Witam wszystkie netkobiety.
Chciałabym się podzielić z wami moimi przeżyciami zmartwieniami i obawami odnośnie związku jak by we dwoje a jednak nie.
Ale od początku...
Pewnie wiele z was uzna mnie za kobietę z którą nie warto rozmawiać, ale chciałabym abyście spojżały na całą sytuacje obiektywnie i ze wszystkich stron.
Od ponad dwóch lat jestem w związku z meżczyzna z którym chcę spędzić reszte życia. Kochamy się i planujemy wspólne życie dom dzieci itd.
Po tych dwuch zdaniach można sie zastanowić w czym problem...
A no jest oboje jestesmy po nieudanych związkach oboje mamy dzieci które kochamy tylko ja jako kobieta potrafiłam powiedzieć A i calą reszte alfabetu a on tylko A...
Poznalismy si,e jak jeszcze oboje bylismy w swoich związkach i coś zaczeło się rodzić...po 2 latach coś pękło i zaczeliśmy si,ę spotykać aż w końcu się zakochalismy bez pamieci i oboje pozostawiliśmy to co mielismy dla naszego związku...
Ja ze swoim ex mimo wielu przebojów w trakcie rozstania mamy poprawne stosunki i odnośnie dzieci i wobec siebie szanujemy się a on???
Mimo tego ze jestesmy razem ponad dwa lata on nadal jest związany ze swoją jeszcze żona...
Mieszka ze mna dzieci bierze na weekendy i jak tylko jest czas na tygodniu jest cudownym ojcem i z tego się ciesze tylko dlaczego nie potrafi zakończyć poprzedniego związku???
ciągle jest powiązany finansowo, firmowo i w dziwny sposób emocjonalnie z tą kobietą jest mu jej żal.
Ona nim gardzi opluwa go najgorszym błotem szantarzuje używając do tego dzieci tylko po to aby go zgnoić a on nie umie tupnąc nogą, powiedzieć dośc i rozwieźć sie...
Dlaczego? bo nie chce jej więcej krzywdzić bo to matka jego dzieci i on ją szanuje.
Ok tylko dlaczego moim kosztem? nie możemy niczego zaplanowac niczego zrobic niczego zacząć bo jest ona...
On mówi ze się rozwiedzi bo kocha tylko mnie bo chce być ze mną ale nie ma siły psychicnie na przechodzenie tego wszystkiego co związane z rozwodem. Planujemy budowę domu w tym roku i co? nie możemy bo przecież on nie ma rozwodu to tak jak by jej ten dom wybudował....
Nie wiem jak mam go do tego przekonać i czy powinnam bo nie chce go do niczego zmuszać na dobrą sprawę wystarczy ze jestesmy ze sobą nie zależy mi na papierku ale z drugiej strony chciałabyjm aby był tylko mój może nie odnośnie ślubu ale chciałabym stworzyć z nim to coś... rodzinę a nie zdecyduje się na to dopuki nie będzie wolny....
Nie wiem co robić może mi pomożecie dacie jakąś radę
Tak naprawde zaczyna się źle dziać a wszystkie nieporozumienia są przez jeden temat...ONA...
I co ja mam robić skoro jestem pewna uczucia?????