Mój problem dotyczy relacji z rodziną męża,on chce z nimi utrzymywać kontakty ,ja nie widzę sensu nie bronię mu jeździć do nich ,ale mam wrażenie,że matka chyba nie życzy sobie odwiedzin,albo dostosowała się do syna z którym mieszka,opiszę sytuację w skrócie ,proszę o odpowiedź.Sytuacja się zmieniła odkąd teściowie przepisali gospodarkę (sprzęt) , z zabudowaniami ,w zamian za wcześniejszą rentę,mąż nie został poinformowany przez rodziców i brata jedynie siostra została zaproszona na rozmowę. Dopóki żył teść było jako tako,problemy zaczęły się stopniowo z upływem czasu sprawy spadkowe ponieważ teść miał konto w banku i traktor na siebie, konto zostało wyczyszczone przez szwagra a traktor wisi w powietrzu mąż podpisał dokument ,że należy mu się część należąca do masy spadkowej,ale szwagier uważa ,że wszystko jemu się należy nie uznaje czegoś takiego jak spłata w zaistniałej sytuacji nie odzywamy się.Mimo wszystko jeździmy do teściowej , ponieważ nie jest to blisko nie wiem jak mam to odebrać serwuje nam w ramach obiadu nóżki w galarecie po raz kolejny ,gdy dziecko odmówiło zaproponowała obiad nie wiem jak mam się zachować w obecnej sytuacji czy przyjeżdżać z własnym prowiantem czy zaprzestać jeździć,nie chcę robić przykrości mężowi on chce tam jeździć ,ale tylko z nami. Mam swój honor i nie zależy mi na takich relacjach rodzinnych, uważam ,że mąż został przez nich odtrącony.. pomocy
Podobne tematy
Dzolanda już troszkę minęło od chwili założenia przez Ciebie tego wątku,ale mimo to napiszę.
Ja też nie mam różowych relacji z rodziną męża-ale nauczyłam się jednego -wszelkie sprawy,niesnaski jakie dzieją się w jego rodzinie ,które i jego dotykają to już nie moja rzecz(mimo,że nawet często uważam,że jest niesprawiedliwie traktowany).Przestałam się wtrącać czy tłumaczyć coś mężowi odkąd wyszłam na złą chcąc załagodzić jakieś nieporozumienie.Mąż ma pomroczność jasną jedynie gdy chodzi o jego bliskich-zero obiektywizmu.
Wychodzę z założenia,że kontakt z rodziną powinno się utrzymywać-nie bronie tego mężowi,ale też nie pozwalam by mnie zmuszał do zbyt częstych kontaktów skoro nieciekawie mnie tam traktowano.Nie mamy jeszcze dzieci więc w chwili obecnej jest łatwiej wypracować taki układ.
Skoro mężowi nie przeszkadza opisana przez Ciebie sytuacja-to dla spokoju nie zabieraj w niej głosu,bo możesz wyjść jedynie na materialistkę,na osobę buntującą itp mimo,że miałabys najszlachetniejsze nawet pobudki.
Gdy relacje nie są ok ,nie warto podejmować się polemiki-wszyscy się pokłócą,poprzepraszają ,a Ty wyjdziesz na tę ''złą''.
Pozostaje kwestia Twoich wyjazdów z mężem do teściowej-nie wiem co Ci doradzić,macie dziecko-tutaj powinien podpowiedzieć ktoś, kto ma podobną sytuację,ew ma jakiś sensowny na to pomysł,może szczera rozmowa z mężem?Podejrzewam,że nie raz musiałabyś podjąć ten temat-ale czasem warto zainwestować w cierpliwość.
Życzę powodzenia i wierzę,że uda Ci się wypracować dogodny dla Was sposób na tę sytuację.
hmm jest takie myslenie(bledne), ze ten kto zostaje z tesciami na gospodarce wszystko dziedziczy, a ten kto w miescie nie ma nic.
u nas wlasnie tak zrobili.