2 lata temu, kiedy rozpoczynałam studia do mieszkania, w którym miałam mieszkać sama dostałam małą kotkę od chłopaka w prezencie. Wszystko fajnie, ale na drodze stanęła moja mamuśka. 12lat temu, po porodzie (mam siostrę) dostała alergii na absolutnie WSZYSTKO. Dlaczego więc wzięłam kota? Ponieważ, pozwoliła mojej siostrze na hodowanie gryzoni w domu, gdzie przebywa 24h (inne miasto niż mojes studenckie; poza tym nie leczy się na nic, nic nie przyjmuje na katar ewentualnie jak kotuchy z lipy fruwają w powietrzu). I problem rozwiązywał chłopak, który brał kicie na weekendy żeby w razie czego moja mama nie miała kontaktu. Co prawda była u mnie w mieszkaniu pare razy bez kici i nic jej nie było.. No ale dalej. Chłopaka nie ma, zostałam ja i kot. I mama histeryczka, ze od razu umrze. Zmuszona więc jestem oddać małą, co ma nastąpić w ciągu paru dni do koleżanki koleżanki.. Serce mi pęka. Nie wiem jak mam sobie z tym poradzić: ani z rozstaniem, ani zaborczą mamą która mymla królika a walczy ze mną o kota... Możecie uznać to za głupi temat i tak dalej ale to mnie już przerosło i muszę to z siebie wyrzucić. Żałuję, że dopuściłam do takiej sytuacji, ale nie iwem czym w ogóle wtedy myślałam..
(
Podobne tematy
Nie rozumiem - napisałaś w pierwszym zdaniu, że w mieszkaniu mieszkasz sama (i tak by wynikało z dalszej treści posta), czemu więc Twojej mamie tak bardzo przeszkadza kot u Ciebie? Napisz coś więcej o swojej sytuacji, bo szczerze mówiąc nie wszystko zrozumiałam.
Właśnie tu leży cały problem w uporczywym charakterku. Przez to nie mogę kociaka zabrać do domu tylko muszę szukać znajomych którym ją podrzucam i wyrabiam niesamowite km, bo do miasta rodzinnego gdzie są Ci znajomi 160km, a do nowego domu po przeprowadzce od rodzinnego niecałe 400km. Nie jest to jedyna kwestia, w którą się wtrąca i nie wiem jak sobie z tym poradzić, nie wiem kiedy dotrze do niej ze jestem samodzielna...
4 2012-06-18 10:35:48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-18 10:36:17)
Wbrew pozorom problem nie leży we wtrącaniu się Twej mamy w Twoje życie.
Problem polega na Twoim podporządkowaniu, na postępowaniu zgodnym z dyrektywami mamy.
Zajmij się swoją osobą, czyli odpowiedz sobie na pytanie, czemu TY jej ulegasz.
Ciężko jest mi samej się z tym użerać, bo nikt mnie nie popiera w domu, tata bezkrytycznie bierze jej stronę, no chyba że ona sama mu zalezie za skórę, sisotra nie ma prawa głosu a dziadki też nic nie wskórają. Oczywiście wtedy zmienia życie w domu w koszmar i manifestuje swoją złość że to jakaś tragedia. A też jeszcze jestem zależna od domu niestety.
6 2012-06-18 10:45:08 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-18 10:46:07)
Nie jest to jedyna kwestia, w którą się wtrąca i nie wiem jak sobie z tym poradzić, nie wiem kiedy dotrze do niej ze jestem samodzielna...
Mieszkasz sama, sama zyjesz SWOIM zyciem,stanowisz sama o sobie. Dlaczego tak bardzo przejmujesz sie tym co mowi mama ? (z calym szacunkiem dla mamy!)
Czy pytasz jej tez o zdanie w innych dziedzinach zycia ?
Mama moze Ci cos poradzic , DOradzic, (na pewno ma doswiadczenie zyciowe )ale przeciez wszystkie decyzje podejmujesz TY.
Chyba spokój bede miała dopiero jak się z domu wyprowadzę i będę sama na siebie zarabiać, ale też nie chcę takiej rodziny gdzie wiecznie się muszę o coś użerac. Ogólnie przez jej głupie gadki się bardzo od siebie oddaliłyśmy więc jej o nic nie pytam - własnie zdałam sobie sprawę - że nawet nie wiem z jaką rzeczą się do niej ostatnio zwróciłam. Czuję się przez to bardzo źle.
8 2012-06-18 10:54:00 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-18 11:32:19)
Chyba spokój bede miała dopiero jak się z domu wyprowadzę i będę sama na siebie zarabiać, ale też nie chcę takiej rodziny gdzie wiecznie się muszę o coś użerac. Ogólnie przez jej głupie gadki się bardzo od siebie oddaliłyśmy więc jej o nic nie pytam - własnie zdałam sobie sprawę - że nawet nie wiem z jaką rzeczą się do niej ostatnio zwróciłam. Czuję się przez to bardzo źle.
Relacja Mama-Corka , to bardzo "trudna" sprawa.Nieporozumienia towarzyszace usamodzielnianiu się i dorastaniu to normalka. Czesto dochodza do glosu takie , jakby to powiedziec... "walki o przywodztwo" Ale mozna nad tym pracowac.
Mama moze pracowac nad tym, zeby "uwidziec " w Tobie dorosla kobiete , samostanowiaca o sobie ,a Ty mozesz pracowac nad tym, zeby nie dac soba powodowac.
Porozmawiajcie .Szczerze.