Witam wszystkich.
Witam tym bardziej gorąco, że pierwszy raz jestem na tym forum.Piszę, gdyż potrzebuję oceny mojej sytuacji przez kogoś całkowicie obiektywnego. Chodzi o mój związek... Otóż, zaczął się on półtora roku temu. Mniej więcej. Na początku jak to na początku wszystko pięknie i idealnie... On się starał, ja się starałam, kiedy coś było nie tak oboje staraliśmy się z całych sił to naprawić, widziałam, że zależy mu tak samo jak mi, żeby nam się udało. Ale po ok. 3 miesiącach wszystko się zmieniło... Szukałam przyczyny w sobie, ale starałam się nadal tak jak kiedyś o ile nawet nie bardziej. Natomiast on jakby całkowicie odpuścił. Pomijam to, że sam tego nie robił to nie potrafił też docenić tego co robię ja. Kiedyś zabrałam go na romantyczną kolację do restauracji, sama ozdobiłam stolik , dałam mu prezent, tak bez okazji...W jego urodziny też zrobiłam coś wyjątkowego. Pisałam wiersze, piosenki, robiłam strony internetowe z wyznaniami miłosnymi.... Dałam mu kiedyś pudełko zrobione przeze mnie, w środku na małych zwijanych karteczkach 100 powodów dla których go kocham... Musiałam się prosić z tydzień, żeby w ogóle raczył to przeczytać, jak już to zrobił usłyszałam wyrzut, że bolą go od tego palce... Mimo to nadal się starałam. A było coraz gorzej, kłóciliśmy się, rozstawaliśmy, potem się godziliśmy. Moim zdaniem nie jest to normalne, że zawsze w takich sytuacjach to ja dążyłam do zgody, bez względu na to kto popełnił błąd, a dla niego jedynym wyjściem było tylko rozstanie. Zawsze to ja musiałam przepraszać i prosić, żeby wrócił. Przez cały nasz związek wpoił mi do głowy skutecznie, że jestem brzydka i gruba. Na pewnym etapie zaczęłam sądzić, że powinnam być mu wdzięczna, że w ogóle chce być z kimś takim jak ja... I tak jest do dziś. Dziś znów było to samo. Próbowałam być dla niego miła, przytulić, pocałować. On mnie odpychał.Czy Wam nie byłoby przykro? Mi było. A usłyszałam, że to znów moja wina, bo zrobiłam aferę o nic i powinnam przeprosić. Jak poszłam do domu napisał, że nie ma ochoty ze mną gadać, jak będzie miał to się odezwie. Czemu ja tak bardzo to przeżywam? Wiem, że ta droga prowadzi mnie w złą stronę, chciałabym, żeby moje życie się zmieniło. Ale kocham go, nie potrafię się zwziąć i nie wracać, kiedy pomyślę, że będzie kiedyś z kimś innym pęka mi serce, wiązałam z nim całe swoje życie Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam. Bardzo proszę Was o pomoc Nie radzę sobie z tym co czuję
Podobne tematy
Chłopak niewarty Twojego zachodu. Jesteś bardzo zaangażowana. Spróboj troszkę odpuścić i dać mu czas. Niech przemyśli i zatęskni.
Ty w międzyczasie zajmij się soba. Za bardzo otoczyłaś się miłością do niego i teraz brakuje Ci tlenu.
"odpuścić i dać mu czas. Niech przemyśli i zatęskni."
Mam pytanie w tej kwestii. Po jakim czasie może zatęsknić albo że wiadomo, że na pewno już nie wróci? Chyba może tęsknić ale nie chcieć wracać? Niestety może być tak, że kiedy jednak się odpuści, zacznie się go trochę ignorować i straci kontakt to on też odpuści tak mi się wydaję. Czy były, który zerwał patrzy się na tą która zostawił? Według mnie to ją całkowicie powinien zlewać najwyżej mówić "Czesc" grzecznościowo i tyle a nie patrzeć się jej w oczy.... chyba tylko żeby pokazać, że już mu dawno przeszło i zobaczyć czy ona się męczy. Sadyzm...;/
Trudny okres dla ciebie. Ciezko jest poradzić odpuść to zatęskni i wróci. Cierpliwość i wytrwanie. Albo się zlepi albo rozpadnie. Szkoda bo ciężki ten czas myśli zajęte. Tak tylko napiszę z tymi karteczkami - tak reagują faceci
ja wiem, że to duże poświęcenie ale my juz tacy jesteśmy ... nie ma się o co denerwować ...
Boże, jakbym czytała o moim (byłym) związku. ja walczyłam, on łaskawie na to przyzwalał a i tak na końcu to była moja wina, bo jak powiedział "zamęczyłam go pytaniami i rozmowami o związku". Sama stwierdzasz, że nie jest to normalne. Wiem tez, że łatwo się uzależnić od tego naprawiania - w końcu tyle energii, uczuć w to włożyłaś. Ale odpowiedź sobie na pytanie - widzisz siebie w takim związku przez kolejne lata? To poczucie, że wszystko w Twoich rękach i nie ma tu równowagi. Że tylko Ty się starasz, że tylko Tobie zależy?
Nie będę generalizować, może warto walczyć o Twój związek. ja walczyłam przez 3,5 roku. A jak w końcu to jemu zostawiłam pole do popisu, by powalczył o ten związek - zostawił mnie po jednym dniu "namysłu".
Ja kolejny raz nie popełnię tego błędu, bo dziś nie dość że zostałam sama to z poczuciem, że nie jestem warta by komuś na mnie zależało.
Przemyśl to i trzymam kciuki!
A po co on ma się starać?Jak Ty starasz się za was dwoje .Nie dziwie się jemu trochę ,nie dałabym rady być z kimś takim kto ma obsesję na moim punkcie ,zamęczyło by mnie to .To jakieś dziecinne i chore te liściki miłosne ,strony internetowe Bóg wie co jeszcze ,mnie by to odstraszyło wręcz .Można kogoś kochać z całego serca ale mądrze , mając poczucie własnej godności ,mając swoje życie ,zdanie itp .Popłynęłaś w tym uczuciu i to jest niebezpieczne dla Ciebie .On może odejść od Ciebie a Ty i tak jego przyjmiesz z powrotem ,może Cię zdradzić a i tak jemu wybaczysz ,ma Cię na tacy ,a faceci lubią "gonić za króliczkiem " Odpuść sobie na jakiś czas i zobacz co on zrobi ,nie uganiaj się za facetem ,nie przepraszaj za jego błędy ,postaw się kiedy trzeba ,ogarnij się bo masz problem ze sobą.Takim sposobem postępowania jak dotychczas to żaden mężczyzna nie wytrzyma i ucieknie,powodzenia.
To nie do końca było tak. On twierdził, że jest zachwycony,kiedy coś dla niego robiłam bo nigdy wcześniej tego nie miał i zawsze mówił, że go to bardzo cieszy i jest mega mega szczęśliwy bo czuje się najlepszym facetem na świecie.To nie jest tak, że ja go zamęczałam wyznaniami, byliśmy razem półtora roku i to wszystko rozkładało się w czasie, ja uważam, że raz na miesiąc można zrobić dla Drugiej Połówki coś wyjątkowego... I on też tak uważał, ale do czasu. Bo potem zaczęło się psuć dosłownie wszystko, tak z dnia na dzień przestało mu się podobać w mojej osobie dosłownie wszystko i zaczęły się te moim zdaniem chore sytuacje. A z tym, że źle robię, że staram się za dwoje to fakt, sama nauczyłam go tego, że może wszystko bo i tak wybaczę. Tylko niestety czasu nie cofnę, robiłam to bo miałam nadzieję, że się zmieni, że on również zacznie się starać, że zacznie ze mną rozmawiać, kiedy coś mu nie będzie pasowało... Bo nie potrafił tego robić niestety. Zawsze jak coś było nie tak jedynym dla niego wyjściem było rozstanie. A teraz już wiem, że dla niego to, że dawałam mu szansę nie świadczy o tym , jak bardzo go kocham, tylko o tym, że można mną pomiatać. Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi i pomoc ![]()
Bardzo przypomina mi to mój związek. Ja też byłem tą naprawde zaangażowaną stroną. Poczułaś się kochana i teraz tego łakniesz,
ale po Twojej odpowiedzi widzę, że zaczynasz przeglądać na oczy.
Dasz rade. Jeśli chcesz możesz zajrzeć do wątku o kobietach kochających za bardzo. Zapoznasz się tam z historią wielu poświęceń, tak naprawde tylko siebie samych...
Pozdrawiam i życzę wytrwałości
Nie da się kochać za dwoje...Powodzenia
ZAGUBIONA 33 - teraz już to wiem
W sumie to wiedziałam to już wcześniej, tłumaczyłam mu też nie raz, że sama tego związku nie utrzymam ale dla niego odpowiedzią na wszystko było "jak się nie podoba to do widzenia". Każdą moją uwagę a wcale dużo ich nie było traktował jako atak na siebie a ja po prostu chciałam żeby żyło się nam lepiej. Kiedy on mi coś wytykał starałam się to zmieniać natomiast moje uwagi były kwitowane zawsze tym tekstem...
11 2012-05-15 17:26:54 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-05-15 17:27:11)
ZAGUBIONA 33 - teraz już to wiem
W sumie to wiedziałam to już wcześniej, tłumaczyłam mu też nie raz, że sama tego związku nie utrzymam ale dla niego odpowiedzią na wszystko było "jak się nie podoba to do widzenia". Każdą moją uwagę a wcale dużo ich nie było traktował jako atak na siebie a ja po prostu chciałam żeby żyło się nam lepiej. Kiedy on mi coś wytykał starałam się to zmieniać natomiast moje uwagi były kwitowane zawsze tym tekstem...
To jest właśnie wygoda; Zamiast coś razem tworzyć, najlepiej tak uciąć. Niech się stara druga osoba- Skąd ja to znam..
Dasz rade Semper. Już to widzę. Koleś nie zasługuje na Ciebie.
ale typ!
fakt, Ty bez winy też nie jesteś. NIE WOLNO aż tak się poświęcać dla faceta.
dobrze, że chociaż rozumiesz i widzisz swoje błędy ![]()
Owszem, teraz już wiem ![]()
Były mnie dziś odwiedził. Z typowym dla siebie podejściem luzackim pt "mam wszystko w nosie" powiedział, że to koniec, że mu się znudziła moja osoba i dał delikatnie do zrozumienia, że za jakiś czas znajdzie inną , z którą będzie mu dobrze.
Czuję jak w środku się rozpadam na samą myśl o tym ;..(
Byłas za dobra dla niego. Starałas sie a on tego nawet nie doceniał! i to był juz pierwszy powod abys ty z nim zerwała. zlewał cie ogromnie mocno. nie miał szacunku do ciebie.
Uwierz mi ze on nie jest wart Ciebie. jestes swietna dziewczyna która potrafi ogromnie mocno kochac. ktora wie co to miłośc i jak o nia pielegnowac, ale nie mozesz zawsze byc ta uległa do zgody, nie mozesz pozwolic aby facet czuł władze nad toba.
jedynie co teraz mozesz zrobic to nie odzywac sie do niego i nawet jak bedzie chciał spotkac sie odmowic spotkanie. bo jak mu zalezy to kto jak kto ale on pwinien wiedziec jak okazac miłośc, jak starac sie o dziewczyne ktora sie kocha (ty mu to pokazałas)
15 2012-05-16 23:13:59 Ostatnio edytowany przez brazen (2012-05-16 23:14:23)
Kiedyś sama to przerabiałam. Jak mawiał mój ex miał przypływy i odpływy. Nie możesz się na to godzić bo z czasem będzie jeszcze gorzej. Jak się sama nie będziesz szanować to nikt Cię nie będzie szanował. Powodzenia ![]()
kurcze jacy niektórzy faceci to palanci..... masakra mieć obok siebie kobiete wierna, kochającą , lojalna, szczerą, pogodna, taką co zawsze Ci pomoże zawze przy tobie jest to jeszcze malo. Szuka szczęścia którego tak naprawde już nigdy nie znajdzie bo już mial swoją szanse która zmarnował. A mam do Ciebie pytanie jak nie chcesz to nie odpowiadaj. Czy twój chłopak pali marichuane?
kurcze jacy niektórzy faceci to palanci..... masakra mieć obok siebie kobiete wierna, kochającą , lojalna, szczerą, pogodna, taką co zawsze Ci pomoże zawze przy tobie jest to jeszcze malo. Szuka szczęścia którego tak naprawde już nigdy nie znajdzie bo już mial swoją szanse która zmarnował. A mam do Ciebie pytanie jak nie chcesz to nie odpowiadaj. Czy twój chłopak pali marichuane?
Nie, na szczęście nie ![]()
Bo zazwyczaj zachowuja sie tak niestabilnie emocjonalnie ludzie ktorzy maja wszystkie komurki wypalone. Z dnia nadzien bedzie coraz lepiej z toba. Teraz sama zrob sobie takie pudeleczko i napisz 100powodow dlaczego nie zasluguje on na ciebie. W chwilach slabosci otwieraj karteczki.