Witam wszystkich. Otorz moja historia jest bardzooo dluga dlatego zminimalizuje ja do minimum. Dlugo zastanawialam sie czy to opisac. Pisalam i usuwalam i tak wkolko.
Jestem ze swoim chlopakiem przez5lat. Miedzy nami bywalo roznie czasem klutnie a czasem raj. Pomiedzy nami nigdy nie doszlo do rekoczynu tak jak w niektorych zwiazkach. Moj partnet popala marichuane,jest szalenczo zakochany w swoim.samochodzie. No i chyba najgorsze bo do reszty przywyklam jest chorobliwie zazdrosny powiedzialabym ze meczaco. Wiele razy z nim rozmawialam o tym ze ja potrzebuje stabilizacji ale on wymysla jakies glupie terminy. Twierdzi ze bardzo mnie kocha najbardziej na swiecie. Ale..... Od pewnego czasu kiedy zaczol psuc mi sie samochod znalazlam mechanika ktory chyba mnie zauroczyl. Ja jego z tego co widac tez. A moze poprostu potrzebuje z kims pogadac. On jest zawsze wtedy kiedy go potrzebuje. Nigdy nie zdradse swojego mezczyzny bo dla mnie to upokazajace. Ale boje sie ze zostanie mi to wmowione. Prosze o moze jakas porade. Dziekuje
Temat: refleksja??
Podobne tematy
Odp: refleksja??
Proszę, abyś kontynuowała któryś ze swoich poprzednich wątków, np. ten: http://www.netkobiety.pl/t19405.html