netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Toksyczny związek a przyszłość.

6 odpowiedzi3 436 wyświetleńzałożony przez qwerty89, 28.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Toksyczny związek a przyszłość.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1 Ostatnio edytowany przez qwerty89 (2012-05-28 15:21:59)

Temat: Toksyczny związek a przyszłość.

Witam

Na wstępie od razu napiszę, że jestem introwertykiem. Myślałem, że nie będę musiał tego pisać bo zawsze sam sobie radziłem ze swoimi problemami i dawałem jakoś radę. Zacznę od tego, że miałem kiedyś toksyczny związek z pewną dziewczyną. Zaczęło to się pod koniec podstawówki, ona była z lekko patologicznej rodziny, zresztą ja po części też. Byliśmy ze sobą w sumie jakieś 3 lata z przerwami bo rozstawaliśmy się kilka razy i do siebie wracaliśmy (właściwie to ja zawsze chciałem do niej wrócić). Związek był co prawda śmieszny i dziecinny w pewnym sensie bo ja nie mogłem do niej pójść a ona do mnie ( matka jej nie pozwalała). Ogólnie to nasze matki cały czas nas próbowały rozdzielić a po paru głupich sytuacjach które ona zainicjowała (chyba mnie obgadywała, nasyłała nawet na mnie swoją matkę) ogólnie była wredna a ja byłem niestety toksycznie zakochany, po ostatnim razie jak do siebie wróciliśmy stwierdziłem, że nie dam rady jej już zaufać i to bez sensu więc rozstaliśmy się. Po jakimś czasie zauroczyłem się w pewnej dziewczynie którą znałem, byliśmy ze sobą co prawda bardzo krótko bo nie wiem czy nawet miesiąc ale dostałem wtedy takiego kopa( zostałem podobno zdradzony), po którym mam problem żeby zaufać jakiejkolwiek kobiecie. Nie wiem czy przypadkiem moja ex nie brała w tym udziału bo to byłoby w jej stylu( po tylu latach tak to rozumiem). Minęło trochę czasu, poznałem trochę dziewczyn ale do żadnej nic nie czułem aż przypadkiem będąc na krótkich co prawda wakacjach 4 dniowych za granicą poznałem pewną dziewczynę. Nie wiem jak to możliwe bo nigdy nie doznałem takiego silnego uczucia jak wtedy ale już po pierwszym spotkaniu jak ją zobaczyłem to coś we mnie zaiskrzyło, jej spojrzenie mnie całkowicie zauroczyło. Spędziliśmy ze sobą co prawda tylko 4 dni ale przez ten czas mimo iż ją pierwszy raz widziałem odczułem, że chyba wreszcie odnalazłem część siebie w niej (to idiotyczne wiem o tym ale tak było) ja tak szybko się nie otwieram przed kobietami. Pisaliśmy ze sobą parę miesięcy, ja się ostro wkręciłem, zresztą wydawało mi się że ona też (chociaż podobno była po rozstaniu z chłopakiem) , jednak po czasie kontakt się urwał. Sytuacja się trochę skomplikowała i stwierdziłem, że robiła sobie ze mnie żarty w pewnym celu. Chociaż tak naprawdę specjalnie zły na nią nie byłem ( mimo tego co wcześniej przeżyłem ). Chociaż trudno było zapomnieć mi o niej, nie było to zwykłe zauroczenie. Minęły 2 lata i pewnego dnia przyjechała do mnie, chociaż od początku nie wiedziałem w jakim celu i nie chciałem w to uwierzyć, pozatym miałem problem żeby jej zaufać. Po czasie okazało się, że niby nie dostała tych wszystkich smsów co do niej pisałem (trochę nie chciałem w to wierzyć ale jako, że moje uczucie do niej nie wygasło starałem się uwierzyć). Miała podobno kogoś przez ten czas. Problem jest taki, że odkąd przyjechała ja cały czas bałem się jej zaufać i wróciły moje urojenia z mojego pierwszego związku, chociaż starałem się z tym walczyć i nie robić głupich scen. Niestety ale ona chyba tego nie rozumiała chociaż i tak bardzo dużo się o mnie dowiedziała, jednak ja miałem teraz z tym problem przez moją nieufność w stosunku do niej. Ona wyznała mi miłość co mnie całkowicie zaskoczyło, niestety ale ja byłem jedynie dalej w niej zakochany i nie potrafiłem jej zaufać. Nie wiem jak ona to zrozumiała(dzieli nas w pewnym sensie język). W każdym razie po jej wyjeździe wiedziałem, ze muszę jej to wyjaśnić bo w sumie to nie dała mi nawet czasu. Niestety ale innego kontaktu jak przez telefon z nią nie mam. Sms`y podobno do niej nie dochodzą albo nie wszystkie a mnie się ciężko rozmawia przez telefon z osobą, której nie widzę i na dodatek nie ufam. Niestety ale odbyłem z nią jedynie 2 rozmowy. Pisałem jej sms`y ale ona nie odpisywała, więc pomyślałem że może nie ma kasy i zadzwoniłem, odebrał jakiś gość a mnie wryło całkowicie i się rozłączyłem (jeszcze śmieszniejsze jest to, że wtedy nie wiedziałem że mój numer się u niej nie wyświetla tylko prywatny). Nie chcę nawet wspominać co wtedy poczułem ale po moich przygodach można się domyślić. Postanowiłem, że nic nie będę jej pisał o tej sytuacji, zobaczymy co z tego będzie. Napisałem jej sms`a czy się obraziła, nie odpisała. Odpisała mi 2 tygodnie po moim sms`ie, że się obraziła blablabla. Wkurzony trochę napisałem jej wtedy że dzwoniłem ale odebrał jakiś typ. Ona nic. Następnego dnia złożyłem jej życzenia z okazji urodzin ale nie odpisała. Napisałem jeszcze ze 2 smsy ale też nic. Po tygodniu postanowiłem jednak do niej zadzwonić (pomyślałem, że może faktycznie nie dostała znowu smsów) niestety ale numer nieaktywny. Trudno pomyślałem, że faktycznie sobie ze mnie żartuje ale czekałem że może się odezwie. Nic, mijały miesiące, a numer dalej nieczynny. Wkurzyłem się i zadzwoniłem do jej siostry, podobno nie ma mojego numeru a tamten jej ukradli z telefonem. No ale nic napisałem do niej list w którym wszystko wyjaśniłem i czekam aż się odezwie (chociaż wiem, że go już przeczytała to się nie odezwała, napisałem jej parę sms`ów ale nie odpisała) Niestety ale ja do niej nie potrafię teraz zadzwonić i jej to napisałem ale ona dalej nic a wiem, że powinna teraz dostać te sms`y. Trudno jak ona się nie odzywa to ja do niej nie zadzwonię bo nie chcę się niepotrzebnie znowu denerwować a ona chyba tego nie rozumie. Ta sytuacja nie powinna w ogóle mieć miejsca bo wiedziałem, że nic dobrego z tego nie wyniknie ale myślałem, że drugi raz kontakt nie może się w ten sam sposób urwać i mogę zaryzykować. Chyba jestem naiwny, że ciągle wierzę że to się wyjaśni albo mam po prostu pecha. Jeden toksyczny związek mi wystarczy ale nie chciałbym jej stracić przez kolejne nieporozumienie. Dodam jeszcze, że jesteśmy prawie w tym samym wieku ( ona jest starsza o parę msc a wydaje mi się, że zachowuje się dziecinnie ).

Trochę się rozpisałem.

2

Odp: Toksyczny związek a przyszłość.

Trochę trudno mi ogarnąć te wszystkie informacje na temat Twojego problemu... Ale myślę, że rozumiem o co ci chodzi... Jeżeli chodzi o twój dawny związek to nie sądzę, by warto się nad tym zastanawiać, bo z całą pewnością nie był to związek oparty na poważnym uczuciu. A zachowanie Twojej eks należy do jak najbardziej częstych zachowań dziewczyn w takim wieku. Nie ma w tym nic dziwnego.
Natomiast, co do dziewczyny, którą poznałeś na wakacjach... Nie chcę urazić twoich uczuć, ale wydaje mi się, że widzisz więcej niż jest. Ty widzisz miłość do grobowej deski, romantyczną, od pierwszego wejrzenia... Musiało to wyniknąć z jakichś wewnętrznych Twoich potrzeb, ale moim zdaniem nie ma podstaw by nawet myśleć, żeby coś ratować, bo to nie jest nawet związek. Wy nawet ze sobą nie chodzicie na dobrą sprawę, a dziewczyna ewidentnie nie chce kontaktu z Tobą. Moja rada jest taka: Zamknij tę sprawę, nie dręcz tej dziewczyny, bo najwyraźniej mieliście odmienną opinię o Waszych relacjach. Z tej mąki chleba nie będzie. Zapomnij o tych dawnych perypetiach związkowych i zacznij ten temat od nowa. Bo patrzenie w przeszłość daje dobre skutki tylko wtedy, gdy służy dojściu do wniosków, a nie rozpamiętywaniu tego, co było. Powodzenia.

3 Ostatnio edytowany przez qwerty89 (2012-05-28 23:54:20)

Odp: Toksyczny związek a przyszłość.

Wiesz ja to widzę tak, zauroczenie mija, stan zakochania trwa duuużo dłużej i ja w takim stanie jestem ale czy to miłość to czas pokaże . Problem jest w tym, że ona do mnie przyjechała nie jako do kolegi, chociaż na początku tak myślałem. To ona do mnie wyskoczyła z tekstem że mnie Kocha ale chyba trochę inaczej rozumiemy znaczenie tych słów i szczerze mówiąc to zapaliła mi się wtedy czerwona lampka w głowie. Rozumiem  zakochać się ale żeby od razu wyznawać sobie miłość to chyba coś nie halo. Dlatego postanowiłem, że zobaczę co będzie dalej ale dalej to wyszło co wyszło a ona mi jeszcze napisała, że zrozumiała że jej nie kocham ( trochę mnie zdenerwowała ) ale postanowiłem że nie będę jej robił głupich akcji, bo może mnie sprawdza czy co, ja nie napisałem jej ani razu (nawet w liście) że gdyby mnie naprawdę kochała to by mnie zrozumiała a może powinienem?- nie wiem nie lubię takiego szantażu,  tym bardziej że nie chciałem jej ranić i mówić, że jej nie ufam( myślałem, że sobie z tym poradzę i nie będę musiał)  Potem chciałem do niej zadzwonić i to wyjaśnić, że jestem jak na razie zakochany a czy to miłość czas pokaże, poza tym jej nie ufam od początku ale wtedy jak już napisałem odebrał jakiś typ i ciśnienie mi skoczyło, więc chwilowo dałem sobie spokój. Ogólnie jako introwertyk do każdej ważniejszej sytuacji  staram się mieć kilka możliwych rozwiązań i czasami mi to przeszkadza. No poważnie dawno się tak idiotycznie nie czułem jak wtedy. Ja mam swoje zasady i trochę inne podejście ale bez przesady. Żałuję, że nie mam z nią kontaktu pisemnego bo łatwiej mi się pisze, no ale trudno, widać się pomyliłem co do niej jeżeli ona nie przyjedzie ( w sumie to ja powinienem ) i nie chce tego wyjaśnić, ja ze swojej strony to wyjaśniłem i jeżeli zaszło naprawdę takie nieporozumienie i nie kłamała to tego tak nie zostawi, a jak sobie żartowała i już mnie nie kocha to niech zastanowi się drugi raz zanim wypowie te słowa. Poczekam jeszcze z miesiąc bo liczę na to, że przyjedzie, jeżeli nie to trudno, mogłem posłuchać rozumu a nie serca i nie potrzebnie dawałem jej szanse.

4

Odp: Toksyczny związek a przyszłość.

Mi się wydaje, że to niestety nie ma przyszłości. Zbyt dużo niedomówień, zbyt dużo komplikacji, zbyt dużo szumu... A poczatek związku to nie powinny być takie targania serca... Powinno być spokojniej, oboje powinniście się poznawać, a nie od początku jakieś niejasności... Nie wiem, czy powinnam tak pisać, ale ja bym z tą dziewczyną przyszlości nie planowała...

5

Odp: Toksyczny związek a przyszłość.

moj byly mial taka sutuacje. poznal laske i widzieli sie na moze 4 dni. zakochal sie w niej odrazu (mial 15 lat i ona tez) nawet sie nie dotkneli ani buzi ani nic. no i ona wyjechala z powrotem na hollandie. po 2 latach naszego zwiazku ona wraca i proboje rozwalic nam zwiazek. udalo jej sie. bylo przez rok z moim bylym i miala drugiego w hollandi. dlatego to przemysl , jakby jej zalezalo , to by niebo i ziemie poruszyla zeby choc na sekunde zadzwonic..

6 Ostatnio edytowany przez qwerty89 (2012-05-30 11:58:42)

Odp: Toksyczny związek a przyszłość.

U mnie to wyglądało inaczej, przez te 4 dni mieszkałem u niej i praktycznie cały czas spędzaliśmy czas ze sobą i ona też się wtedy wkręciła, przynajmniej wszystko na to wskazywało ale potem jeżeli mówiła prawdę, że nie dostała wszystkich moich sms - wyszło głupie nieporozumienie. Tylko ja od początku jestem lekko sceptyczny i się nie wkręcałem za bardzo bo nie chciałem znowu przez to przechodzić. W sumie to sytuacja wyglądała tak, ona przyjechała do mnie i chciała, żebym z nią pojechał do niej ( tylko ja nie mam paszportu a wtedy zapomniałem o tym) i powiedziałem, że nie mogę z nią teraz jechać itp. Po jej wyjeździe zadzwoniłem bo ona nie może do mnie zadzwonić bo ma za drogie połączenia, a mnie w sumie łatwiej jest. Gadaliśmy trochę ale przerwało rozmowę, próbowałem się dodzwonić ale z kimś gadała a potem odrzucała połączenie, więc się wkurzyłem. Napisałem jej sms o co jej chodzi, bo się trochę zdenerwowałem-ona nic( podobno nie dochodzą do niej moje sms albo nie wszystkie, nie wiem) więc zadzwoniłem, gadaliśmy pytałem się dlaczego nie odbierała itp a ona mi, że u nich nie wyświetla się mój numer (looooool) tylko prywatny i nie wiedziała kto, zdziwiłem się i myślalem że tylko z tego numeru co dzwonie są takie jaja. No ale dobra, pogadaliśmy trochę, w sumie żałuję paru słów które powiedziałem ( że nie przyjade w tym roku, chyba że ona do mnie przyjedzie ponownie) dobra przerwało rozmowę bo kasa mi się skończyla. Potem złapałem rozkminę co by zrobić w tej sytuacji, przypomniało mi się że nie mam przecież paszportu a na wyrobienie trochę się czeka. Napisałem jej, że nie mam paszportu i nie mogę go teraz wyrobić i że czekam na nią u siebie, nie odpisala mi nic ( nie wiem nawet czy dostała te smsy, bo teraz twierdzi że nie dostała ). Napisała mi że zrozumiała, że nie chcę do niej przyjechać itp, więc znowu jej odpisałem że nie mogę bo nie mam paszportu i nie mogę go wyrobić a ona ma łatwiej, nic nie odpisała. Potem napisałem jej znowu co tam słychać itp, ale nic nie odpisała, więc zadzwoniłem w nast tyg i wtedy właśnie chciałem wyjaśnić parę spraw ale jak odebrał jakiś gość to mnie zatkało i się rozłączyłem. Czekałem aż się odezwie albo coś ale ona nic, więc napisałem znowu sms czy się obraziła itp. Odpisała mi dopiero po prawie 2 tyg, tylko nie wiem czy faktycznie na tego sms czy sama z siebie (wyglądało jakby na mojego odpisała). No nic trochę się wkurzyłem i jej wyjaśniłem, że dzwoniłem itp. Nic nie odpisała, na drugi dzień puściła tylko sygnał ale nie odpuściłem jej. Na następny dzień wysłałem jej życzenia urodzinowe, jednak i teraz nie odpisała ani nic. Postanowiłem trochę ochłonąć. Napisałem jej po tyg, że wiedziałem że tak będzie. Po kilku dniach puściłem jej sygnał  bo w sumie chciałem zadzwonić, odpuściła mi po 2h ale ja wtedy nie miałem czasu na dzwonienie. Na następny dzień chcę zadzwonić a tutaj, że ma wyłączony tel. i od tego czasu już nie miałem z nią kontaktu. Na początku myślałem, że się odezwie bo chyba by nie zostawiła tak tego nie pisząc głupiego nawet sms`a. 2 lata temu też odezwała się po miesiącu, że coś się jej stało z tel i dlatego nie pisała, więc myślałem że teraz będzie podobnie, jednak czas mijał a ona dalej nic. Dowiedziałem się jednak, że faktycznie u nich są niezłe jaja z telefonami i nie wyświetla się mój numer albo za którymś razem jak pod rząd dzwonie dopiero się wyświetla, tak samo z smsami jest, że mogą nie dochodzić. Wtedy miałem już jakąś pewność, że może faktycznie znowu wyszły takie jaja jak kiedyś i ja tak tego nie zostawię. Dobra odezwałem się do jej siostry, żeby mi dała jej nowy numer albo niech się odezwie. Odezwała się po jakimś czasie, więc zadzwoniłem i podobno okazało się że nie dostała moich sms`ów i chyba ją to zdziwiło jak jej powiedziałem, że do niej pisałem. No ale dobra przekazałem przez pośrednika to co chciałem już dawno wyjaśnić i tyle. Wiem, że ta sytuacja jest idiotyczna i staram się podejść do tego na spokojnie ale jak już wspomniałem czuję że mamy ze sobą bardzo dużo wspólnego tylko dla mnie ta sytuacja jest zbyt piękna, mimo wszystko na dodatek wydaje mi się(przynajmniej to się trochę potwierdza), że ona jest introwertyczką i ona sama chyba o tym nie wie, zresztą ja też się niedawno o tym dowiedziałem, bo zawsze trochę odstawałem od otoczenia. Jak jej zależy to przyjedzie i tak tego nie zostawi. Ja wiem, że zachowałem się trochę nie fair ale próbuję zawsze a przynajmniej staram się zrozumieć drugą osobę jeżeli mi na niej zależy i oczekuje tego samego. Nie sądziłem, że znowu może wyniknąć taka sytuacja jak wtedy no ale trudno. Daję jej i sobie jeszcze miesiąc.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Toksyczny związek a przyszłość.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026