Typowa historyjka. Pisałam miesiąc z facetem, rok starszym ode mnie. Poznaliśmy się na S. - popularnej randkowej stronce Zaintrygował mnie, z wyglądu mój ideał (wysoki, wysportowany brunet, coś a la Enrique Iglesias). Zwariowałam na jego punkcie, pisaliśmy codziennie, czasami rozmowy przez telefon, wysyłaliśmy sobie zdjęcia. On na co dzień mieszka za granicą, ale przyjechał tu na Święta. Spotkaliśmy się, później zaproponował mi wyjazd na wycieczkę, pojechaliśmy na tydzień, ja się zakochałam po uszy, a on mnie potraktował jak zabawkę. Próbowałam z nim potem rozmawiać na gg, ale tylko tyle osiągnęłam że mnie naobrażał (np tekstami że ja już jestem stara, on sobie młodszej woli poszukać).
Jest mi bardzo ciężko. Po powrocie z tej wycieczki się pochorowałam, teraz niby już Ok, ale bardzo się psychicznie męczę. Jak można być takim podłym jak on? Wcale nie czuję się stara - jestem zadbana, wysportowana. Zresztą, on jest w moim wieku, więc o co chodzi.
On ma bardzo narcystyczną osobowość, myśli tylko o sobie, cały czas domaga się pochwał i komplementów, ale drugą osobą to pomiata. Najgorsze jest to że ja się tak strasznie zadurzyłam. Jak to ogarnąć i sobie przetłumaczyć żeby tak nie cierpieć. Pomocy.