netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

11 odpowiedzi8 907 wyświetleńzałożony przez persona-dafta, 08.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Drogie Panie,

Szukałem miejsca, gdzie mogę napisać o swojej sytuacji. Poczytałem trochę wątków na netkobietach i spodobał mi się poziom dyskusji, postanowiłem, że warto przedstawić swoją historię i zasięgnąć osób zupełnie "z zewnątrz", a w szczególności kobiet. Opiszę całość, aby dać dobry pogląd sytuacji.

Ciut ponad 2 lata temu zakończyłem jeden całkiem OK związek, niestety nie wyszło. W nastawieniu, że teraz trzeba swoje odczekać, odpocząć itd i na nic nie liczyć spokojnie sobie żyłem, aż tutaj dosłownie 2 miesiące później przypadkiem wpadłem na ciekawą osobę. Spotkaliśmy się raz, drugi i... drugie spotkanie skończyło się dopiero po 3 dniach, gdy już trzeba było iść do pracy ;-)

Było cudownie, długo się gryzłem w język aby za wcześnie nie wyskakiwać z deklaracjami, i tak ona to zrobiła pierwsza, gdy i ja to w końcu powiedziałem, to z wewnętrzną pewnością, że naprawdę znalazłem :-). Dopasowaliśmy się świetnie, nie wiem kto kogo "bardziej" kochał, ale z obydwu stron na pewno było to szczere i mocne. Znajomi bliżsi i dalsi również bez wyjątku mówili, że się znaleźliśmy, również Ci, którzy np. moich wcześniejszych partnerek do końca nie pochwalali.

Nadmienię jeszcze, że obydwoje jesteśmy obecnie tuż przed 30 (wtedy minus prawie 2 lata), ona dawała znać, że szuka kogoś "na serio", partnera, nie chłopaka na kilka miłych miesięcy. Ja przy tej kobiecie również doszedłem do wniosku, że chyba już czas na stabilizację - szczególnie z taką osobą.

I tak sobie byliśmy razem szczęśliwi. W zeszłe wakacje doprowadziłem do sytuacji, gdy finansowo straciłem wszystko, jak się okazało z perspektywy czasu mocno to na mnie wpłynęło. Zapuściłem się (nieco utyłem), zrobiłem się smutny, nie wiedziałem tak do końca co dalej zawodowo, regularnie narzekałem/smuciłem się. Zamiast podjąć w ciągu paru tygodni jakąś zwykłą pracę, rzuciłem się ze wspólnikiem do pracy nad dużym projektem, który jeśli wyjdzie będzie OK, jeśli nie - nic się nie poprawi. Miało się to rozstrzygnąć do wczesnej jesieni, niestety zaczęło się przesuwać aż do stycznia. Jej również zmieniła się sytuacja zawodowa, porzuciła stałą pracę, przeszła "na swoje" w trybie, gdzie większość dnia wolna, praca głownie późnymi wieczorami + weekendowy wyjazd raz w miesiącu. Przez tę zmianę trybu dnia i pracy okazało się potem, że zaczął jej doskwierać brak kontaktu ode mnie (tutaj nic nie zmieniałem, ponieważ do tej pory to co było było OK i nie miałem wyraźnych sygnałów, że coś nie tak).

W końcu na początku grudnia coś w niej pękło, zapewne rozmyślała już od kilku dni. Jak zwykle podczas jej wyjazdu weekendowego bardzo mało się odzywałem, a gdy wróciła jeszcze rozmineliśmy się na dworcu, ona zapomniała kluczy, wieczorem przez osobę trzecią (myśląc, że to jej sprawka) ja również nie mogłem się dostać do domu - duży kwas się z tego zrobił. Wieczorem porozmawialiśmy, powiedziała mi, że po prostu przestała czuć, że mam ją w głowie, że zaczęła się czuć jakby to już ona głównie dawała. Powiedziała, że już mi o tym wspomniała (jeżeli chodzi o trochę za mały kontakt gdy nie jesteśmy razem). Zrozumiałem, porozmawiałem z Nią, powiedziałem, że to poprawię, bo mi nadal zależy, nawet jeśli ona przestała to tak odczuwać. Powiedziała, że jej "przestało się chcieć" nie może nic obiecać.

Grudzień minął pod znakiem praktycznie braku fizyczności, ja czy to podczas mojej pracy w biurze czy jej wyjazdu weekendowego zacząłem się częściej odzywać, i po prostu zmieniłem to pozytywnie, nie było tak, iż po tygodniu stwierdziła, że tylko się chwilę postaram i mi się odechce. Po Świętach spędzonych osobno zrobiło się pozytywnie, dziewczyna w końcu sama się na mnie rzuciła, przytuliła, powiedziała co nadal do mnie czuje. Ja głupi facet zamiast wtedy ponownie porozmawiać ucieszyłem się i przyjąłem to za dobrą monetę, że trzeba tak dalej jak po pierwszej rozmowie i będzie OK.

Niestety w styczniu pod wpływem trochę stresu, trochę braku kasy a trochę nieświadomości, że w jej głowie były już tak powazne myśli "czy to ma sens, czy to na pewno to" dopuściłem do kilku "pierdółek", które w tej sytuacji były bardzo ważne i spowodowały, że stwierdziła, iż jednak nie mam jej w głowie. Jakoś w połowie stycznia (wtedy tego nie wiedziałem) zaczęła dyskutować ze swoją siostrą (która miała różne średnioudane związki), dużo myśleć nad całością i płakać. Zapadła u niej decyzja, że to koniec (wsparta przez siostrę - jak jest neiszczęśliwy związek to lepiej go zakończyć, bo ja jestem singlem w głowie).

Pod koniec stycznia w końcu pozytywnie udało się zamknąć ten duży projekt nad którym pracowałem. Niestety tydzień później wyskoczyła nam duża konkurencja, która ostatecznie całośc pogrzebała. I znowu u mnie huśtawka nastroju, wielki dół. Dziewczyna już nie chciała mnie wspierać. Dzień później zapytałem dlaczego nie powiedziała chociaż"przykro mi". Usłyszałem, że całe miesiące mnie wspierała, że zaczęła czuć się facetem, że przestała odczuwać bezpieczeństwo w naszym związku, że dla niej to koniec, niedawno podjęła decyzję o szybkiej przeprowadzce do przyjaciółki. Postanowiłem, że to ja się wyprowadzę, słysząc, że ostatnio lepiej się czuje gdy mnie nie ma w domu, postanowiłem dać jej 2 tygodnie kompletnego odcięcia, niech zajmie się tym co kocha, odpocznie od całego tematu.

Po dwóch tygodniach porozmawiałem z jej matką (o czym Ona się niestety dowiedziała) i zadzwoniłem do niej chcąc się umówić na jakiś obiad, porozmawiać. Twardo mówiła nie, że już m i powiedziała nie 2 tygodnie temu, że nie spodobała się jej moja rozmowa z jej matką. Że cieszy się, że to i to zrozumiałem, ale ona nie chce żadnej drugiej szansy, przyda mi się to wszystko na nowy związek. abym nie niaciskał bo gdy przyjedzie za 2 tygodnie po resztę rzeczy, to będzie mnie jeszcze prosiła, aby mnie nie było.

Zobaczyliśmy się dopiero na początku marca, gdy przyjechała wyprowadzić się do końca. Zanim przystąpiliśmy do pakowania (była cały czas zdystansowana) powiedziałem, ze chciałbym jej powiedzieć parę słów na spokojnie bez płakania. Wysłuchała. Podziękowałem za wszystko co było między nami, powiedziałem, że zrozumiałem ostatecznie o co poszło i dlaczego się tak u mnie porobiło, podziękowałem że powiedziała mi na koniec o tym braku bezpieczeństwa. Że od pewnego czasu pracuję nad tym wszystkim, bo zrobiłem się cipa, ale z tym już koniec - wraca ten dawny "ja". Że rozumiem, iż nie chce drugiej szansy, ja bym chciał, ale kocham i uszanuję teraz jej decyzję. Spakowaliśmy wszystko i pojechała, nie miała ochoty na żadne większe pożegnanie.

Od tego czasu minął tydzień, na dzień kobiet wysłałem krótkiego smsa z prostymi życzeniami (bez żadnej wylewności), niestety bez odzewu. Wiem też, że pojawił się jakiś nowy pan. Pojawiał się na jej zajęciach już od jesieni, widocznie czegoś chciał, ale ona dała do zrozumienia, że z kimś jest. Teraz po rozstaniu postanowiła spróbować, tak jak wspomniałem, szuka partnera na stałe. Po wszystkim dowiedziałem się, że jej poprzedni związek zakończył się podobnie, facet zrobił się strasznie miękki, podziękowała i wyszła (no ale wtedy była z 4 lata młodsza).

Drogie Panie, przez te wspólne 2 lata przekonałem się, że to "ta" osoba dla mnie. Pracuję dalej nad sobą poprawiając to co u mnie się popsuło i efekty już są (były już podczas wyprowadzki ostatecznej). Mocno martwi mnie "ten nowy", szczególnie w tym wieku gdy kobieta już chce się ustabilizować. Może coś z tego jeszcze być? Znacie pozytywne zakończenia podobnych historii?

2

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Związek zakończył się już chwilę temu ale widzę, że jeszcze go analizujesz. Plus dla Ciebie, że zauważyłeś i korygujesz błędy w swoim postępowaniu. Ale jak to mówią...,,bo w tym cały jest ambaras aby dwoje chciało naraz''. A jak się zakończy jej związek to czas pokaże, może faktycznie nie byliście dla siebie...podobno nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. też jestem w Twoim wieku i niestety albo mam pecha albo zakochuje się w nieodpowiednich facetach.
Powodzenia.

3

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

nadzieja: to fakt, oficjalnie zakończyło się miesiąc temu na początku lutego (trochę miałem andzieję, że jeszcze jeszcze może coś da taka przerwa), a w jej głowie związek skończył się w połowie czy tam przed końcem styczna. Tak samo mi powiedziała, że do tanga trzeba dwojga, a ona już nie chce.

Szalenie mnie ciekawi, czy zdażają się zmiany in plus takich sytuacji :-) Na razie przynajmniej przez parę tygodni na pewno będzie zajęta "tym nowym", aby go trochę lepiej poznać. Boję się, że to może się przerodzić w coś dłuższego z uwagi na jej chęć do znalezienia partnera na stałe.

Człowiek pluje sobie w brodę, że trafił na taką osobę i pozwolił sobie na tak długo trwający marazm, który to wszystko zniszczył...

4

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Czyli rozumiem,ze chcialbys bardzo aby wrocila....Twoje zycie, chcesz to czekaj, nie popieram tego ani nie potepiam. Ja bym nie potrafila zaufac po raz drugi.

5

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

a ja jak czytam to wszystko to zauwazam, ze opamietales się dopiero w momencie kiedy zacząłes ją tarcic bądz już straciłes i tak najczesciej jest ,, nie doceniamy tego co mamy dopóki nie stracimy "
Istnieją owszem istnieja dobre zakonczenia takich sytuacji, znam pare sama takich par które się rozstały i są ze sobą nawet po kilkuletniej przerwie... Tylko zastanawia mnei jedno wiesz o jakims tam facecie i co potrafił bys tak ja przyjac bez niczego z powrotem  wiedzac ze poszła do innego ???? jedno jest pewne gdyby Cię kochała prawdziwie nie odeszłaby od Ciebie bez względu an wszystko była by przy Tobie... więc czy warto na nią czekac???prawdziwa milosc wszystko przetrwa i wszystko wybaczy...

6

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

nadzieja: nie ukrywam, chciałbym. Trochę tych dziewczyn i kobiet w życiu się przewinęło, ale z żadną nie miałem czegoś takiego i tak się nie czułem. Oczywiście żyć trzeba dalej, ciężko trochę, ale robić trzeba swoje. Po prostu jakaś taka naiwna nadzieja gdzieś tam w człowieku siedzi.

alena: to fakt, zacząłem rozumieć w momencie gdy zacząłem ją tracić. Po prostu nie pomyślałem i naiwnie założyłem, że skoro ja przez taki czas zniosę taką sytuację, moja kobieta również. Niestety okazało się inaczej, w kobiecie coś w między czasie pękło... Mogłem z nią w trakcie więcej rozmawiać (powiedziałem jej tylko na początku, że teraz będzie trudny okres, będę poświęcał dużo czasu na projekt, ale robię to z nadzieją, iż dzięki temu nam się poprawi). Co do innego faceta - częściowo ją rozumiem (zegar tyka, potrzebuje oparcia), częściowo mnie to boli. Aczkolwiek już za mną myślenie, że gdy ktoś po rozstaniu spróbuje czegoś z inną osobą, to już koniec. Ludzie różne głupoty w życiu robią.

7

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Czas leci a w głowie ciągle ta osoba. Jestem z siebie o tyle zadowolony, że wbrew słabemu humorowi dalej nad sobą pracuję, pracę również ogarniam no i skutecznie powstrzymałem się od jakichkolwiek telefonów/wiadomości "co tam u Ciebie". Jedynie wczoraj napisałem, że muszę zabrać moje dokumenty (do pitów), które jej koleżanka przy wyprowadzce również zapakowała do kartonów.

A dziewczyna z tego co wiem ewidentnie przeprowadza terapię "wyleczenia się po facecie" - dużo rozrywki, teraz dużo wyjazdów itd. Aż człowieka łapią wątpliwości, czy po zaaplikowaniu sobie takiego leczenia to jeszcze może się kiedyś obrócić. Jeszcze dodatkowo się wkurzam, że człowiek chciał już inaczej a koniec końców znowu skończy się na majówce "z kumplami"...

8

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Jak tam u Ciebie? czas leczy rany czy może się pogodziliście?

9

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Mnie również wydaje się, że ona Cię szczerze nie kochała. Dziwna sprawa, że sama doszła do wniosków a więc myślała głownie o sobie a nie o jakimś waszym szczęściu.
Nawiasem mówiąc, bardzo to podobne do mojej historii. Widzę jednak że sobie radzisz; analizujesz błędy itp.
Jeśli ją kochasz prawdziwie, daj jej czas i pozwól być szczęśliwą a przy tym sam bądź.

Czas wszystko pokaże.

Powdzenia.

10

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Nie pogodziliśmy się, ja nie naciskałem, robiłem dalej swoje, z jej strony praktycznie zero kontaktu. Na siłę niczego nie chcę. Ostatnio nawet totalnie niespodziewanie spotkałem jedną bardzo fajną panią ;-) Ale przyznam się, że z uwagi na początki z tą obecnie już niestety "byłą", trochę mi teraz nieswojo, że nie ma takiego grzmotu z nieba i od razu z górki. Ale może tak to zazwyczaj powinno wyglądać, że człowiek nie ma być do końca pewien czy ta druga osoba czegoś chce? ;-)

11

Odp: Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda
persona-dafta napisał/a:

Nie pogodziliśmy się, ja nie naciskałem, robiłem dalej swoje, z jej strony praktycznie zero kontaktu. Na siłę niczego nie chcę. Ostatnio nawet totalnie niespodziewanie spotkałem jedną bardzo fajną panią ;-) Ale przyznam się, że z uwagi na początki z tą obecnie już niestety "byłą", trochę mi teraz nieswojo, że nie ma takiego grzmotu z nieba i od razu z górki. Ale może tak to zazwyczaj powinno wyglądać, że człowiek nie ma być do końca pewien czy ta druga osoba czegoś chce? ;-)

To super,że nie trzymasz się kurczowo byłej, jeszcze długo będzie bolało....ale za każdym razem jest inaczej, może faktycznie tak naprawdę kocha się tylko raz..nie wiem

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Skopałem świetny związek, ona odeszła, ja ciągle chcę - czy to się uda

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026