Witam.
Przejdę od razu do rzeczy. Mam 18 lat. Jedna z tych samotnych głupich nastolatek, które to pragną miłości. Zakochałam się w pewnym chłopaku. Ale to już prawie 4 lata temu. Moje pragnienie z nim ziściło się. Był moim pierwszym, że tak to ujmę. Trzy miesiące mojego zakochania i już mogłam go przytulać. Tzn. on zainteresował się mną. Byłam bardzo nieśmiała, więc o żadnych pocałunkach nie było mowy. Czerwona robiłam się gdy go widziałam. Nasz 'związek' choć nim nie był, trwał 5 miesięcy. Czułam że zdobyłam szczyt marzeń. Byłam radosna i cieszyłam się z życia. Ja go kochałam, ale on mnie nie. Jednak było dobrze. Potem z dnia na dzień, dosłownie, zaczął chodzić z inną. Byli ze sobą prawie 3 lata. A ja naprawdę cierpiałam przez ten czas. Gdy się do mnie odezwał byłam szczęśliwa. Gdy przechodził obok , serce mi waliło. Gdy widziałam ich razem , płakałam od środka. Bardzo bolało. Z czasem przyzwyczaiłam się że jestem szarą myszką, która to jest nieszczęśliwa przez nieodwzajemnioną miłość. Żyłam sobie patrząc na ich miłość. I w końcu, 3 miesiące temu , on zaczął znowu rozmawiać. Wakacje spędziliśmy na spotkaniach. Częstych. Płakałam przez ten czas również. Jak przez te trzy lata. Ale czułam się potrzebna, atrakcyjna. I po kilku tygodniach, pocałowaliśmy się. Myślałam że coś z tego będzie. Bo nadal go kocham. Ale znowu wyszła moja naiwność. Wiem że nic z tego nie będzie. Bo jego była prędzej czy później wróci do niego , jak nie ona to inna. Mnie nie kocha. I nigdy nie pokocha pewnie. Wiem że postąpiłam źle znowu pakując się w to samo. Ale nie potrafię , nie chcę tego zakończyć, czuję się wykorzystana, ale tak bardzo mi na nim zależy. Chcę go czuć przy sobie.
Bardzo chaotyczne, przepraszam, ale jestem roztrzęsiona i nie wiem co robić. Zakończyć pierwsza ? Czekać aż będzie powtórka z rozrywki ? Nie chcę mieć go TYLKO za przyjaciela. Nie potrafię , wiem to po tych 3 latach. Nie wiem co robić. Nie wiem jak poradzić sobie z napływającą samotnością, która niedługo uderzy mnie z taką siłą , że nie wiem jak to wytrzymam.
Podobne tematy
Jesteś bardzo młodziutka jeszcze. Kochasz go i on chce z Tobą być to bądźcie razem. Pójdzie potem do innej dziewczyny to trudno -- nie będziesz żałować, że szansy nie wykorzystałaś. Nie wiadomo czy do siebie pasujecie, bo może jak lepiej się poznacie to okaże się, że nie będziecie mogli iść razem przez resztę życia. Rób to na co masz ochotę, ale się od tego chłopaka pozostań niezależna -- koniecznie idź swoją drogą, nie rób dalekosiężnych planów, skup się na swojej przyszłości, pracy, życiu, hobby. Potraktuj tę miłość lekko, bo on też tak do tego podchodzi. Może wychodujecie cudowną miłość trwałą jak trawa, a może się to rozpadnie. Nie bój się całować, nie bój się seksu, ale się z tym nie spiesz, ale też sztucznie nie spowalniaj -- byle dziecka nie zrobić, do seksu się nie zrazić na resztę życia, byle nie zachorować.
Innymi słowy -- rób na co masz ochotę, idź swoją drogą, ale nie zatracaj się w tej miłości, bo jak zginie to ty razem z nią. Nie zabijaj miłości, ale pamiętaj, że ona sama może zniknąć, albo chłopak zechce ją zabić.
Dziękuję za odpowiedź.
Staram się robić wszystko to co zostało napisane przez Ciebie. Ale właśnie 'nie zatracaj się w tej miłości', to jest ciężkie. Nie wiem jak . Wszyscy mówią, zamącił ci w głowie, nie myśl o nim, itp itp. Ale to jest bardzo ciężkie. A do tego boję się że nie spotkam tego jedynego. Wiem, głupie gadanie nastolatki i wszystko się ułoży. Ale teraz mi jest źle i teraz jest mi ciężko. Ehh. ![]()