Mam 33 lata.Od 12 ciągle jestem zakochana w jednym mężczyznie(lat55),który mieszka z mamusią i nie potrafi odciąć pępowiny.Gdybym chciała opisać wszystko co się wydarzyło przez ten czas,pewnie powstałaby niezła książka,lub scenariusz do filmu.Odchodziliśmy od siebie i wracaliśmy...myślę że nie było nam łatwo,lecz osobno jeszcze gorzej.Próbowałam związać się z kimś innym,wyjeżdżałam za granice kraju,lecz zawsze wracałam.Nie potrafię bez tego człowieka żyć,jest mi potrzebny jak powietrze,żebym mogła normalnie funkcjonować.On też tak naprawdę nie wyobraża sobie,że przestaniemy się kontaktować.Niestety...podczas jednej z moich wypraw,i "układania swojego życia na nowo" zaszłam w ciąże.(Krotka i zamknięta sprawa)Nie potrafiłam usunąć dziecka.Wróciłam do Polski.On też nie potrafił odejść.Do pewnego momentu utrzymywałam że dziecko nie jest Jego,mimo to został,wspierał mnie i kochał.Przy którymś badaniu USG,doszło do mnie że jest prawdopodobieństwo że dziecko może być nasze wspólne.Urodził się śliczny chłopczyk,dał mu nazwisko i był cudownym ojcem przez dwa lata.Potem nasze relacje się" rozluzniły",bo spokoju nie dawała myśl że może ojcem jednak nie jest.Dziś Mały ma 5 lat,Tata mimo sporadycznych lecz Fajnych kontaktów jest autorytetem dla Syna.Ja nadal Go kocham, chociaż postarzał sie i zranił mnie wiele razy.Parę dni temu po szczerej rozmowie powiedział że jeżeli zgodzę sie na badania DNA i okaże się że mały jest naprawdę Jego synem,zamieszka znami i wszystko sie zmieni.Nie mam pojęcia co zrobić.Boje sie tego wyniku.Myslę że tak naprawdę On chce zobaczyc że mały jest Jego i naprawić swój błąd.Tylko że...mój błąd,może zniszczyć nam życie.Dla mnie życie sie skończy,a dla chłopaków...będzie to cios.Szczęśliwa Rodzina zostanie juz tylko moim marzeniem.Proszę o Pomoc...
1 2012-05-15 17:03:11 Ostatnio edytowany przez Zagubiona 33 (2012-05-15 17:36:58)
Podobne tematy
2 2012-05-15 22:14:00 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2012-05-15 22:15:55)
...powiedział że jeżeli zgodzę sie na badania DNA i okaże się że mały jest naprawdę Jego synem,zamieszka znami i wszystko sie zmieni...
A teraz jest Twoim zdaniem normalnie? Dochodzący, mieszkający wciąż z mamą "tatuś"...? Jeśli badanie wykluczy jego ojcostwo to co? Coś stracisz? Przecież wiedział od początku, że dziecko nie jest jego dziełem, a mimo to zaangażował się. Uważasz, że potwierdzenie tego sprawi, iż facet się "zmyje"? Ciekawe na ile poważnie należy traktować jego deklarację o zamieszkaniu i ...wprowadzeniu WRESZCIE normalności w Waszym życiu - w przypadku stwierdzenia ojcostwa? Może zaryzykuj? Możesz chyba tylko zyskać, a stracić - mało prawdopodobne...
Swoją drogą dość zastanawiające: niby zaakceptował dziecko (jako nie swoje), niby się kontaktuje, niby jest dla dziecka "ojcem", niby jest razem z Wami, niby... Ale dopiero oficjalnie potwierdzone "więzy krwi" są w stanie (potencjalnie) spowodować, że zacznie wraz z Wami żyć. Ciekawe... Uważasz, że ten facet aż tak tego jest wart? Czyli co? Musi być pewien, że będzie łożyć na swoje własne dziecko, by zamieszkać z Wami?
Jak traktować, jak nazwać więc jego dotychczasowe traktowanie dziecka?
Kosmiczny nick ma racje, bardzo skomplikowany facet.
Powinnas sprawdzic czyje jest dziecko, nic nie pogorszysz, sprawa bedzie jasna... jak cie kocha to bedzie z toba.
Dziwne ze facet w tym wieku nie wie czego chce.
Dziękuję Wam za wpisy:) Prawdę mówiąc moje przemyslenia są dokładnie takie same jak Wasze,ale nie wiem co mam robić...Pogubiłam się w tym wszystkim.wiem że dużo winy jest po jego stronie,nie mniej jednak zawsze starałam się go wytłumaczyć.Chyba stanęłam nad przepaścią...i zostanie mi tylko "skoczyć".
Prawda jest tylko jedna, i paradoksalnie da wyzwolenie rowniez Tobie. Mozliwe, ze bedziesz musiala dojrzec do tej swiadomosci, ale przyjdzie dzien, ze bedziesz wdzieczna za to badanie.