netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi?

4 odpowiedzi3 450 wyświetleńzałożony przez Eolias, 27.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi?

Szacunek - teoretycznie jest to kwestia czysto etyczna, ale wg np. PWN to: "stosunek do osób lub rzeczy uważanych za wartościowe i godne uznania", więc generują go nie tyle same normy etyczno-moralne, co stan psyche i wynikające z niego nastawienie do siebie i otoczenia, poczucia wartości, umiejętności radzenia sobie i pogodzenia się z własnymi ograniczeniami itp.

Tchnęło mnie na ten temat po przetrawieniu dopiero co zakończonej znajomości. Zakończonej z bardzo prozaicznego powodu, czyli po odmówieniu cyt.: "zdjęcia spodni" i przyznaniu, że dla mnie to miejsce oraz czas nie jest odpowiednie, mój adorator zamilkł, a i ja nie szukałam już z nim kontaktu, bo (po)czułam - słusznie lub nie - brak szacunku do mnie i moich potrzeb, natomiast słowa "poczekam" okazały się w konsekwencji przez niego rzucane na wiatr, bo po chwili od ich wypowiedzenia znowu zapraszał mnie do siebie.

Pytanie, czy ja w tej sytuacji wykazałam brak szacunku dla rozbudzonego w mężczyźnie pożądania i jego potrzeby rozładowania napięcia? wink Niby pół żartem pół serio, ale do czego zmierzam:
Ubolewam bardzo nad tym, że sporo sytuacji w moim życiu dowodzi faktu, iż mam problem z szacunkiem, głównie do siebie, swoich racji, co wiąże się z brakiem umiejętności wskrzeszenia, a może raczej utrzymania szacunku, jakim mogą obdarzać mnie inni.
Przykładowo:
- chcę zapłacić za siebie po kolejnej randkowej kolacji - reakcja towarzysza: obrażasz mnie
- nie jestem głodna - odp osoby proponującej: zjedz obiad, nie rób mi przykrości
- nie - odp: ale może jednak?
- mówię o swoich osiągnięciach niby przy okazji, co - jak mi kiedyś zarzucono - trąci zblazowaniem, bo osiągnięcia te wg większości (po)znanych są niemałe, podczas gdy ja nagminnie je umniejszam, po kieliszku wina nawet z nich kpię lub wręcz sprowadzam do rangi największych głupot, jakie w życiu popełniłam
- swoje potrzeby traktuję jeszcze surowiej, ograniczyłam je praktycznie do minimum, kieruje mną jakiś popierniczony cel wyzbycia się potrzeb i uznaję za swój osobisty sukces, że moje "chcenie" nie wybija się ponad fundamentalny poziom w hierarchii Maslowa, chociaż i tam wymienione motywy staram się coraz częściej ignorować
Genezę problemu oczywiście znam, wiem też, że z takim podejściem unicestwiam się na własne życzenie, ale jak przejść na drugą stronę barykady?
Od czego wyjść, zacząć pracę nad sobą, gdy na tyle długo moje potrzeby były spychane na margines, że wreszcie uwierzyłam, że to wyłącznie zbędny balast?

Jak wy okazujecie sobie samym szacunek, za jakie uważacie zachowanie, w którym wyrażany jest szacunek do was, a jakie zachowanie/sytuacje są dla was wyrazem braku szacunku, jak wtedy reagujecie?

Zastanawiam się też, na ile nasz szacunek do innych i ich potrzeb, może wchodzić w konflikt z naszą potrzebą odczuwania szacunku wobec siebie bez poczucia dyskomfortu, winy, straty... Czy wówczas kluczem jest wybór mniejszego zła(i dla kogo?), czy kierowanie się (zdrowym) egoizmem? To jest chyba dla mnie kluczowy problem, bo mnie wychowano w duchu pt.: "poświęcenie siebie dla dobra innych", więc mam wypaczoną umiejętność chodzenia na kompromis czy nawet rozpoznawania takiego kompromisu...
Zapraszam do dyskusji

2

Odp: Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi?

Przykłady, które podałaś trochę nie pasują mi do etykiety "szacunek", chyba bardziej do "asertywność".
Jeżeli na spotkaniu zachowujesz się jak wytworna kobieta, to mężczyzna też wchodzi w rolę gentelmana, stąd "obrażasz mnie". Co nie musi oznaczać, że obrażasz go, można nawet na odwrót, tym oburzeniem może podkreślić jak bardzo męski jest - stać go na elegancką kobietę.
Jeżeli osiągnęłaś sukcesy to nie zyskasz/stracisz szacunku tylko dlatego, że o nich mówisz. Owszem, jeśli będziesz mówić przestadnie skromnie, albo wyolbrzymiać je, albo będzie to główny temat Twoich rozmów - to Twoi rozmówcy zaczną doszukiwać się drugiego dna - "dlaczego znowu o tym mówisz?"

Zgodzę się z Tobą, że ciężko zdefiniować granice szacunku.
Z jednej strony chyba każdy oczekuje, że otoczenie będzie respektować słowa, czyny, zasady, a z drugiej strony - to co dla Ciebie jest ważne, nie musi być istotne dla innych ludzi. Tak jak w przykładzie z jedzeniem - jest pewna grupa starszych osób, dla których jedzenie to "święty" rytuał, szanują każdą kromkę chleba mimo, że już nie cierpią głodu, jeśli chcą ugościć kogoś, to tym co najlepsze, czyli jedzeniem, więco odmowa jedzenia dla nich, to okazanie braku szacunku. Nie można jednak robić wbrew sobie np. jeśli jesteś wegetarianką, to nie będziesz jeść mięsa, bo mogłabyś zrobić komuś przykrość. W takich sytuacjach trzeba wykazać się asertywnością.
Jeżeli wiesz, jak ważne jest to dla Ciebie, to łatwiej będzie Ci wybierać - to jest dokładnie ten przykład ze "zdjęciem spodni". Masz pewne wyobrażenie o związku, o relacji między dwojgiem ludzi, o tym co ich łączy, jeżeli partner jest na "innym" poziomie, to z czasem może się pogłębiać to poczucie braku szacunku, albo rozbieżności w potrzebach, priorytetach życiowych między wami.

3 Ostatnio edytowany przez horyzontytwegozycia.pl (2012-05-28 11:31:20)

Odp: Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi?

Może przyczyny tego tkwią głębiej. Gdzieś w przeszłości. Dorastamy i wychowujemy się w określonych warunkach, wśród otaczających konkretnych osób: szkoła, podwórko, praca. To wszystko wpływa na odbierany przez nas późniejszy obraz świata, na to kim się czujemy. Każdy ma prawo do powiedzenia "nie", do odmowy, a ta druga osoba nie może czuć się obrażona z tego powodu. Należy tylko odpowiednio uargumentować odmowe. Ważna jest przy tym komunikacja niewerbalna, natężenie i barwa głosu.

4

Odp: Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi?

Zgadzam się z tym, że to bardziej do asertywności pasuje niż szacunku.
Wiesz, szacunek to jeśli ty powiesz "nie jestem gotowa" to partner szanując cię poczeka, okaże Ci ciepło i nie będzie tego wykorzystywał w okazjach typu "żarty"/"Kłótnie

Np. bardzo szanuje mojego męża, dlatego nigdy "nie piore brudów" publicznie, i nie opowiadam jak mnie zdenerwował lub że nie używa mydła tylko żel itp.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Kto nigdy szacunku nie odczuł, ten nigdy też szacunku nie wzbudzi?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026