Długo zastanawiałam się, czy w ogóle napisać ten post. Od rozstania z moim facetem, P., minęły już trzy tygodnie. Wcześniej byliśmy ze sobą jakieś 2 miesiące, znaliśmy się 4. Przez ten czas dogadywaliśmy się świetnie, naprawdę czułam, że to moja bratnia dusza. Jego słowa i czyny wskazywały na to, że naprawdę się zaangażował w naszą relację. Wszelkie przesłanki były pozytywne, absolutnie nic nie wskazywało na to, że tamtego pamiętnego wieczoru mój fantastyczny facet postanowi mnie zostawić. A dlaczego? Otóż: zawsze podkreślał, że dla niego seks i uczucia to sprawa nierozłączna. Że nie mógłby ot tak uprawiać seksu dla sportu. Że to musi być kobieta, do której jest przywiązany, czuje coś... Ok, całkowicie podzielałam jego pogląd w odniesieniu do siebie. Nasza sfera intymna była bardzo udana: przyjemne pieszczoty, uczenie się swoich ciał, rozkosz... Aż któregoś razu chcieliśmy się w końcu kochać, tak normalnie, nie ograniczając się jedynie do pieszczot i seksu oralnego. I, niestety, nie wyszło nam z przyczyn technicznych... Ok, rozumiem, że erekcja to czuły mechanizm, który może zostać zaburzony przez stres i inne czynniki. Nie robiłam problemów, okazałam zrozumienie... Nawet on uznał, że za bardzo się spiął sytuacją i to dlatego, ale następnym razem nam wyjdzie. Powiedział, że bardzo mu na mnie zależy i to wszystko temu...
Po czym kilka dni później psotanowił się ze mną rozstać, uzasadniając to tak, że skoro nie mógł się ze mną kochać, a u niego sfera uczuć i seksu jest bardzo powiązana, to oznacza, że to jednak nie jest to uczucie. I nie ma się co dłużej oszukiwać, że skoro nie może mi zapewnić w kwestii erotycznej tego, co jest ważne w związku, to znaczy, że to nie jest to... Szczęka mi opadła. Nie byłam w stanie tego skomentować. Wszsystko inne grało, było takie, jak trzeba, a on skreślił całą relację z takiego powodu? Od tamtego czasu cisza. Widzieliśmy się tylko raz w celu oddania sobie naszych rzeczy, ale nie rozmawialiśmy. To było krótkie spotkanie. Nie ogarniam tego.
I zastanawiam się, czy warto jeszcze cokolwiek z tym robić, czy totalnie odpuścić?
Podobne tematy
Odpuść sobie naprawdę. Z tego co piszesz facet wogóle nie wie o co chodzi w miłości, związku i prawdziwym uczuciu. Bo jak tak może być, że skoro nie wyszło w seksie to to nie jest uczucie? Ewidentnie jest cos z nim nie tak
Być może nie dojrzał do prawdziwego związku i byle powód jest dla niego korzystny do zerwania.
fakt, kiedy już się w miarę ogarnęłam, też pomyślałam, że to była forma ucieczki...
Męska duma urażona ot i cały problem, tak nagle się odkochał?
Mam hipotezę roboczą, że on już wcześniej miał problem z erekcją, ale nie przyznał się do tego przed samym sobą, tylko wyjaśnił sobie swoje problemy tym, że "dla niego seks i uczucia to sprawa nierozłączna". To, że się nie sprawdził tłumaczył sobie faktem, że widocznie nie kochał. Ciebie oczywiście pokochał, a przynajmniej myślał, że tak się stało...do czasu jednak. Tłumaczenie o jedności seksu i uczuć jest dla niego całkiem dobrą wymówką, żeby nie zająć się swoim problemem. To tylko hipoteza robocza.
Warta przemyślenia. I prawdopodobna.