Witam.Wiele razy zastanawialam sie nad zjawiskiem manipulacji.Przyznam,ze wiele razy bylam manipulowana i tresowana-zwlaszcza w ostatnim zwiazku.Nie rozumiem po co te osoby to robia.Jak z tym walczyc?Macie na to jakis sposob?Czekam na wasze przemyslenia i opinie.Pzdr.
Podobne tematy
Cóż można powiedzieć że ja również byłem "prowadzony". Po prostu robiła ze mną co chciała. Za złe zachowania psa karcisz a Ona się na mnie gniewała, chciała bym wykonywał jej "komendy". Nieraz gdy mówiłem coś co mi leży na sercu szantażowała mnie rozstaniem. Sama tego nie widziała. Moi znajomi z boku widzieli wszystko lecz ja głupio do nich tylko mówiłem że zobaczą sami jak się zakochają. Takie coś jest błędem, bo po czasie i tak ta osoba od nas pewnie odejdzie.
Mada77- To co Ciebie spotyka to przemoc w najgorszym chyba wydaniu. A tresowanie kojarzy mi się z psem !
Zadaj sobie raczej pytanie- dlaczego to TY wchodzisz w takie relacje, dlaczego to TY pozwalasz na takie traktowanie i szukać sposobu, by skutecznie odciąć się od pana przemocowca.
a wy nigdy nie manipulujecie aby osiągnać jakiś zamierzony cel?
sądze że wiekszosc ludzi ma to wrecz we krwi i w podświadomosci. ![]()
Co robić?? patrzec na świat realnie, dostrzegać granice miedzy tym co widać a tym co przetwarza nasza głowa. Byc asertywnym i umieć postawić granicę ![]()
Asertywnosc sie niestety nie dziedziczy ani sie z nią człowiek nie rodzi ja trzeba wyćwiczyc i wyuczyć ![]()
W żadnym z dotychczasowych związków nie manipulowałam takie zachowanie jest nie w porządku. Lubię czyste i jasne sytuacje wszystko oparte na zdrowych i szczerych relacjach.
W ostatnim związku mój partner być może próbował czegoś podobnego do manipulacji choć tak naprawdę to nie wiem czy to tak mozna nazwać. Starał sie raczej mnie zmieniać na siłę ( mów w ten sposób, chodź w ten sposób...i tym podobne ) a ja brałam sobie wszystkie jego uwagi do serca i starałam sie je wdrażać w swe życie. Myśląc może i On ma rację....
Ale najwyraźniej to nic nie dało...nie byłam taka jak chciał bym była.
Witam.Dziekuje za odpowiedzi.Uwazam ,ze zjawisko manipulacji jest dosc powszechne,a wrecz rosnie w zastraszajacym tempie.Najbardziej bezradnym sie jest kiedy pojawia sie w relacji partnerskiej.Bylam ciagle manipulowana przez tego potwora.Czeste jego teksty -zjesz rybe?A ja odp-nie teraz,pozniej,a on-pozniej nie bedzie,albo teraz albo wcale.Albo siedzial w aucie i mowi-idz mi po szczoteczke do zebow,a ja-za chwile,a on,przekrecil w sekunde kluczyk w stacyjce -dobraa,to kupie na stacji.I tak bylo ciagle.Podobna sytuacja byka tez rok temu latem,jak pojechalismy na film o Poli Negri.Kiedy zajechalismy pod kino,panu sie odechcialo i powiedzial-wiesz,kochanie,pojade sobie na chinszczyzne,a ty sobie ogladaj.Tak tez zrobil.Wieczorem zostalam za to ukarana,tzn,za to,ze mialam smialosc rozwijac swoje zainteresowania i spedzic czaspo swojemu.Wieczorem wykrzyczal mi-sama tego chcialas,wolalas siedziec w kinie i ogladac film.Pamietam jak zaczal te swoje manipulacje,to z poczatku bylam w szoku,czesto pytalam-o co ci chodzi?On -ucze sie od najlepszych.Pamietam tez jak w ktoras niedziele szantazowal mnie-zrob kanapki,bo inaczej nie pojedziemy do Kaski.A ja-nie bedziesz mnie szantazowal,a on-sama tego chcialas,wiec nie pojedziemy.Raz kiedys wyslal mnie do sklepu po maszynke do golenia ze slowami-kup maszynke,jak kupisz zla to do domu nie wracaj.Przykladow mozna by mnozyc...
Manipulacja to jedno, a bycie podatnym na manipulację to drugie. Jeśli w porę zauważymy, że jesteśmy obiektem manipulacji, możemy uniknąć przykrych konsekwencji. A na manipulację najbardziej podatne są osoby, które mają niskie poczucie własnej wartości i własnej skuteczności (a więc mało asertywne). Myślę, że to nad zmianą tych rzeczy należy pracować, bo ludzie od zawsze stosowali i będą stosować manipulację. Trzeba się po prostu na nią uodpornić.
Moim zdaniem na manipulację nie ma obrony. Można przeczytać książki, przejść kursy i w 5 minut później dać się zmanipulować. A z kolei ciągłe analizowanie, doszukiwanie się czy nie jesteśmy jej poddawani to druga, wariacka strona medalu. Po prostu trzeba próbować być ostrożnym.
Ale i my sami często nieświadomie manipulujemy innymi. Moim zdaniem trzeba żyć po prostu ze sobą w zgodzie i nie robić nic wbrew sobie.
moj maz jest niezlym manipulantem. na poczatku jak przeprowadzilismy sie do jego kraju bylo to dla mnie cos nowego, nieznanego tym bardziej, ze nie mowilam w lokalnym jezyku. to moj maz podejmowal za nas decyzje, swietnie mu szlo, potrafil mnie przekonac do wszystkiego. troche zaczelo mi to przeszkadzac jak tylko poczulam sie samodzielna i chcialam sama decydowac o wielu sprawach. niestety mojemu mezowi to bardzo sie nie podobalo. nie mielismy jakos szczegolnych klotni na ten temat, to co on robil w naszym imieniu raczej mi odpowiadalo, wkurzalo mnie tylko czasem ze nie pytal na co mialabym ochote a poprostu podawal mi to na tacy i decydowal sam. planowal, wybieral dawal bez pytania, czasem bylo tego za duzo.
od kilku miesiecy jestem w ciazy i role sie odwrocily. nie tak do konca. oczywiscie maz pozostaje w swoje sferze bardzo dominujacy i bardzo zaciekle broni swoich racji ale teraz ja rzadze. ja nim manipuluje na prawo i lewo. nawet czesto robie to z premedytacja, zeby wiedzial, ze mi nie zawsze bylo latwo przyjmowac z usmiechem kazda jego decyzje (moj maz uwielbia robic niespodzianki a ja ich nie cierpie dostawac). Tylko to nie tak ze robimy sobie na zlosc. po prostu role sie nieco odwrocily. I bardzo to lubie.
___________________________________
Wieczne Miasto BG
Moim zdaniem na manipulację nie ma obrony. Można przeczytać książki, przejść kursy i w 5 minut później dać się zmanipulować. A z kolei ciągłe analizowanie, doszukiwanie się czy nie jesteśmy jej poddawani to druga, wariacka strona medalu. Po prostu trzeba próbować być ostrożnym.
Zgadzam sie ........
Poprostu nie wolno sprawiac wrazenia czlowieka slabego ,a kazdy wampir zrobi krok w tyl
Sluchac siebie ....