Witajcie,
sama już nie wiem co mam robić, chodzi o relacje mojego chłopaka (staż: 5 lat, właściwie to jesteśmy zaręczeni) z jego rodzeństwem, a raczej może chodzi o to, jak te relacje wpływają na nasz związek...
Mój facet jest bardzo blisko związany ze swoimi starszymi siostrami, z których jedna już jest mężatką i mieszka w innym mieście, ale niezbyt daleko. (Dodam tylko, że mam z nimi dobry kontakt, lubimy się.)
Przyjeżdża co każdy weekend z mężem. Ja z moim facetem widujemy się raptem raz w tygodniu, bo taką mamy pracę, że jak wracamy do domu, to już nie ma możliwości spotkania. Oprócz tego jednego dnia zostają jeszcze weekendy, no ale tu jest największy problem.
Otóż, siostra mojego faceta podobno dzwoni do niego (wiem to od niego) i pyta, czy on coś akurat robi w weekend, bo ona chce przyjechać. Mój facet - dajmy na to "P" zawsze mówi, że nic nie robi, mimo tego że oboje mamy np. na sobotę jakieś plany. Chodzi o to, że zmienia nasze plany, bez pytania mnie o zdanie zawsze jak ona chce przyjechać. Rozumiem, że tęsknią za sobą, ale ona przyjeżdża co weekend!
Rozmawiałam już z nim o tym wielokrotnie, on zawsze mówi, że ja tego nie zrozumiem, bo jestem jedynaczką. Ale ja to doskonale rozumiem, tylko sytuacja byłaby zgoła inna, gdybyśmy widywali się częściej, spędzali ze sobą więcej czasu, wtedy ja nie miałabym żadnych obiekcji co do spędzania czasu z jego rodziną w każdą sobotę. Kiedy go zapytałam, czy on nie tęskni za mną, za intymnością i czułością, czy nie uważa, że spotykamy się za rzadko i te soboty (nawet chociaż jedna w miesiącu) byłyby dla nas ważne, on stwierdza, że tęskni, ale nie może odmówić siostrze.
Sytuacja wygląda tak, że ja czuję się jak zupełnie niepotrzebna mu osoba, chociaż on chce się ze mną ożenić i planujemy wspólne zamieszkanie. Tylko ja nie chcę być ciągle na ostatnim miejscu, chce żeby liczył się z moim zdaniem, żebym nie była wiecznie na 3 miejscu, zaraz po jego siostrach. Mówiłam mu już o tym, on zaprzecza i mówi, że jestem przecież na pierwszym miejscu, jednak zawsze wychodzi tak, że on układa wszystko pod plany przyjazdu jego siostry, NIGDY NIE PYTAJĄC MNIE O ZDANIE.
Teraz zbliża się majówka. Siostra przyjeżdżała przez cały kwiecień co weekend i w ten weekend też przyjedzie. Umówiłam się z P., żebyśmy pojechali na wycieczkę rowerową w czwartek poprzedzający majówkę, bo mamy akurat wtedy wolne, na co on oczywiście się zgodził, ale strasznie się boję tego, że w ostatniej chwili ona zadzwoni, powie że przyjedzie i z naszych planów wyszły nici. Nie chce mi się nawet teraz z nim o tym rozmawiać, bo na bank się pokłócimy, on powie, że się czepiam jak zwykle.
Co mam zrobić, jeśli się okaże, że jak zwykle zamiast jechać on będzie chciał siedzieć z siostrą i jej mężem. Co mam zrobić jeśli zmieni plany?
Proszę, poradźcie mi co mam zrobić, proszę!