Byc kochanym jest bardzo przyjemnie...jak spiewala Kora.Ale kiedy zwiazek sie konczy,nastepuje rozstanie.No i samotnosc...Jak sie z nia oswajacie?Jaki jest wasz sposob na samotnosc?Macie jakies ciekawe pomysly?Czekam na wasze opinie.Pzdr.
Podobne tematy
Mój jest taki, że staram się polubić siebie i kocham do bólu moje dwa psy...
A ja kocham moje dwa koty i ...pajaka.
Droga Mado!! Dzięki, właśnie przeczytałem Twój post na temat "Koszmar Wirtualny". Wieżyć się niechce aby wogóle byli tacy ludzie na świecie. Dlatego tym bardziej ciesze się, że udało się Tobie wyprostować życie:)
Jeśli chodzi o sposoby na samotność, pisałem że mam wirtualną dziewczynę. Ogólnie widzę, że ona się bardzo wciągnęła w tą naszą znajomość. Nocóż nieobiecuję jej za dużo, zawsze staram się wspierać, ale jak nieumie, niepotrafi się spotkać, to ja tez niemam dla niej czasu za dużo.
Mam czasem gorsze chwile, ale ogólnie mi poprostu pomagają moje zainteresowania, robota w domu, opieka nad moimi kochanymi pieskami, i praca nad sobą, moim charakterem.
Ogólnie wychodzę z założenia, że jeśli Dziewczynie wirtualnej na Mnie zależy, to się spotkamy. Jak nie to mogę trochę popisać, ale to już bedzie ot tak, by popisać. Dać jej przyjemność, ale ja nieczuję się winny, jak nic niewyjdzie:)
Mam dużo swoich problemów w życiu, i niebędę wpadał w paranoje zpowodu laski, która niewie czego naprawdę chce. Pozdrawiam:)
Trzymaj się ciepło:*
Arnoldzie,nie ma czegos takiego jak wirtualna dziewczyna.Chyba nie czytales uwaznie mojego postu.Pzdr.
W moim przypadku akurat chyba jest wirtualna dziewczyna, kontakt tylko na czacie przez esy, to jak mam inaczej nazwać tą osobę?
O czym Ty piszesz?Nie widziales dziewczyny i z nia chodzisz?A gdzie przytulanie,pocalunki,seks?Zeby z kim byc trzeba miec z ta osoba realny kontakt.Ja,poki nie poznalam go w realu,nie nazywalam go chlopakiem.Moze Ci na niej zalezec,ale nie jestescie razem.Zapytam wprost-dlaczego nie dochodzi do spotkania?Sam soie zadaj to pytanie i na nie odpowiedz.Pzdr.
a moze spróbuj np portale dla singli?
wydaje mi sie, ze staja sie one dzis coraz popularniejsze jesli o szukanie swojej połówki
Nigdy nikogo nie szukam.Facet sam sie znajduje.
Jeśli nie szukasz na razie partnera, sposobem na samotność może być spędzanie czasu z przyjaciółmi, lub nawiązanie nowych przyjaźni, znalezienie własnego hobby, któremu możesz poświęcić czas
Samotności nie da się oswoić. Da się ją może okiełznać. Tylko na jak długo ? Mam taką sporo starszą kuzynkę. Pamiętam jak ze 20 lat temu pomstowała na facetów, szczyciła się swoją samotnością, samodzielnością, wyjazdami, przyjaciółkami itp. Wychowywała córkę. Miała dobrą pracę.
Co z tego zostało ? Ma teraz 65 lat. I jak mi się jakiś czas temu przyznała, często wieczorami płacze, wręcz wyje. Bo dopadła ją samotność. I nic nie pomagają przyjaciółki, kontakt z córką, z wnukami - są daleko. Jakieś kursy, zajęcia, wyjazdy. Jak wraca do domu to od razu dopada ją samotność. A jeszcze zdrowie też inne.
Co jej mogłem doradzić ? Żeby nawet w tym wieku
znalazła sobie kogoś.
Jakby to było takie proste i powszechne to "znaleść sobie kogoś", to 90 procent populacji na świecie chodziło by w skowronkach. A jest raczej odwrotnie. Zresztą partner to nie jest lekarstwo na samotność. Żaden inny człowiek nie jest lekarstwem na samotność.
Niestety na rozstanie i złamane serce najlepsza jest nowa znajomość, randki, wyjścia ze znajomymi.. inaczej można zwariować rozmyślając wciąż"dlaczego"
Jakby to było takie proste i powszechne to "znaleść sobie kogoś", to 90 procent populacji na świecie chodziło by w skowronkach. A jest raczej odwrotnie. Zresztą partner to nie jest lekarstwo na samotność. Żaden inny człowiek nie jest lekarstwem na samotność.
Oczywiście, ale jak wyjdzie szukać to przy okazji wyjdzie do ludzie. Nooo
przyjaciółki też ludzie, podobnie jak rodzina, ale chyba nie o to chodzi.
Mój jest taki, że staram się polubić siebie i kocham do bólu moje dwa psy...
Super !!! Ja też do bólu kocham moje 2 pieski a one mnie (tak myślę) .
Pozrawiam serdecznie
Ja sobie mowilem, ze to strata dla tej drugiej osoby i skoro odchodz to tak naprawde nie zasluguje na mnie a zycie sie pewnie potoczy tak ze bedzie tego zalowac. To ja jestem tutaj zwyciezca. Egoistyczne? Troche pomaga.
Chodzilem na spacery, sam. Ale przez to moznabylo sie tylko zdolowac widzac pary na okolo. Czeste imprezy i upijanie sie. Pomagalo na krotka mete. Najlepsze wyjscie to oddac sie jakiejs swojej pasji, na ktora bedac samotnym mozna poswiecic wiecej czasu i dzielic ja z kims, znajomymi, nowo poznanymi ludzmi i jest to jednoczesnie swietny sposob poznac kogos nowego.
Przecież samotnośc nie jest taka zła nie da się z nią oswoic. Trzeba do niej przywyknąc. Bycie samotnym jest nawet fajne możesz spotykac się ze znajomymi, robic to na co masz ochote i nikomu nie musisz się tłumaczyc, podporządkowywac. Najważniejsze jest to zeby po rozstaniu nie izolowac się od ludzi, a moze wcale nie będzie konieczne oswajanie się z samotnością:)
Nie myśleć o niej. Zająć umysł (przy okazji siebie) czymś innym - w moim przypadku to samochód na punkcie którego mam świra. ![]()