Jako nastolatka spotkalam kogos jeden raz na imprezie i tak mocno sie zauroczylam, ze dlugo nie moglam zapomniec. Ale bylam niesmiala, nie umialam zdobyc sie na odwage by go poznac... Poza tym nie wierzylam, ze moze sie udac. Minelo ponad 10 lat, od tamtej pory widzialam go moze raz czy dwa, tak gdzies z daleka na ulicy. Dzis jego slub, a ja zastanawiam sie co by bylo gdybym wtedy sprobowala nawiazac z nim kontakt... czy mogloby sie udac... byc moze teraz bylabym w siodmym mniebie w jego ramionach szczesliwa, jak pewnie jego obecna już zona... A teraz on jest z inna i sa juz malzenstwem. Juz nigdy nie bede mogla z nim byc, co w sumie bylo do przewidzenia skoro sprawa toczyla sie tak jak sie toczyla... Zeby nie bylo za latwo, mam faceta i naprawde mi z nim dobrze i nawet planujemy coś powazniejszego(jestesmy razem prawie 3 lata). Jednak z nim nigdy nie mialam tak silnego zauroczenia jak z tamtym, nigdy nie czulam tak silnego przyciagania jak do tamtego, raz spotkanego i nawet nie wiem jaki naprawde jest.. A mimo to nie daje mi to spokoju... że moze jest taki fajny jak mi sie wydaje, ze moze najepiej pasowalby do mnie i moze z nim bylabym najszeczsliwsza. Meczy mnie to od kilku dni juz. Uczucie do mojego faceta jakby sie troche zawiesilo na czas obecnych wspomnien tamtego.
Powiedzcie proszę jak to wygląda z boku to co ja tutaj wypisuje i co radzilibyscie mi w mojej sytuacji? Męcze sie z tym wszystkim
Podobne tematy
Żyjesz wyobrażeniem i emocjami sprzed lat. To wspomnienie pielęgnujesz w sobie zupełnie irracjonalnie i jestem pewien, że to chwilowe poruszenie. Nie męcz się z tym, kochaj swojego faceta i dbaj aby Wam się układało a tamtemu sprzed lat jedynie życz wszystkiego dobrego na nowej drodze ![]()
Z boku wygląda to tak że kochasz tamtego. A że nie możesz z nim być jedynym wyjściem ze sytuacji jest zapomnieć. Ale wiem że zapomnieć jest trudno. Ale nie masz innego wyjścia.
Dziękuję za odpowiedzi:)
Wiecie, jest mi trudno, bo czuję się jakbym zdradzala swojego męzczyznę, który jest dla mnie taki wspanialy. W dodatku zdradzała go z wyobrazeniami o kims i obawami, ze tamten moglby mnie bardziej pociagac, pasowac do mnie. Najlepiej byłoby sobie dopuscic, dac spokój temu, bo to juz nieaktualne, a poza tym calkiem mozliwe, ze ja sobie tylko tak przeryusowuje wspanialosc tamtego... Ale jakos nie potrafie tak.. Nie mam wladzy nad tymi emocjami. Mam nadzieje, ze to chwilowe, ze pozniej mi przejdzie.. trzymajcie kciuki