie jednak ta sfera seksualna najbardziej go boli. A jak pada to pytanie... to co mam odpowiedzieć? "tak skarbie, było cudownie" nie chciałabym zobaczyć zawodu w jego oczach.
Sierpniowa - zauważy tylko tyle że tych "orgazmów" nie mam. i będzie chciał wiedzieć co się stało. co ja mu wtedy powiem? że się pogorszył?
Myśle, że najlepiej być szczerym od początku. To nie tragedia, w związku bywają poważne problemy, dylematy- to jest coś do rozwiązania:)
na razie zaprzestanę procederu udawania. powiem mu po raz setny jak lubię się z nim kochać i jakie lubię pieszczoty. jeżeli zacznie wypytywać, pomyślę. może przeprowadzę z nim poważną rozmowę.
Sadie - trafiłaś w dziesiątkę. Bardzo dobrze się maskuje ale ja widzę że ma też problem z poczuciem własnej wartości, wiecznie twierdzi że jest za gruby, mimo że ma kaloryfer na brzuchu ;]. Niewątpliwie jednak ta sfera seksualna najbardziej go boli. A jak pada to pytanie... to co mam odpowiedzieć? "tak skarbie, było cudownie" nie chciałabym zobaczyć zawodu w jego oczach.
Sierpniowa - zauważy tylko tyle że tych "orgazmów" nie mam. i będzie chciał wiedzieć co się stało. co ja mu wtedy powiem? że się pogorszył?
Cos czuje ze ten wasz zwiazek jest baaardzo na nim skoncentrowany. Czy mu nie bedzie przykro? Cz on sie pogorszyl?
Jak zada ci takie pytanie to przytul sie mocno zamknj oczy wymamrotaj cos niedokaldni i udawaj ze spisz. Co on sobie statystyki nad lozkiem prowadzi czy jak? Tak sie boi glupiego faktu ze orgazmu nie masz? Nie mowie ze to malo istotne ale przeciez to chyba jasne ze kobiecy orgazm nie dziala na guzik. Pstryk i jest. Nawet moj maz nie placze i nie szlocha jak ja nie mam finalu. Bo czasem on konczy szybciej niz ja i tez jest dobrze. Wie ze nie szczytowalam ale no przeciez cudu nie dokona na zawolanie.
Ten twoj za duza wage przywiazuje do tego seksu.
35 2012-06-26 22:23:35 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-06-26 22:25:12)
Nie mów, że udawałaś. To tylko zrujnuje wasz związek, skoro facet ma takie kompleksy i ciągle się dopytuje czy doszłaś.
Po prostu zrób małą przerwę w seksie (powiedzmy jeden pełny cykl, ale też w tym czasie nie masuj się sama) pod pretekstem...hmm....no nie wiem....jakiś badań ginekologicznych. Potem możesz go poprowadzić, powiedzieć jak lubisz i pokazać. Jak zacznie dopytywać skąd taka zmiana, to możesz zwalić na zmyślone leki.
Wiem - jest to kolejne kłamstwo. Ale to kłamstwo pomoże ci wybrnąć dość sensownie (bo nie pogłębiając kompleksów twojego faceta i bez zbędnego tłumaczenia się) z tej pętli, w którą się władowałaś. Dzięki temu za ten miesiąc wyjdziesz na prostą i zaczniesz mówić prawdę, a to z kolei przełoży się na poprawę w łóżku, bo zaczniesz być szczera względem partnera i siebie.
Sadie, albo po prostu jest mu przykro że nie daje tego co sam otrzymuje.
yoghurt, kocham Twoja sygne;D Albo tą glupawa nastrojową nutke;p
Yoghurt ma łeb- niezły plan;)
i sygnaturka też dobra- aż mi się na wspomnienia zebrało- motyw przewodni pewnych gorących wakacji ^^
red no nutka zacheca do działania;D
Yoghurt ma łeb- niezły plan;)
Ma tylko jedną wadę - opiera się na kłamstwie, bo żadnego badania/leczenia przecież nie ma. Niemniej jednak pozwala wytłumaczyć zmianę w seksie, chroni przed zbędnymi pytaniami (a przynajmniej pozwala na takie pytania bezstresowo odpowiedzieć) i nie pogłębia kompleksów jej faceta (co też i na niej by się odbiło negatywnie). Także poza tym, że jest to kolejne kłamstwo, to jednak ma same zalety i w moim odczuciu pozwala bezboleśnie wyrwać się z tego całego błędnego koła, w które wpakowała się autorka wątku.
PS. A co do sygnatury....cóż, pewna bliska mi osóbka stwierdziła, że dziwnie to do mnie pasuje... ![]()
i ostatecznie. przyznawać się do udawania czy się nie przyznawać? przestać to robić i puścić w niepamięć czy porozmawiać szczerze? jak obstawiacie?
szczerze, ja bym powiedziała...z resztą ja bym nie udawała, żyjecie w kłamstwie tak na prawdę,bo w najgorszym przypadku on bedzie myślał że jest wspaniałym kochankiem a ty będziesz chodziła sfrustrowana nie dość ze brakiem dobrego seksu to jeszcze prawda która ukrywasz przed nim....
ja tam rozumiem i ciebie i jego, bo miedzy prawdą a bogiem mężczyzna lubi jak jego kobieta ma orgazm,meżczyźni bardziej sie rajcują tym ze kobiecie jest dobrze niż im samym, a jak nie widzi postępu od 4 miesięcy(no niby widzi-bo udajesz, ale ciało swoje mówi) to zaczyna brać całą winę na siebie a z drugiej strony sam nie potrafi się powstrzymać i szybko dochodzi co z drugiej strony nie jest dobre dla ciebie bo nie możesz się rozluźnić psychicznie...
co do pytania kobiety czy doszła po stosunku, mnie w ogóle nie mierzi, mnie sie mój pyta czy sobie doszłam bo czasami nie wyczuje i jakos to jest dla nas całkiem normalne...
według mnie powinnaś z nim o tym pogadać szczerze, bo w sumie jesteście ze sobą już jakiś czas więc on nie powinien poczuć się tym urażony. Musisz go poprowadzić, albo pomyśl nad tym co Cię najbardziej podnieca, może jakaś nowa pozycja, której nigdy nie próbowaliście? Albo jakaś zabawka?
Ja też miałam tak jakiś czas. Zaprzestałam zabaw na jakiś czas, bo czułam, że coś nie tak. I zaczęłam się sama nakręcać w myślach. Wymyślałam jakieś nowości i.. bingo! To był dobry pomysł ![]()
ps. podobno jest wiele kobiet, które w życiu mają orgazm pochwowy raz, kilka razy a są i takie, które nigdy nie miały pomimo bogatego życia seksualnego!
btw - Youghurt007 - dobry plan! ale musi dziewczyna to dobrze przemyśleć:)
Dasz sobie radę na pewno!, i trzymam kciuki.
42 2012-06-27 22:51:41 Ostatnio edytowany przez theivorycameo (2012-06-27 22:58:22)
owszem, jesteśmy ze sobą jakiś czas. ale naprawdę mimo to, że widzę go w różnych sytuacjach - złego, szczęśliwego, uśmiechniętego, zadowolonego, zażenowanego... to nie jestem w stanie przewidzieć jak może zareagować na wieści, że wszystkie te cudowne uniesienia które razem przeżyliśmy były kłamstwem... nie mogę sobie tego wyobrazić jak może to przyjąć. na pewno będzie miał do mnie żal. na pewno będzie zły i na mnie i sam na siebie, że nie potrafi mnie zaspokoić. miałam momenty, że chciałam z nim o tym porozmawiać. a potem przed oczami stawał mi on i to jaki był z siebie zadowolony po seksie, jakby to że pokrzyczałam trochę było świadectwem jego umiejętności. Przesadza, już mu to kiedyś powiedziałam. Nakręca nagonkę na orgazm a to mi sprawy nie ułatwia... więc wpadłam na pomysł udawania. i skończyło się na tym że w łóżku nie jest ani lepiej, ani gorzej, a ja stoję w martwym punkcie i męczy mnie to kłamstwo.
yoghurt007 odwyku od masturbacji próbowałam. co prawda trwało to może najwyżej 3 tygodnie. owszem jakby coś się posuwało naprzód, ale to nie było to. no i kończyło się tak że po 3 tygodniach postu, kiedy wreszcie doszło do zbliżenia z moim partnerem (oczywiście bez pełnej satysfakcji fizycznej) nie wytrzymywałam i znowu bawiłam się sama ;p... nie wiem może nie potrafię kontrolować swojego popędu ;p.
widzę że zdania są podzielone... choć w tym wypadku chyba bardziej posugeruję się męską opinią. Wy faceci najlepiej wiecie czy chcielibyście się dowiedzieć od ukochanej kobiety że wszystkie jej orgazmy byly udawane. gdzieś tutaj w ktorymś wątku przeczytalam post dziewczyny, która udawała przez bite 2 lata. więc widzę, że nie jest jeszcze ze mną tak źle. cóż, jakoś mnie to mimo wszystko nie pociesza
. podle się czuję.
yoghurt007 odwyku od masturbacji próbowałam. co prawda trwało to może najwyżej 3 tygodnie. owszem jakby coś się posuwało naprzód, ale to nie było to. no i kończyło się tak że po 3 tygodniach postu, kiedy wreszcie doszło do zbliżenia z moim partnerem (oczywiście bez pełnej satysfakcji fizycznej) nie wytrzymywałam ;p... nie wiem może nie potrafię kontrolować swojego popędu ;p.
A nie próbowałaś się pieścić kiedy on był w tobie?
próbowałam... jest mega ale nie na tyle żeby odlecieć.
No jeśli jest mega...to próbuj dalej. Zrób sobie przerwę w masturbacji, albo odzwyczaj się od niej, bo z tego co kojarzę (przepraszam, nie chcę mi się wertować teraz wątku całego) to bardzo siłowo/intensywnie musisz to robić. Może właśnie większe przerwy uwrażliwią cię? Może kiedy będziesz robić to jedynie kiedy on jest w tobie, to nauczysz się odczuwać przyjemność właśnie w ten sposób?
Musisz popróbować, ale do tego trzeba czasu.
wczoraj widziałam na kwejku obrazek podpisany "udawanie orgazmu to utwierdzanie jakiegoś cieniasa w przekonaniu, że jest świetny. przestań" czy jakoś tak ![]()
tak, chciałam to nawet tu dodać ;p ale niestety nowi użytkownicy nie mogą wklejać linków.
od razu mi się skojarzyło z tym wątkiem:)
nie chcę Cie straszyć, ale czasem brak orgazmu jest kwestia źle dobranego partnera. Z moim byłym też nie mogłam dojść- przez 2 lata związku udało mi się może z 3 razy, aż zaczęłam się martwić czy ze mną coś nie tak, ale z obecnym jest cudownie zawsze...
wiesz, nie jestem fanatyczką. z moim poprzednim chłopakiem też miałam być zawsze na zawsze, tymczasem znudziło mi się po 2 latach
różnie bywa, zdaje sobie z tego sprawę, tym bardziej że mam dopiero 19 lat i całe rzesze nieokiełznanych ogierów do poznania. ale jestem już taka, że zawsze martwię się tylko obecną chwilą. na razie jest On, i to z Nim mam taki a nie inny problem mimo miłości i szczerych chęci. tak się składa że napisałaś coś co już od dawna tłucze mi się w głowie tylko boje się do tego przyznać przed samą sobą. że może to nie to?
i tu się pojawia kolejne pytanie, red. rezygnować z partnera tylko ze względu na brak orgazmu? kiedy z drugiej strony jest miłość, przyjaźń, czułość, poczucie bezpieczeństwa, kwiaty, prezenty, pełna akceptacja, komplementy. ot dylemat ;p
Nie - nie rezygnować. Bez przesady - uprawiasz z nim seks raptem od kilku miesięcy. Nawet nie wypróbowałaś różnych opcji, aby jednak nauczyć się osiągać przyjemność, a już chcesz rezygnować? Czy to jest to uczucie, o którym mówisz?
dokładnie jak wyżej- daj jeszcze trochę czasu zanim zrezygnujesz. to dopiero 3 miesiące w końcu, jeszcze może być lepiej:)
Dlaczego kobiety udają orgazm? Bo mężczyźni udają grę wstępną.
Jeśli go kochasz i chcesz z nim być to musisz coś zrobić. On nie nadaje się na kochanka w ogóle i nie sądzę by z wcześniejszymi partnerami (jeśli takie były) było inaczej. Kobiety trzeba się nauczyć a on na naukę jest odporny. No i ten alkohol. Źle to wróży. Powinniście poważnie porozmawiać i pójść do seksuologa.
Jak mozna udawac gre wstepna, bo nigdy mi sie to nie zdarzylo ![]()
Udawać można wszystko. Moim zdaniem facet powinien się dowiedzieć czy jest nam z nim dobrze czy też nie. Jak nie będzie wiedział to jak ma coś zmienić? A jeśli jest się z drugą osobą to w czym problem żeby powiedzieć? Ja nie widzę problemu. Szczera rozmowa i wszystko jasne.
najgorsze jest to, że mówie mu co lubię ;p ale on ma jakiś dziwny stały "schemat" rozgrzewania mnie ;p fajnie było przez pierwsze 3 razy ale teraz mógłby wymyślić coś nowego. próbuję go delikatnie naprowadzić żeby przestał mnie cały czas pieścić tak samo, ale jakiś oporny jest... coś jakby odgrywał pewien rytuał którego nie może zmieniać.
i tu się pojawia kolejne pytanie, red. rezygnować z partnera tylko ze względu na brak orgazmu? kiedy z drugiej strony jest miłość, przyjaźń, czułość, poczucie bezpieczeństwa, kwiaty, prezenty, pełna akceptacja, komplementy. ot dylemat ;p
eee po co rezygnować,wykorzystać na te prezenty ile wlezie a lepszy w swoim czasie przyjdzie
haha
femme fatale przemówiła widzę. i dobrze tak ma być
ale ostatnio coś się popsuł. kwiaty zniknęły, prezenty sporadycznie...
litości, to co ona ma leżeć z neutralną miną i nie reagować jak on cały drży.. a ona.. nic?
nie, to nie jest tak że nie reaguję. jest mi z nim dobrze. ale coś mnie blokuje na tyle żebym nie mogła szczytować. na pewno on nie do konca robi to tak jak go prosze, ale kwestia psychiki i mojej i jego to jest chyba najwazniejsza sprawa.
Dlaczego kobiety udają orgazm ? - Bo faceci udają że ich to interesuje ![]()