Hej
Jestem tu pierwszy raz.. szukam miejsca, gdzie moge sie wyzalic, a moze i uzyskac jakas obiektywna opinie na temat tego co mnie trapi... zrodlem mojego kiepskiego samopoczucia jest praca. pracuje w biurze, bite 8 godzin przed komputerem. gdy dostalam te prace 1,5 roku temu to bardzo sie ucieszylam bo czesto nielatwo znalezc prace w zawodzie. mi sie udalo. szybko jednak okazalo sie, ze atmosfera w pracy nie do konca mi odpowiada. z miejsca, w ktorym pracowalam wczesniej gdzie codziennie otaczalo mnie kilkanascie osob, nagle trafilam do miejsca gdzie jestem tylko ja i szefowie. rozwijam sie- to mnie cieszy. ale czesto (a w sumie mozna powiedziec ze praktycznie codziennie) czuje sie w tym biurze nieswojo. nie jest latwo pracowac caly czas w obecnosci szefa. brakuje mi innych osob- zwyklych pracownikow, z ktorymi moznaby pogadac, odreagowac. nie wiem co robic. czesto mysle o zmianie pracy, ale teraz nie jest latwo znalezc cokolwek a juz zwlaszcza za godziwe pieniadze. teraz kokosow moze nie zarabiam, ale mysle, ze w podobnych miejscach w innych firmach dostalabym mniej. pytanie jest takie.. czy sluchac serca, ktore kaze szukac innej pracy, czy rozumu.. bo przeciez pieniazki sa do zycia potrzebne.. bardzo brakuje mi kontaktu z ludzmi. czuje sie bardzo samotnie. na szczescie wracam do domu do bliskiej osoby, ale to nie rekompensuje mi przeciez tego co jest w pracy. jestem osoba towarzyska i bardzo lubie pracowac z ludzmi... najbardziej przeraza mnie to, ze mam jakies chore przekonanie, ze skoro jestem jedynym pracownikiem to jak sie zwolnie to zrobie im wielki problem.. nie wiem juz co robic i jak to ogarnac
Podobne tematy
Samo życie
przyzwyczajaj się, że nigdy nie będzie tak "przyjaznie" jak w szkole średniej czy na studiach. Po prostu jest to nierealne.
Jeżeli bardzo się męczysz z bandą "szefostwa" to zmień swoją pracę, ale wówczas, jak znajdziesz jakąś kolejną. Tak żeby nie zostać na lodzie.
Chcieć to móc ![]()
No ale przeciez szeft to tez czlowiek. Jezeli praca jest zrobiona na czas i nie ma zadnych problemow to na jakis inny temat tez mozna pogadac, chociazby przez chwile. Ja w tym momencie pracuje dorywczo i moj szef z ktorym dziele biuro to bardzo sympatyczny facet. Rozmawiamy nie tylko o pracy, ale wlasciwie o wszystkim. Wszystko zalezy od czlowieka.
Jezeli jednak nie mozesz lub nie chcesz nawiazywac kolezenskich relacji to szukaj innej pracy. Tylko pamietaj, znajdz nowa prace zanim zwolnisz sie z obecnej ![]()
anonimowa nie ma sensu tkwić w miejscu, które nie daje Ci satysfakcji- w dłuższej perspektywie czasowej może to negatywnie wpłynąć na Twoją psychikę. Po pierwsze możesz próbować zmienić aktualną sytuację a jak się nie uda to wówczas rozglądaj się za czymś innym. I rozglądaj się to słowo kluczowe - zrezygnuj z obecnej pracy dopiero w momencie jak znajdziesz coś nowego.
hej,
Mam bardzo podobna sytuacja o czym pisalam juz na forum...tylko ze chyba mam nieco gorzej;p bo u mnie czesto nawet szefa nie ma, baaardzo kiepska płaca i nic do roboty;/ chcialam porozmawiac na ten temat z szefem ale skonczylo sie na tym ze szuka sobie kogos komu bedzie bardziej odpowiadało przesiadywanie 8 godzin samemu w pustym biurze i "nic nie robienie". Dostaje tu do głowy, łapie mnie depresja...wcale nie zaluje ze niedlugo mnie zwolnia (jeszcze mi nie powiedziano 'dowidzenia" ale znalazlam ogloszenie na moje miejsce w internecie;)).
Moja rada: jeśli chociaż dobrze płaca to nie rezygnuj z pracy, tylko szukaj nowej. A jesli procz samotnosci jest jeszcze brak rozwoju i małe zarobki - nie ma sie nad czym zastanawiac...do takich odszlam wnioskow;P
doskonale rozumiem jak to jest znaleźć się w miesjcu pracy,w którym nie dokońca czujesz się dobrze to cholernie przytłaczające zwłaszcza ,że spędzamy w niej większość swojego czasu. Moim zdaniem warto jest :"zakasać rękawy" i zacząć szukać nowej pracy, ale nie tak że od niechcenia klikasz na jaką ofertę tylko pożądnie , codziennie po kilka ofert wysyłaj i nie wiesz w to ogólne przekonanie że jest ciężko, że sobie nie poradzisz,. kurcze nie wiem skąd wynika takie podejście ludzi to jakieś błędne koło bo ludzie, którzy chcą się rozwijać, zmienić zawód często rezygnują ze strachu i obawy ,że im nie wyjdzie, z takiego poczucia że właśnie jest ciężko, jak myślicie jak ktoś z takim nastawieniem wypadnie na przyszłej rozmowie kwalifikacyjnej?
często jest tak że lubimy ponarzekać na swoją pracę nie robiąc nic żeby zmienić tą sytuację a drogi widze dwie: pracujesz nad zmianą podejścia do pracy albo szukasz innej pracy. Nie ma nic gorszego niż kwitnąć tam gdzie do gruntu nie dopływa woda.
Mam IDENTYCZNĄ sytuację. Przez bite osiem godzin dzień w dzień siedzę jedynie z szefem. NUDA jakich mało. Tym bardziej, że "raczej" nie nadaję z nim na tych samych falach. Podobnie jak ty anonimowa na początku bardzo się cieszyłam z nowej pracy. Z czasem jednak zaczęłam tęsknić za kimś,z kim mogłabym pogadać na luzie. Ja już podjęłam decyzję...zmieniam pracę. Nie chcę tkwić w miejscu, w którym nie czuję się dobrze. Tym bardziej, że zarobki są bardzo średnie. Także głowa do góry i życzę powodzenia w szukaniu nowego zajęcia.