mam 27 lat jestem pedagogiem resocjalizacyjnym skończyłam również zarządzanie kryzysowe i nic nie moge znaleść pracy chciałam już zapłacić za znalezienie ale lipa czuje się beznadziejnie mam depresje niechce mi się żyć! zawsze gotowa pomagać innym teraz zostałam sama chodze z CV kiedyś z nadzieją teraz już bez..... co robić kto pomoże....
a mama mówiła ucz się a będziesz kimś - jestem nikim bezrobotna!!!
1 2012-05-28 00:58:00 Ostatnio edytowany przez smutna27 (2012-05-28 01:04:23)
Podobne tematy
Witaj w prawdziwym życiu. Żaden tytuł naukowy nie da Ci gwarancji, że znajdziesz pracę. Jeśli dopiero zaczynasz, to musisz uzbroić się w cierpliwość i szukać, szukać, szukać.
a może zrób dodatkowy kurs. zrób rozeznanie na rynku pracy co jest teraz potrzebne przecież od czegoś zacząć można. Kobietko nie załamuj się przecież w końcu znajdziesz pracę
i nie załamuj się pomyśl że ktoś może mieć gorzej (bo ty chociaż jakoś do wszystkiego doszłaś) a teraz policz do 10 i się uśmiechnij ![]()
Polecam kursy/szkolenia na doradcę zawodowego. Sporo jest projektów UE i niemal w każdym potrzebują doradcy i/lub psychologa, trenera asertywności itp.
Zarządzanie kryzysowe - fajna sprawa. Ale u nas niemal nie istnieje. Tutaj musisz walić do urzędów dzielnic i miast. Czy udzielasz się w temacie hobbystycznie?
"smutna27" -> to nie prawda. Każdy jest "kimś", nie ma innej opcji
Głowa do góry! Jest tylu ludzi, którzy nie mając mgr przed nazwiskiem odnoszą sukcesy, zakładają własne firmy, zarabiają, jeżdżą po świecie
Pamiętaj - szata nie czyni kapłana. I to jest najprawdziwsza prawda. Oczywiście, wiemy wszyscy jak jest z pracą - firmy chcą zatrudniać 20-letnie osoby z 10-letnim doświadczeniem i najlepiej jeszcze tytułem doktora
Często warunki są po prostu "wymyślone", warto szukać też pracy tam gdzie wymogi są trochę za wysokie, nie odrzucać ogłoszeń bo napisali, że szukają "mgr-a".
Twoim problemem może być coś innego, wcale nie musi chodzić o sam tytuł "mrg" - jak sama zauważyłaś i określiłaś to mianem depresji, być może właśnie kwestie psychiki powodują, że masz problem sama ze sobą. Być może kiedy byś go rozwiązała, wiele innych problemów również by się rozwiązało ![]()
Nie załamuj się. Nie warto. Musisz w siebie uwierzyć. Jak idziesz do firmy złożyć CV, przedstaw Siebie jako najwybitniejszą w dziedzinie i bądź tego pewna. To czego nie wiesz przyjdzie z praktyką, a Ci którzy pracują wcale nie muszą być lepsi od Ciebie. Może są tylko bardziej wygadani.
Witaj w prawdziwym życiu. Żaden tytuł naukowy nie da Ci gwarancji, że znajdziesz pracę. Jeśli dopiero zaczynasz, to musisz uzbroić się w cierpliwość i szukać, szukać, szukać.
szukam już bardzo długo chodze zostawiam CV przechodze rozmowy kwalifikacyjne i na tym sie kończy nawet do sklepu mnie niechcieli bo stwierdzili że mam za wysokie kwalifikacje bezsensu, nie wspomne o urzędach wychodzi ogłoszenie i już wiadomo kto tam się dostanie mimo tego zawsze mam nadzieje.
To jest niestety słabość naszego systemu kształcenia. Kierunki studiów, po których nie ma pracy, rozreklamowywane przez uczelnie, żeby przyciągnąć studentów...
Łączę się w bólu, chociaż z drugiej strony barykady - od pół roku mam otwartą rekrutację i próbuję zatrudnić pracownika do siebie do działu i niestety, bez powodzenia. Fachowców brak. Przychodzi tłum ludzi, którzy niczego nie umieją i niczego się nie chcą nauczyć. BTW ja mam znów dla odmiany "kompleks magistra", bo nie udało mi się dotrwać do końca studiów ![]()
Głowa do góry, los się musi odmienić!
Poprzedniczka ma niestety rację, dzisiaj magistrzy są u nas produkowani niestety wręcz hurtowo, a program studiów i w ogóle całe studia mają się nijak do rzeczywistości. Człowiek może 5 lat się uczyć, a pójdzie do pracy gdzie dopiero na miejscu nauczy się danego zawodu - od początku. Nie przejmuj się tym, tak po prostu jest, niestety.
Wspomniałaś też o tym, że do jednej pracy masz zbyt niskie kwalifikacje, a do drugiej za wysokie. Tak też się zdarza, sama mam takich znajomych, którzy tego doświadczyli :-))) Zdarza się, że ludzie, którzy mają tytuł doktora np. nauk humanistycznych, idąc do pracy w ogóle o tym nie wspominają, bo właśnie obawiają się tego, że ten tytuł naukowy ich zablokuje.
Nie przejmuj się, musisz uwierzyć w siebie i próbować ![]()
Kwestia polskiego wykształcenia wyższego niestety jest znana już od kilkunastu lat, bo najzwyczajniej nic się nie zmienia.
Pamiętam jak w podstawówce i potem w liceum miałam wmawiane wprost aby wybierać kierunki najlepiej 5letnie żeby przeczekać kryzys, że potem na pewno znajdzie się pracę. Nawet nie chcę mówić od jak dawna szukam pracy, a mój najdłuższy staż to zaledwie kilka miesięcy do pół roku, za to nawet na świadczenia z UP nie ma co liczyć i tak co roku. To jest porażka co się dzieje na rynku pracy.
Bo niektórzy pracodawcy nie chcą nawet porozmawiać, aby dowiedzieć się czy moje umiejętności naprawdę im się nie przydadzą. Dla nich najbardziej rzuca się fakt, że jestem mamą - reszta się nie liczy.
znam ludzi po stodiach ktorzy wykonuja prace fizyczna..a wiec...
A mnie w szukaniu pracy wkurza to, że patrzą na wygląd i zachowanie. Ja nie wiem co to za kraj, że nieśmiałych ludzi nie chcą do pracy. Do autorki postu ty przynajmniej masz studia ja mam tylko liceum i tez nie mam pracy.
Nieśmiałość generalnie uniemożliwia nawiązywanie relacji, więc to chyba naturalne, że w niektórych zawodach jest ona niemile widziana. Sprzedawca, PH, manager, doradca i generalnie każda profesja, w której masz kontakt z ludźmi wymaga określonych cech charakteru. W innych krajach jest inaczej ? Bzdura !
Jeśli pracodawca jest profesjonalistą to przy wyborze pracownika będzie kierował się innymi zaletami niż wygląd, choć oczywiście, osoby zadbane, schludne mają duże szanse. Dziwi Cię to ? Mnie nie.
Nie rozumiem tekstu, że patrzą na zachowanie...Wg Ciebie na co NIE powinni zwracać uwagi ??
Czyli wychodzi na to, że skromne i nieśmiałe osoby nie mają szansy na pracę. Chodzi mi o zachowanie na rozmowie kwalifikacyjnej. Pracodawca myśli, że jak ktoś jest zdenerwowany i małomówny to nie poradzi sobie w pracy np jako sprzedawca, a to nie zawsze jest prawda. Ale to wcale nie znaczy, że nie poradzi sobie na danym stanowisku. Rozmowy kwalifikacyjne są z reguły stresujące, jeśli komuś zależy na pracy.
ja z wykształcenia jestem pedagogiem.a pracuje w finansach.moze po prostu nie warto iść ścisłe według wykształcenia, jesli chodzi o prace?czasem zycie bardzo modyfikuje nasze mozliwosci zawodowe.wykształcenie wyzsze oczywiscie sie przydaje,ale nie jest wyznacznikiem dostania dobrej pracy.i nie poddawaj sie.ja zawsze sama znalazłam pracę.
Rozmowa kwalifikacyjna to walka, jak w życiu, wygrywają Ci najbardziej przebojowi, pewni siebie (nie mówię o arogancji !).
Wyobraź sobie, że jesteś towarem (Twoja wiedza, kwalifikacje), który musisz tak zareklamować i tak ładnie opakować, żeby chciano go kupić. Skromność zostaw sobie na inne okazje ![]()
Czyli wychodzi na to, że skromne i nieśmiałe osoby nie mają szansy na pracę
Mają, ale zdecydowanie mniejszą. Czemu? Nieśmiałość jest często łączona z niepewwnością. A osoba, która jest niepewna czy coś potrafi nie może być pracownikiem godnym zaufania. Z pracodawcą trzeba nawiązać dobry kontakt już na rozmowie kwalifikacyjnej. Pracodawca, który musi ciągnąć potencjalnego pracownika za język nie będzie miał o nim dobrego zdania.
A do samej rozmowy trzeba się dobrze przygotować, nawet jeśli nie ma się doświadczenia. Internet aż kipi od przykładowych pytań na rozmowach. A gwatrantuje, że perfektycje przygotowanie obniża znaczniee poziom stresu.
Ja pracuje w pośrednictwie pracy i nieraz słyszę od pracodawców, że kandydaci nawet nie wiedzą czym się ich firma zajmuje, więc o czym tu mówić.