Przeznaczenie. Czy istnieje? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przeznaczenie. Czy istnieje?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

Temat: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Witam wszystkich forumowiczów! Jestem tu nowa, lecz już od bardzo dawna czytam wasze wpisy. Zastanawiam się ostatnio, gdyż tak moje życie się potoczyło, niestety z własnego wybory, czy istnieje coś takiego jak "przeznaczenie"? A może na początek opiszę swoją historię.

Poznałam pewnego chłopaka: przystojny, dowcipny, dobrze wychowany. Na początku próbowałam udawać, że wcale mi się nie podoba (historia jak ich wiele), ale po pewnym czasie niestety wpadłam po uszy i zakochałam się. Pisaliśmy ze sobą sms-y, spotykaliśmy się, ale jak ja i on podkreślaliśmy na zasadzie "koleżeństwa", aż do momentu, w którym się pocałowaliśmy. Wystraszyłam się. Nigdy wcześniej nie byłam w żadnym związku, oboje mamy po 20 kilka lat i po prostu odeszłam. Do dziś zastanawiam się jakby to było, gdybym wtedy spróbowała.

Wiem, że nie mogę odezwać się do Niego słowami typu "Hej, a tak przy okazji, zakochałam się w Tobie, ale się bałam, że mnie zranisz". On też odpuścił, na początku pisał, ale nigdy nie na temat tego co się stało, aż w końcu sam zerwał kontakt i zaczął mnie po prostu "olewać". Nie mam mu tego za złe, w końcu sama tak wybrałam..

Zastanawiam się tylko, czy jest coś takiego jak "przeznaczenie", skąd mam wiedzieć, że to TA osoba, a nie inna? Dlaczego tak bardzo boję się miłości, że zrezygnowałam z tak fantastycznego człowieka? Nie potrafię sobie wybaczyć.

Wiem, że takich historii jak moja jest wiele na forum. Dziękuję jednak za jakieś odpowiedzi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Herself, ja nie wierze w przeznaczenie. Moim zdaniem wmawiamy je sobie, gdy coś co się nam przydarzy uważany za niepowtarzalne. Nasze życie układa się tak, jak sami je sobie ułożymy. Mówią jednak, że nic co się dzieje, nie dzieje się bez przyczyny. Może właśnie wy nie mieliście być razem.
Moim zdaniem, nie ma co wierzyć "przeznaczeniu", trzeba wierzyć sobie i swoim uczuciom. Czułaś, że musisz odejść więc odeszłaś. Gdy spotkasz tego jedynego, to tez to poczujesz. Na pewno. Wtedy będziesz mu ufać i "nie uciekniesz" od niego.

"Mądrego widać, głupiego słychać."

3

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Najgorsze jest jednak to, że... no cóż zakochałam się w Nim, a On nie chce mieć już ze mną nic wspólnego. Chyba jestem jakąś beznadziejną romantyczką. Nigdy nie myślałam, że istnieją takie uczucia, a teraz muszę po prostu wziąć się w garść, przestać płakać w poduszkę i modlić się do Boga o jeszcze jedną szansę. Nie potrafię jednak zapomnieć.. i to mnie dołuje najbardziej. Nie umiem sobie wybaczyć.. Ale nic już nie można niestety zrobić.

4

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Wydaje mi się, że odpowiedź na to pytanie uzyskamy wtedy, kiedy przyjdzie nam umierać. Nie dostaniesz olśnienia nagle, nawet kiedy zakochasz się po uszy. Trudne do logicznego wytłumaczenia jest to, że się to po prostu czuje na danym etapie życia. Dziś możesz być pewna, że to ten, a jutro możesz nieoczekiwanie wpaść na kogoś na ulicy i zostać z nim do końca życia. TO jest właśnie przeznaczenie.

Ja jednocześnie wierzę i nie wierzę w przeznaczenie. Bo gdybym urodziła się na immym kontynencie, żyłabym w innej rzeczywistości, nie sądzę, żeby przeznaczenie przywlekło mnie na drugi koniec świata do mojej miłości. Prościej, znalazłabym kogoś tam i żyła w nieświadomości uparcie twierdząc, że jestem szczęśliwa.
Druga rzecz, to taka, że gdyby okoliczności dnia nie sprawiły, że w odpowiednim czasie znalazłam się w odpowiednim miejscu, to pewnie moje życie nie przewróciłoby się do góry nogami. Na to składa się cały łańcuszek zdarzeń- wybór szkoły, osoby z którymi przebywałam, ten dzień w którym postanowiłam wyjść wcześniej z klasy, bo ktoś wcześniej stwierdził, że nie ma sensu tam siedzieć, gdybym przeszła innym korytarzem, pięć minut później, i tak dalej... Nie byłabym tu, gdzie jestem teraz z kimś, z kim jestem teraz. Na tą chwilę jestem przekonana, że inne okoliczności nie sprawiłyby, że porzucam swoje dotychczasowe życie dla Tej Właśnie Osoby.

Umieć żyć to najrzadziej spotykana umiejętność na świecie.

Oscar Wilde

5

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Istnieje coś takiego jak lęk przed związkami, i nigdy nie wiesz czy tak miało być, czy przy następnej okazji z kimś innym nie będzie tak samo.
Jeśli on nikogo nie ma i nie minęło znowu aż tak dużo czasu, i jeśli chcesz z nim być to możesz tłumić to w sobie, jakiś rok bez widzenia go i Ci przejdzie albo do niego napisać, zacząć od byle głupoty i zaproponować spotkanie na którym mu wszystko wyjaśnisz. Zawsze warto spróbować, jeśli nie wyjdzie to wtedy wybierzesz pierwszą opcję. Jeśli nie będziesz mogła się przemóc to polecam wizyte u psychologa, bo w życiu nie zawsze warto marnować okazje a stracony czas nie wróci i coś o tym wiem.

6

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

P&P jesteś bardzo mądrą kobietą wink przeczytałam Twój post dwa razy i stwierdziłam, że masz całkowitą racją. Może piszę dlatego o przeznaczeniu, aby "usprawiedliwić" swój własny wybór lub by mieć jeszcze jakąś głupią nadzieję, że może coś się zmieni.

herrington również masz rację. To chyba nie jest normalne tak bać się związków, bać się zaangażowania nawet wtedy, kiedy druga osoba strasznie nam się podoba. Próbując wytłumaczyć mu swoją decyzję powiedziałam głupio "Że nie chcę Go skrzywdzić". Już gorszej odpowiedzi dać nie mogłam. To ja boję się, że ktoś mnie skrzywdzi, nie widząc przy tym, że JA SAMA siebie przez to krzywdzę..

On nie ma nikogo z tego co wiem. Jednak wiem też, że dziewczyny za nim szaleją więc pewnie już z jakąś "kręci". Minęło dwa miesiące. Ostatni raz widziałam Go dwa tygodnie temu, ale nie wykazywał zainteresowania ani mną, ani żadną rozmową. A ja po prostu nie miałam odwagi powiedzieć Mu, że czuję, że "popełniłam błąd".. Pierwszy raz się zakochałam.. i jakoś specjalnie nie cieszy mnie to uczucie.

7 Ostatnio edytowany przez bags (2013-09-15 22:43:32)

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Jak przeznaczenie ma być spełnione gdy związek budujemy "na siłę", gdzie druga strona ma Nas w odwłoku?
A całe Nasze jej wyobrażenie okazuje się nagle fikcją i bujdą na resorach, bo poszliśmy w cug na całego urobieni po kokardę.
Tu kluczową rolę grają Nasze niedobory cech charakteru, kompleksy i emocjonalności, by się oprzeć na kimś.
 
Ja 3 lata wstecz też tak myślałem - podchodząc z dystansem do tego terminu wątkowego - że trafiłem na kobietę i jej rodzinę jak w sławetną 6 w totka. bo wiele było "cech" wspólnych; tematów z tym związanych, gdzie rozumieliśmy się wszyscy w pół słowa i etc. Wystarczyło jedno oznaczenie medyczne nie mające żadnego związku przyczynowo skutkowego, kretyńska jej interpretacja i byle najdrobniejszy zgrzyt w związku nie nabrał takiej rangi, jak rozpierdzielenie przez teściową związku.

Jak ktoś uparcie wierzy w przeznaczenie, to niech zacznie wierzyć też i w bumerangową karmę. Dla mnie to zwykła fikcja przy takim podejściu do tego i kto obrotniejszy, ten dorabia się kokosów - przez szkolenia, wykłady, literaturę - jak z powiedzeniem o dwóch połówkach jabłka.

Kto chce poznać prawdę na ten temat, jak to "powinno" zagrać, to polecam "Sekret PL" na youtube. Jest co prawda lekko egocentryczny, ale przy takich zapędach daje kubeł zimnej wody na łeb. I sporo tematów do przemyślenia na osobności, a nie w ramionach przeznaczonego partnera, bo potem wyjdziemy z tego naznaczeni... porażką.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

8

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
herself napisał/a:

czy istnieje coś takiego jak "przeznaczenie"?

Zdecydowanie tak, istnieje, nazywa się to przeznaczenie: zgon. Innych form nie posiada.

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

9

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
wierny_tomasz napisał/a:
herself napisał/a:

czy istnieje coś takiego jak "przeznaczenie"?

Zdecydowanie tak, istnieje, nazywa się to przeznaczenie: zgon. Innych form nie posiada.

I tego nie możesz być nigdy pewien kiedyś ludzie wynajdą i na to lek big_smile

Jestem wierna tak jak ty mi.

10

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
Katarzynka82 napisał/a:
wierny_tomasz napisał/a:
herself napisał/a:

czy istnieje coś takiego jak "przeznaczenie"?

Zdecydowanie tak, istnieje, nazywa się to przeznaczenie: zgon. Innych form nie posiada.

I tego nie możesz być nigdy pewien kiedyś ludzie wynajdą i na to lek big_smile

Taaa jak z hibernacją Disneya, którego w rzeczywistości poddano kremacji hmm

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

11 Ostatnio edytowany przez Fevers (2013-09-15 22:35:54)

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Moim zdaniem zdecydowanie jest coś takiego jak Przeznaczenie, tak jak i Opatrzność. Można twierdzić, że nie, ponieważ trudno zrozumieć zasadę działania Przeznaczenia. Nie roszczę sobie prawa do przyznania się, że rozumiem jej działanie w pełni, ale w drobnym kawałku - myślę, że tak. Przeznaczenie trudno jest interpretować, ponieważ jest powiązane z nieskończoną ilością potencjalnych wydarzeń, które mają miejsce w danym momencie, a implikacje wynikające z tych wydarzeń tworzą kolejne potencjalne zdarzenia, które przemieszczają się w różne konfiguracje przy nawet najdrobniejszych ruchach i działaniach istot współzależnych ze sobą w danym zakresie. Ale jedno jest pewne: nic nie dzieje się bez przyczyny. I to jest Przeznaczenie. Ktoś nas zdradzi? Bardzo często jest tak, że po zdradzie wpakowuje się w szambo. Moim zdaniem Przeznaczenie w takich przypadkach działa na zasadzie, że do tej zdradzającej osoby wracają świństwa i zła energia, którą ta osoba wytworzyła. Tylko, że z pewną różnicą - nie działa to w sposób liniowy i oczywisty, świństwa nie wracają w tej samej formie, postaci. To byłoby zbyt banalne. Pewna kobieta robiąc przewał jednemu mężczyźnie, przeskakując z niego na kochanka powiedziała :"to ja będę miała cudowne życie a ty będziesz cierpiał". Tej kobiecie uroiło się, że jest ofiarą owego mężczyzny, więc musiała sobie przygotować zgodnie z zasadą grunt do przeskoczenia. Po czasie okazało się, że Przeznaczenie tak ułożyło jej ścieżkę życia za to, że wykazała się tak ogromną arogancją próbując wyreżyserować temu mężczyźnie życie oparte na cierpieniu a sobie cudowny byt ( mimo, że to ona zdradziła go i poleciała na innego ), że okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Po czasie kochanek okazał się takim skurczybykiem, że głowa mała. Gdzie tu przeznaczenie? A no między innymi tu, że kochanek dał tej pipie dokładnie to, ( ale w innym wydaniu i od innej strony i w innych okolicznościach ) co ona zarzucała mężczyźnie, od którego przeskoczyła na kochanka. To tylko jeden przykład. Znam ich wiele, ale nie ma sensu ich przytaczać, bo to by zajęło całą noc. Tak, moim zdaniem zdecydowanie jest Przeznaczenie, tylko trzeba mieć bardzo dużo pokory wobec życia, by to zrozumieć. Taka jest moja opinia.

12

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Sorki że przydepnąłem smile

Fevers napisał/a:

Moim zdaniem zdecydowanie jest coś takiego jak Przeznaczenie, tak jak i Opatrzność. Można twierdzić, że nie, ponieważ trudno zrozumieć zasadę działania Przeznaczenia. Nie roszczę sobie prawa do przyznania się, że rozumiem jej działanie w pełni, ale w drobnym kawałku - myślę, że tak. Przeznaczenie trudno jest interpretować, ponieważ jest powiązane z nieskończoną ilością potencjalnych wydarzeń, które mają miejsce w danym momencie, a implikacje wynikające z tych wydarzeń tworzą kolejne potencjalne zdarzenia, które przemieszczają się w różne konfiguracje przy nawet najdrobniejszych ruchach i działaniach istot współzależnych ze sobą w danym zakresie. Ale jedno jest pewne: nic nie dzieje się bez przyczyny. I to jest Przeznaczenie. Ktoś nas zdradzi? Bardzo często jest tak, że po zdradzie wpakowuje się w szambo. Moim zdaniem Przeznaczenie w takich przypadkach działa na zasadzie, że do tej zdradzającej osoby wracają świństwa i zła energia, którą ta osoba wytworzyła. Tylko, że z pewną różnicą - nie działa to w sposób liniowy i oczywisty, świństwa nie wracają w tej samej formie, postaci. To byłoby zbyt banalne. Pewna kobieta robiąc przewał jednemu mężczyźnie, przeskakując z niego na kochanka powiedziała :"to ja będę miała cudowne życie a ty będziesz cierpiał". Tej kobiecie uroiło się, że jest ofiarą owego mężczyzny, więc musiała sobie przygotować zgodnie z zasadą grunt do przeskoczenia. Po czasie okazało się, że Przeznaczenie tak ułożyło jej ścieżkę życia za to, że wykazała się tak ogromną arogancją próbując wyreżyserować temu mężczyźnie życie oparte na cierpieniu a sobie cudowny byt ( mimo, że to ona zdradziła go i poleciała na innego ), że okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Po czasie kochanek okazał się takim skurczybykiem, że głowa mała. Gdzie tu przeznaczenie? A no między innymi tu, że kochanek dał tej pipie dokładnie to, ( ale w innym wydaniu i od innej strony i w innych okolicznościach ) co ona zarzucała mężczyźnie, od którego przeskoczyła na kochanka. To tylko jeden przykład. Znam ich wiele, ale nie ma sensu ich przytaczać, bo to by zajęło całą noc. Tak, moim zdaniem zdecydowanie jest Przeznaczenie, tylko trzeba mieć bardzo dużo pokory wobec życia, by to zrozumieć. Taka jest moja opinia.

AMEN
big_smile

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

13

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
bags napisał/a:

Sorki że przydepnąłem smile

Fevers napisał/a:

Moim zdaniem zdecydowanie jest coś takiego jak Przeznaczenie, tak jak i Opatrzność. Można twierdzić, że nie, ponieważ trudno zrozumieć zasadę działania Przeznaczenia. Nie roszczę sobie prawa do przyznania się, że rozumiem jej działanie w pełni, ale w drobnym kawałku - myślę, że tak. Przeznaczenie trudno jest interpretować, ponieważ jest powiązane z nieskończoną ilością potencjalnych wydarzeń, które mają miejsce w danym momencie, a implikacje wynikające z tych wydarzeń tworzą kolejne potencjalne zdarzenia, które przemieszczają się w różne konfiguracje przy nawet najdrobniejszych ruchach i działaniach istot współzależnych ze sobą w danym zakresie. Ale jedno jest pewne: nic nie dzieje się bez przyczyny. I to jest Przeznaczenie. Ktoś nas zdradzi? Bardzo często jest tak, że po zdradzie wpakowuje się w szambo. Moim zdaniem Przeznaczenie w takich przypadkach działa na zasadzie, że do tej zdradzającej osoby wracają świństwa i zła energia, którą ta osoba wytworzyła. Tylko, że z pewną różnicą - nie działa to w sposób liniowy i oczywisty, świństwa nie wracają w tej samej formie, postaci. To byłoby zbyt banalne. Pewna kobieta robiąc przewał jednemu mężczyźnie, przeskakując z niego na kochanka powiedziała :"to ja będę miała cudowne życie a ty będziesz cierpiał". Tej kobiecie uroiło się, że jest ofiarą owego mężczyzny, więc musiała sobie przygotować zgodnie z zasadą grunt do przeskoczenia. Po czasie okazało się, że Przeznaczenie tak ułożyło jej ścieżkę życia za to, że wykazała się tak ogromną arogancją próbując wyreżyserować temu mężczyźnie życie oparte na cierpieniu a sobie cudowny byt ( mimo, że to ona zdradziła go i poleciała na innego ), że okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Po czasie kochanek okazał się takim skurczybykiem, że głowa mała. Gdzie tu przeznaczenie? A no między innymi tu, że kochanek dał tej pipie dokładnie to, ( ale w innym wydaniu i od innej strony i w innych okolicznościach ) co ona zarzucała mężczyźnie, od którego przeskoczyła na kochanka. To tylko jeden przykład. Znam ich wiele, ale nie ma sensu ich przytaczać, bo to by zajęło całą noc. Tak, moim zdaniem zdecydowanie jest Przeznaczenie, tylko trzeba mieć bardzo dużo pokory wobec życia, by to zrozumieć. Taka jest moja opinia.

AMEN
big_smile

Niet probliem smile

14

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
Fevers napisał/a:

Moim zdaniem zdecydowanie jest coś takiego jak Przeznaczenie, tak jak i Opatrzność. Można twierdzić, że nie, ponieważ trudno zrozumieć zasadę działania Przeznaczenia. Nie roszczę sobie prawa do przyznania się, że rozumiem jej działanie w pełni, ale w drobnym kawałku - myślę, że tak. Przeznaczenie trudno jest interpretować, ponieważ jest powiązane z nieskończoną ilością potencjalnych wydarzeń, które mają miejsce w danym momencie, a implikacje wynikające z tych wydarzeń tworzą kolejne potencjalne zdarzenia, które przemieszczają się w różne konfiguracje przy nawet najdrobniejszych ruchach i działaniach istot współzależnych ze sobą w danym zakresie. Ale jedno jest pewne: nic nie dzieje się bez przyczyny. I to jest Przeznaczenie. Ktoś nas zdradzi? Bardzo często jest tak, że po zdradzie wpakowuje się w szambo. Moim zdaniem Przeznaczenie w takich przypadkach działa na zasadzie, że do tej zdradzającej osoby wracają świństwa i zła energia, którą ta osoba wytworzyła. Tylko, że z pewną różnicą - nie działa to w sposób liniowy i oczywisty, świństwa nie wracają w tej samej formie, postaci. To byłoby zbyt banalne. Pewna kobieta robiąc przewał jednemu mężczyźnie, przeskakując z niego na kochanka powiedziała :"to ja będę miała cudowne życie a ty będziesz cierpiał". Tej kobiecie uroiło się, że jest ofiarą owego mężczyzny, więc musiała sobie przygotować zgodnie z zasadą grunt do przeskoczenia. Po czasie okazało się, że Przeznaczenie tak ułożyło jej ścieżkę życia za to, że wykazała się tak ogromną arogancją próbując wyreżyserować temu mężczyźnie życie oparte na cierpieniu a sobie cudowny byt ( mimo, że to ona zdradziła go i poleciała na innego ), że okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Po czasie kochanek okazał się takim skurczybykiem, że głowa mała. Gdzie tu przeznaczenie? A no między innymi tu, że kochanek dał tej pipie dokładnie to, ( ale w innym wydaniu i od innej strony i w innych okolicznościach ) co ona zarzucała mężczyźnie, od którego przeskoczyła na kochanka. To tylko jeden przykład. Znam ich wiele, ale nie ma sensu ich przytaczać, bo to by zajęło całą noc. Tak, moim zdaniem zdecydowanie jest Przeznaczenie, tylko trzeba mieć bardzo dużo pokory wobec życia, by to zrozumieć. Taka jest moja opinia.

Dużo pokory to raz,dwa dystans dożycia,a trzy wierzyć że przeznaczenie wytyczy nam kiedyś drogę a także da szanse na kilkanaście minut przynajmniej Naszego Życia.Ja wierzę w przeznaczenie,nie wierzę w przypadki.

15 Ostatnio edytowany przez Fevers (2013-09-15 22:58:59)

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Przeznaczenie od chwili urodzin tworzy nam splot okoliczności i osób na naszej drodze, niczym tkany gobelin. Ale wątki tego gobelinu cały czas są ruchome, ponieważ czas, życie i wydarzenia nie stoją w miejscu. Dlatego Przeznaczenie jest tak niesamowicie trudne do uchwycenia i zrozumienia, tak ulotne i efemeryczne. To jak próbować dojrzeć pojedyncze ziarenko piasku w przesypującej się kaskadzie. I zgadzam się z Tobą Mayk - nie ma przypadków. Są tylko okoliczności.My, ludzie, jako uczestnicy życia, podejmujemy decyzje, z których wynikaja okoliczności. Przeznaczenie stawia nas w sytuacjach, byśmy te decyzje mogli podjąć. Tak to widzę.

16

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
Fevers napisał/a:

Przeznaczenie od chwili urodzin tworzy nam splot okoliczności i osób na naszej drodze, niczym tkany gobelin. Ale wątki tego gobelinu cały czas są ruchome, ponieważ czas, życie i wydarzenia nie stoją w miejscu. Dlatego Przeznaczenie jest tak niesamowicie trudne do uchwycenia i zrozumienia, tak ulotne i efemeryczne. To jak próbować dojrzeć pojedyncze ziarenko piasku w przesypującej się kaskadzie. I zgadzam się z Tobą Mayk - nie ma przypadków. Są tylko okoliczności.My, ludzie, jako uczestnicy życia, podejmujemy decyzje, z których wynikaja okoliczności. Przeznaczenie stawia nas w sytuacjach, byśmy te decyzje mogli podjąć. Tak to widzę.

Wiesz że ja święcie wierzę w to że ludziom którzy nam wyrządzili krzywdę w życiu Przeznaczenie spłata im figla i ukarze,w/g mnie nie ma winy bez kary,to tylko kwestia czasu.

17

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Fevers.W podobnej tematyce zaczepiając o temat przeznaczenia deczko.Jak wypowiesz się na takie zjawisko.Znajduję sie w jakiejś sytuacji i w ułamku sekundy stwierdzam że to już kiedyś przerabiałem,wiem co wydarzy się za ułamki sekund.Tylko nie odpisuj abym zmienił dealera lub ograniczył napoje wyskokowe,także proszę nie wysyłaj mnie do psychiatry,film Ominąć prze znacznie który teraz leci też sobie odpuść.

18

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Bardzo filozoficzne pytanie. Według mnie coś takiego jak przeznaczenie nie istnieje. Według mnie ktoś taki jak Bóg również nie istnieje. To zimne i trudne spojrzenie na świat, któremu bardzo ciężko jest stawić czoła. Ale ja osobiście nie potrafię myśleć inaczej i wiem, że to człowiekowi nigdy nie ułatwi życia. Jestem daleki również, od nazwania mojego podejścia realizmem bo dla mnie jest ono pojęciem względnym i ilu ludzi tyle własnych realnych wyznaczników. Trochę zazdroszczę ludziom tego spojrzenia na świat, bo łatwiej jest go "dźwignąć"

herself napisał/a:

Do dziś zastanawiam się jakby to było, gdybym wtedy spróbowała.

Dla mnie przeznaczenie jest moim celem. Czysto teoretycznie zakładając według mnie moim przeznaczeniem jest bycie piłkarzem. Co rano robię? Biegam, potem trening piłki nożnej, poprę to jeszcze zdrową dietą i porcją BCAA a co tam! To moje przeznaczenie. Jakie miałbym szanse na zostanie nim siedząc i mówiąc sobie to przed tv, w którym transmitowany jest mecz, z paczką chipsów w ręce i piwem? ŻADNE a przeznaczenie to samo. Na, którym etapie spełniania swojego "przeznaczenia" jesteś? Drugim. (czyli ja mam paczke czipsów i sobie myślę a co gdybym nie siedział z tyłkiem na kanapie i trenował, może bym się zraził tym sportem?? Może bym został piłkarzem?? A może jeszcze jeszcze nie jest za późno, żeby podjąć się treningu - ale z jakim rezultatem?? Może tego nie robić i żałować do końca życia??
Według mnie ostatnia z opcji jest najgorsza.

herself napisał/a:

Wiem, że nie mogę odezwać się do Niego słowami typu "Hej, a tak przy okazji, zakochałam się w Tobie, ale się bałam, że mnie zranisz.

Powrócę jakże trywialnego porównania z akapitu powyżej. Zaczynając karierę chcesz od razu być w Lidze Mistrzów? Trzeba przejść wszystkie ligi, okręgową, 4,3,2 (nie znam się na piłce) potem myśleć co dalej, najpierw trzeba zacząć, po co zaczynać z grubej rury - stawiać sobie od razu tą najwyższa poprzeczkę jako cel?

herself napisał/a:

skąd mam wiedzieć, że to TA osoba, a nie inna? Dlaczego tak bardzo boję się miłości, że zrezygnowałam z tak fantastycznego człowieka? Nie potrafię sobie wybaczyć.

Będę nudny i monotonny, ale nie spróbujesz puki się nie przekonasz, boisz się wyjść w "pierwszym składzie" bo boisz się rozczarowań? Czy nie wierzysz w swoje siły i możliwości?


Wielu Ci powie, spróbuj snowboardu, też mega sport! Pytanie tylko czy jak się wepniesz w deskę czy pokochasz ja jak piłkę nożną?

19

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
Octopoda napisał/a:

Bardzo filozoficzne pytanie. Według mnie coś takiego jak przeznaczenie nie istnieje. Według mnie ktoś taki jak Bóg również nie istnieje. To zimne i trudne spojrzenie na świat, któremu bardzo ciężko jest stawić czoła. Ale ja osobiście nie potrafię myśleć inaczej i wiem, że to człowiekowi nigdy nie ułatwi życia. Jestem daleki również, od nazwania mojego podejścia realizmem bo dla mnie jest ono pojęciem względnym i ilu ludzi tyle własnych realnych wyznaczników. Trochę zazdroszczę ludziom tego spojrzenia na świat, bo łatwiej jest go "dźwignąć"

herself napisał/a:

Do dziś zastanawiam się jakby to było, gdybym wtedy spróbowała.

Dla mnie przeznaczenie jest moim celem. Czysto teoretycznie zakładając według mnie moim przeznaczeniem jest bycie piłkarzem. Co rano robię? Biegam, potem trening piłki nożnej, poprę to jeszcze zdrową dietą i porcją BCAA a co tam! To moje przeznaczenie. Jakie miałbym szanse na zostanie nim siedząc i mówiąc sobie to przed tv, w którym transmitowany jest mecz, z paczką chipsów w ręce i piwem? ŻADNE a przeznaczenie to samo. Na, którym etapie spełniania swojego "przeznaczenia" jesteś? Drugim. (czyli ja mam paczke czipsów i sobie myślę a co gdybym nie siedział z tyłkiem na kanapie i trenował, może bym się zraził tym sportem?? Może bym został piłkarzem?? A może jeszcze jeszcze nie jest za późno, żeby podjąć się treningu - ale z jakim rezultatem?? Może tego nie robić i żałować do końca życia??
Według mnie ostatnia z opcji jest najgorsza.

herself napisał/a:

Wiem, że nie mogę odezwać się do Niego słowami typu "Hej, a tak przy okazji, zakochałam się w Tobie, ale się bałam, że mnie zranisz.

Powrócę jakże trywialnego porównania z akapitu powyżej. Zaczynając karierę chcesz od razu być w Lidze Mistrzów? Trzeba przejść wszystkie ligi, okręgową, 4,3,2 (nie znam się na piłce) potem myśleć co dalej, najpierw trzeba zacząć, po co zaczynać z grubej rury - stawiać sobie od razu tą najwyższa poprzeczkę jako cel?

herself napisał/a:

skąd mam wiedzieć, że to TA osoba, a nie inna? Dlaczego tak bardzo boję się miłości, że zrezygnowałam z tak fantastycznego człowieka? Nie potrafię sobie wybaczyć.

Będę nudny i monotonny, ale nie spróbujesz puki się nie przekonasz, boisz się wyjść w "pierwszym składzie" bo boisz się rozczarowań? Czy nie wierzysz w swoje siły i możliwości?


Wielu Ci powie, spróbuj snowboardu, też mega sport! Pytanie tylko czy jak się wepniesz w deskę czy pokochasz ja jak piłkę nożną?

Sterowanie swoim życiem to zupełnie coś innego,Przeznaczenie daje Ci ścieżkę.

20

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Sterowanie swoim życiem to zupełnie coś innego,Przeznaczenie daje Ci ścieżkę.

Według mnie nie, według mnie wszystko jest zapoczątkowane sterowaniem. Może zbyt twardo stąpam po ziemi.

21

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
Octopoda napisał/a:

Sterowanie swoim życiem to zupełnie coś innego,Przeznaczenie daje Ci ścieżkę.

Według mnie nie, według mnie wszystko jest zapoczątkowane sterowaniem. Może zbyt twardo stąpam po ziemi.

A jak bardzo mocno stąpasz po ziemi to przekonasz się sam jak Przeznaczenie da Ci wektor ujemny,ale nie myśl że życzę to Tobie.Bardzo mocno stąpałem po ziemi,zaliczyłem parter i tak chyba było mi pisane.

22 Ostatnio edytowany przez Octopoda (2013-09-16 01:06:13)

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

A jak bardzo mocno stąpasz po ziemi to przekonasz się sam jak Przeznaczenie da Ci wektor ujemny,ale nie myśl że życzę to Tobie.Bardzo mocno stąpałem po ziemi,zaliczyłem parter i tak chyba było mi pisane.

Zaliczałem w swoim życiu partery od dziecka, zaliczam je nadal. Wiem, że mi nie życzysz bo jesteś mądry facet a my po prostu rozmawiamy i mamy odmienne zdania w pewnej kwestii. Co dla mnie osobiście jest zdrowe. Ale mam w sobie siłę, żeby się z każdą "glebą" zbierać i brać życie w swoje ręce (które można potraktować jako przeznaczenie)
Piszesz:

Wiesz że ja święcie wierzę w to że ludziom którzy nam wyrządzili krzywdę w życiu Przeznaczenie spłata im figla i ukarze,w/g mnie nie ma winy bez kary,to tylko kwestia czasu.

I masz świętą rację, nie ma krzywd które wyrządzamy - bez tych które otrzymamy, bo każdego w życiu spotykają. Chyba, że umrze młodo. Dla mnie myślenie, że ktoś poniesie karę za to, że wyrządził mi krzywdę jest tak samo abstrakcyjne jak obawa przed 13.09.2013r. (chyba, że ją sam wymierzę) krzywda na pewno go kiedyś spotka.

Ja wierzę w przeznaczenie,nie wierzę w przypadki.

I szczerze Ci tego zazdroszczę, chciałbym wierzyć w przeznaczenie. To pomaga ludziom w codziennym życiu i trudach. Mi na pewnym etapie życia też bardzo pomogło.

23

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
Octopoda napisał/a:

A jak bardzo mocno stąpasz po ziemi to przekonasz się sam jak Przeznaczenie da Ci wektor ujemny,ale nie myśl że życzę to Tobie.Bardzo mocno stąpałem po ziemi,zaliczyłem parter i tak chyba było mi pisane.

Zaliczałem w swoim życiu partery od dziecka, zaliczam je nadal. Wiem, że mi nie życzysz bo jesteś mądry facet a my po prostu rozmawiamy i mamy odmienne zdania w pewnej kwestii. Co dla mnie osobiście jest zdrowe. Ale mam w sobie siłę, żeby się z każdą "glebą" zbierać i brać życie w swoje ręce (które można potraktować jako przeznaczenie)
Piszesz:

Wiesz że ja święcie wierzę w to że ludziom którzy nam wyrządzili krzywdę w życiu Przeznaczenie spłata im figla i ukarze,w/g mnie nie ma winy bez kary,to tylko kwestia czasu.

I masz świętą rację, nie ma krzywd które wyrządzamy - bez tych które otrzymamy, bo każdego w życiu spotykają. Chyba, że umrze młodo. Dla mnie myślenie, że ktoś poniesie karę za to, że wyrządził mi krzywdę jest tak samo abstrakcyjne jak obawa przed 13.09.2013r. (chyba, że ją sam wymierzę) krzywda na pewno go kiedyś spotka.

Ja wierzę w przeznaczenie,nie wierzę w przypadki.

I szczerze Ci tego zazdroszczę, chciałbym wierzyć w przeznaczenie. To pomaga ludziom w codziennym życiu i trudach. Mi na pewnym etapie życia też bardzo pomogło, wiara w siłę ponad naszym umysłem, rękami.

24

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi! smile

"Wiesz że ja święcie wierzę w to że ludziom którzy nam wyrządzili krzywdę w życiu Przeznaczenie spłata im figla i ukarze,w/g mnie nie ma winy bez kary,to tylko kwestia czasu." pisze mayk222,

tak dawno już zauważyłam, że ludzie, którzy odchodzą, raniąc drugą stronę, pozostawiając parnera dla kogoś innego czują się jeszcze gorzej, aniżeli Ci porzuceni. Oczywiście po pewnym czasie, aż sobie uzmysłowią, że nie można już wrócić, nie można niczego naprawić, a przecież to ONI zrezygnowali z czegoś pięknego, co mogłoby trwać do końca życia. Zgadzam się z tym w zupełności. Dzisiaj wiem, że o wiele lepiej jest zostać porzuconą niż porzucić..

"Znajduję sie w jakiejś sytuacji i w ułamku sekundy stwierdzam że to już kiedyś przerabiałem,wiem co wydarzy się za ułamki sekund." 

co do tego.. Czasami ludzie ( w tym też ja) przewidujemy niektóre wydarzenia, a raczej jej skutki, tych naszych decyzji. Nigdy jednak nie spodziewałam się, że można tak cierpieć, nad niewykorzystaną szansą, która boli jeszcze bardziej od porzucenia przez drugą osobę.

A może jest tak, że my sami tworzymy nasze przeznaczenie? Nie mamy sprecyzowanej jednej drogi w życiu jest ich kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt i od nas zależy, którą z nich wybierzemy..?

Octoba.. wiem, że żeby coś osiągnąć trzeba się postarać.. Ale co jeśli po tych wszystkich wysiłkach i tak żaden "trener" do drużyny przyjąć mnie nie będzie chciał, bo nie skorzystałam już z tej pierwszej szansy jaką mi dawali..? Mam szukać innego klubu..? Dziś jeszcze nie potrafię.

"Będę nudny i monotonny, ale nie spróbujesz puki się nie przekonasz, boisz się wyjść w "pierwszym składzie" bo boisz się rozczarowań? Czy nie wierzysz w swoje siły i możliwości?"

-- masz rację, nie wierzę w swoje możliwości.. Dlaczego? Użyję Twojej metafory.. jest wiele wspaniałych piłkarzy, którzy chcą grać i grają lepiej ode mnie i na pewno od razu wykorzystają swoją szansę.

Co do żałowania.. Ciągle żałuję.. Żyć z tym to najgorsza rzecz jaka może być. Nie życzę nikomu żałować utraconej szansy, to już lepiej cierpieć jako porzucony/a. Czy coś zrobię? Staram się, ale jak to mówią "Początki są trudne". Jeśli się nie uda to... no cóż trzeba będzie pokochać snowboard.

25

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Wg mnie herrington zachowałaś się jak morderca miłości -- ledwie zakochanie się wykluło, to natychmiast go zabiłaś. Brawo! Proszę Cię jednak abyś w wieku 30+ nie lamentowała, że nikogo nie spotkałaś. Ten kolega Cię pocałował, a inni uciekną jak tylko zobaczą co w oczach siedzi.

Proponuję zmienić nastawienie do życia zanim będzie za późno.

Lepiej kochać i przegrać, niż nie kochać nigdy. Prawdziwa miłość daje wolność. Seks bez miłości jest łatwiejszy niż miłość  bez seksu. To dlatego że mnie kochasz tak wiele ode mnie chcesz? 

26

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Domyślam się, że chodzi o mnie wink Tak jestem morderczynią miłości. Cały czas staram się zmienić.. Zawsze jednak strach bierze górę. Nie wiem dlaczego.. Możliwe, że przez to, iż widziałam nie raz i nie dwa jak moje koleżanki walczą o przetrwanie po rozstaniu. Przyrzekłam sobie wtedy, że nigdy nie pozwolę skrzywdzić się przez żadnego faceta. (O ironio!) nie zauważyłam jednak, że tak naprawdę to ja sama siebie krzywdzę.

Wiem, że muszę zmienić swoje nastawienie do życia i do pewnych spraw. Tylko nie potrafię się "otworzyć", wyjść ze swojej ciasnej ale jakże bezpiecznej kryjówki.

27

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
herself napisał/a:

Witam wszystkich forumowiczów! Jestem tu nowa, lecz już od bardzo dawna czytam wasze wpisy. Zastanawiam się ostatnio, gdyż tak moje życie się potoczyło, niestety z własnego wybory, czy istnieje coś takiego jak "przeznaczenie"? A może na początek opiszę swoją historię.

Poznałam pewnego chłopaka: przystojny, dowcipny, dobrze wychowany. Na początku próbowałam udawać, że wcale mi się nie podoba (historia jak ich wiele), ale po pewnym czasie niestety wpadłam po uszy i zakochałam się. Pisaliśmy ze sobą sms-y, spotykaliśmy się, ale jak ja i on podkreślaliśmy na zasadzie "koleżeństwa", aż do momentu, w którym się pocałowaliśmy. Wystraszyłam się. Nigdy wcześniej nie byłam w żadnym związku, oboje mamy po 20 kilka lat i po prostu odeszłam. Do dziś zastanawiam się jakby to było, gdybym wtedy spróbowała.

Wiem, że nie mogę odezwać się do Niego słowami typu "Hej, a tak przy okazji, zakochałam się w Tobie, ale się bałam, że mnie zranisz". On też odpuścił, na początku pisał, ale nigdy nie na temat tego co się stało, aż w końcu sam zerwał kontakt i zaczął mnie po prostu "olewać". Nie mam mu tego za złe, w końcu sama tak wybrałam..

Zastanawiam się tylko, czy jest coś takiego jak "przeznaczenie", skąd mam wiedzieć, że to TA osoba, a nie inna? Dlaczego tak bardzo boję się miłości, że zrezygnowałam z tak fantastycznego człowieka? Nie potrafię sobie wybaczyć.

Wiem, że takich historii jak moja jest wiele na forum. Dziękuję jednak za jakieś odpowiedzi.

Uważam że nie ma czegoś takiego jak przeznaczenie, za to jest wiele osób, które wierzą że jest.

28

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Ja podtrzymam wiarę w przeznaczenie,jest coś takiego co nam wybiera lub określa ścieżki życia czy losu,niby my decydujemy ale to wcześniej zostało wpisane w naszą kartę życia,nie unikniemy tego nigdy,nie oszukamy przeznaczenia,trafimy zawsze tam gdzie nam było dane trafić.Przypadki nie istnieją.

29

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
mayk222 napisał/a:

Ja podtrzymam wiarę w przeznaczenie,jest coś takiego co nam wybiera lub określa ścieżki życia czy losu,niby my decydujemy ale to wcześniej zostało wpisane w naszą kartę życia,nie unikniemy tego nigdy,nie oszukamy przeznaczenia,trafimy zawsze tam gdzie nam było dane trafić.Przypadki nie istnieją.

Zgadzam się i popieram w całej rozciągłości.

30

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

A moim zdaniem przeznaczenie wymyślili ludzie, którzy chcieli tym usprawiedliwić swoje złe wybory, albo niechęć do kierowania własnym życiem.

"chciałbym umieć znów/ o miłości gadać/ bez banalnych słów/ i zmęczonych fraz"

31

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
bosa napisał/a:

A moim zdaniem przeznaczenie wymyślili ludzie, którzy chcieli tym usprawiedliwić swoje złe wybory, albo niechęć do kierowania własnym życiem.

Powiewy życia zawsze wrzucą Cię na ścieżkę przeznaczenia,nigdy tego nie unikniesz a sterując własnym losem masz tylko iluzje że coś zmieniasz,masz w życiu zapisane na jakiejś karcie datę urodzenia,datę odejścia i nie unikniesz tego co jest Tobie na niej pisane.Bardzo mocno dostałem w życiu kopa w d.Rozpracowałem doktorancką niemalże psychikę kobiet ale nie tutaj należało szukać meritum.Tak miałem wpisane w ŻYCIE i nie uniknąłem tego co było mi dane,bardzo trudne może to być dla Ciebie w sensie zrozumienia,dla mnie kiedyś też,ale już nie biegnę w życiu pod falę,przyjmuję je takim jakie jest.Najbliższe wariatkowo mam w Lublińcu ale nie ma potrzeby aby mnie tam wysyłać zapewniam Cię.

32

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
herself napisał/a:

Octoba.. wiem, że żeby coś osiągnąć trzeba się postarać.. Ale co jeśli po tych wszystkich wysiłkach i tak żaden "trener" do drużyny przyjąć mnie nie będzie chciał, bo nie skorzystałam już z tej pierwszej szansy jaką mi dawali..? Mam szukać innego klubu..? Dziś jeszcze nie potrafię.

-- masz rację, nie wierzę w swoje możliwości.. Dlaczego? Użyję Twojej metafory.. jest wiele wspaniałych piłkarzy, którzy chcą grać i grają lepiej ode mnie i na pewno od razu wykorzystają swoją szansę.

Wszytko co napisałaś w tych kilku zdaniach świadczy o zaniżonym poziomie własnej wartości, pesymizmie, być może nawet depresji. Stajesz przed lustrem widzisz beznadziejną kobietę, która w dodatku jak to padło "zamordowała" miłość. Czy niegotowość do związku, jest wystarczającą przyczyną do stłumienia jej całkowicie? Według mnie, jeśli to prawdziwa obopólna miłość, to to nie jest "PSTRYK" dwa dni, już Cię nie kocham. Co do własnej wartości, zacznij żyć z myślą o sobie, nie odcinaj sobie tlenu przez drugiego człowieka. Bo z tego może nic dobrego nie wyjść - spora część facetów po prostu tego nie lubi. To wymaga wile pracy nad sobą ale warto podjąć "rękawicę"
Szukasz ukojenia w tym "przeznaczeniu" chcesz w nim odnaleźć pomoc i w nie wierzyć, bo w sobie wiary ni jak szukać.
Nie ma ludzi bezwartościowych, jesteś emocjonalną osobą, wystraszyłaś się tego pocałunku, potrafisz przyznać się do błędu, wyrazić żal, kochać.
Czy on Cię pokochał? Czy coś podczas tych spotkań zaiskrzyło? Możesz się nie przekonać jeśli nie spróbujesz.
Pokochałaś jego? Czy jego niedostępność?

33

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

O ileż łatwiej wierzyć w przeznaczenie niż przyznać się do porażki! Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że przenaczenie (jak już wcześniej pisałam) może mieć wiele dróg i tylko od nas zależy, którą z nich wybierzemy, jaki będzie jej koniec to zależy od drogi wybranej.

Octopoda czy Ty przypadkiem nie jesteś psychologiem..? wink Bo z tych kilku wpisów, które tutaj umieściłam opisałeś mnie dokładnie ze wszystkimi moimi "dolegliwościami". Począwszy od zaniżonego poczucia własnej wartości, a kończąc na strachu przed miłością. Już sama nie mam pojęcia czy to miłość czy mocne zauroczenie. Gdybym jeszcze miała jakieś zajęcie i nie rozmyślała ciągle o tym co zrobiłam może byłoby mi lepiej.

Za dwa tygodnie studia, wyjeżdżam mam nadzieję, że w końcu odetchnę i zapomnę.

"Czy on Cię pokochał? Czy coś podczas tych spotkań zaiskrzyło? Możesz się nie przekonać jeśli nie spróbujesz.
Pokochałaś jego? Czy jego niedostępność?"

Jestem pewna, że zaiskrzyło. Tym bardziej, że wszystko co miało miejsce (trzymanie za ręce, przytulanie, całusy w policzek) "wychodziło" z jego inicjatywy. Poczułam coś do Niego, może też dlatego, że jako pierwszy "otworzył" mnie na tak silne uczucia, których nigdy wcześniej nie doświadczyłam, nawet nie wiedziałam, że takowe mogą istnieć! Czy On coś poczuł.. tak możliwe, ale na pewno nie był zakochany.. przynajmniej tak mi się wydaje. A może faktycznie coś jest z tą niedostępnością? Nie wiem, już sama się w tym wszystkich gubię..

Pierwszy raz z kimś tak dobrze mi się rozmawiało, rozumieliśmy się, podobały nam się te same filmy, muzyka.. Nie wiem co mogę zrobić.
Nie wiem, czy bym się nie ośmieszyła robiąc coś, a on by mi powiedział, że "Hej! Przecież my się TYLKO kolegujemy. Czyż nie?".

A ja pokornie bym to potwierdziła. Dziekuję wszystkim za odpowiedzi!

34

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
bags napisał/a:
Katarzynka82 napisał/a:
wierny_tomasz napisał/a:

Zdecydowanie tak, istnieje, nazywa się to przeznaczenie: zgon. Innych form nie posiada.

I tego nie możesz być nigdy pewien kiedyś ludzie wynajdą i na to lek big_smile

Taaa jak z hibernacją Disneya, którego w rzeczywistości poddano kremacji hmm

Kto wie coś już słychać o komórkach macierzystych, czy jakiś chińskich hiper mikro robotach rodem z s-f i tak to wszystko będzie dla miliarderów sad

Jestem wierna tak jak ty mi.

35 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-16 17:44:54)

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?

Rozumiem że przeznaczenie to karma globalna świadomość coś w tym stylu, bo w kare boską nie wierzę.
Zapędziłam się big_smile

Jestem wierna tak jak ty mi.

36

Odp: Przeznaczenie. Czy istnieje?
herself napisał/a:

O ileż łatwiej wierzyć w przeznaczenie niż przyznać się do porażki! Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku, że przenaczenie (jak już wcześniej pisałam) może mieć wiele dróg i tylko od nas zależy, którą z nich wybierzemy, jaki będzie jej koniec to zależy od drogi wybranej.

Za dwa tygodnie studia, wyjeżdżam mam nadzieję, że w końcu odetchnę i zapomnę.

Węszę w powietrzu zalążek pozytywnej energii. Tak ma być.

herself napisał/a:

Jestem pewna, że zaiskrzyło. Tym bardziej, że wszystko co miało miejsce (trzymanie za ręce, przytulanie, całusy w policzek) "wychodziło" z jego inicjatywy. Poczułam coś do Niego, może też dlatego, że jako pierwszy "otworzył" mnie na tak silne uczucia, których nigdy wcześniej nie doświadczyłam, nawet nie wiedziałam, że takowe mogą istnieć! Czy On coś poczuł.. tak możliwe, ale na pewno nie był zakochany.. przynajmniej tak mi się wydaje. A może faktycznie coś jest z tą niedostępnością? Nie wiem, już sama się w tym wszystkich gubię..

Pierwszy raz z kimś tak dobrze mi się rozmawiało, rozumieliśmy się, podobały nam się te same filmy, muzyka.. Nie wiem co mogę zrobić.
Nie wiem, czy bym się nie ośmieszyła robiąc coś, a on by mi powiedział, że "Hej! Przecież my się TYLKO kolegujemy. Czyż nie?".

Masz więc w ręku pistolet. Możesz wystrzelić kiedy będziesz do tego gotowa. Nie wystrzeliwuj od razu całego magazynku w stylu "ale się w Tobie zakochałam LOVE 100%" Nie warto żyć z wiecznym strachu przed opinią ludzi, o tym co powiedzą, czy mnie wyśmieją... Nie słyszałem, żeby ktoś się ośmieszył zapraszając kogoś na kawę np. Nie strzelisz w ogole? - Nigdy nie przekonasz się co jest w magazynku. Czy to czasem nie slepe naboje.
All in your hand.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przeznaczenie. Czy istnieje?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018