w lipcy 2012 koncze 20 lat...moj chlopak w maju 21....Moja historia jest dosc dluga, ale zamieszkalismy razem kiedy ja mialam niespelna 17 a on niespelna 18.(życie )
Od tamtej pory pracujemy, mamy dom, samochod, zachcianki,-staramy sie aby mialo to miejsce i nogi
We wrzesniu mija nam 4 lata razem (znalismy sie 2,5 l przed byciem w zwiazku) Niby jestesmy silne zwiazanii emocjonalnie, kochamy sie i nawet uslyszalam z 2-3 raz od chlopaka-chcialbym, zebys byla kiedys moja zona .....i TYLE...na tym sie konczy....wogle nie czuje, zeby on dazyl do tego wszytskiego..do narzeczenstwa...ślubu.....Przykro mi bo czuje sie prrzez to niedowartosciowana...czy to cale moje poswiecenie dla niego ma sens ? przeciez pracuje, zajmuje sie domem, ucze sie, staram sie ladnie wygladac.....to takie wspaniale uczucie, gdy facet od czasu do czasu sam wspomni o planach na przyszlosc..dazy do tego..rozmawialam o tym z nim ... ale rozmowa nie byla do konca satysfakcjonujaca dla mnie ......
Podobne tematy
Może dlatego że młodzi jesteście jeszcze .Ja mam 23 lata mój partner 28 jesteśmy prawie 2 lata razem i chyba nawet nie chcę myśleć o ślubie ,coś wspomniał jakiś czas temu że chciałby ze mną być na zawsze i tyle...jak jest kryzys to chyba w to wszystko zaraz wątpi ;/ również chciałabym żeby mówił chodz czasem że chcę ze mną spędzić życie ,no ale niestety...
Moze masz racje...ale jestes mimo wszystko szczesliwa ? z tym czy bez tego ? moze faktycznie jestem za mloda i staram sie zbyt powaznie myslec i postepowac....Wiekszosc dziewczyn to romantyczki....juz sie przekonalam, ze w zyciu nie zawsze jest tak jak sobie wymarzylysmy....
No tak, kobiety to romantyczki
Wszystkie chciałybyśmy pewnie, żeby mężczyźni na każdym kroku nas adorowali, zapewniali o bezgranicznej i wiecznej miłości, chęci zestarzenia się z nami. No ale nie ma tak lekko
Mój partner też nie mówi o ślubie choć zapewnia, że chce bym kiedyś została jego żoną ( rzadko, bo rzadko ale jednak...). Chwilami myślę, że w naszym związku nic się nie zmieni i do końca życia będę tylko jego dziewczyną.... A przecież jak większość z nas marzę o białej sukni.... Myślę, że nam tak na prawdę nie tak bardzo zależy na ślubie samym w sobie, bo on przecież w żaden sposób nie wpływa na siłę naszych uczuć, nie zmienia naszego życia, stosunków z partnerem ale zależy nam na tej całej otoczce. Chcemy chociaż przez jeden dzień w życiu poczuć się najważniejszymi na świecie. Zależy nam na symbolach tj. obrączki, które sprawiają, że czujemy się związane z partnerem niewidzialną nicią i dają (mimo wszystko fałszywe) przekonanie, że partner rzeczywiście będzie z nami do końca życia, że nie odejdzie...
Myślę, że na wszystko przyjdzie odpowiedni czas.... ![]()
5 2012-04-09 12:16:52 Ostatnio edytowany przez EmiLka99 (2012-04-09 12:19:53)
Każda z nas chcę być dla ukochanego najważniejszą kobietą.Nie dziwie się autorce wątku że już o tym myśli,osiągnęli wszystko ,są już trochę czasu razem więc chyba czas na zrobienie kroku.Ja marzę o chwili gdy mój mi się oświadczy to będzie zapewnienie że na prawdę mnie kocha,nie ma wątpliwości co do mnie i traktuję mnie poważnie,teraz tego nie wiem...nic nie mówi wręcz obawia się tego tematu chyba, a ja nie chcę "chodzić za rączkę" latami ,chciałabym za dwa lata wziąć ślub założyć rodzinę ,ale to tylko takie moje ciche pragnienie .Może na razie nie czas jeszcze na takie poważne deklarację ,ale jak w ciągu tych dwóch lat dalej będzie unikał rozmów i deklaracji będzie trzeba się chyba pożegnać ;/ To nie pewność w facetach powoduje takie sytuację ,nic innego.Ile razy jest tak że mężczyzna niby nie gotowy ,że jeszcze czas i inne tego typu wymówki,związek tak stoi w miejscu latami i się rozstają pary bo właśnie jedna ze stron "nie była gotowa" a co się okazuje ? wchodzi zaraz w następny związek pół roku i proszę żona u boku i dziecko w drodze,pełnia szczęścia ,ja tak to widzę ,myślę że większość przypadków to takie typy mężczyzn ,są w związku z wygody ,bo jest dobrze im ale żeby coś więcej to nie ma mowy.
Wiesz... Ja mam 31 lat,5-cio letniego synka i faceta z którym miałam wziąc ślub ale właśnie wtedy zaszłam w ciążę i przełożylismy ślub.Nie chciałam z brzuszkiem bawic się na własnym weselu. I tak do tej pory.Planujemy ale jeszcze pewnie trochę to potrwa.Ale teraz chcę to zrobic nie dla całej tej otoczki(jak kiedyś)...Chcę po prostu byc jego Żoną,miec jego nazwisko i po prostu jakoś tak to przypieczętowac.Dla niego bardzo ważne jest że przysięgnie mi przed Bogiem.Ale nie potrzebuję wesela i tego wszystkiego... A kiedy byłam w Twoim wieku (10lat temu)miałam chłopaka z którym byłam 6 lat i też wydawało mi się że muszę z nim wziąc ślub...Ale związek sie rozpadł(bardzo cierpiałam) ale potem wyjechałam za granicę,poznałam wielu wspaniałych ludzi,wyszalałam się za wszystkie czasy i poznałam ojca swojego dziecka. Tyle się wydarzyło od tamtej pory i nie żałuję niczego.Warto było! Wydaje mi się że masz jeszcze czas na ''zabawę'' w dom. Ciesz się życiem póki możesz! Bo często tak bywa że ludzie się nie wyszaleją,szybko biorą ślub a potem zdrady,rozwody i tragedie.Jesteś jeszcze taka młodziutka! Baw się! Uwierz mi że wiem co mówię...Ja wtedy też myślałam że chcę miec już dziecko,ślub itd. Ale teraz widzę że byłam głupiutka myśląc w ten sposób...Potem możesz żałowac że nie zasmakowałaś życia....
Dziekuje Wszytskim za odpowiedzi
Czuje sie z tym lepiej ....Czasami mialam wrazenie, ze to moje jakies urojenia...przez, ktore nie powinnam sie wsciekac....Widze, ze nie jestem z tym sama ....Chcialabym sobie przetlumaczyc, ze teraz nie jest mi to wogle potrzebne...Chcialabym nauczyc sie skupiac na innych sprawach....moze jakas przyjemnosc dla siebie...albo zrobie prawojazdy ....
Twoja historia przypomina moją do złudzenia. Tyle, że Wy jesteście razem 4 lata a ja z moim chłopakiem 3 miesiące. Mam 19 lat, jestem bardzo stała w uczuciach, nie zakochuję się ot tak. A jednak z moim chłopakiem tak się dopasowaliśmy, że oboje sobie odpowiadamy a ja zakochałam się na zabój. Więc dziewczyny tak jak mówicie każda z nas pragnie tej całej otoczki. Zaręczyn a potem ślubu. My mimo, że znamy się tak krótko to planujemy już przyszłość. On dość często wspomina a zaręczynach, że już wie kiedy się oświadczy tylko mi nie powie żeby to była dla mnie niespodzianka. Zawsze jak coś mu opowiadam to napomina a małżeństwie. Mówi rzeczy w stylu: będę mieć piękną/dobrą żonę, ciężko pracuję, bo jak są pieniądze to coraz bliżej wesele itp. Wiem, że mnie kocha, ale czasami mimo naszego bardzo krótkiego czasu nie mogę doczekać się tego wszystkiego. Tyle, że dla mnie ślub czy chociażby zaręczyny nie są otoczką samą w sobie. Tu chodzi o zwykłą deklaracje od strony męźczyzny. Wiadome jest, że łatwiej jest odejść od dziewczyny, z którą nic nas nie łączy (w sensie ślubu czy chociażby zaręczyn) niż od żony czy od narzeczonej. To jest już deklaracje jakieś zobowiązanie. Zapewnienie o miłości. Bo ja wychodzę z założenia, że liczą się czyny a nie słowa. Pewnie, że jeżeli facet nie jest aż tak zaangażowany odkłada to w nieskończoność. I nawet mimo tego co mój chłopak mówi i robi to czasami mam takie momenty, że się zastanawiam czy faktycznie ja mam być dla niego dziewczyną na poważnie czy tylko na zaliczenie. Dla mnie jest chore jeżeli para chodzi, że sobą więcej niż 6 lat. A mam znajomych co chodzą 11 lat. To jest przesada. Dla mnie oni to jak stare małżeństwo a nie są ze soba nawet zaręczeni. Czasami zastanawiam się dlaczego dziewczyny na to idą. Jeżeli facet się nie wysuwa, porozmawiać z nim, przycisnąć go, albo w lewo albo w prawo. Bądźmy szczere każda z nas pragnie męza, dzieci, mieć po prostu rodzinę, to jak najbardziej naturalne i wiecie co dla mnie to jest piękne jak ludzie się kochają i tacy szczęśliwi idą do ołtarza a potem wspólnie wychowują dzieci. Ja też tego pragnę, chociaż wiem co powiecie, że jestem jeszcze mlodziutka, że mamy krótki staż. Ja rozumiem takie komentarze, ale ja jestem go tak pewna, wiem, że spotkałam na swojej drodze właściwego czlowieka. Więc nie dziwię się Tobie, ale pomyślmy logicznie skoro mówi o przyszłości, że chce abyś była jego żoną to faktycznie tak jest, bo mimo wszystko faceci nie umieją tak kręcić, kłamać, są raczej prawdomówni. z nimi nie ma co domyslać się drugiego dna, skoro tak mówią to tak jest. Jestem pewna, że niedługo będziesz już narzeczoną a za jakiś czas żoną. I tego Ci jak najszczerzej życzę kochana. ![]()