Uśmiech często pomaga.To niewiele,a tak dużo
P.S. Sama wymyśliłam ![]()
Podobne tematy
2 2012-07-23 21:27:22 Ostatnio edytowany przez Obiektywna (2012-07-23 21:29:04)
20 lat temu, będąc w Niemczech wybrałyśmy się z koleżanką do solarium. Płacąc pani w recepcji, zauważyłam w gablocie białe ręczniki po pół marki. Poprosiłam o jeden, schowałam do torby i poszłam się opalać. I tak se leżę i myślę.... kurde jak one takie tanie, to se wezmę jeszcze jeden
W sklepie były o wiele droższe. Ale mi się okazja trafiła ![]()
Opaliłam się, powycierałam chusteczkami i wracam do pani w recepcji prosząc o kolejny ręcznik. Ona mi coś szprecha po niemiecku, ja niewiele rozumiem. Macha mi rękami, pokazuje na moją torbę... myślę se "o co ci chodzi babo?"
Okazało się, że ten ręcznik za pół marki nie był na sprzedaż. Te pół marki kosztowało wypożyczenie ręcznika do wytarcia się po opalaniu, z czego defacto nie skorzystałam ![]()
P.S. fajny wątek ![]()
Do znajomego 10 lat temu przyjeżdża kolega z Niemiec ze zgrzewkę Coca-Coli bo myślał że w Polsce nie ma Coca-Coli.
Znajomy pije przywiezioną z Niemiec Coca-Colę i stwierdza:
-W Polsce nie ma Coca-Coli.
Idą do lasu, Niemiec widzi śmieci:
-Wirf Müll in den Wäldern? Es gibt keine Kameras?!
-To wy macie kamery w lasach?!
-Ya
Idą do lasu, Niemiec widzi śmieci:
-Wirf Müll in den Wäldern? Es gibt keine Kameras?!
-To wy macie kamery w lasach?!
-Ya
Ale że co? Bo nie kminię. Coś przytrzymana dzisiaj jestem ![]()
Dla Niemca było nie do pomyślenia żeby w lesie nie było monitoringu.
Inne ciekawe niemieckie obyczaje to tygodniowy rozkład mycia szyb, koszenia trawników itp. rzeczy których niewypełnienie równa się skargą od sąsiada i mandatem. W Bawarii nie można skosić trawnika w poniedziałek. Musi być w sobotę i musi być to robione co tydzień.
Taaaak... zrazic do siebie i obrazic druga osobe mozna w kilka sekund... ale zdobyc sympatie i zaufanie juz nie tak latwo i szybko
... usmiechem i zartem mozna zdzialac cuda
.. tez sam wymyslilem.. choc powszechnie wszystkim wiadomo.. chyba !... ale nie wszyscy o tym pamietaja...
Moja historia może nie jest śmieszna, ale to świeże wspomnienie z tych wakacji i myślę o nim z uśmiechem na twarzy:)
Ja z moim chłopakiem i jeszcze jedna para byliśmy nad jeziorem:). Ja z moim chłopakiem jesteśmy razem ponad 7 lat, a oni ok.5. Mielimy w planie iść wieczorem na imprezki, jakich to pełno nad jeziorem w weekend. Jako ze wspominaliśmy jak się poznaliśmy, chłopak koleżanki wpadł na pewien pomysł. Mieliśmy się "pobawić", ze poznajemy się na nowo. Ze ja i koleżanka idziemy do barów same, a Oni nas znajda i będą się zachowywać jakby pierwszy raz w życiu nas zobaczyli. Zgodziliśmy się, aczkolwiek nie oczekiwałam wiele. Uważałam, ze nikt z nas nie będzie umiał tak dobrze grac, ze ktoś z nas wybuchnie śmiechem, albo ze Oni podejdą do nas i jak ostatnie prostaki będą nas podrywać głupimi tekstami
. Ale nic nam nie szkodziło spróbować. Poszłyśmy z koleżanką pierwsze, ustalając, ze mamy zachowywać się naturalnie, nie olewać ich za bardzo, ale tez pozostawić nutkę obojętności. Usiadłyśmy w miarę widocznym miejscu i czekamy... Nie ma ich i nie ma... W końcu koleżanka ich zauważyła i mówi: Ida!!! na co ja odpowiedziałam, żeby nie patrzyła nawet w ich stronę. (czułam już wtedy lekkie podekscytowanie ;D). Oni jednak rozejrzeli się i... poszli!!! Wkurzyłyśmy się, bo myślałyśmy, ze chcą zepsuć zabawę. Po jakimś czasie jednak wrócili. Stali, rozglądali się... my czekamy aż w końcu się przysiada, a oni usiedli osobno na drugim końcu sali i nawet na nas nie spoglądali. Czułam się trochę zdezorientowana, ale czekałam co dalej. Ale nie działo się nic. Siedzieli we dwóch i gadali sobie, a my miałyśmy już sobie pójść. W końcu podchodzi do nas barmanka, podaje nam po piwie i mówi, ze to od tamtych Panów wskakując na nich. Oni wtedy pomachali nam i wznieśli toast ruchem reki
. Niektórzy połapali się, ze "wpadłyśmy im w oko"
i zauważyłam, ze nas obserwują, zerkają co jakiś czas jak to się dalej potoczy. Ale oni nie podchodzili. Po jakimś czasie koleś z zespołu ogłosił dedykacje "Dla dwóch samotnych Pan od dwóch samotnych Panów", my zaczęłyśmy się śmiać, a ze tylko my siedziałyśmy we dwie same przy stoliku z dziewczyn, to wszyscy wiedzieli, ze to chodzi o nas i o nich
Zerkali to na nich to na nas i uśmiechali się
. Oni dalej nic. W końcu facet z zespołu sam zareagował i powiedział: "To może dwóch samotnych Panow poprosi do tańca dwie samotne Panie???" wiec w końcu wstali i podeszli. Muzyka grała głośno, wiec ludzie nie słyszeli co do nas mówili. W każdym razie, gdy zauważyli, ze pozwoliłyśmy im się przysiąść do nas, to ludzie zaczęli klaskać!!! ;D. Cala "szopka" wyszła super. Gadaliśmy jakbyśmy naprawdę dziś się poznali. Tak się wczuliśmy w role, ze jak się później okazało każdy miał lekkiego stresa ;D. Moj chłopak później powiedział, ze jak tańczyliśmy, to czul się jakby naprawdę tańczył z nowo poznana dziewczyna. Raz tylko kolega się zapomniał zapraszając nas do namiotu, na co ja się oburzyłam za kogo on nas ma!!! szybko sie jednak zrehabilitował i powiedział, ze nie miał nic złego na myśli ;D. Byli naprawdę szarmanccy i weszli świetnie w swoje role
. Ludzie przez cały czas nas obserwowali
. Nie przyszło im pewnie do głowy, ze to pary i to z wieloletnim stażem
. Po jakimś czasie znudziło nam się udawanie i zaprzestaliśmy zabawy, wiec przytulaismy się, buziaczki itp, pewnie ludzie sobie pomyśleli, ze łatwe z nas dziewczyny, ze tak szybko pozwalamy na taki kontakt fizyczny ;D
Kobra99 haha bardzo fajny eksperyment! Ja to chyba nie moglabym,bo smialabym sie jak glupia ![]()
Zabawnych historii w moim zyciu bylo zbyt wiele,zeby opowiedziec ![]()
Tez tak myślałam
. Jednak chłopaki stanęli na wysokości zadania, wiec starałyśmy się tego nie popsuć ![]()
Dla Niemca było nie do pomyślenia żeby w lesie nie było monitoringu.
Inne ciekawe niemieckie obyczaje to tygodniowy rozkład mycia szyb, koszenia trawników itp. rzeczy których niewypełnienie równa się skargą od sąsiada i mandatem. W Bawarii nie można skosić trawnika w poniedziałek. Musi być w sobotę i musi być to robione co tydzień.
Byłam w Niemczech z sześć razy i wiem, że tam w lasach nie ma monitoringu. W Bawarii co prawda nie byłam, a to coś na wzór naszego Śląska i Opolszczyzny (mieszkam na Opolszczyźnie) i raczej nie wierzę w tego typu opowieści. Według mnie to stereotyp. To tak na marginesie.
Jechałysmy wczoraj taksówką z córką do jej szkoły.Pogoda okropna,deszcz leje,kto nie musi siedzi w domu.Taksówkarz zatrzymał się przed bramą wejściową,na końcu alejki osiedlowej.Wysiadamy a tu przed samochodem stoi starszy pan ze złą miną i komentuje,że przejść nie można bo tak parkują.Ja się nic nie odzywam bo czuję w podświadomości,że to taki czepialski staruszek co to looka przez okno co kto robi i wylatuje z domu, bo żeby poopierdzielać bo inaczej śniadanie mu nie smakuje.
Ale usłyszał to taksówkarz,otworzył drzwi i mówi,że tu są wielkie kałuże,to miał klientów w kałuży wysadzić?Dziadek na to,że tu ludzie nie mogą chodzić(swoją drogą deszcz leje i nikogo prócz nas nie było).Od słowa do słowa,rozgorzała rozmowa zamieniona w głośną awanturę,wyzwiska z jednej jak i z drugiej strony.
Po kolejnym wulgarnym tekście taksówkarza postanowił on przerwać zdecydowanie wywody i krzyknął do dziadka:
"Ty stary sk....! Jakby tu nie było kobiety z dzieckiem to ja bym ci k...powiedział!":))
Heh,zastanawiam się co jeszcze dosadniejszego mógł powiedzieć:))
Ich wrzaski dobiegały nas jeszcze do samych drzwi szkoły:)
A swoją drogą poznałam nowe oblicze znanego mi z widzenia i jeżdżenia z nim taksówkarza:)
Kobra99 chciałam zrobić coś podobnego,ale niestety mój chłopak nie jest do tego przekonany.
Co do śmiesznych zdarzeń, to w moim życiu było ich wiele. Opiszę sytuację z moim dziadkiem.
Dziadek ma Alzheimera. Rok temu w grudniu przed świętami udali się z moją babcia na zakupy. Babcia porusza się na wózku, a dziadek jest sprawny fizycznie, ale umysł niestety z racji choroby szwankuje. Uzupełniają się pod tym względem
.
Zakupy niby zrobione, ale babci po wyjściu ze sklepu przypomniało się, że nie mają kapusty kiszonej, więc poprosiła dziadka, żeby się wrócił i wziął dwa kilogramy.
Dziadek po 5 minutach wrócił zadowolony z siebie z siatką pełną...pomidorów.
Moja druga babcia, z którą mieszkam z kolei ma demencję i też codziennie są jaja.
Ostatnio mój dziadek oglądał tvn24. W programie był zaproszony ktoś z PiS-u.
Babcia słuchała i potakiwała, nagle wypaliła do mojej mamy- "Wiesz, nie lubię tego PiS-u, ale zobacz- to fajnie, że odwiedzają ludzi po domach i tak z człowiekiem porozmawiają." Mama jej tłumaczy, że to w telewizji, że nikt nie przyszedł, ale babcia uparcie obstawałą przy swoim zdaniu.
Jechałysmy wczoraj taksówką z córką do jej szkoły.Pogoda okropna,deszcz leje,kto nie musi siedzi w domu.Taksówkarz zatrzymał się przed bramą wejściową,na końcu alejki osiedlowej.Wysiadamy a tu przed samochodem stoi starszy pan ze złą miną i komentuje,że przejść nie można bo tak parkują.Ja się nic nie odzywam bo czuję w podświadomości,że to taki czepialski staruszek co to looka przez okno co kto robi i wylatuje z domu, bo żeby poopierdzielać bo inaczej śniadanie mu nie smakuje.
Ale usłyszał to taksówkarz,otworzył drzwi i mówi,że tu są wielkie kałuże,to miał klientów w kałuży wysadzić?Dziadek na to,że tu ludzie nie mogą chodzić(swoją drogą deszcz leje i nikogo prócz nas nie było).Od słowa do słowa,rozgorzała rozmowa zamieniona w głośną awanturę,wyzwiska z jednej jak i z drugiej strony.
Po kolejnym wulgarnym tekście taksówkarza postanowił on przerwać zdecydowanie wywody i krzyknął do dziadka:
"Ty stary sk....! Jakby tu nie było kobiety z dzieckiem to ja bym ci k...powiedział!":))
Heh,zastanawiam się co jeszcze dosadniejszego mógł powiedzieć:))
Ich wrzaski dobiegały nas jeszcze do samych drzwi szkoły:)
A swoją drogą poznałam nowe oblicze znanego mi z widzenia i jeżdżenia z nim taksówkarza:)
Haha gentelman , nie ma co!
![]()
Z kolei opowiastki o zachowaniu chorych,starszych ludzi mnie kompletnie nie bawia :<
14 2012-10-04 18:33:49 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-04 19:13:17)
Z kolei opowiastki o zachowaniu chorych,starszych ludzi mnie kompletnie nie bawia :<
Jakbyś to miała na co dzień, też byś w końcu to musiała brać na dystans. Moje i życie mojej mamy kręci się wokół babci. Gdybym miała na poważnie to wziąć, to zwariowałabym, uwierz mi. Takie opowiastki są u mnie na porządku dziennym.
Mozliwe..
Odświeżam wątek ![]()
Zabawne wpadki, przejęzyczenia, pomyłki - zdarzają się każdemu (jednym częściej, innym rzadziej
). Można myśleć o nich z rumieńcem zażenowania i wstydzić się komukolwiek o nich opowiedzieć. Ale można też wspominać je jako zabawne anegdotki i śmiać się z nich do rozpuku. Panie, które potrafią śmiać się same z siebie - zapraszam! ![]()
17 2013-02-17 20:13:57 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2013-02-17 20:14:29)
Odświeżam wątek
Zabawne wpadki, przejęzyczenia, pomyłki - zdarzają się każdemu (jednym częściej, innym rzadziej
). Można myśleć o nich z rumieńcem zażenowania i wstydzić się komukolwiek o nich opowiedzieć. Ale można też wspominać je jako zabawne anegdotki i śmiać się z nich do rozpuku. Panie, które potrafią śmiać się same z siebie - zapraszam!
Takich sytuacji miałam sporo, ale na ten moment pamiętam jedną. Na początku liceum poznawałam wiele osób, chodziłam do dość dużej szkoły. Dojeżdżając pewnego dnia środkiem komunikacji miejskiej do szkoły zobaczyłam chłopaka, którego skojarzyłam z moim nowo poznanym kolegą. Podeszłam do niego i zagadałam do niego jak gdyby nigdy nic. On zbaraniał i wypalił: przepraszam, ale my się nie znamy
Na początku wydawało mi się, że mnie nie pamięta, ale on upierał się, że mnie nigdy w życiu nie widział
I faktycznie, pomyliłam się i było mi szalenie głupio
Byli po prostu do siebie podobni.
18 2013-02-20 14:56:19 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-02-20 14:57:32)
Ja co prawda przytoczę wpadkę mojej bratanicy, ale brałam udział w zajściu i oczywiście wtopa była na całej długości
Dwa lata temu brat chrzcił swoją najmłodsza pociechę. Rodzice stali z bobaskiem tuż przy ołtarzu, a mi w udziale przypadła opieka nad pozostałą dwójką (5 i 7 lat). Jako że u nas chrzty odbywają się w pierwszą niedzielę miesiąca, na zakończenie mszy załapaliśmy się na adorację Najświętszego Sakramentu.
Zniecierpliwione klęczeniem dzieciaki zaczęły się kręcić i już miałam wychodzić z nimi na zewnątrz, gdy ksiądz rozpoczął "kadzenie". Dzieci z zaciekawieniem patrzyły na poczynania księdza, po czym młodszy bratanek zapytał : " ciociu, a czemu ten ksiądz tak dymi", na to bratanica z całkowita pogardą rzuciła na pół kościoła... "nie widzisz głupku, że ksiądz muchy odgania"... myślałam, że ludzie się w ławkach poprzewracają ze śmiechu, a ja cóż.... sama miałam niezły ubaw ![]()
w zyciu chetniej spedzam czas z osobami milymi i wesolymi bo taki kontakt poprawia mi humor .Czasami sie spotykam zosobami smutnymi i jak slucham problemow innych to przypominaja mi sie moje i staram sie w ktoryms momencie zmienic temat zeby bylo w miare wesolo.
nie wiem co teraz sie dzieje ze mna ale nie mam ochoty na spotkania z kolezankami a 2 miesiace temu mnialam super kontakt z ludzmi. teraz wole internet fb forum i jak ktos zadzwoni to bardzo sie ciesze ze ktos o mnie pamieta . wy tez tak macie kobietki
A ja nie lubię gadać przez telefon. Moje rozmowy kończą się w minutę dwie, bo proponuję spotkanie na żywo