Witam wszystkie Forumowiczki,
na wstępie muszę się przyznać bez bicia, że jestem mężczyzną
a dlatego postanowiłem napisać na Waszym forum, bo uważam, że tylko kobiety mogą zrozumieć i coś poradzić w mojej sytuacji.
przedstawię się, mam na imię Grzegorz, jestem z Łodzi, mieszkam aktualnie w Pabianicach, mam 26 lat i mam mały problem ![]()
Opiszę pokrótce sytuację:
Już ładnych pare miesięcy temu, a może i dwa-trzy lata temu interesowałem się siostrą mojego znajomego. Z jego siostrą (młodsza ode mnie kilka lat) znam się bardziej z widzenia, ale niejednokrotnie "razem" byliśmy na imprezce czy sylwestrze. Oczywiście ja byłem zaproszony do znajomego, ona do swojego brata, stąd się praktycznie znaliżmy.
Od około miesiąca postanowiłem, że nawiąże z nią bliższy kontakt. Z dwóch powodów, zawsze byłem nią zainteresowany (nigdy tego nie wyrażałem), po drugie została ona sama.
Oczywiścia sama, to za dużo powiedziana. Jej chłopak kilka miesięcy temu trafił do więzienia w Łodzi. Ona pozostała praktycznie sama bez znajomych.
Na początku zrobiło mi się jej żał, jej problemu, trudu przez jaki musi przechodzić (sprawa trwa) i tak dalej. Nawiązałem zatem kontakt.
Wszystko praktycznie rozwija się dobrze. Spotykaliśmy się codziennie, czy co drugi dzień. Oczywiście ja przy jakiejś rozmowie powiedziałem, że nie mam "złych" intencji, bo wiem, że jest ona zajęta. Oczywiście w myślach mając coś innego.
Nie o to mi jednak chodzi.
Chodzi mi o jej postępowanie ze mną. Chętnie spędza ze mną czas (raczej są to jedynie wieczorne spotkania "w plenerze"), rozmowy o wszystkim, czy o jej sytuacji (chłopaku), wypady za miasto samochodem, także na ładnych kilka godzin, kilkaset kilometrów...
Oczywiście ona zadeklarowała mi, że kocha swojego chłopaka, że będzie na niego czekać, ale czemu chętnie utrzymuje ze mną kontakty? Kontakt, który ja sam zainicjowałem?
Czy szuka rozrywki? Pocieszenia? Wsparcia? Czy chce mieć jakąś (np. materialną) korzyść ze mnie? Czy jednak to coś więcej? Pogubiła się, jest niezdecydowana? Jej uczucia są stałe, ale gdy pojawiają się huśtawki nastroju myśli o czymś innym?
Od siebie dodam, że pomimo "rad" jej znajomych, że nie jest ona dobrym wyborem dla mnie, ja jednak polubiłem ją, uważam te "rady" za bzdury, nie doświadczyłem (jeszcze?) tych złych rzeczy. Od polubienia nawet przeszło to w małe zauroczenie, w ciągłe myślenie...
Jak Wy, drogie Panie myślałybyście w takiej sytuacji? Co możecie mi doradzić? Jak z nią porozmawiać, pomóc jej? Co ewentualnie mogę zrobić? Do czego mogę się posunąć?