Jestem tutaj pierwszy raz .....przeczytałam bardzo wiele wątków i postanowiłam się z Wami podzielić swoim ( może to mi przyniesie chodź chwilową poprawę). Mam 35 lat i jedno 8 letnie dziecko jestem mężatką od 11 lat. I po 11 latach życia mój świat się totalnie zawalił.
Zacznę od początku....
Gdy poznałam męża myślałam że to najlepszy człowiek na świecie zrezygnowałam dla niego z wyjazdu za granicę. Pobraliśmy się przeżyliśmy po drodze wiele złego i dobrego przede wszystkim śmierć córeczki. Myślałam że skoro przeszliśmy to damy radę ze wszystkim. Po roku urodziło nam się drugie dziecko syn... i wtedy postanowiliśmy że on pracuje ja zostaje w domu z dzieckiem po pierwsze po tamtej tragedii nie chcieliśmy żeby syn był w żłobku. Wtedy się zaczęło pranie, gotowanie, sprzątanie itp. On pracował ja zajmowałam się domem i chyba byliśmy szczęśliwi. Gdy syn miał 8 miesięcy mój mąż nie wrócił na dwa dni do domu...później wrócił skruszony wyznał że zdradził ale prosi o wybaczenie itp. Wybaczyłam na początku było ciężko ale jakoś zapomniałam i sobie żyliśmy ale od jakiś 3 lat mąż przestał w ogóle cokolwiek robić w domu bo zmęczony itp. Ale najgorsze zaczęło się rok temu. Poznał w pracy dziewczynę młodszą od niego o 10 lat on ma teraz 36 ona 26 i zaznaczę że ona ma 3 dzieci. I wdał się w romans który wykryłam poprzez chowanie telefon itp spraw. w Listopadzie przysięgał że zakończył że błaga o szanse dałam jestem tutaj sama bez żadnego wsparcia bez pracy....ale intuicja mi podpowiadał że coś jest nie tak. Dwa tygodnie temu nakryłam go jak z nią rozmawia i wybuchł kłótnia...nie wrócił tamtego dnia w ogóle do domu, następnego dnia oświadczył mi że jestem tylko matką jego dziecka nie mam żadnych praw a wręcz moim obowiązkiem jest danie mu zgody na kontynuowanie legalnego romansu............i teraz wraca do domu prześpi się w dzień wykąpie i prawie na każdą noc idzie do niej .....ostatnio ze 3 noce spędził w domu bo syn zaczął płakać prosić ale tylko dlatego został......świat mi się zawalił nie mam dokąd odejść bo powiedział że się nie wyprowadzi bo to też jego dom... nie mam środków żeby żyć sama.......czuje się taki zerem poniżonym zerem nic nie wartym człowiekiem już nawet nie mam siły płakać a on stwierdził że teraz tak będzie żył a mną się nie przejmuję. Najgorsze jest to że ja go kocham i gdyby nie syn to chyba bym skończyła ze sobą .....nie wiem jak mam dalej żyć jak się z tym pogodzić....po prostu nie widzę dla siebie żadnej przyszłości. Ciągle zadaje sobie pytanie dlaczego....a najgorsze jest to że jej córka i mój syn chodzą do jednej klasy i muszę ja codziennie widywać. Powiedziała mi że z pełną świadomością weszła w moje życie.............nie wiem czy mam na tyle siły żeby to wszystko unieść bo to tak boli każdego dnia przeżywam ten horror na nowo ....jak widzę jak on wychodzi do niej a ja stoję w oknie i patrze na jej okna bo ona mieszka w bloku za moim i nasze oknie wychodzą na jej blok a jej na mój..przepraszam że to trochę chaotyczne ale ciężko mi z tym .....może ktoś zna radę jak żyć jak stać się obojętną bo ja sama nie daje rady....
Podobne tematy
Witam
Moim zdaniem Twój mąż to kompletny idiota za przeproszeniem, jak on może Cię tak traktować?? przede wszystkim musisz z nim szczerze porozmawiać jak się z tym czujesz i dać mu wyraźnie do zrozumienia że Cię krzywdzi jak to nie poskutkuje to nie ma sensu żyć a zarazem męczyć się z takim człowiekiem bo on Ci zabiera radość życia.
Rozmawiałam już z nim kilka razy i teraz oświadczył że nie zakończy tego romansu bo mu się tak podoba a ja jak chcę to mogę sobie iść .....tylko gdzie?
Monia uważam że szkoda twojego czasu na niego, wiem że boli ale przestań sama sie katować i pozwalać na to. Jak to jest z waszym mieszkaniem na kogo jest zapisane bądź wynajęte? Pracujesz? Ztego co wyczytałam nie, siedzisz w domu wiec musisz zrobić to dla siebie i poszukaj pracy nawet przez kolezanke , sąsiadke poza tym masz chwile wolną poslec męża porób zdjecia z ta babą co się widuje w sądzie jak znalazł rozwód z jego winy nie możesz pozwalać zeby cię tak traktowali masz może kogoś bliskiego z rodziny poszukaj pomocy. Wiem że to jest trudne ale on do ciebie nie wróci a jeżeli tak to na chwile bo zaraz znajdzie kolejną zastanów się nad tym
Hmm a nie masz jakieś rodziny?? musisz mu udowodnić że nie jesteś od niego zależna bo on wyraźnie nie ma chęci na poprawę Waszej sytuacji.... Wiem że to jest ciężkie tym bardziej że jest dziecko ale on nie ma prawa Cię tak traktować
Mieszkanie w sumie jest moje ale on jest zameldowany i dobrowolnie się nie wyprowadzi... a co do pracy to zawsze był problem bo nasz syn bardzo często choruje i to są długie przerwy nie dalej jak pół miesiąca temu był miesiąc w domu ..( niestety jest astmatykiem i alergikiem dosłownie na wszystko)..jeszcze żeby się wyprowadził to jakoś musiałabym zacząć zyć ale dopóki on tu jest będzie ciężko a co do dowodów zdrady to udało mi zdobyć nagranie jak mówi o tym że będzie kontynuował legalny romans a czy to wystarczy???
Nie mam tutaj nikogo jestem sama tylko z synem kiedyś miałam jego a dziś nawet nie mam się za bardzo komu wydawać a jak poszłam do jego rodziców to mi teść doradził żebym schowała dumę do kieszeni i przeczekała aż się wyszaleje a teściowa dała mu jeszcze drugi telefon żeby na bilingu nic nie wychodziło.....mam takiego doła że chyba w nim utonę.........
Przestań przejmować się mężem a zajmij sobą. Najważniejsze co teraz musisz zrobić to znaleźć pracę. Nieważne jaka. Ty musisz mieć pracę i starać się być niezależna. Wieź co jest. Nawet za małe pieniądze za które się nie utrzymasz. Rozpoczniesz jedną pracę, jeżeli nie będzie ci odpowiadała, to szukasz następnej. W tej chwili jesteś od męża zależna. Jeżeli znajdziesz pracę to jego podejście do Ciebie się zmieni.
prosze cie,mniej troche godnosci wlasnej i odpusc go sobie,jak mozesz pozwalac sie tak traktowac,przeciez to ostatni dran i dupek,pomyslalas tez co twoj synek przezywa,skoro prosil ojca o pozostanie na noc w domu to cos z tego rozumie,po co dajesz satysfakcje glupiej pindzie,ktora z twojego upokorzenia i bolu czerpie przyjemnosc i czuje sie lepsza bo przeciez taki ,,macho,, ja wybral,daj temu swojemu mezusiowi kopa,porob zdjecia,masz nagranie,ponagrywaj jeszcze,napewno sa swiadkowie,nie lodz sie,ze to sie ukrylo,sasiedzi wszystko widza,przeciez mieszkacie obok siebie,podaj o rozwod z orzekaniem o winie i zarzadaj alimentow na siebie i dziecko ,zobaczymy jak dlugo potrwa ta wielka,,milosc,, do kochanicy,wiem ze cie ta sytuacja przytlacza i ten bol ktory az rozrywa wnetrznosci ale uwiez ze to mija,nie dzisiaj ,nie jutro,zalobe trzeba przezyc,ale zawalcz o siebie i synka,o spokojne zycie bez upokorzen i zdrad,bo tak jak teraz zyjesz dlugo sie nie da,zmarnujesz siebie,jak juz zaczniesz dzialac ,poczujesz sie lepiej,pewniej a i praca nawet tylko na 1/2 etatu sie znajdzie,tylko na litosc boska nie wystawaj juz wiecej w tym oknie i nie uprawiaj samobiczowania wpatrujac sie w okna tej dz....i i wyobrazajac sobie co oni tam robia,wez sie w garsc i do dziela,powodzenia
10 2012-04-06 00:32:24 Ostatnio edytowany przez Inkes (2012-04-06 00:39:09)
Skoro mieszkanie należy do Ciebie jak najbardziej możesz go sama wymeldować. A jeśli by stawiał opór to policja potrafi się tym zająć, jak można kogoś potraktować tak jak on Ciebie, bierz rozwód, wywal go ze swojego życia, w sądzie ustal godziny spotykania sie z dzieckiem i żyj! Synek często choruje, ale chyba możesz liczyc na pomoc bliskich? Wiem,że to się tak łatwo mowi, ale wierz mi z doświadczenia wiem,że nie ma czego żałować i oglądać się za siebie. Jeśli sie zdecydujesz to mogę Ci powiedzieć: Bedzie lepiej!!
p.s- doczytałam dopiero że nie masz nikogo bliskiego w pobliżu. Jeśli chodzi o teściów, naprawdę na nich nie licz to nie są rodzice, taka teściowa to zawsze bedzie swojego synusia broniła, takie one już są. Nie wszystkie oczywiście,ale prawda jest przykra. Zacznij żyć na swój rachunek, ciesz się tym że zawsze masz kogoś bliskiego koło siebie
- swojego synka ![]()
Nie mam tutaj nikogo jestem sama tylko z synem kiedyś miałam jego a dziś nawet nie mam się za bardzo komu wydawać a jak poszłam do jego rodziców to mi teść doradził żebym schowała dumę do kieszeni i przeczekała aż się wyszaleje a teściowa dała mu jeszcze drugi telefon żeby na bilingu nic nie wychodziło.....mam takiego doła że chyba w nim utonę.........
nie utoniesz,z kazdego dola mozna wyjsc tylko trzeba chciec,tesciu niech sobie te rady schowa gleboko do d... , co to synus to nastolatek ktory jeszcze ma sieczke w glowie,to dorosly chlop ktory powinien myslec bo jest juz ojcem,a tesciowa sobie calkowicie odpusc bo to klasyczny przyklad glupiej i nieodpowiedzialnej kobiety,ktora chyba nie ma uczuc w stosunku do wlasnego wnuka skoro jeszcze pomaga synkowi ukrywac jawne lajdactwo,dzialaj monia,stan sie egoistka i mysl tylko o sobie i synku ,bo jak ty o siebie nie zadbasz to nikt tego za ciebie nie zrobi
Skoro mieszkanie należy do Ciebie jak najbardziej możesz go sama wymeldować.
nie pisz głupot, pliz.
Inkes napisał/a:Skoro mieszkanie należy do Ciebie jak najbardziej możesz go sama wymeldować.
nie pisz głupot, pliz.
Dla chcącego nic trudnego.
BOO napisał/a:Inkes napisał/a:Skoro mieszkanie należy do Ciebie jak najbardziej możesz go sama wymeldować.
nie pisz głupot, pliz.
Dla chcącego nic trudnego.
chęci lub ich brak nic tu nie pomogą.
widzę, że nie masz o tym pojęcia.
Monia, nie chcę podawać Tobie recept na rozwiązanie twoich problemów, ale szczerze mówiąc zastanawiam się, czy to nie prowokacja.
Po pierwsze-widzę, że piszesz sprawnie, poprawnie po polsku, więc intelektualnie sobie nieźle radzisz
po drugie masz dostęp do internetu, a tam od wyrzygania porad dotyczących małżeństwa, prawa do majątku wspólnego, rozwodu, orzekania o winie w rozwodach i tak dalej.
po trzecie -masz madrego ośmioletniego syna - a to świadczy, że głupia nie jesteś i umiałąś dziecko mądre wychować
więc masz WSZYSTKO - żeby dbać o siebie swoją godnośc potrzeby i rodzinę.
więc nie mów ale, nie tłumacz nam, żes biedna - mąz nie może ciebie i syna zostawić bez środkó do życia
wystąp o rozwód z orzeczeniem jego winy i alimenty na ciebie i dziecko
jesli nawet mieszkanie jest na ciebie,a zyjecie razem osiem lat, to i tak, jesli nie macie intercyzy, mieszkanie stanowi majątek wspólny i podlega podziałowi. chyba, że sąd uzna, że ze względu na konieczność zapewnienia opieki nad dzieckiem, to mieszkanie powinno zostać przy tobie.
jesli twój mąz ma firmę, jesli macie jakieś oszczedności, to masz prawo do połowy waszego wspólnego majątku
\to tak pokrótce.
więc jeśli nie bawisz się naszym kosztem i smiejesz, jakie to głupie baby i faceci dali się nabrac i pomagają.... to po proostu zacznij działać.
Monia_a Twój mąż to naprawdę nieodpowiedzialny człowiek... Nie wiem jak można komuś coś takiego zrobić?
Monia_a Twój mąż to naprawdę nieodpowiedzialny człowiek... Nie wiem jak można komuś coś takiego zrobić?
nop o mężu nie warto wspominać.. ale ty monia musisz wyjśc z poczucia bezsilności i bezradności..
bo to jest to JAK SIĘ CZUJESZ..
a nie obiektywna prawda, fakt i niemozność
możesz zrobic naprawde wiele
jesli nawet mieszkanie jest na ciebie,a zyjecie razem osiem lat, to i tak, jesli nie macie intercyzy, mieszkanie stanowi majątek wspólny i podlega podziałowi. chyba, że sąd uzna, że ze względu na konieczność zapewnienia opieki nad dzieckiem, to mieszkanie powinno zostać przy tobie.
Oj, nieprawda. Jeżeli mieszkanie stanowiło własność autorki przed zawarciem małżeństwa to w momencie ślubu stało się częścią jej majątku odrębnego, który nie podlega podziałowi po rozwodzie, bez względu na trwanie ustawowej wspólnoty majątkowej małżeńskiej. Nie jest tak w przypadku, jeśli małżonkowie drogą umowy majątkowej małżeńskiej (potocznie zwanej intercyzą) rozszerzyli wspólnotę majątkową małżeńską o swoje majątki odrębne lub jeśli autorka przekazałaby mężowi swoją nieruchomość tudzież udział w niej w drodze np. darowizny. Jeśli tak się nie stało mieszkanie stanowi wyłącznie jej własność. Ponadto jeśli zostało zakupione np. w trakcie trwania małżeństwa za jej pieniądze pochodzące z majątku odrębnego, to w drodze zasady surogacji, również stanowi tylko jej własność.
Jeśli jej mąż poczynił jakieś wydatki na to mieszkanie, mógłby się domagać tylko albo aż zwrotu nakładów na rzecz cudzą.
Z wymeldowaniem jest, to prawda, gorzej. Można wnosić do sądu o eksmisję lokatora utrudniającego znacznie wspólne zamieszkiwanie, nawet jeśli jest on członkiem rodziny, ale potrzeba mocnych dowodów. W trybie administracyjnym można wymeldować osobę ze swojej nieruchomości jeśli udowodni się, że osoba ta od co najmniej 3 miesięcy w lokalu nie przebywa.
Natomiast rady co do rozwodu z orzeczeniem o winie i alimentami są jak najbardziej słuszne. Zwłaszcza, że drogą zabezpieczenia powództwa autorka mogłaby otrzymywać te świadczenia również w trakcie trwania postępowania rozwodowego, które może potrwać. Jak widać, możliwości są, tylko korzystać.
o dziekuję krestji za sprostowanie. tu mnie zaskoczyłaś... myslałam, że podstawy kodeksu rodzinnego znam..
ta historia to niestety kolejny dowód na to, jak niektóre kobiety na przestrzeni lat w związku pozbawiają się szacunku do własnej osoby. Wybaczają zdrady, rezygnują z własnego rozwoju i niezależności finansowej..
Autorko- oszczędź synowi okropnych przeżyć i zrób wszystko, aby osiągnąć stabilizację życiową i finansową- oczywiście bez tego żałosnego faceta obok was. Rozwód z orzeczeniem o winie, alimenty na siebie i dziecko- póki nie znajdziesz jakiejś pracy- to pierwsze kroki jakie powinnaś poczynić. Nie dawaj się więcej tak upadlać.
I przestań sobie wmawiać, że nadal go kochasz. Im szybciej wyrzucisz go z serca, tym łatwiej będzie Ci racjonalnie działać.
Swoją drogą- zaznałaś od niego tyle bólu i nadal twierdzisz, że go kochasz? No.. siebie to na pewno nie kochasz i nie szanujesz skoro pozwalasz na to wszystko.
Bardzo mi Ciebie żal, nie wiem jak można być takim prostakiem (przepraszam za słowa) jakim jest Twój mąż. Moim zdaniem nigdy się nie podniesiesz, jeśli będziesz tylko stała w oknie i patrzyła za nim. Ja wiem, że jest Ci ciężko, ale musisz przestać o nim myśleć, niech idzie do niej, niech się z nią spotyka, w nosie to miej. Im bardziej będziesz mu pokazywała, że tęsknisz i, że Ci na nim zależy, tym bardziej on będzie Cię upokarzał. To jest tak podłe z jego strony co robi, że brak słów, żeby to opisać.Piszesz, że go kochasz, nie mam pojęcia skąd bierzesz do tego siły, ale ok, każdy ma inną definicję miłości. Nie chciałabym Cię dołować, ale widać, że on już zasmakował takiego życia i pasuje mu jak najbardziej, pan i władca powiedział i tak ma być. I jeszcze ta jego mamusia, która mu dała drugi telefon, no po prostu paranoja, uwolnij się od niego i zacznij normalnie żyć ze swoim dzieckiem.
Monia, nie wiem na co Ty czekasz. Chyba na to, że Twoje dziecko (kiedyś mężczyzna) wyrośnie w świadomości, że kobiecie można robić najpodlejsze rzeczy, a ona i tak ma w tym bagnie trwać. Zastanów się, czy nie dajesz mu takiej samej przepustki do okrucieństwa i prostactwa, jaką daje Twojemu pożal się Boże mężowi jego matka. Jego (Twojego syna) wzorzec relacji męsko-damskich już zaczął się kształtować. OK. widzi, że dałaś ojcu szansę, bo każdemu się ona należy, ale trwając w tym upadlającym spektaklu utrwalasz w dziecku świadomość, że kobieta to istota, której można narobić na głowę, a ona nadal będzie stała w oknie i wyglądała "kochanego tatusia". Jeśli nie zamierzasz zlitować się nad sobą i swoim poczuciem godności, to zrób to przynajmniej dla dziecka.
W kwestiach formalno-prawnych wszystko już zostało powiedziane. Dostałaś w pigułce bezpłatną poradę prawną. Tyle tylko, że jak się chce uciec, to nawet brak wiedzy i możliwości nie stoi na przeszkodzie, a jeśli chce się w tym bagienku pozostać, to nawet posiadanie pałacu i doktorat z prawa nie pomogą. Tak to jest jak się współuzależnienie nazywa miłością i za chińskiego Boga nie chce się z niego wyjść.
Ruszaj się, dziewczyno, bo "tatuś" zniszczy Was oboje. A teraz ma super wygodną sytuację. Wyczekująca w okienku, emocjonalnie ubezwłasnowolniona żoneczka z mieszkaniem, młoda dupa w sąsiednim bloku i szafa gra. To nic że po trupach. Cysorz to piękne życie.
Wiem ze łatwo się mówi. Ale musisz zacząć układać sobie życie bez niego. On Cię nie szanuje.i wiem co mówię bo miałam w życiu podobna sytuację. Jesteś silna kobieta i poradzisz sobie. A on?nawet nie potrafi się normalnie rozstać. Wygodnie mu żyć na dwa domy. Pamiętaj ze co nas nie zabije to nas wzmocni.
24 2012-04-06 22:15:17 Ostatnio edytowany przez Monia_a (2012-04-06 22:25:29)
Dziękuję wszystkim za Wasze wypowiedzi i w głębi serca wiem że macie racje ale najgorsze to zrobić pierwszy krok ale wczoraj po waszych wypowiedziach jak wrócił do domu bo znowu dziecko czekało i prosiło i jak syn zasnął mój mąż stwierdził że powinnam się cieszyć bo przecież wrócił coś we mnie pękło wyjęłam z ramki nasze zdjęcie ślubne porwałam je w drobne kawałeczki i dopiero się zaczęło że to moja wina że to ja rozbijam rodzinę itd więc mu powiedziałam że to nie ja tylko on i ja mam tego dość i w sumie po tym ubrał się i wyszedł do niej a ja byłam taka wściekła że w ogóle mnie to nie obchodziło. Dziś wrócił dosłownie na 2 godziny i znowu poszedł do niej przy czym oświadczył że będzie dopiero jutro popołudniu......na początku też czułam wściekłość i jakoś dzień zleciał ale teraz bardzo mi ciężko może dlatego że to przed świętami a ja siedzę sama w pustym domu...koszmar...wiem że muszę się zorganizować i dziś nawet zadzwoniłam do poleconego przez koleżankę prawnika.....mam nadzieję że to pierwszy krok ku lepszemu życiu i będzie lepiej...najgorsze to że muszę go oglądać codziennie i wtedy wraca żal rozgoryczenie ....Wasze słowa bardzo dodają mi otuchy a teraz chyba czas najwyższy ponownie uwierzyć w siebie i przestać liczyć na niego tylko patrzeć przed siebie.Tylko ta pustka ta samotność:-(((
P.S. End_aluzja zapewniam Cię że to nie prowokacja tylko niestety moje życie..................
Tylko ta pustka ta samotność:-(((
A co? Teraz jesteś mniej samotna, Monia, niż gdybyś go wykopała? Mało tego, że samotna to jeszcze upokarzana najgorzej jak tylko kobietę można upokorzyć. Opowiedz, na czym dziś polega Twoja nie-samotność. Możesz na niego liczyć? Możesz mu ufać? Robi coś dla Ciebie i dziecka? Bo to, że jakąś kasę przynosi, to łachy nie robi. No, Monia. Napisz nam, jak inne jest Twoje życie jako kobiety nie-samotnej od życia kobiety samodzielnej i godnej.
Brawo! Pierwszy krok zrobiony - prawnik a potem walizka i żegnamy pana. Daruj sobie teatralne darcie zdjęć i słuchanie tego, co ma Ci ten pan do zakomunikowania. Wszystko, co miał do zakomunikowania już zakomunikował w czynach. Jest zdrajcą i emocjonalnym sadystą. Nie musisz słuchać jego wywodów i oświadczeń, kiedy wróci, kiedy nie wróci. Po konsultacji z prawnikiem to Ty mu zakomunikujesz, że już nigdy nie wróci i tamta pani i jej gromadka dzieci już MUSI być bo TY JUŻ NIC NIE MUSISZ.
Tarantella masz rację i tak jestem sama i tak jestem sama ....a zmiana może być taka że jak jego już nie bedzie któregoś dnia się obudzę i nie będę o nim pamiętać.........
W czwartek po świętach idę do prawnika mam nadzieję że temu wszystkiemu podołam bo wiem że muszę dla siebie i dziecka, chodź nie zmienia to faktu że jestem teraz bardzo rozgoryczona bo to jednak 11 lat mojego życia i nie da się tego od tak po prostu wymazać z pamięci i boli nawet bardzo boli...........
Tarantella masz rację i tak jestem sama i tak jestem sama ....a zmiana może być taka że jak jego już nie bedzie któregoś dnia się obudzę i nie będę o nim pamiętać.........
W czwartek po świętach idę do prawnika mam nadzieję że temu wszystkiemu podołam bo wiem że muszę dla siebie i dziecka, chodź nie zmienia to faktu że jestem teraz bardzo rozgoryczona bo to jednak 11 lat mojego życia i nie da się tego od tak po prostu wymazać z pamięci i boli nawet bardzo boli...........
Poboli, poboli i przestanie. A jeśli będziesz z nim tkiwć w tym paranoidalnym układzie NIGDY boleć nie przestanie, nawet gdyby przestał chodzić do bloku obok, bo za chwilę znalazłby sobie inny blok a Ty znów stałabyś w okienku. A że boleć przestanie? Z pewnością. I mówię Ci to ja - bardzo bolało. Ale sr..nie w godność i podstawowe wartości boli bardziej niż jakiekolwiek inne boleści, które nadchodzą w takiej sytuacji nieuchronnie. Teraz musisz tylko dokonać wyboru mniejszego zła. Tego zła, które dzieje się w tej chwili Tobie i dziecku nic nie przebije.
28 2012-04-06 23:28:07 Ostatnio edytowany przez Monia_a (2012-04-06 23:29:21)
Mam taką nadzieję na to że przestanie boleć i szczerze przyznam że już nie mogę doczekać się rozmowy z prawnikiem bo teraz stwierdziłam że jak już będę u niego to poproszę go o to żeby mi pomógł napisać pozew i moje postanowienie wielkanocne jest takie że chciałbym ten pozew złożyć do sądu jeszcze w tym miesiącu..... bo niestety zauważyłam dziś że syn coraz bardziej to przeżywa i muszę zadbać o niego. A dziś moje kochane słoneczko mi powiedziało że mamy tylko siebie i to prawda i teraz muszę walczyć......i to trochę śmieszne ale chodzę po domu i sama sobie wmawiam że muszę walczyć dla siebie i syna. Chyba dlatego żebym pokonała własną słabość.........
Monia jesteś bardzo mądrą kobietą. Szukasz pomocy,a to już pierwszy krok do lepszego życia. Idziesz do prawnika-super.
Kiedyś,kiedy byłam jeszcze niezdecydowana w podobnej sytuacji,ktoś powiedział mi tak:lepiej być samemu,niż z byle kim!
Ja wiem jak Ci ciężko. Spróbuj wyzwolić z siebie zdrową złość... Czytaj (mamy książki,mogę przesłać Ci je na pocztę,tylko napisz do mnie) i pisz-wyrzucaj z siebie to całe gooowno-to mnie pomaga.
Trzymaj sie cieplutko:)
Monia_a, Twoja historia jest po prostu przykra. Dowód na to, jak bardzo ludzie potrafia grać i ukrywać swoja naturę. Walczyłaś o ten związek, bo tak to widzę jako osoba postronna, dużo wybaczałaś, na dużo sie zgadzałaś, ale czas to zmienić. Teraz zawalcz o siebie.
Mam wrażenie, że widzisz wady swojego partnera, ale tak jakbyś ich nie widziała. Nie bój sie tego zycia bez niego, tej "samotności", bo to bedzie tak naprawdę wybawienie. Ten człowiek nie jest Ciebie wart. A ta kobieta? Są siebie warci, niech ma na co zasłużył. Spójrz na męża naszym okiem, okiem osób postronnych. Co widzisz? Czy ten człowiek jest wart łez?
Walczyłaś o was, teraz zawalcz o siebie i o syna. Dzieci czerpią wzorce z rodziców, chcesz żeby ten czlowiek był wzorem dla syna?
Pozdrawiam Cię ciepło i tule niestety tylko wortualnie. Wszyscy tu jestesmy z Toba i trzymamy kciuki za to, abyś wygrała walke o siebie
SzaraMyszka20 tutaj masz rację walczyłam o ten związek o rodzinę ale niestety nikt mojej walki nie zauważa o on poprostu zabiera się i idzie .....Dziś to jeszcze mam większego doła bo jego tatuś zadzwonił że jakim prawem robie jego synowi awantury i on teraz będzie chodził do niej odpoczywać.......
Wiem jedno odpuszczam sobie małżeństwo i wyznaczam nowe cele w życiu. Pierwszy to rozwód, potem pozbycie się go z mieszkania i znalezienie pracy.
Bardzo mi pomagacie tutaj przez to przejść a Wasze wypowiedzi są dla mnie motywujące, i dziękuję Wam za to......
W jakiś sposób nie czuję się taka opuszczona....
Pozdrawiam wszystkich gorąco życząc Wesołych Świąt...
Nie wiem jak przetrwam ten czas te święta siedzę sama i w dodatku jeszcze mój mnie dobił. Obiecał dziecku że spędzi dziś z nim trochę czasu mały czeka i czeka i mówi mama zadzwoń to taty.....dzwonie a ten mi mówi że jest u niej i nie przyjdzie.... syn załamany bo cały dzień czekał na niego .......wiem że muszę walczyć ale skąd brać do tego siłę....w jednej chwili wydaje mi się że już się pozbierałam a za chwilę załamuję się.......gdybym tu chociaż miała kogoś z rodziny............i znowu się użalam ale trzymać to wszystko w sobie też nie dobrze............
Dziś pomyślałam o wizycie u psychologa, co o tym sądzicie? Czy ktoś był już w podobnej sytuacji i może był u psychologa?
Nie wiem jak przetrwam ten czas te święta siedzę sama i w dodatku jeszcze mój mnie dobił. Obiecał dziecku że spędzi dziś z nim trochę czasu mały czeka i czeka i mówi mama zadzwoń to taty.....dzwonie a ten mi mówi że jest u niej i nie przyjdzie.... syn załamany bo cały dzień czekał na niego .......wiem że muszę walczyć ale skąd brać do tego siłę....w jednej chwili wydaje mi się że już się pozbierałam a za chwilę załamuję się.......gdybym tu chociaż miała kogoś z rodziny............i znowu się użalam ale trzymać to wszystko w sobie też nie dobrze............
Porozmawiaj z synem. Ma dopiero 8 lat, ale to madre dziecko, zrozumie. Dzieci wyczuwaja ze dzieje sie cos zlego i nie wiedzac co sie dzieje, czesto mysla ze to ich wina. Porozmawiaj z synem .
I jeszcze jedno - wiem jak boli to co przechodzisz i nie bede Cie przekonywala ze to szybko minie - ale minie - zapewniam Cie ze to minie.
Kochana nic się nie martw, wasze posty pomagają nie tylko autorce ale mi również sama próbowałam walczyć o małżeństwo które i tak już nie istnieje... człowiek robi wszystko, jest w stanie sie poniżyć czy upokorzyć byleby był-------------- nie można tak a boli wiem....strasznie Monia nie martw się z każdym dniem będzie łatwiej sama aktualnie walczę z bólem i samotnością wierz mi da się:):): Głowa do góry
Jeden dzień świąt jakoś przeżyłam ciąle się zastanawiam dlaczego on to robi dziś zamiast świętować z synem to świętował z nią a na pytanie moje co dalej skoro się rozstaliśmy on twierdzi że my sie nie rozstaliśmy ....że on tego tak nie widzi ja nie rozumiem facetów a w szczególności tego jednego prawie cały czas spędza u niej do domu wpada się wykąpać i on uważa że to nie rozstanie...ja uważam że tak tymbardziej że już życia razem nie widzę.....
A teraz mam pytanie czy ktoś wie czy mogę się go pozbyć z mieszkania podając powód że wykańcza mnie psychicznie to chyba jest też jakaś odmiana przemocy psychicznej.... gdzie mogłabym się zwrócić żeby się go pozbyć.....bo że tego teraz chcę to już pewne....dużo mi tutaj pomogliście zrozumieć własną sytuację i mam nadzieję że w tej kwestii również znajdę pomoc.....
Kochana nic się nie martw, wasze posty pomagają nie tylko autorce ale mi również sama próbowałam walczyć o małżeństwo które i tak już nie istnieje... człowiek robi wszystko, jest w stanie sie poniżyć czy upokorzyć byleby był-------------- nie można tak a boli wiem....strasznie Monia nie martw się z każdym dniem będzie łatwiej sama aktualnie walczę z bólem i samotnością wierz mi da się:):): Głowa do góry
No to ja jestem dopiero na stracie ale dziś dotarło do mnie że nie jest wart moich łeż a wylałam ich strasznie dużo nawet dzisiaj ....ale jak to mi dziś ktoś powiedział ja nie pierwsza i nie ostatnia....i że powinnam zrobić coś dla siebie.....więc pomyślałam że zacznę od zmiany fryzury i koloru może to mi da chodź troszkę takiej pewności w siebie i przede wszystkim wiary we własne siły. Dzisiaj już jest w miarę jako tako:-) przed chwilą wyszedł a ja wyjątkowo nic nie czuję ....oby tak było zawsze lecz aż taką optymistką nie jestem ale chcę się cieszyć tymi chwilami że już mnie to nie obchodzi
Poniedziałek wielkanocny a ja sama .....wczoraj wieczorem już czułam się tak dobrze a dziś od rana znowu walczę sama ze sobą żeby nie wsiąść telefonu i nie zadzwonić do niego i nie myśleć o nim ...dlatego to takie ciężkie....ja chce zapomnieć ....tylko jak to zrobić? Wiem że muszę tylko pytanie jak?
Poniedziałek wielkanocny a ja sama ...
Doprawdy ? Dobrze pamiętamam, że masz syna ?
Zauważyłam,że wyraz "sama" dość często pojawia sie w Twoich wypowiedziach. Rozumiem, że aby nie czuć się samotną, to koniecznie musisz przebywać w męskim towarzystiwe ? Jest tyle możliwości ciekawego spędzenia czasu z własnym dzieckiem...
Tak mam syna 8 letniego i spędzam z nim cały swój czas praktycznie bez przerwy ale są takie momenty że jest mi bardzo źle i czuję się samotna ...bo jak wcześniej wspomniałam nie mam tutaj nikogo nawet nie mam z kim pogadać a w tej kwestii mój syn jest za mały żeby zrozumieć co się ze mną dzieje.........
Witajcie;-) dziś wstałam i od samego rana mam ogromną siłę żeby wymazać go ze swojego życia....chciałabym żeby takich momentów było coraz więcej ....żeby przestać zwracać na niego uwagę......wczoraj mi ktoś powiedział że jak Ci ciężko to zacznij marzyć jak będziesz żyć bez niego i to pomogło...więc teraz żeby urzeczywistnić te marzenia zaczynam działać..w czwartek prawnik rozmowa z nim złożenie pozwu i każdy kolejny dzień po złożeniu pozwu będzie przybliżał mnie do mojej wolności.......
(...) zaczynam działać..w czwartek prawnik rozmowa z nim złożenie pozwu i każdy kolejny dzień po złożeniu pozwu będzie przybliżał mnie do mojej wolności.......
I to rozumiem ! Super ! ![]()
Szkoda czasu na rozmyślanie o tym pajacu.
Monia jesteś wielka:) Twój jeszcze mąż jest palantem jakich mało! Trafił swój na swego (mówię o tej babie!). I on i ona zapłacą za KAŻDĄ sekundę w której Ty przez tych padalców cierpisz!!!
Trzymaj się kochana, jeśli jesteś z okolic Trójmiasta to z chęcią znajdę dla Ciebie czas:))
Witajcie :-) ja chyba zaczynam nabierać coraz więcej sił dziś popołudnie to wstąpił we mnie demon walki ...wrócił do domu kolo 13 biedaczek jeden i stwierdził że on musi się przespać bo jest bardzo zmęczony i poszedł spać ....wytrzymałam do 15 a po 15 zrobiłam w domu takie piekło żeby się wyprowadził do niej żeby zabrał rzeczy powiedziałam mu że jest żałosny i przy każdym słowie miałam więcej siły no i udało się wyszedł a ja nie muszę go oglądać i mogę dochodzić do siebie....cały czas sobie powtarzam że lepiej mi będzie bez Niego ....bo za tyle łez tyle upokorzenia nie jest warty nawet jednej dodatkowej chwili żeby przebywał w moim towarzystwie. Podobno najlepszą bronią jest atak i to chyba prawda bo czuję się wspaniale. Duża Wasza w tym zasługa jesteście po prostu wspaniali. Ja zostałam sama z synem w domu i uwierzcie mi jakoś nie czuje pustki tylko ulgę, spokój po prostu jest idealnie..... mogłabym góry przenosić...trzymajcie za mnie kciuki żeby ten mój stan się już nie zmieniał ....bo ja chcę być wolna :-))))))))...............
44 2012-04-10 21:33:31 Ostatnio edytowany przez agness131 (2012-04-10 21:39:28)
yMam dla ciebie pomysl!Wiem , ze dobrowolnie sie nie wyprowadzi,to kanalia beszczelna, ale mozesz podac go do sadu o zaplate czynszu i za bezumowne korzystanie z nieruchomosci za jakis okkres wstecz.To ty jestes jedynym wlascicielem i mozesz wymagac czynszu od niego mimo ze jest mezem.Spytaj prawnika. Poza tym naleza ci sie alimenty - na dziecko i na ciebie rowniez gdyz twoja sytuacja materialna sie pogorszyla przez rozstanie. Koniecznie wymagaj rozwodu z jego winy, zbieraj dowody np. wlacz kamerke w telefonie , ukryj z widokiem na kanape i zainicjuj rozmowe o kochance, zeby mowil to co tam napisalas (tzn. ze z nia bedzie itp, zeby padaly rozmowy o niej). Koniecznie ten czynsz i bezumowne korzystanie - tak go wykurzysz jak dostanie do zaplaty np 500 zl co miesiac plus odsetki. Ja bym sk.... zalatwila. Jak mozna byc tak beszczelnym. I wez sobie 5 tys kredytu gotowkowego na okolocznosc, ze przez pare miesiecy bedziesz bez pieniedzy- nie masz wyjscia.Walcz o godnosc, ktora codziennie sobie buty wyciera.
45 2012-04-10 21:51:01 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-04-10 21:52:57)
Witajcie :-) ja chyba zaczynam nabierać coraz więcej sił dziś popołudnie to wstąpił we mnie demon walki ...wrócił do domu kolo 13 biedaczek jeden i stwierdził że on musi się przespać bo jest bardzo zmęczony i poszedł spać ....wytrzymałam do 15 a po 15 zrobiłam w domu takie piekło żeby się wyprowadził do niej żeby zabrał rzeczy powiedziałam mu że jest żałosny i przy każdym słowie miałam więcej siły no i udało się wyszedł a ja nie muszę go oglądać i mogę dochodzić do siebie....cały czas sobie powtarzam że lepiej mi będzie bez Niego ....bo za tyle łez tyle upokorzenia nie jest warty nawet jednej dodatkowej chwili żeby przebywał w moim towarzystwie. Podobno najlepszą bronią jest atak i to chyba prawda bo czuję się wspaniale. Duża Wasza w tym zasługa jesteście po prostu wspaniali. Ja zostałam sama z synem w domu i uwierzcie mi jakoś nie czuje pustki tylko ulgę, spokój po prostu jest idealnie..... mogłabym góry przenosić...trzymajcie za mnie kciuki żeby ten mój stan się już nie zmieniał ....bo ja chcę być wolna :-))))))))...............
Nooooo, to mi się podoba. Spokojnie, to tylko adrenalina. Jeszcze przyjdą chwile zwiątpienia i wątpliwości ale JA CI TO MÓWIĘ - nie powinnaś mieć ŻADNYCH wątpliwości. Wreszcie pokazałaś co to znaczy być KOBIETĄ, która walczy o swoją godność, w swoim domu a nie mymłą stojącą w okienku w oczekiwaniu na powrót gnidy, która podzuca Ci swoje gacie do prania i może się po boskim seksiku przespać w pościeli przez Ciebie krochmalonej.
I to co pisze Agness też mi się BAAAAAARDZO podoba. Tu nie chodzi o zemstę. Tu chodzi o sprawiedliwość. A to wielka różnica. Wyciśnij z tego prawnika ile się da. Na każdy wariant - alimenty, dowody, czynsz, podział majątku, świadkowie, jakich będziesz potrzebowała do udowodnienia winy, kwestie meldunku. Wszystko.
Witajcie :-)))) a ja od rana się trzymam uśmiecham się sama do siebie ....staram się w ogóle o nim nie myśleć i narazie jest ok.....już jutro idę do adwokata i dowiem się konkretnie ile muszę czekać i inne sprawy. A on wrócił na chwilę rano do domu ale uwierzcie mi że jak o zobaczyłam to dostałam skrzydeł minę miał jak zbity pies a mnie dopisywał humorek........mam nadzieję że już niedługo uwolnię się od niego na zawsze...życzcie mi tego:-))))))
A on wrócił na chwilę rano do domu ale uwierzcie mi że jak o zobaczyłam to dostałam skrzydeł minę miał jak zbity pies
Niestety pospolita manipulacja i popisy aktorskie. Mam nadzieje, że nie zmiękkniesz... Trzymam kciuki za jak najszybszą realizację wyznaczonych celów ![]()
Monia_a, jestem z CIebie bardzo dumna;) Kobieta to nie mężczyzna, my jesteśmy silniejsze tak naprawdę. Lepiej znosimy ból ten fizyczny i psychiczny. A teraz mam dla Ciebie małe ćwiczonko. Gdy wstajesz rano, spójrz na siebie w lustrze, popatrz sobie w oczy i powiedz "Jestem wyjątkowa, jestem silna i dam rade!" Usmiechnij sie do siebie i uwierz w siebie! Nie tylko Ty przechodzisz takie piekiełko. To fprum składa sie z wielu ludzkich problemów i dramatów. Tak naprawdę większość z nas tu przychodzi prosząc o wsparcie, radę, bądź nawet zwykłe wysłuchanie. A potem zostajemy. Zostajemy ty by podnosić na duchu innych i to jest własnie piękne.
Wszyscy tu wierzymy, że CI się uda. Że wyrzucisz tego pajaca ze sowjego zycia. A i wyciągnij z dziada co tylko sie da;) Jak ma na kochanke to i na porządne alimenty musi byc go stac;) Wszak kochanka, nie zechce faceta bez kasy prawda?
Ciesze sie ze zrobilas cos dla siebie;) mamy wiosne, zaraz lato... A moze tak basen z synkiem?;)
Badz silna, glowa do gory. Twoj maz to nie powietrze, nie umrzesz bez niego. Pamietaj-zbieraj dowody
Cześć Monia,
Przeczytałam cały wątek i cieszę się,że znalazłaś siły by zrobić to co powinnaś. Sama nie mam tyle sił i nie wiem kiedy je znajdę... Twój mąż to wyjątkowa kanalia i świętego bu wkurzył takze sie nie dziwię Twojej decyzji. Trzymam mpocno kciuki i daj znać jak się mają sprawy dalej.
Tez jestem tu pierwszy raz...tez zostalam zdradzona a zeby bylo weselej moj maz oznajmil ze chce sobie z nia ulozyc zycie na nowo.Zreszta opowiem od poczatku......Malzenstwem jestesmy od 13 lat mamy dwie corki 12 i 9 lat.Od 13 lat mieszkam z mezem i dziecmi w Niemczech,teraz przeklinam ten dzien w ktorym zdecydowalam sie na wyjazd....bo z calym tym kramem zostalam sama bez przyjaciol i rodziny.Bylismy bardzo zgodnym malzenstwem...pisze "bylismy" bo teraz jestesmy tylko chyba sublokatorami.Byc moze za zgodnym..zawsze staralam sie o dom ,dzieci ,meza jak tylko mozna .....poprostu idealna Pani domu....co dzisiaj uznaje za glipote bo trzeba bylo lezec i pachniec a nie nadskakiwac.Przed dwoma miesiacami moj maz pojechal na tydzien do Polski ..SAM...pierwszy raz sam...no i juz pierwszego dnia spotkal swoja byla milosc jeszcze z liceum...tak soba byli oszolomieni ze wyladowali w lozku.Tak im sie to podobalo za fikali sobie calusienki tydzien..oczywiscie w miedzy czasie moj maz zapewnial mnie jak bardzo teskni za mna jak bardzo kocha i tam takie....No ja wierzylam mu w te jego slowka bo niby czemu nie ,zawsze byl wierny to teraz powinnien byc i gdybym wtedy dala sobie obciac za niego reke to dzisiaj bylabym kaleka
..No i wrocil po tygodniu z wojazy ...szczesliwy, steskniony tylko ze na drugi dzien ta jego niunia wrzucila na portal spolecznosciowy zdjecia z dyskoteki na ktorych sie caluja i pech a moze dla mnie szczescie ze to odkrylam bo moze do dnia dzisiejszego bym zyla w nieswiadomosci...Co bylo potem to wiedza tylko te kobiety ktore takie cos przezyly SZOK...SZOK... jeszcze raz szok...pytania dlaczego???...za co ??? minelo dwa miesiace jestesmy w trakcie zalatwiania formalnosci zwiazanych z separacja...nie wiem jak sobie poradze...sama ..jak narazie bez stalej pracy z dwojka dzieci...ale wiem jedno ze z nim juz chyba nie chce byc ...bo jak mu przebacze to zrobi to znowu...zreszta on nie jest pewny ze ona chce z nim tak naprawde byc czy tylko to byla gra z jej strony ...narazie tylko do siebie pisza...on nie wie co ona robi ..ona nie wie o nim nic ...ale to juz nie moj ogodek...jezeli pociagaja go galgany ktore pakuja sie do lozka zonatemu facetowi a on nie protestuje to sa chyba siebie warci.....I kochane kobietki boje sie...boje sie samotnosci..i tego ze juz nikomu nioe zaufam...a tak go kochalam......pozdrawiam ![]()
witajcie
Ja też mam podobną sytuację i szczerze nie wiem co robić bo ja jestem zapatrzona w swojego męża jak naiwna idjotka ......
Ja miałam problemy w pracy dostałam wymówienie z mężem coś zaczeło sie psuć aż tu nagle zauważyłam że mój mąż pisze z koleżanką z pracy a mnie zaczoł traktować jak zero.Po jakimś czasie zauważyłam że jestem w ciąży choć długo sie staraliśmy to mąż sie nie ucieszył tylko się wkur... i po paru miesiącach podczas urlopu męża kochanka mojego męża napisała do mnie że mój mąż mnie zdradza i jakim jest kochankiem w łóżku..... po paru miesiącach mąż mówił że koniec a dopiero po porodzie gdzie dziecko ma 6m-c uważam że jednak chyba koniec ale ciągle myśle jak byłam w ciąży jak zostawił mnie w Boże Narodzenie samą z synem 5 letnim i w sylwestra bo pojechał do niej ale nigdy sie nie przyznał tak jak czasami idzie do pracy a pracuje na nocy to bierze dzień wolny i jedzie do niej
53 2012-07-21 22:08:04 Ostatnio edytowany przez dziecko (2012-07-21 22:09:01)
pomóżcie bo ja oszaleje czas leci a ja czuje jak stoję w miejscu
witajcie,a co sie stalo z monia ktora rozpoczela ten temat,moze napiszesz jak sobie dajesz rade,czy cos zmienilo sie w twoim zyciu na lepsze,tak nagle umilklas,tyle osob probowalo pomoc,chyba moga liczyc na jakies wiadomosci,monia odezwij sie
Witaj Moniu..
Jejku ja przeczytalam co piszesz musialam sie zalogowac i opowiedziec moja chistorie. Strasznie ci wspolczuje:( Otoz ja mieszkam za granica, przyjechalam razem z moim narzyczonym. Wszystko bylo ladnie pieknie ciaza:) poronilam:( potem zareczyny i druga ciaza:) ale niestety w 3 miesiacu ciazy moj facet mnie zdradzil;( powiedziala mi o tym ta mala puszczalska ale to w sumie nie jej wina ze moj facet ja zacignol do luzka.. Tez jestem sama jak palec nie pracuje jestem na macierzynskim. moje zycie sie zalamalo jak sie o tym dowiedzialam przegrzebalam wszystko maile gg facebooka znalazlam duzooo strom porno ktore ogladal. wyprowadzilam sie do znajomego z pracy ktora potem itak starcilam przez ciaze:( mialam mysli zeby usunac i odejsc ale za bardzo pragnelam dziecka. Blagal mnie przepraszal wiec wrucilam ale jeszcze przez rok mnie oszukiwal moze nie zdradzal ale porno ogladal i pisal ze swoja byla:( Wkoncu wzielam sie w garsc i stwiedzilam ze oko za oko zab za zab do cholery.. Poznalam fajnego ,,WOLNEGO,, faceta i nie ukrywam przespalam sie z nim:P zemsta jest slodka.. troche mialam potem wyrzuty ale oplacalo sie.. Przyznalam sie do zdrady i powiedzialam ze mam go juz gdzie i ze odchodze. nie zgadniesz co zrobil? wpadl w furie haha i co? dzis budujemy wszystko od nowa a on? naprawde sie zmienil:) widze to.. nie zapomnielismy o tym co tak boli ale walczymy o siebie.. wiele mnie to kosztowalo ale naprawde nie zaluje:)