Witam, mam pytanie, które od dłuższego czasu pozostaje bez odpowiedz......zacznę od stwierdzenia, że chyba wypaliłam się w mojej pracy...kiedy zatrudniałam się w nowej firmie wszystko miało piękne kolory, świetne stanowisko, świetna płaca-wyższa, niż oczekiwałam, moje podwładne-miłe dziewczyny-szybko załapały jaki mam styl bycia i czego od nich oczekuję. Do pracy chodziłam z chęcią, codziennie działo się coś nowego, nawet tzw. sytuacje stresujące źle na mnie nie wpływały, a dodawały mi większej motywacji do działań, nawet w domu za wiele nie mówiłam o pracy, bo co miałam mówić- było świetnie. Byłam zadowolona ze zdrowiej konkurencji między filiami mojej firmy, uzyskiwałam świetne wyniki, ciągłe pochwały, aż nagle, tak po prostu, wstałam jednego dnia i przyszła ta okropna myśl "nie chce mi się tam iść".... z dnia na dzień wszystko "olałam", dostawałam ponaglenia, że coś tam nie zostało wysłane, czy wykonane na czas, dziewczyny mi się rozbestwiły i w sumie zaczęły robić co im się podoba, nawet kilkakrotne "dywaniki" u mnie nie wpływały na nie w żaden sposób.....rozmawiałam o tym z moją przełożoną-że to już chyba koniec,że nie czerpię jakiejkolwiek satysfakcji z moje pracy i wszystko mi się nie udaje, a podwładne tylko wykorzystują moje słabości- to straszne!- nawet dziewczyny , które powinny się mnie bać, po prostu nie liczą się z moim zdaniem...ta praca mnie po prostu nudzi, chyba wszystko co miało się stać już się stało i nic nowego mnie w niej nie spotka...przełożona powiedziała, żebym wzięła sobie wolne, wiec siedzę teraz w łóżku i piszę z zapytanie...Czy też miałyście takie chwile, jeśli tak to jak sobie z nimi radziłyście....nie należę do osób, które teraz zmienią pracę,bo im nudno, chciałabym to wszystko naprawić, ale nie wiem czy mam na to siłę i co ważniejsze, gdzie mam szukać motywacji?!
Czy po urlopie powinnam wrócić i zmienić nastawienie do moich podwładnych, żeby w końcu zrozumiały, kto jest szefem?-wiem, że to źle brzmi, ale chyba zbytnio pozwoliłam sobie wejść na głowę, a teraz muszę to jakoś naprawić.......jeśli byłyście w podobnej sytuacji, napisze coś. dzięki:]
Podobne tematy
sanyskaj przede wszystkim dlaczego urlop spędzasz w domu? może pomyśl o jakiejś aktywności fizycznej - niestety pogoda, którą mamy za oknem niezbyt korzystnie wpływa na nasze ogólne samopoczucie skąd też mogła się pojawić Twoja ogólna niechęć do samej pracy. Nie wiem w prawdziej jak to w Twoim przypadku wygląda czy jesteś typem, który żyje pracą i angażuje się w nią na maxa (myślę oczywiście o okresie kiedy jeszcze wszystko było dobrze) czy też osobą, która wyraźnie oddziela pracę od życia osobistego. Jeśli wybierasz tą pierwszą opcję to może warto to zmienić.
Co do wyzwań w pracy jesteś na kierowniczym stanowisku, więc to Ty w głównej mierze masz wpływ na to co się dzieje. Napisz coś więcej o samej branży, w której pracujesz.
ehh urlop właśnie mi się skończył, za jakieś 4 godziny wybieram się do pracy ;( NIE CHCE MI SIĘ!
co do mojej pracy to jest to praca bardzo kreatywna, jestem kierownikiem regionalnym od VM (tzn. mam pod sobą na dzień dzisiejszy 30 sklepów z ubraniami znanych firm kobiecych i po prostu ja decyduje i zatwierdzam jak mają wyglądać wystawy w sklepach, jak na dany tydzień będą poubierane manekiny,biorę udział w otwarciach sklepów i przygotowuje je na te otwarcia-jest tego dużo, każda firma ma inny styl, wprowadza inne kolory, no i oczywiście to wszystko nie znajduje się w jednym mieście)-tyle po krótce o mojej pracy-na serio nie jest nudna, ale w sumie nic niesamowitego.
wczoraj postanowiłam,żę dziś pójdę do pracy z pozytywnym nastawieniem, z każdą z moich pracownic przeprowadzę konkretną i krótką rozmowę, mam nadzieję, że w czymś to pomoże, będę wiedziała na wieczór.......................
wiem że to zabrzmi banalnie ale Ci zazdroszcze pracy! zawsze marzyłam aby robić coś w tym stylu, ale nigdy nie miałam okazji spróbować...
Pamiętaj! Grunt to dobre nastawienie i pozytywne myślenie! 3mam kciuki i napisz koniecznie jak poszło ![]()
dobra jest! zwarta i gotowa spadam do pracy, dziś czeka mnie jeżdżenie po sklepach do godziny 21:00 ehhh, ale nie ma co uciekam i na bank jak wrócę to powiem jak mi poszło, trzymajcie kciuki, bo postanowiłam sobie, że jak mi się nie uda przemówić do rozsądku kilku dziewczynom, niestety będę zmuszona je zwolnić, a tego bym raczej nie chciała
see ya:]
Czekamy na relacje ![]()
JaCzyliOna ma rację - dobre nastawienie robi swoje
sanyskaj czekamy narelacje...
no witam wszystkie:]
niełatwo wczoraj było, nie powiem-postarałam się wyglądać na osobę, która wie czego chce i chyba mi się udało, z każdą z dziewczyn przeprowadziłam po krótkiej, ale konkretnej rozmowie, powiedziałam czego oczekuje, czego nie toleruje i wysłuchałam ich racji i tyle.....musiałam jechać w trasę, dziś cały dzień z nimi spędzę, bo omawiam nowe kolekcje, zobaczę jak się na prawdę zachowują-ale wiem, że wyniki będzie widać dopiera za kilka tygodni, chyba jednak będę musiała zrobić to czego nie chcę i jedną dziewczynę muszę zwolnić, jak reszta będzie miała więcej obowiązków to będzie miała mniej czasu na pierdoły...........wiem, że zwolnienie pracowniki, to porażka kierownika-ale cóż czasem trzeba takie kroki podjąć, co do moje pracy to nadal nie chce mi się tam chodzić, wczoraj sama siebie pół dnia oszukiwałam, że nie jest źle, że przecież nie jest trudno,ale jakoś tak skończył mi się pomysł, w pracy też wczoraj się nie popisałam świetnymi pomysłami, ot, żeby było zrobione, zero polotu i finezji.........nie wiem co ze sobą zrobić,muszę się jakoś zmotywować, znaleźć sposób na relax, żeby mi to potem "głowę w pracy otwierało"
sanyskaj pierwsze koty za płoty, najważniejsze jest "mocne postanowienie poprawy" Ty je masz wiec teraz bedzie juz tylko lepiej:)
Widzisz sanyskaj pojawia się u Ciebie pomysł na receptę "znaleźć sposób na relax", może na początek zacznij właśnie od tego i zobacz czy to w jakiś sposób pomoże. Mi to osobiście właśnie pomogło zawalczyć z wypaleniem.
A nie myślałaś o zmianie pracy bo w finale może się okazac że doszłaś do wniosku że to nie to.
Masz prace więc tak niezobowiązująco rozglądnąc się za czymś innym nic nie zawadzi.
dziewczyny, muszę Wam powiedzieć, że już doskonale wiem co mi było, po prostu potrzebowałam pochwał dla tego co robię i wczoraj wszyscy chyba poszaleli, bo byli zachwyceni tym co wymyśliłam, jednak pozytywne słowa wpływają na człowieka jak motor napędzający, całkiem inaczej mi się pracowało i miałam nawet dobry humor, aż chce się iść do pracy
fenix ze mną jest tak, że zawsze wybierałam sobie prace, w których musiałam się sprawdzić i zmiana pracy byłaby moją porażką, nie umiem sie tak poddać i szukać czegoś innego, łatwiejszego, chyba lubię to co robię, a myśl o tym, że dzięki mnie wiele dziewczyn ubiera się jak się ubiera jest na serio budująca-takie niby nic, a jednak :]
W takim razie miło mi to słyszeć/ a raczej czytać, że doszłaś do sedna problemu ![]()
Niestety na ilość pochwał nie masz za bardzo wpływu bo to inne osoby ich udzielają. Ty możesz tylko, albo aż, dawać z siebie wszystko by powodów by je udzielać było jak najwięcej.