Od paru dni, raczej juz nawet tygodni, nie potrafie sobie sama ze soba poradzic. Walcze z uczuciem samotnosci. Miesiac temu zakonczylam moj prawie dwuletni zwiazek/niezwiazek. Zastanawiam sie, czy ja kiedykolwiek bede mogla dzielic z kims moje zycie i coraz bardziej przyzwyczajam sie do mysli, ze chyba nie. Poza tym jestem po studiach i nieskutecznie szukam pracy. Brak zabezpieczenia finansowego doprowadza mnie do szalu. Znajomi maja swoje zycie i rzadko czas dla "samotnych". Zalamka na calego. Ale wlasnie zaczelam ogladac odcinek "How I met your mother", gdzie jeden z glownych bohaterow przez przypadek jest w "dopowiednim miejscu, o odpowiedniej porze". I tutaj nasuwa mi sie pytanie: wierzycie w przeznaczenie? Ze zycie kieruje nas wlasnie w to odpowiednie miejscie. Ze kiedys i my bedziemy szczesliwi? Ja, chociaz jest strasznie ciezko, staram sie w to wierzyc. Zobaczymy jak dlugo ;-)
Podobne tematy
Czesc,Snoopy.Osobiscie wierze w przeznaczenie.Ale...Nalezy jednak wierzyc w siebie,ze mozna cos zmienic.Ze mozemy sterowac swoim zyciem.Rozu,rozum ponad wszystko.
Racja! Tez tak mysle. Szczesciu trzeba pomagac! Tylko czasami juz sie nie ma sily... ;-)
Nawet nie wiesz ile czlowiek jest w stanie zniesc...
Nie wierzę w przeznaczenie, każdy jest kowalem swojego losu i nie można czekać z założonymi rękami, że kiedyś się coś zmieni.. trzeba działać.. łatwo powiedzieć;)