Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Jestem z chłopakiem już pewien czas, jednak on nigdy nie poznał moich rodziców, bo odkąd się wyprowadziłam z domu praktycznie nie mam z nimi kontaktu. Nigdy nie miałam wsparcia w rodzicach czy w dalszej rodzinie. Teraz są święta, a ja wczoraj wigilie spędziłam sama w wynajmowanym mieszkaniu. Powiedziałam o tym swojemu chłopakowi wczoraj koło południa i myślałam, ze przyjedzie do mnie choć na chwilkę bym nie była sama w tym dniu, a on jednak tego nie uczynił. Wygarnęłam mu to wczoraj wieczorem, ze się nie domyślił jak bardzo mi smutno w tym dniu, przepraszał i powiedział, ze nie chciał poruszać tematu świat, bo zawsze jak tylko pytał o moja rodzine to ja reagowałam płaczem.

Dziś kolejny dzień, a on ma w planach spędzić cały dzień na objazdach po całej rodzinie.... tez nie ma jak do mnie przyjechać, bo całe czas ma jeździć w odwiedziny z bratem i rodzicami.
Fakt, ze rok temu zapraszał mnie do siebie, ale ja nie chciałam, wiec może dlatego w tym roku już tego tematu nie poruszył. I fakt drugi, ze rzadko jest w domu rodzinnym, wiec rozumiem, ze chce spędzić ten czas z rodziną, gdy akurat każdy się zjechał, ale mi tak przykro.

Mimo, ze go mam czuje się strasznie samotna...stara się ze mną pisać na ile to jest możliwe, ale jednak to nie to samo. Mam wrażenie przez to, ze jemu nie zależy na tym związku aż tak bardzo. Ze rodzina jest dużo ważniejsza ode mnie.

Przesadzam? Przez to, ze nigdy nie miałam takiej rodzinnej atmosfery jak on chyba nie potrafię tego zrozumieć. Jestem zła, ze woli jeździć po wszystkich kuzynkach i ciotkach, a mi nie poświęci godziny.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

A rozmawiałaś z nim na temat spędzenia tegorocznych świąt razem czy nie poruszaliscie tego tematu? Z drugiej strony to rozumiem Twojego chłopaka i jeżeli poruszając temat świąt ty wybuchasz placzem  i odmowiłaś mu wyjazdu do jego rodzicow na zeszloroczne święta to pomyślał że to jest dla Ciebie trudny temat i porostu nie chciał tego znowu poruszać  ale mogliście coś ustalić przed świętami i wtedy nie byłoby niejasności

3

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Przez to, że nie czułaś się kochana przez rodziców i wystarczająco dobra dla nich, masz teraz deficyty czułości, troski, opieki. Jesteś kobietą kochającą za bardzo i niestety, ale jest to toksyczne. Dopóki nie przepracujesz swoich traum i nie pokochasz szczerze samej siebie, to nikt Ci tego uczucia nie da, zawsze będzie dla Ciebie niewystarczające i będziesz się uwieszać na każdym kolejnym facecie, ale żaden tego nie wytrzyma na dłuższą metę. Partner ma być Twoim mężczyzną, partnerem, ma być dodatkiem do Twojego życia, które musisz umieć stworzyć sobie sama. W sensie kochać siebie, mieć swoje pasje, umieć zająć się sobą i spędzać czas w samotności. Nie możesz oczekiwać od partnera, że będzie Twoim tatusiem, mamusią, bratem/siostrą i terapeutą w jednym. On nie jest winien temu, że masz problemy z samą sobą. Bo niestety masz. I dopóki nie znajdziesz na to sposobu i nie staniesz się emocjonalnie NIEZALEŻNĄ od nikogo jednostką, to zdrowej relacji nie stworzysz, będziesz jak bluszcz i kazdy facet po kolei będzie się przy Tobie dusił, bo będziesz wymagać od niego niemożliwego, zapełnienia Twojej emocjonalnej pustki. A tylko Ty jesteś w stanie to zrobić i musisz się z tym uporać sama lub z pomocą terapeuty.

4

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Kiepsko się zachował, święta z rodziną są ważne ale zostawienie partnerki samej w taki dzień to najgorsze co można zrobić.. ja próbował bym na jego miejscu wszelkimi sposobami wyciągnąć Cię do siebie do domu, a jeżeli by się to nie udało to pół dnia spędził bym z rodziną a drugie pół dnia ze swoją dziewczyną.  Dla mnie sytuacja ciężka do zrozumienia i nigdy bym się tak nie zachował, co innego jak byś była z koleżanką czy innymi znajomymi.

5

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Jesteście razem jakiś czas, ale nie precyzujesz ile.
Ja w życiu nie wzięłabym na święta do rodziny swojego partnera przed ślubem. Święta są dla rodziny. To czas spędzony z rodziną i gdyby mi facet smęcił nad głową i jojczył, że wolę rodzinę, to zastanowiłabym się poważnie czy taki związek ma sens i czy ja chcę być z męczybułą.

6

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Czyli według Ciebie normalna osoba powinna się w takiej sytuacji zająć sobą i nie wypominać swojemu partnerowi, ze nie przyjechał? Nie rozumiem trochę tego, bo nie uważam się za bluszcza... nie złoszczę o to, ze jest teraz u rodziny tylko siedzę i oglądam filmy i nawet staram się nie pisać z nim cały dzień by nie musiał wiecznie patrzeć w telefon. Potrafię się zajmować swoim życiem tylko po prostu nie rozumiem jak mógł mnie zostawić samą w święta. Rok temu spędzał pół dnia u rodziny, a w nocy przyjeżdżał do mnie. Teraz pewnie pije alkohol i dlatego tez nie przyjedzie, a ja nie mam niestety prawka by pojechać do niego. Jest mi po prostu przykro, ale daje mu wolną rękę i nie zasypuje go smsami, ze tęsknie i jak on może się teraz bawić.

marta929292 napisał/a:

Przez to, że nie czułaś się kochana przez rodziców i wystarczająco dobra dla nich, masz teraz deficyty czułości, troski, opieki. Jesteś kobietą kochającą za bardzo i niestety, ale jest to toksyczne. Dopóki nie przepracujesz swoich traum i nie pokochasz szczerze samej siebie, to nikt Ci tego uczucia nie da, zawsze będzie dla Ciebie niewystarczające i będziesz się uwieszać na każdym kolejnym facecie, ale żaden tego nie wytrzyma na dłuższą metę. Partner ma być Twoim mężczyzną, partnerem, ma być dodatkiem do Twojego życia, które musisz umieć stworzyć sobie sama. W sensie kochać siebie, mieć swoje pasje, umieć zająć się sobą i spędzać czas w samotności. Nie możesz oczekiwać od partnera, że będzie Twoim tatusiem, mamusią, bratem/siostrą i terapeutą w jednym. On nie jest winien temu, że masz problemy z samą sobą. Bo niestety masz. I dopóki nie znajdziesz na to sposobu i nie staniesz się emocjonalnie NIEZALEŻNĄ od nikogo jednostką, to zdrowej relacji nie stworzysz, będziesz jak bluszcz i kazdy facet po kolei będzie się przy Tobie dusił, bo będziesz wymagać od niego niemożliwego, zapełnienia Twojej emocjonalnej pustki. A tylko Ty jesteś w stanie to zrobić i musisz się z tym uporać sama lub z pomocą terapeuty.

7

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Naprawdę nie wzięłabyś swojego faceta do rodziny na święta przed ślubem? Dziwie się, bo 90% moich znajomych nie będących w narzeczeństwie czy małżeństwie spędza święta razem o czym świadczą wspólne zdjęcia przy wigilijnym stole i choince.
Jesteśmy razem 3 lata.

Lady Loka napisał/a:

Jesteście razem jakiś czas, ale nie precyzujesz ile.
Ja w życiu nie wzięłabym na święta do rodziny swojego partnera przed ślubem. Święta są dla rodziny. To czas spędzony z rodziną i gdyby mi facet smęcił nad głową i jojczył, że wolę rodzinę, to zastanowiłabym się poważnie czy taki związek ma sens i czy ja chcę być z męczybułą.

8 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2019-12-25 17:21:36)

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Generalnie, póki ludzie są jeszcze parą to nie widzę powodu, dla którego miąłbym zapraszać kogoś do swojego domu rodzinnego. Akurat Boże Narodzenie i Wigilia jest na tyle rodzinnym świętem, że rzeczywiście RODZINA staje się najważniejsza. Co innego jakieś odwiedziny w innych okresach roku. Mimo to chłopak Ci to zaproponował w zeszłym orku - odmówiłaś z wiadomych powodów, zatem nie miał podstaw oczekiwać, że będzie inaczej, chyba że mu to wyraźnie zakomunikujesz. Bo domyślanie się czyichś intencji, zamiast szczerej rozmowy nie jest dobrym pomysłem na komunikację między ludźmi. Ja na samo słowo "domyślać się", jeśli mówimy o jakimkolwiek porozumieniu między dwojgiem BLISKICH osób, dostaję białej gorączki.
Nie możesz wyciagnać absurdalnych wniosków na podstawie faktu, że w Święta zazwyczaj ludzie spędzają czas z najbliższymi, czyli w tym wypadku z rodziną. Muissz nauczyć się, że partner ma być uzupełnieniem Ciebie i Twojego życia a nie jego podstawą. Kązdy jest osobnym bytem i trzeb amieć swoje życie i swoje zajęcia, poza związkiem. Jeśli w przyszłości partner będzie chciał coś samemu zrobić czy gdzieś wyjechać, to mu zabronisz, bo będziesz czuła się na tyle samotna, że nie będziesz w stanie sobie zoorganizwać czasu i zającia? Czy ludzie już zwczyajnie nie potrafią funkcjonować i być szczęsliwym bez ciągłej obecności kogoś u boku?
Nie mając swoich emocji odpowiednio przepracowanych będziesz każdego potencjalnego partnera powoli osaczać, aż ucieknie gdzie pieprz rośnie.

9

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Rozumiem cię i domyślam jak się czujesz, ale to nie on popełnił błąd tylko ty.
Rok temu cię zapraszał- odmówiłaś, sam nie porusza tego tematu z obawy, że sprawi ci przykrość. Ty nie komunikujesz mu swoich potrzeb ale wyżywasz na nim z powodu swojej sytuacji- coś tu nie gra. Tak nie dochodzi się do porozumienia.
Święta nie pojawiają się nagle, mieliście masę czasu żeby o tym pogadać, ustalić coś wspólnie i podjąć decyzję i ten temat powinien wyjść od ciebie. Nie wyszedł, więc nie oczekuj od niego, że wejdzie ci do głowy, dozna oświecenia i "uratuje", to tak nie działa.

10

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

To, że oglądasz filmy i nie piszesz do niego teraz, nie oznacza, że nie masz do niego pretensji. Zresztą awanturę pełną żali już mu zrobiłaś wcześniej, włącznie z histerycznym płaczem. A prawda jest taka, że gdyby nie Twój ból z dzieciństwa i to, że "nie masz swojej rodziny", to nie stanowiłoby to dla Ciebie żadnego problemu, bo Ty byś pojechała do swojej, on do swojej, i ten czas by Ci szybko zleciał i byś go miło spędziła, może byś nawet widziała plusy tej sytuacji, że możesz się spotkać sam na sam z bliskimi, z którymi dawno się nie widziałaś. Przez to że masz problemy ze sobą, obwiniasz partnera za to, że Cię nie zabrał. Bo obie wiemy, że gdyby przyjechał na godzinę, to i tak byłoby to za mało. Zresztą kilka postów dalej już sama wylałaś konkretne pretensje, że Cię jednak nie zabrał i powinien to zrobić. Otóż nie musiał, bo Ty jeszcze jego rodziną nie jesteś i Twoje żale nie mają uzasadnienia. Nieważne czy jesteście razem 3 lata czy 10, liczy się to jak wygląda sam związek i jaki jest w nim poziom zaangażowania. Z postu wnioskuję, że chyba nawet nie mieszkacie jeszcze razem, więc trudno tu mówić o poważnym związku. Wygogluj sobie termin "kobieta kochająca za bardzo", często na ten syndrom cierpią kobiety, które nie zaznały miłości w domu rodzinnym i przez to patologiczne szukają ciągłych zapewnień od faceta, że są kochane, że są najważniejsze i że facet rzuci dla nich wszystko, bo mają swój kaprys i są takie nieszczęśliwe, że partner powinien zrozumieć i się dla nich poświęcać, by je uleczyć. W głębi ducha sama wiesz, że to w tym jest problem, bo już na starcie wspomniałaś o problemach rodzinnych i WŁAŚNIE TYM TŁUMACZYŁAŚ SWOJE POSTĘPOWANIE I SWOJE OCZEKIWANIA. Ty nie masz rodziny, więc partner powinien "w pewnym stopniu" zrezygnować ze swojej, by okazać Ci w ten sposób dowód miłości, że jesteś ważniejsza. Już Ci się włączyła rywalizacja i chęć bycia zawsze i wszędzie na piedestale, inaczej od razu musi to świadczyć, że partnerowi nie zależy na Tobie, bo się nie poświęcił. A to nie byłby żaden dowód miłości, to byłoby chore, gdyby dla jakiejś tam laski odrzucił rodzinę w te najważniejsze dni i wypiął się na ich potrzeby. I powiem więcej - to Twoje uczucie nie jest zdrowe, bo gdy się kogoś kocha szczerze i prawdziwie, to nie ma w tym interesowności i cieszy się szczęściem tej drugiej osoby, a nie próbuje się wchodzić z butami w czyjeś życie rodzinne i nie rozkazuje się wybierać, kto jest ważniejszy, bo to jest chore. Jego rodzice i cała rodzina to nie jest druga kobieta, z którą powinnaś walczyć o jego względy. Powinniście grać do jednej bramki, powinnaś chcieć stać się kiedyś częścią tej rodziny, a Ty się tak pogardliwie odnosisz w stosunku do nich i z taką wyższością, że to są "jakieś tam ciotki". Zazdrość, zaborczość i jad z tego płynie, bo czujesz się gorsza i mniej ważna od nich, mimo że ta rywalizacja jest śmieszna i sama ją sobie stworzyłaś w swojej głowie.

11

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...
agejt napisał/a:

Naprawdę nie wzięłabyś swojego faceta do rodziny na święta przed ślubem? Dziwie się, bo 90% moich znajomych nie będących w narzeczeństwie czy małżeństwie spędza święta razem o czym świadczą wspólne zdjęcia przy wigilijnym stole i choince.
Jesteśmy razem 3 lata.

Lady Loka napisał/a:

Jesteście razem jakiś czas, ale nie precyzujesz ile.
Ja w życiu nie wzięłabym na święta do rodziny swojego partnera przed ślubem. Święta są dla rodziny. To czas spędzony z rodziną i gdyby mi facet smęcił nad głową i jojczył, że wolę rodzinę, to zastanowiłabym się poważnie czy taki związek ma sens i czy ja chcę być z męczybułą.

Nie wzięłabym. Faceta można zmienić, a rodzina jest jedna. Mam znajomą, która na każde święta przyprowadza nowego faceta i za każdym razem przekonana, że to ten jedyny. Mnie by było głupio wprowadzać kogoś z zewnątrz w tak ścisłe grono rodziny, jakie jest na święta. U mnie to nie są 4 osoby tylko 14 i jest to tylko najbliższa rodzina.

Proponował Ci w zeszłym roku, nie chciałaś. Na każdą wzmiankę o rodzinie płaczesz. Jesteś dorosła, jak masz problem to idź do terapeuty i go rozwiąż i daj facetowi żyć. On ma prawo do tego, żeby w święta odwiedzić swoją rodzinę, a Ty nie masz prawa mu o to robić wyrzutów. Może pora na jakieś pogodzenie się ze swoimi?

12

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Agejt, a ja się nie dziwię twojemu poczuciu żalu za wczorajszą godzinkę, której zabrakło, o ile oczywiście jego przyjazd nie stanowiłby dla niego większego problemu.
Czy uzgadnialiście przed świętami ich organizację; jak daleko mieszka i czy taka przejażdżka nie byłaby problemowa; dlaczego nie zaprosił ciebie w tym roku i dlaczego nie skorzystałaś z zaproszenia w poprzednim roku.
Więc tak naprawdę nie wiem, czy twoje pretensje są uzasadnione. Jeśli zapraszał ciebie rok temu, a ty nie chciałaś pojechać, to raczej wtedy nie było tak, że byłaś dla niego nieważna albo mniej ważna od rodziny. Pytanie, dlaczego w tym roku cię nie zaprosił - nie poruszaliście tego tematu, a może dotkliwie odczuwa twoje przewrażliwienie na swiąteczne tematy lub na jego rodzinę, itd.
Na razie odpuść, odpocznij od esemesów i rozmów, wyjaśnicie sobie po świętach. A teraz postaraj się dobrze bawić sama z sobą i nie myśleć o nim.

13

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Mnie się wydaje że problemem nie są święta tylko to co napisałaś trochę niżej czyli mam jego ale czuję się samotna. Otóż czujesz się samotna z jednego powodu - nie masz siebie samej. Człowiek samotny to nie ten który nie ma znajomych tylko ten który nie ma siebie samego. Także najlepiej by było gdybyś zaczęła wypełniać swoje życie sama, polubiła siebie i zaczęła eliminować samotność w taki sposób. Inaczej będziesz zawsze oczekiwać od innych żeby byli dla Ciebie niańką, rodzicem, przyjacielem i zapewniali Ci wszystkie Twoje potrzeby a nikt nie chce być w takim związku i długo nie wytrzyma.

14

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Napiszę tak.
1. W zeszłym roku odmówiłaś.
2. W tym roku myślałaś, że się domyśli.

Więc tak - ludzie to wróżki, nie czytają w myślach. O swoich oczekiwaniach powinnaś mówić otwarcie i wprost. Wtedy unikniesz rozczarowań.
Ponieważ w zeszłym roku odmówiłaś spędzenia Świąt z jego rodziną, w tym roku miał pełne prawo myśleć, że nie jesteś zainteresowana.

15

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Ta absurdalna roszczeniowa postawa, zawarta właśnie w słowach "domyśl się" wynika chyba z zupełnie błędnego mniemania, że skoro rok wcześniej zapytał, to teraz też to zrobi. Za to jakoś nie widzi się tego oczywistego faktu, że właśnie wtedy Autorka odmówiła, z ważnych dla niej powodów i teraz gość jest przekonany, że sądzi podobnie. Sprawę rozwiązałaby krótka rozmowa i pytanie pt: " Nie miałbyś nic przeciwko, żebym z Tobą i Twoją rodziną spędziła te Święta?"
Autorko czy to takie trudne otwarcie komunikować swoje potrzeby? Człowiek ma dar mowy, jako jedyny ze wszystkich gatunków na tej planecie i póki co to nim wyrażamy swoje odczucia i emocje, porozumiewamy się z innymi, nie zaś przy pomocy telepatii.

16

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...
Lacrymossa55 napisał/a:

(...) nie masz siebie samej. Człowiek samotny to nie ten który nie ma znajomych tylko ten który nie ma siebie samego. (...)

O samotności nic dodać, nic ująć.


Jak dużo problemów by nie powstało, gdyby ludzie rozmawiali ze sobą, gdyby informowali o swych potrzebach/uczuciach/planach, gdyby pytali innych o ich aktualną opinię zamiast liczenia na domyślanie się, wyciągania wniosków ze zdarzeń mających miejsce dawno temu.



Dawno temu Sobiesław Zasada dał kierowcom, także potencjalnym, radę: "Jedź wyraźnie." To uniwersalna rada, także do stosowania w kontaktach międzyludzkich.

17

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Wystarczyło porozmawiać z partnerem. Skoro rok temu odmówiłaś, to widocznie uznał, że w tym roku też nie pojedziesz do niego. Nie rozumiem dlaczego nie chciałaś. Ja spędzałam już przed ślubem święta z partnerem u jednej z rodzin lub obu, nie widzę w tym nic dziwnego. Partner zazwyczaj jest bliższą osobą, niż ciotka widziana raz do roku.

18

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Z cyklu "zachowuję się irracjonalnie, nielogicznie, nic nie mówię partnerowi i robię piekło, że się nie domyślił" odcinek 574477

19

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

W Twoich postach pojawia się sporo sprzeczności - z jednej strony twierdzisz, że rozumiesz, że skoro rzadko bywa w domu rodzinnym, to świąteczny czas chce spędzić z rodziną, a już kilka wersów niżej, że chyba jednak nie, bo nigdy nie miałaś takiej rodzinnej atmosfery. W jednym poście wyraźnie wskazujesz, że jesteś na chłopaka zła, a potem robiąc zasłonę dymną usiłujesz pokazać coś innego. Moim zdaniem sama się w tym gubisz.

Owszem, poczucie samotności w tak szczególnym czasie bywa dotkliwe, ale masz nauczkę, że jeśli czegoś oczekujesz, to zamiast po fakcie robić awantury, trzeba to wcześniej zakomunikować, oczywiście dając drugiej stronie prawo do odmowy. Teraz wbijasz chłopaka w poczucie winy, on z kolei przeprasza, choć można przyjąć, że niespecjalnie ma za co (nie wszyscy wykazują się wystarczająco rozbudowaną inteligencją emocjonalną) i cała sytuacja wydaje się być chora.

20

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Myślę, że chłopak wykazał się inteligencją emocjonalną i inteligencją w ogóle. Miał świadomość tego, że okres świąteczny to bardzo drażliwy temat.

Mając już odrobine doświadczenia w tej kwestii zrobi to co w tej sytuacji, czyli zachowania autorki, najlepsze. Nie miał żadnej gwarancji, że jak zaproponuje jej spędzenie świat z jego rodziną to ta nie rzuci się na niego z pretensjami i awantura, że mógł się domyślić, że nie spędza świat że swoją rodziną to tym bardziej z nim obca nie chce. Po autorce już z tego tematu widać, że jest niestabilna emocjonalnie i można się spodziewać pretensji i awantury o wszystko. Zagrał najbezpieczniej

21 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2019-12-28 07:06:15)

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Miałam to samo, w zwykły fizyczny dzien do mnie przyjezdzal ale w swieta juz go nie bylo. Po każdych z nich miał długo przesrane, np potrafilam go unikac 2 tygodnie. Najbardziej bolalo mnie, ze jezdzi po wujkach i ciotkach na jakichs wioskach gdzie kazdy stamtad ucieka a on jezdzi. Nie szanowalam tych ludzi, bylam strasznie zazdrosna o to ze woli "tourne" do cioti Józi niz spotkania ze mną. Woził dodatkowo siostrę i mamę, ja zostawałam w domu. Zazwyczaj jako mlodzi w swieta chodzilismy na swiateczne dyskoteki, nie zapomne pierwszej którą opuscilam bo on pojechal na głęboką wieś do jakiegos ciotecznego wujka.
Musisz sobie znalezc zastepne zajęcie, nie wolno sie tak wieszac na chłopaku, moze wyjazdy po ciotkach nie są ciekawe dla nas, ale dla ludzi w srednim wieku są sensem zycia. Moja tesciowa tez myslala ze maz nic innego nie bedzie robil, tylko odpalał samochód i jezdzil po ciotkach. Ze nie bedzie nic innego robic,tylko wozic ich po rynkach i bazarach, od kapusty do ziemniaków, od truskawek az po grzyby. Wies zyje sezonami. Niestety. No i mial z nimi zostac w domu, a tu bach wyprowadzil sie. Dlatego mnie tak nie lubią. To byl dla mnie straszny świat. Pochodzil z wioski- raczej lasu, gdzie nikt nie mial zębów, a nawet szkoly podstawowej. Wszyscy faceci z nudy tam pili, a kobiety mialy za rozrywkę plotki i zlosliwosc. Zwlaszcza ostrzyc pazury na takiej mlodej jak ja.  Jak ja się balam, ze on tam bedzie chcial zostać. Staropolskim obyczajem zaszlam w ciaze i sie stamtad wyniósł. To byl jedyny facet z ktorym dluzej bylam, wiec moze troche zdesperowna bylam jak jakas stara panna, ze to ostatnia szansa na rodzine a mi ktos chce ja zniweczyc, bo ja na TAMTA WIES bym nie poszla.
a ty wiesz ze to moze o wodke chodzi? Dodatkowo pewnie pija, a on ich wozi i nie pije wiec maja kierowcę. Nie bierz do siebie tak spotkań z ciotkami, jeszcze sie nim ucieszysz. Zaplanuj Wielkanoc tak, abys nie musiala katowac i siebie i jego dantejskimi scenami. Pomysl tez nad zajeciem sama, moze warto w te swieta jechac do muzeum chocby 30km od domu,dzien zleci a ty nie bedziesz sie meczyla. A moze cos ciekawego sie stanie?

22

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...
ja86 napisał/a:

Myślę, że chłopak wykazał się inteligencją emocjonalną i inteligencją w ogóle. Miał świadomość tego, że okres świąteczny to bardzo drażliwy temat.

Mając już odrobine doświadczenia w tej kwestii zrobi to co w tej sytuacji, czyli zachowania autorki, najlepsze. Nie miał żadnej gwarancji, że jak zaproponuje jej spędzenie świat z jego rodziną to ta nie rzuci się na niego z pretensjami i awantura, że mógł się domyślić, że nie spędza świat że swoją rodziną to tym bardziej z nim obca nie chce. Po autorce już z tego tematu widać, że jest niestabilna emocjonalnie i można się spodziewać pretensji i awantury o wszystko. Zagrał najbezpieczniej

Niezaproszenie lubej na święta jest wyznacznikiem inteligencji emocjonalnej?
O ile dla niej drażliwym tematem jest jej własna rodzina, a nie jego i nie dostałby za to talerzem, to zaprosić w tym roku by mógł ponownie. A co dziewczyna zrobiłaby z tym, to inna sprawa. W każdym razie nie straciłby przez to korony.

23 Ostatnio edytowany przez ja86 (2019-12-28 22:32:38)

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Przypomnę może to co wiemy.
Autorka na każdą wzmiankę o rodzinie płacze

W zeszłym roku nie chciała jechać do jego rodziny na święta, nie wiemy jak zareagowała i jak mu odmówiła, możemy się domyślać po jej zachowaniu, że niezbyt fajnie dla samego chłopaka

Nie wiemy w ogóle czy chciała go w zeszle święta widzieć, nie wspomina o tym a patrząc po jej zachowaniu z pewnością by to wygarnęła, zapewne więc nie chciała
,
Nie powiedziała mu, że jest jej smutno w tym dniu, zadziałała na zasadzie "domysł się"najdebilniejszej i najmniej inteligentnej emocjonalnie zasadzie

Jej chłopak rzadko widuje rodzinę, w zasadzie tylko na święta,

Miał juz plany, nie tworzy się ich z dnia na dzień,

Tak, autor nie miał ŻADNYCH znaków aby spodziewać się, że autorka chcialaby z nim być w te dni. W żaden sposób nie mógł się tego domyślić.


Odbije piłeczkę, spadłaby korona z głowy autorce gdyby poruszyła ten temat ? Święta nagle wypadły? Mogła mu cokolwiek wspomnieć że byłoby miło gdyby mogła z nim pojechać.

Marakują czy autorka straciłaby koronę ?


A tak w skrócie, reagowanie ignorowaniem na proby postępowania "domysł się" świadczy o dojrzałości emocjonalnej faceta. Nigdy nie powinien postępować w tej sytuacji inaczej. Swoimi dziecinnymi gierkami grajcie między sobą.

24 Ostatnio edytowany przez marakujka (2019-12-29 00:07:04)

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...
ja86 napisał/a:

Autorka na każdą wzmiankę o rodzinie płacze.

Tak, autor nie miał ŻADNYCH znaków aby spodziewać się, że autorka chcialaby z nim być w te dni. W żaden sposób nie mógł się tego domyślić.
Odbije piłeczkę, spadłaby korona z głowy autorce gdyby poruszyła ten temat ? Święta nagle wypadły? Mogła mu cokolwiek wspomnieć że byłoby miło gdyby mogła z nim pojechać.
Marakują czy autorka straciłaby koronę ?

Na wzmiankę o swojej rodzinie, ewentualnie o czasie świąt jako takim.
Nie wiadomo jak na wzmiankę o jego rodzinie.

Znaki jednak były: rok temu on do niej przyjeżdżał. Gdyby wtedy nie chciała spędzić z nim świąt, to spędzaliby je całkiem osobno, tak jak w tym roku Wigilię.
Chłopak, o ile rok temu nie dostał po łbie za zaproszenie do siebie na święta, to uważam, że mógł, a nawet powinien zaproponować też w tym roku to samo. Bez związku z postawą samej autorki. Chyba że nie chciał teraz spędzać z nią świąt, to wtedy oczywiście nie musiał zapraszać. smile

25

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

A w którym miejscu masz informację o tym, że do niej w zeszłym roku przyjeżdżał? Rozmawiamy o tym co nam autorka przekazała a nie o fantazjach.

To w końcu postawa autorki jest istotą tną czy też nie ? Jest ust tnę czy dostał po obie za zaproszenie czy nie ?

I czekam na odpowiedź. Czy autorce spadłaby korona gdyby sama poruszyła ten temat ?

26

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...
ja86 napisał/a:

A w którym miejscu masz informację o tym, że do niej w zeszłym roku przyjeżdżał? Rozmawiamy o tym co nam autorka przekazała a nie o fantazjach.

Pytanie co prawda nie było do mnie, ale pozwolę sobie na wtrącenie, bo to zdanie chyba jednak przeoczyłeś wink:

agejt napisał/a:

Rok temu spędzał pół dnia u rodziny, a w nocy przyjeżdżał do mnie.

27

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

No tu racja ta noc mnie troszkę zmyliła.

28

Odp: Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...
ja86 napisał/a:

A w którym miejscu masz informację o tym, że do niej w zeszłym roku przyjeżdżał? Rozmawiamy o tym co nam autorka przekazała a nie o fantazjach.

To w końcu postawa autorki jest istotą tną czy też nie ? Jest ust tnę czy dostał po obie za zaproszenie czy nie ?

I czekam na odpowiedź. Czy autorce spadłaby korona gdyby sama poruszyła ten temat ?

Zamiast czekać na odpowiedź lepiej przejrzyj sobie wątek, to znajdziesz.
Postawa autorki czyli postawa "domyśl się".
A drugie zdanie drugiego akapitu - nie rozumieć co do mnie piszesz.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Spędzam święta sama, bo on jeździ w odwiedziny po ciotkach...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024