Witam wszystkich, kochani poradzcie mi prosze jak radzic sobie z fetyszem mojego meza. Jestesmy 17 lat malzenstwem a dopiero 4,5 roku temu przylapalam go w toalecie z katalogiem i tak zaczal sie maraton naszych klotni...klamal, krecil,kombinowal i tak powoli wyszla na jaw prawda o jego slabosci do bielizny damskiej i to najlepiej na sobie, o jego kobiecej stronie, o porno, o traceniu pieniedzy na dz...i itd. itd. Teraz jestem w centrum horroru, nie chce takiego zycia ale mamy 3 dzieci i wspolne wszystko. Nienawidze go za to, a mimo to brak mi go...ja chyba zwariuje.
Podobne tematy
Co Cię tak naprawdę boli? To, że lubi "damskie ciuszki", że tracił pieniądze i korzystał z prostytutek? że zostałaś zdradzona? czy to, że czujesz się oszukana, że przez tyle lat nie znałas jego drugiego ja?
Porozmawiaj z nim o przyczynach takiego zachowania. Może Wasz seks go nie satysfakcjonował. Może warto wypracować jakiś kompromis. Skąd wiedz o traceniu pieniędzy na dziwki?
A czy niesatysfakcjonujący seks jest naprawdę wytłumaczeniem dla zdrad?jeśli takie były,bo nie wiem czy masz pewność
Dziekuje za Wasze zainteresowanie, boli mnie bardzo ze ukrywal swoja slabosc i nie mam na mysli tylko ciuszki... maz zaklada pokryjomu moje majtki z koronki, rajstopy,ponczochy, masturbowal sie codziennie na widok kobiet w strapsach i w kazdej wolnej chwili wlanczal handy i ogladal porno,na to wlasnie tracil pieniadze. Nie chodzi tu o braki w sexie bo w nocy wyszalal sie ze mna a rano siedzial w wc i robil to sam, chodzi o to ze przyznal mi sie ze to fetysz a nie ochota na inne kobiety a kiedy poszlam mu na reke i powiedzialam zeby przychodzil po to do mnie bo mi dokucza jego zachowanie to obiecal, przysiegal, udawal ze to dla niego najwspanialsze rozwiazanie...i robil w pracy to samo.
...byla bym bardzo wdzieczna kazdemu kto napisal by mi o swoich doswiadczeniach, albo doradzil jak mam z tym postepowac. Mamy 3 dzieci, klotnie w domu , placz, rozwala mi sie rodzina a ja nie potrafie sobie z tym radzic.
Donna znajdz sobie na tym forum wątek o seksoholikach.
Zastanów się czy dasz radę z nim żyć dalej bez wypominania tego co robił/ robi nadal.
Czy on się zle czuje z tym? Czy chce z tego wyjść?
Fetysz to nic, jednak swoim zachowaniem jest bardziej w zwiazku z samym sobą, niż w zwiazku małżenskim z Tobą.
Trzymaj się, pozdrawiam.
Nie chodzi tu o braki w sexie bo w nocy wyszalal sie ze mna a rano siedzial w wc i robil to sam, chodzi o to ze przyznal mi sie ze to fetysz a nie ochota na inne kobiety a kiedy poszlam mu na reke i powiedzialam zeby przychodzil po to do mnie bo mi dokucza jego zachowanie to obiecal, przysiegal, udawal ze to dla niego najwspanialsze rozwiazanie...i robil w pracy to samo.
To niejest fetysz tylko uzaleznienie. Fetyszem moga byc damskie ciuszki, stopy itd ale jak nie ma ochoty na seksa się masturbuje to znaczy cos mu to zastępuje i rozładowuje emocje. A to uzależnienie.
Nie piszesz o zdradach więc domyślam się, że ich nie było. Jeżeli mąż zaspokaja Cię seksualnie i nie zdradza to nie widzę powodu by rozwalać udane małżeństwo. Co Ci najbardziej przeszkadza w tym co on robi? Tak czy siak powinniście iść do seksuologa. Musisz się uporać z brakiem akceptacji dla upodobań męża. Może powinniście razem urozmaicić życie seksualne. Filmy, gadżety, ciuszki i fantazja.
Przepraszam ale mam wrazenie ze chcialam jak najkrocej przedstawic moj problem i chyba z tego powodu zle go przedstawilam...jego hobby to ogladanie, dotykanie i zakladanie na siebie damskiej bielizny erotycznej i w tych porno szuka zdiecia kobiet w tych zeczach glownie po to zeby patrzac na to, wyobrazac sobie ze ma to na sobie, a jak chce sobie ulzyc to patrzac na te bielizne przypomina sobie "aktorke" w takim stroju. Moj problem to... twierdzi ze to tylko ciuchy wiec dlaczego uparcie oglada je na innych kobietach i do tego twierdzi ze one to tlo , nie podobaja mu sie inne i najchetniej ogladal by to na facetach itd. moge mu jeszcze wierzyc?
Chyba zbyt pozno zglosilam sie do Was po pomoc, bo wlasnie przed chwila moj idiota mi powiedzial ze nie zrezygnuje z innych widokow i ze jak ma sie zmienic to ja wzamian mam z nikim nie rozmawiac, siedziec tylko w domu, sprzatac i zajmowac sie dziecmi. Pozatym powinnam go przeprosic ze niedawno zapytalam znajomego gdzie pracuje...jesli mi to nie odpowiada to moge go spakowac. Poszedl sobie jek to robi ostatnio codziennie, ma gdzies dzieci, dom, rodzine a jeszcze dzisiaj przyniosl mi kwiaty i powiedzial ze mnie kocha. Zalamalam sie i nic z tego nie rozumiem jak musi tak byc to powiedzcie czy jeszcze ja mam marnowac swoje sily i go pakowac???
Hmmm...ciężka sprawa...najlepiej napisałabym Ci-uciekaj...ale wiem jakie to trudne.
Byłam z facetem z którym żyłam prawie 5 lat. On miał podwójne życie. Uwielbiał małolaty,porno,sam się zadawalał...szukał kontaktu z innymi.
W końcu po którejś wpadce określił się jako-seksoholik...
Terapia,mitingi-on już wie,on się zmieni.
Nie zmienił się.
Zapyta j sama siebie,czy nawet jak się uspokoi,czy będziesz mogła żyć wiedzac,że nie jesteś jedyną? Bo po co ogląda inne? Bieliznę przecież Ty masz...ech...
...mysle ze gdyby sie uspokoil i robil to w domu, ze mna albo z moimi rzeczami to mogla bym to jakos zorganizowac, niestety nie potrafie mu juz ufac, bo mu to proponowalam. Pozatym jestem zdania ze majac rodzine nie warto walic pieniadze w handy(20zl na dzien) jesli w internecie jest to samo bez placenia extra i na wiekszym ekranie. moze ktos z Was modre glowy wie czy takim ludziom przeszkadza obecnosc partnera i czy to problem ogladac cos ze swoja zona?
Sexoholizm to nie nowość do drugi facet to ma.
Ale te ciuszki damskie to jakieś zboczenie poważne.
Może jest transeksualistą?
Co z tymi ludźmi się dzieje;/
Sodoma i Gomora;/
Sexoholizm to nie nowość do drugi facet to ma.
Bajka...
Ale te ciuszki damskie to jakieś zboczenie poważne.
To proszę zdefiniuj co to jest "zboczenie" i co to jest "powazne zboczenie".
Może jest transeksualistą?
A facet, któego fetyszem są np. szpilki jest szewcem czy butem?
Co z tymi ludźmi się dzieje;/
Sodoma i Gomora;/
I na dokładkę Komora...
To proszę zdefiniuj co to jest "zboczenie" i co to jest "powazne zboczenie".
Zboczenie to coś nienaturalnego. Facet w damskiej bieliźnie nie jest normalny.
A facet, któego fetyszem są np. szpilki jest szewcem czy butem?
Jak lubi je na kobiecie to nie ale jak sam je zakłada to coś z nim nie tak.
Zboczenie to coś nienaturalnego. Facet w damskiej bieliźnie nie jest normalny.
A męska bielizna niby jest naturalna? A samochody czy komputery są naturalne? Korzystasz z kompa - to nienaturalne, może zboczenie, co?
Jak lubi je na kobiecie to nie ale jak sam je zakłada to coś z nim nie tak.
A dlaczego niby jest z nim coś nie tak? Uzasadnij jeśli potrafisz.
A męska bielizna niby jest naturalna? A samochody czy komputery są naturalne? Korzystasz z kompa - to nienaturalne, może zboczenie, co?
Samochody czy komputery są przeznaczone zarówno dla kobiet jak i mężczyzn.
Męska bielizna jest dla mężczyzn przeznaczona nie wyobrażam sobie kobiety w męskich slipach albo jakiś męskich bokserkach, chyba że jakaś kobieta czująca się facetem.
Tak samo jest z damską bielizną na facecie. Chyba to jest oczywiste, że nie trzeba tego pisać.
A dlaczego niby jest z nim coś nie tak? Uzasadnij jeśli potrafisz.
Wyżej uzasadniłem. Jak ktoś ma problem z tożsamością to nie jest normalny.
Samochody czy komputery są przeznaczone zarówno dla kobiet jak i mężczyzn.
Co w niczym nie zmienia faktu, że są nienaturalne, więc nie powinieneś z nich korzystać, bo to zboczenie ![]()
Męska bielizna jest dla mężczyzn przeznaczona nie wyobrażam sobie kobiety w męskich slipach albo jakiś męskich bokserkach, chyba że jakaś kobieta czująca się facetem.
Tak samo jest z damską bielizną na facecie. Chyba to jest oczywiste, że nie trzeba tego pisać
Nie nie jest oczywiste i nie rozumiem dlaczego to ty masz decydowac co jest normalne, naturalne, a co nienormalne i zboczenie. Więc proszę po raz trzeci o uzasadnienie, tym razem także o uzasadnienie dlaczego ty jestes powołany do decydowania o tym co jest normalne.
Wyżej uzasadniłem. Jak ktoś ma problem z tożsamością to nie jest normalny.
To prosze teraz o uzasadnienie, że przebieranie w damską bieliznę jest dowodem problemów z tożsamością.
Tak zadaję ci różne pytania, bo staram się jakąś głębie z twoich przemyśleń wydobyć, ale niestety nie udaje się, wciąz jest to głębia kałuży na asfaltowej drodze...
Szczerze, to wiele rzeczy już widziałam, ale to co piszesz rozłożyło mnie na łopatki.
Byłam kiedyś w związku z facetem, którego kręciła bielizna i szpilki, ale lubił je na mnie, a nie na sobie, więc uznaję to raczej za normalny lekki odchył. To co piszesz o swoim mężu budzi podejrzenia. Jeżeli na tyle nie umie się opanować, że robi to w pracy to poważny sygnał, że może być uzależniony. On sam zamyka się z tym i rozładowuje, a to na pewno nie jest normalne. Leczenie ma różne rezultaty, powinnaś się zastanowić czy chcesz tak żyć, bo nie nastawiałabym się na jego zmianę...
Komu przeszkadza to, że facet przebiera się w domowym zaciszu w damską bieliznę? Łamie prawo? Nie lata tak przecież po ulicy. Lepszy byłby maczo, który dla zaakcentowania swojej męskości lał by żonę raz w tygodniu i wracał napruty jak stodoła co drugi dzień? Może zakwalifikuj to jako jego hobby. Zaakceptuj co masz bo mogłaś trafić dużo gorzej.
Sexoholizm to nie nowość do drugi facet to ma.
Ale te ciuszki damskie to jakieś zboczenie poważne.
Może jest transeksualistą?
Co z tymi ludźmi się dzieje;/
Sodoma i Gomora;/
Nie masz pojęcia czym jest seksoholizm...
zależy Ci na rodzinie, nie ma co się dziwić, potraktuj to co robi Twoj mąż jako problem o podłożu psychicznym, bo to przecież nie jest jakaś zdrada, romans czy skok w bok ale poważny problem, być może wymaga jakiejś terapii. Zwróciłaś się z pomocą tu do nas, każdna z nas Twój przypadek interpretuje inaczej, zastanów się może nad wizytą u specjalisty, terapeuty uzależnień taki człowiek doradzi Ci co możesz zrobić, jak pomóc mężowi i sobie przede wszystkim, może uda Ci się za jakiś czas namówić męża na skorzystanie z usług specjalisty... Nic nie stracisz idąc tak a możesz wiele zyskać.
życzę dużo siły i wiary, że będzie dobrze. Pozdrawiam.
24 2012-03-09 16:37:06 Ostatnio edytowany przez didina (2012-03-09 16:41:16)
Komu przeszkadza to, że facet przebiera się w domowym zaciszu w damską bieliznę? Łamie prawo? Nie lata tak przecież po ulicy. Lepszy byłby maczo, który dla zaakcentowania swojej męskości lał by żonę raz w tygodniu i wracał napruty jak stodoła co drugi dzień? Może zakwalifikuj to jako jego hobby. Zaakceptuj co masz bo mogłaś trafić dużo gorzej.
weź człowieku nie popadaj w skrajności!!!
on nie tylko przebiera się w damską bieliznę, ale robi inne zdecydowanie gorsze rzeczy- przeczytaj sobie jeszcze raz wątki autorki
Poza tym na dłuższą metę nie można zaakceptować faktu, że mężczyzna w związku (i damskiej bieliźnie) woli się zabawiać w kiblu z gazetą w ręku
Jak ma się czuć kobieta w tej sytuacji? Jak ma nie stracić wiary we własną atrakcyjność? Jak ma chodzić z podniesioną głową, kiedy wie że mąż woli dziwki z gazet? I w końcu jak może mieć do niego zaufanie, chociażby w sferze łóżkowej? O pozostałych sferach wspólnego życia nie wspomnę.
Mąż autorki jest zwyczajnie uzależniony od doznań seksualnych. A każde tego typu uzależnienie należy leczyć!
Zanim zawładnie jego życiem jeszcze bardziej.
weź człowieku nie popadaj w skrajności!!!
To raczej Ty popadasz w skrajność i to doprawioną histerią...
Poza tym na dłuższą metę nie można zaakceptować faktu, że mężczyzna w związku (i damskiej bieliźnie) woli się zabawiać w kiblu z gazetą w ręku
Ich życie seksualne na tym nie cierpi, tak przynajmniej wynika z postów autorki, więc niby jaka jest szkodliwość jego zachowań?
Jak ma się czuć kobieta w tej sytuacji? Jak ma nie stracić wiary we własną atrakcyjność? Jak ma chodzić z podniesioną głową, kiedy wie że mąż woli dziwki z gazet? I w końcu jak może mieć do niego zaufanie, chociażby w sferze łóżkowej? O pozostałych sferach wspólnego życia nie wspomnę.
Jeśli jej samoocena i zaufanie spada z tego powodu, tzn. że ma problem ze sobą.
Mąż autorki jest zwyczajnie uzależniony od doznań seksualnych. A każde tego typu uzależnienie należy leczyć!
Zanim zawładnie jego życiem jeszcze bardziej.
Po 1. jak zdefiniowałaś, że jest to uzależnienie? Po 2. niby dlaczego należy leczyć coś co nikomu nie szkodzi?
Oczywiście, że szkodzi! Mąż autorki nie potrafi żyć, lub jak pewnie lepiej to zabrzmi nie chce z tego rezygnować. Uzależnienie to nie tylko alkohol, narkotyki, papierosy. Nasze społeczeństwo zamyka się w stereotypach a rodziajów uzależnień mamy od groma. Jeżeli potrzebujesz więcej argumentów to proszę
1. jak już wspomniałam nie jest w stanie zrezygnować z tego mimo, że widzi cierpienie żony oraz dzieci
2. organizuje sobie tak czas aby móc oddać się swoim "przyjemnościom"
3. wydaje na to wspólne pieniądze rodziny na czym być może cierpi rodzinny budżet
4. nie jest w stanie "do końca" zaspokoić swoich potrzeb seksualnych poprzez kontakt z żoną, bo pełnie satysfakcji dają mu jego zabawy (przepraszam jeśli to wulgarnie zabrzmiało)
5. z tego co zrozumiałam praktykuje swoje "nawyki" każdego dnia lub nawet kilka razy dziennie (praca, dom)
6. jego nawyk stał się ważniejszy niż spójność rodziny
Przestańmy wreszcie patrzeć z byka na narkomanów, poniżać alkoholików itd. Dookoła nas jest pełno ludzi, którzy mają problemy z różnego rodzaju nałogami a uzależnienie jest POWAŻNĄ CHOROBĄ, którą trzeba leczyć specjalistycznie. Skoro kobieta i dzieci cierpią to nie piszcie tu z wyrzutami w jej strone, że robi z igły widły bo ewidentnie jej mąż ma poważny problem, który godzi w dobro rodziny i trzeba interweniować a nie przyklaskiwać mu.
Gdyby napisała tu, że jej mąż nadużywa alkoholu, zaniedbuje rodzinę, przeznacza na alkohol wspólne pieniądze i woli napić się niż zawalczyć o dobro najbliższych to co wtedy? Nazwalibyście go alkoholikiem czy kazali przestać panikować, pięknie się do niego uśmiechać i najlepiej robić mu prezenty każdego dnia w postaci procentów co?? Myślenie nie boli...
I przepraszam, że swoje "wyrzuty" kieruję tu ogólnie w liczbie mnogiej ale już nie chce mi się przytaczać poszczególnych nazw forumowiczów, myślę, że adresaci sami wywnioskują co do kogo piszę.
i czekam już na te ataki na mnie, śmiało, proszę, ważniejsze jest tu chyba dobro autorki...
Oczywiście, że szkodzi! Mąż autorki nie potrafi żyć, lub jak pewnie lepiej to zabrzmi nie chce z tego rezygnować. Uzależnienie to nie tylko alkohol, narkotyki, papierosy. Nasze społeczeństwo zamyka się w stereotypach a rodziajów uzależnień mamy od groma. Jeżeli potrzebujesz więcej argumentów to proszę
1. jak już wspomniałam nie jest w stanie zrezygnować z tego mimo, że widzi cierpienie żony oraz dzieci
2. organizuje sobie tak czas aby móc oddać się swoim "przyjemnościom"
3. wydaje na to wspólne pieniądze rodziny na czym być może cierpi rodzinny budżet
4. nie jest w stanie "do końca" zaspokoić swoich potrzeb seksualnych poprzez kontakt z żoną, bo pełnie satysfakcji dają mu jego zabawy (przepraszam jeśli to wulgarnie zabrzmiało)
5. z tego co zrozumiałam praktykuje swoje "nawyki" każdego dnia lub nawet kilka razy dziennie (praca, dom)
6. jego nawyk stał się ważniejszy niż spójność rodzinyPrzestańmy wreszcie patrzeć z byka na narkomanów, poniżać alkoholików itd. Dookoła nas jest pełno ludzi, którzy mają problemy z różnego rodzaju nałogami a uzależnienie jest POWAŻNĄ CHOROBĄ, którą trzeba leczyć specjalistycznie. Skoro kobieta i dzieci cierpią to nie piszcie tu z wyrzutami w jej strone, że robi z igły widły bo ewidentnie jej mąż ma poważny problem, który godzi w dobro rodziny i trzeba interweniować a nie przyklaskiwać mu.
Gdyby napisała tu, że jej mąż nadużywa alkoholu, zaniedbuje rodzinę, przeznacza na alkohol wspólne pieniądze i woli napić się niż zawalczyć o dobro najbliższych to co wtedy? Nazwalibyście go alkoholikiem czy kazali przestać panikować, pięknie się do niego uśmiechać i najlepiej robić mu prezenty każdego dnia w postaci procentów co?? Myślenie nie boli...I przepraszam, że swoje "wyrzuty" kieruję tu ogólnie w liczbie mnogiej ale już nie chce mi się przytaczać poszczególnych
nazw forumowiczów, myślę, że adresaci sami wywnioskują co do kogo piszę.i czekam już na te ataki na mnie, śmiało, proszę, ważniejsze jest tu chyba dobro autorki...
witam, jestem nowa i calkowicie sie z Toba zgadzam, po 17 latach tez zapadlam sie w sobie, moj idealny facet dodal mi stres warty 10 lat wiecej niz mam!!! to tak bardzo boli...
Dziwie sie,ze ktos moze uwazac za normalne zachowanie meza autorki.No chyba,ze ma taki sam problem.Ja osobiscie zostawilabym go,po pierwsze bojac sie,ze przylapia go dzieci na tym co robi,a to na 100% wplyneloby na ich psychike.Po drugie powiedzial,ze nie zrezygnuje z tego chorego zachowania,wiec nie ma sie nad czym zastanawiac.Brzydzilabym sie faceta,ktory chodzi na dziwki.
zapraszam do mojego dzisiejszego problemu,
MÓJ FACET LUBI FILMY PORNO Z LOLITKAMI
pozdrawiam serdecznie Doonna i Inga09
Doonna wspieram Cie bardzo mocno tez mam bardzo wypalona dusze :-(((
co zrobic z tym nieistniejacym zaufaniem!!!!!!!!!!
30 2012-03-09 20:29:49 Ostatnio edytowany przez Vuk (2012-03-09 20:31:29)
Brzydzilabym sie faceta,ktory chodzi na dziwki.
Proponuję Ci przeczytać jeszcze raz ten wątek, ze zrozumieniem i wtedy bez problemów (?) zauwazysz, że w tym przypadku nie ma problemu chodzenia na dziwki. Autorka co prawda napisała w pierwszym poście, że mąż traci pieniądze na dziwki, ale potem wyjasniła o co chodzi:
kazdej wolnej chwili wlanczal handy i ogladal porno,na to wlasnie tracil pieniadze
(swoją drogą byłoby łatwiej to "ogarnąć" gdyby autorka pisała po polsku, a nie jakimś językowym mieszańcem).
Oczywiście, że szkodzi! Mąż autorki nie potrafi żyć, lub jak pewnie lepiej to zabrzmi nie chce z tego rezygnować. Uzależnienie to nie tylko alkohol, narkotyki, papierosy. Nasze społeczeństwo zamyka się w stereotypach a rodziajów uzależnień mamy od groma.
To się zdecyduj czy to jest uzależnienie (nie może zrezygnować) czy nie jest (nie chce zrezygnować).
Jeżeli potrzebujesz więcej argumentów to proszę
1. jak już wspomniałam nie jest w stanie zrezygnować z tego mimo, że widzi cierpienie żony oraz dzieci
Nie może czy nie chce? "Cierpienie" żony jest w tym przypadku irracjonalne, bo żadna krzywda jej się nie dzieje, więc może dlatego nie chce zrezygnować - nie widzi takiej potrzeby.
2. organizuje sobie tak czas aby móc oddać się swoim "przyjemnościom"
Nie wiem skąd ten sarkazm w postaci wzięcia słowa przyjemności w cudzysłów, bo dla niego to pewnie jest przyjemność, a dla Ciebie nie musi
. Natomiast wszelkie przyjemności mają to do siebie, że trzeba na nie zorganizować czas, niezależnie czy to będzie piwko z kolegami, czytanie ksiązki, czy wizyta w teatrze...
3. wydaje na to wspólne pieniądze rodziny na czym być może cierpi rodzinny budżet
No przyjemności to do siebie mają, że kosztują. Ale widocznie go stać na to.
4. nie jest w stanie "do końca" zaspokoić swoich potrzeb seksualnych poprzez kontakt z żoną, bo pełnie satysfakcji dają mu jego zabawy (przepraszam jeśli to wulgarnie zabrzmiało)
Ale przecież nie unika seksu z żoną, więc w czym problem?
5. z tego co zrozumiałam praktykuje swoje "nawyki" każdego dnia lub nawet kilka razy dziennie (praca, dom)
No i to jest jedyny dowód na uzależnienie. Choć z drugiej strony ludzie mają różne libido, może facet potrzebuje kilka razy dziennie, a skoro nie przeszkadza mu to w seksie z żoną...
6. jego nawyk stał się ważniejszy niż spójność rodziny
Ja na to patrzę odwrotnie - jego nawyk nie jest żadnym zagrożeniem, zagrożeniem jest brak tolerancji ze strony żony.
Przestańmy wreszcie patrzeć z byka na narkomanów, poniżać alkoholików itd. Dookoła nas jest pełno ludzi, którzy mają problemy z różnego rodzaju nałogami a uzależnienie jest POWAŻNĄ CHOROBĄ, którą trzeba leczyć specjalistycznie.
Ale póki co nie udowodniłaś, że to jest nałóg. Poza tym fetyszyzm wcale nie równa się nałóg, więc nawet jeśli wyleczy się z DOMNIEMANEGO nałogu, to wcale nie oznacza, że przestanie być fetyszystą.
Skoro kobieta i dzieci cierpią to nie piszcie tu z wyrzutami w jej strone, że robi z igły widły bo ewidentnie jej mąż ma poważny problem, który godzi w dobro rodziny i trzeba interweniować a nie przyklaskiwać mu.
To cierpienie dzieci, to sama sobie wymyśliłaś, a kobieta cierpi, bo nie potrafi/nie chce zaakceptować jego fetyszyzmu.
Myślenie nie boli...
Otóż to ![]()
ważniejsze jest tu chyba dobro autorki...
A czemu dobro autorki jest ważniejsze od dobra jej męża?
mam wrazenie, ze to pisze jej maz, adwokat, lub osoba, ktora siedzi w swojej mrocznej jaskini...
wypowiedz jest z pewnoscia bardzo pocieszajaca dla autorki,
proponije strone porno mity...
Vuk - nie będę z Tobą dyskutować, ręce opadają na Twoje argumenty...
Poczytaj coś więcej o uzależnieniach i zaproszę Cie do dalszej dyskusji.
A co do tego, że żona nie cierpi bo nic złego się jej nie dzieje, uważasz, że ból można zadać tylko poprzez użycie siły fizycznej?
Poczytaj coś więcej o uzależnieniach i zaproszę Cie do dalszej dyskusji.
Po 1. wciąż nie udowodniłaś, że jest uzależniony; po 2. uzależnienie i fetyszyzm nie są tym samym, więc nawet wyleczony z domniemanego uzależnienia nadal będzie fetyszystą, czyli sytuacja w niczym się nie zmieni, bo jego żona akurat fetyszyzmu "nienawidzi".
A co do tego, że żona nie cierpi bo nic złego się jej nie dzieje, uważasz, że ból można zadać tylko poprzez użycie siły fizycznej?
Jest różnica między bólem obiektywnym i subiektywnym. W tym przypadku mamy do czynienia z tym drugim, wywołanym li tylko i wyłącznie przez to, że doonna nie potrafi zaakceptować upodobań małżonka. Obiektywnie krzywda jej się nie dzieje.
Moim zdaniem powinni oboje udać się do specjalisty i problem rozwiązać, ale w jaki sposób to już specjalista powinien wiedzieć, a nie my
.
Post poniżej poziomu forum. Stawiamy na merytoryczne wypowiedzi - nie na obraźliwe, osobiste wycieczki w stronę innych rozmówców. Vinnga
wiesz didina, postu o takim poziomie nie trzeba komentować - mówi sam za siebie i o Tobie ![]()
Vuk - nie będę z Tobą dyskutować, ręce opadają na Twoje argumenty...
mnie nie opadają...to jest kolejny wątek, w którym wyraźnie widać, że jeśli chodzi o siłę argumentacji, to na tym forum jest Vuk, a potem długo, długo nikt...
Ojciecpiotr napisał/a:Komu przeszkadza to, że facet przebiera się w domowym zaciszu w damską bieliznę? Łamie prawo? Nie lata tak przecież po ulicy. Lepszy byłby maczo, który dla zaakcentowania swojej męskości lał by żonę raz w tygodniu i wracał napruty jak stodoła co drugi dzień? Może zakwalifikuj to jako jego hobby. Zaakceptuj co masz bo mogłaś trafić dużo gorzej.
weź człowieku nie popadaj w skrajności!!!
on nie tylko przebiera się w damską bieliznę, ale robi inne zdecydowanie gorsze rzeczy- przeczytaj sobie jeszcze raz wątki autorki
Poza tym na dłuższą metę nie można zaakceptować faktu, że mężczyzna w związku (i damskiej bieliźnie) woli się zabawiać w kiblu z gazetą w ręku
Jak ma się czuć kobieta w tej sytuacji? Jak ma nie stracić wiary we własną atrakcyjność? Jak ma chodzić z podniesioną głową, kiedy wie że mąż woli dziwki z gazet? I w końcu jak może mieć do niego zaufanie, chociażby w sferze łóżkowej? O pozostałych sferach wspólnego życia nie wspomnę.Mąż autorki jest zwyczajnie uzależniony od doznań seksualnych. A każde tego typu uzależnienie należy leczyć!
Zanim zawładnie jego życiem jeszcze bardziej.
Bardzo ci dziekuje za zrozumienie, jestem w tak ciezkiej sytuacji ze juz myslalam ze nikt mnie nie zrozumie ...i jestem ci bardzo wdzieczna ze zrozumialas möj problem, prosze o pomoc , co mam zrobic zeby normalnie zyc? Dziekuje za wyrozumialosc, kazde Wasze slowo jest dla mnie swiete. Prosze nie zostawiajcier mnie w nieszczesciu...
Oczywiście, że szkodzi! Mąż autorki nie potrafi żyć, lub jak pewnie lepiej to zabrzmi nie chce z tego rezygnować. Uzależnienie to nie tylko alkohol, narkotyki, papierosy. Nasze społeczeństwo zamyka się w stereotypach a rodziajów uzależnień mamy od groma. Jeżeli potrzebujesz więcej argumentów to proszę
1. jak już wspomniałam nie jest w stanie zrezygnować z tego mimo, że widzi cierpienie żony oraz dzieci
2. organizuje sobie tak czas aby móc oddać się swoim "przyjemnościom"
3. wydaje na to wspólne pieniądze rodziny na czym być może cierpi rodzinny budżet
4. nie jest w stanie "do końca" zaspokoić swoich potrzeb seksualnych poprzez kontakt z żoną, bo pełnie satysfakcji dają mu jego zabawy (przepraszam jeśli to wulgarnie zabrzmiało)
5. z tego co zrozumiałam praktykuje swoje "nawyki" każdego dnia lub nawet kilka razy dziennie (praca, dom)
6. jego nawyk stał się ważniejszy niż spójność rodzinyPrzestańmy wreszcie patrzeć z byka na narkomanów, poniżać alkoholików itd. Dookoła nas jest pełno ludzi, którzy mają problemy z różnego rodzaju nałogami a uzależnienie jest POWAŻNĄ CHOROBĄ, którą trzeba leczyć specjalistycznie. Skoro kobieta i dzieci cierpią to nie piszcie tu z wyrzutami w jej strone, że robi z igły widły bo ewidentnie jej mąż ma poważny problem, który godzi w dobro rodziny i trzeba interweniować a nie przyklaskiwać mu.
Gdyby napisała tu, że jej mąż nadużywa alkoholu, zaniedbuje rodzinę, przeznacza na alkohol wspólne pieniądze i woli napić się niż zawalczyć o dobro najbliższych to co wtedy? Nazwalibyście go alkoholikiem czy kazali przestać panikować, pięknie się do niego uśmiechać i najlepiej robić mu prezenty każdego dnia w postaci procentów co?? Myślenie nie boli...I przepraszam, że swoje "wyrzuty" kieruję tu ogólnie w liczbie mnogiej ale już nie chce mi się przytaczać poszczególnych nazw forumowiczów, myślę, że adresaci sami wywnioskują co do kogo piszę.
kam już na te ataki na mnie, śmiało, proszę, ważniejsze jest tu chyba dobro autorki...
Dziekuje ci z calego serca , z piersi mi to wydarlas,jestes tak mädra ze dech mi zapiera, chetnie bym cie ucalowala i wysciskala za to ze tak dobrze mnie rozumiesz. Prosze napisz wiecej co o tym myslisz bo czuje ze mnie rozumiesz. Dziekuje.
Dziwie sie,ze ktos moze uwazac za normalne zachowanie meza autorki.No chyba,ze ma taki sam problem.Ja osobiscie zostawilabym go,po pierwsze bojac sie,ze przylapia go dzieci na tym co robi,a to na 100% wplyneloby na ich psychike.Po drugie powiedzial,ze nie zrezygnuje z tego chorego zachowania,wiec nie ma sie nad czym zastanawiac.Brzydzilabym sie faceta,ktory chodzi na dziwki.
Mxysle tak jak Ty moja kochana Doradczyni ale moje dzieci go kochajä, ja jestem z nim juz 19 lat i tak ciezko dac sobie spoköj...
Przepraszam za moje pisma ...pisze ´do was z niemiec , wyjechalam jak bylam dzieckiem i nie znam duzo polskich nazw a tym baqrdziej okreslen ktöre uzywajä dorosli mimo to prosze was o rade i poprawiajcie mnie, chetnie naucze soie polskiego np:jak nazywajä sie straps? dziekuje i przepraszam.
41 2012-03-11 11:39:35 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2012-03-11 11:41:26)
Zastanawiam sie dlaczego maz sie nie przyznal do tego na samym poczatku znajomosci?
Przeciez to tylko przyjemnosc, nic zlego, zadne uzaleznienie, a tylko fetysz.
Kocha zone wiec dlaczego nie byl z nia szczery?
Gdyby nie ukrywal swoich upodoban nie byloby teraz takiej sytuacji.
Dlatego mysle, ze autorka ma prawo byc wsciekla, zdradzona, perfidnie oklamana.
Jak miala to zatolerowac? Kiedy? Czy dal jej wybor?
Skrzywdzil ja przede wszystkim swoim klamstwem i podwojnym zyciem.
ONa w nim nie uczestniczyla. Toczylo sie gdzies obok niej.
Nagle dostala obuchem w glowe i ma sie usmechac?
MOze jeszcze kupowac mu bielizne?
Maz autorki mial problem ze swoimi upodobianiami.
Dlaczego? 17 lat ten "maly" drobiazg ukrywal...
Jaki powod?
Żadne forum nie rozwiąże Waszego problemu. Jeżeli jest Ci źle z tym to udajcie się do dobrego seksuologa, który zdiagnozuje problem i zleci odpowiednią terapię dla Was obojga.
Czytanie postów, w których wszyscy przyznają Ci rację i współczują na pewno nie rozwiąże problemu.
Żadne forum nie rozwiąże Waszego problemu. Jeżeli jest Ci źle z tym to udajcie się do dobrego seksuologa, który zdiagnozuje problem i zleci odpowiednią terapię dla Was obojga.
Czytanie postów, w których wszyscy przyznają Ci rację i współczują na pewno nie rozwiąże problemu.
Pewnie masz racje,forum nie rozwiąże problemu,ale to pokazuje,że Doonna szuka pomocy,a to pierwszy krok.
Mój partner żył 17 lat z żoną i prowadził podwójne życie. Nie zdradzał jej fizycznie,nie chodził na dziwki,nie szukał kontaktu z kobietami.
Ale przez ponad 10 lat siedział w pornografii. Pod przykrywką,że nagrywa porno dla kolegów,kiedy zona spała oddawał się masturbacji. I tak co dzień. Po kilka razy. Tłumaczył,że żona seksu nie chciała,a i on nie miał na nią ochoty...Teraz wiem,że to on doprowadził do ruiny ten związek. Nie dał jej szans,bo jak wyglądało ciało żony w porównaniu z seks-gwiazdami? Przecież wygląd ich ciał to ich praca. Wkładają cały swój wysiłek w wygląd. Masaże,dieta,solarium,silikony...Zwykła śmiertelniczka musiała przegrać.
Teraz to wiem. Po nauczce jaka mi dał...
Kiedy mówił mi o tym na początku,tak jak i o tym,że po rozwodzie umawiał się z kobietami,wykorzystał i kończył znajomość,to myślałam,biedaczek,ja mu stworzę normalne życie i zdrowy seks...
Niestety. Mnie zdradził na samym początku z młodziutką dziewczyną. A potem przyłapywałam go na różnego rodzaju szukania kontaktu z kobietami i uwodzenia.
Najpierw sama odgrywałam rolę jak w filmie porno,ale na próżno. Za każdą wpadką coraz bardziej zatracałam się w depresji...
Jego próby walki ze swoimi zachowaniami,terapia,mitingi dla seksoholików...na nic. Nie potrafił zrezygnować.
Kiedyś mi powiedział,że terapeuta mi przekazuje,że mam go traktowac jak osobę chorą i wybaczyć to co zrobił. A więc,jak sobie dopowiedziałam,godzić się z ewentualną zdradą-bo przecież on jest chory.
Aż doszłam do wniosku,że jak być z byle kim,lepiej byc samemu. Zrobiłam to dla siebie,swojej godności,kobiecości,człowieczeństwa. Zrobiłam to też dla moich dzieci. KONIEC.
Doskonale Cie rozumiem. Skopane uczucia,lęk,panika,beznadziejność i przejmujący strach...
Ja jestem na odwyku od niego. Kończy się 7 tydzień.Nie jest rewelacyjnie,ale lepiej niż z nim.
Już nie mam obsesji na jego punkcie,a więc spokój w głowie.
Walcz kobieto i uciekaj od tego chorego związku!
Pisz
Dziękuję za miłe słowa, napisałam po prostu co wiem, można powiedzieć, że "zajmuję się" troszeczkę uzależnieniami więc chętnie dzielę się swoją jeszcze niewielką wiedzą, zwłaszcza jeśli mogę pomóc lub coś doradzić.
Co więcej mogę napisać, tak jak już było powiedziane moim zdaniem powinnaś skorzystać z terapii, męża z pewnością nie da się odrazu namówić ale na początku skup się na sobie, uzależnienia czy tego typu problemy (już nie wiem jakiego słowa użyć by nie wywołać znów zbędnej dyskusji) dotykają również najbliższych i oni na tym cierpią czasem nawet bardziej niż sama dotknięta problemem osoba, dlatego powinnaś porozmawiać z kimś kto Ci pomoże, podpowie co robić dalej, jak zachowywać się wobec męża, jak nakłonić go do spotkań ze specjalistą i przede wszystkim jak znaleźć w sobie siłę:)
Powodzenia! i informuj nas tu co u Ciebie bo wiele osób zaangażowało się w Twoją historię.
Nie obrażaj rozmówców! To jest dyskusja o Twoim problemie, a nie o domniemanych zachowaniach wypowiadających się. Vinnga
46 2012-03-14 10:43:09 Ostatnio edytowany przez Doonna (2012-03-14 10:47:20)
NIe powiedzial mi bo bal sie ze go nie bede chciala...
Swiadomie wpedzil mnie w to bagno i jeszcze stawia warunki...
Ostatnio wröcil nad ranem, przespal sie na kanapie a na drögi dzien stwierdzil ze to ja mam problem,bo nie zgadzam sie na jego dziwactwa...rozwalam rodzine bo mi to przeszkadza...a leczyc moge sie sama bo mu z tym dobrze...
Powiedzialam zeby odszedl od nas...potraktowal to bez emocji i uznal ze nie ma o czym möwic bo on nic zlego nie robi...zawiödl sie na mnie bo nie chce zrozumiec ze on szuka tylko ponczoch... a jak ja jestem zajeta, albo nerwowa to przeciesz wszystko jedno gdzie je poogläda.
No tak. Facet wydaje kase na jakies video filmy. Ubiera sie w damskie ciuchy. Masturbuje sie. Czy to jest powód do takiego skrajnego działania jak rozwalenie rodziny ? Widocznie się nie dobraliście. Kazdy facet ma jakies fantazje. Czasami sa one dobrze ukryte. Strach o nich powiedziec swojej partnerce bo pogardzi bo wysmieje. Nie jest jednak to nic skrajnego. Nie masturbuje sie nad zdjeciami dzieci. Terapia przydala by sie Wam obydwu. Może ktos wam powie jak z tym żyć i czy sie da. Tutaj na forum ze strony facetów uslyszysz nic złego ze stony kobiety "odejdz, zostaw go zaslugujesz na kogos innego". Porponuje udać się do jakiejś mądrej poradni i spokojnie o tym porozmawiać.
Witaj Cronos möglbys mi wyjasnic dlaczego dla faceta to nic zlego zabawiac sie fantazjami o innych kobietach kiedy ma sie zone? Czy ta zona nie ma nög, pupy , ponczoch itd.? ja mam!!!
Jak myslisz dlaczego kobiety rozumiejä? Pomysl o swojej milosci jak zabawia sie z facetami..a jak sie jej podoba ho ho ..az placi za to wspölnymi pieniäzkami!
Dotarlo cos?
Dotarło. U mnie to jest tak, że znam fantazję mojej żony. Co prawda teraz się wyprowadziła ale to inny aspekt. Będę jednak dążył żeby jej fantazje zaspokoić. Ale nie o tym. Nie chcę usprawiedliwiać Twojego męża ani Tobie radzić odejdz jak tu wszyscy robią. Nigdy nie opisze się słowami tego co się u was dzieje i co czujesz. Dla Ciebie jest to duży problem i dlatego nie wolno być "złym" doradcą. Ktoś mądrzejszy od nas tutaj powinien z Wami porozmawiać.
Nie,Donna i nie dotrze bo większość panów uważa to za normalne.
Należy ich we wszystkim usprawiedliwiać w oglądaniu pornoli,w oglądaniu się za innymi kobietami,w fantazjowaniu o nastolatkach obciągających im... tratrtata.
I w wielu,wielu innych sprawach,wymieniać by można bez końca.
Każde z powyższych w nadmiarze, psujące relacje w związku ..to dla mnie CHOROBA!
I nie mam zamiaru ich tolerować a tym bardziej tłumaczyć partnera z jego chorobliwych uzależnień.Bynajmniej to moje stanowisko w tego typu sprawach.
Wszystko może być dla Nas ludzi dorosłych ale nie w nadmiarze i nie wówczas gdy burzy to nasze oczekiwania co do miłości,wzajemnego szacunku i pożycia w związku.
Rozumiem ,że po tylu latach to dla Ciebie szok i totalne zaskoczenie a nawet w jakimś sensie obrzydzenie..reakcje mogą być różne.
Chyba rzeczywiście przydałaby się pomoc psychologa/seksuologa.
Rzecz w tym,że Twój mąż nie widzi nic złego w tym co robi i to jak Cię krzywdzi
Jak niszczy swoim zachowaniem Wasze relacje.
Problem w tym ze mu wszystko jedno kto zaspokaja jego potrzeby, moge to byc ja...a jak mnie nie ma moze byc nawet dz...a z porno. Udaje ze mnie rozumie a z drugiej strony jest zdania "czego oczy nie widzä, tego sercu nie zal" wiec ukrywa co moze. Nie ufam mu...juz 100razy sie umawialismy i nie dotrzymal slowa, powiedzial ze jak to möwi to tak mysli a pözniej jest to silniejsze.
Takie umawianie się, że nie będzie tego robił nie ma sensu. On obiecuje tylko po to byś dała mu spokój. Mam wrażenie, że dla Ciebie zaspokajanie się męża przxed ekranem telewizora to zdrada. Pamiętaj, że im bardziej będziesz mu jeździć po głowie tym bardziej będziecie sięoddalać. Im szybciej pójdziesz na terapię (sama lub z mężem) tym większe prawdopodobieństwo, że uda się Was uratować. Jak już piszesz na forum o skłonnościach męża to zwierz się jak wygląda Wasz seks. Może dla niego jest po prostu monotonny.
No właśnie ... faceci nie widzą problemu a kobiety widzą. Od wielkości problemu zależą dalsze działania. Dla niego to bagatelne dla ciebie poważne. Dlatego powinien porozmawiać ze specjalistą aby przynajmniej mu uwidocznił, że coś psuje i może dużo stracić. To trudny temat z kolegami nie porozmawia.
Facet jest ciężkim przykładem seksoholizmu.
Świadczy o tym to,że składa obietnice i nie potrafi ich dotrzymać-czyli jest to od niego silniejsze-czyli jest uzależniony.
Nie widzi problemu-wypiera...
Wyjść z uzależnienia,leczyć się...to już inna bajka.
Trzeba by być uczciwym wobec siebie,żony.
Trzeba by zrozumieć problem i nauczyć się inaczej rozładowywać emocje...
Trzeba przebrnąć przez wiele kolosalnie ciężkich spraw-a i tak,żadnej gwarancji.
W uzależnieniach są nawroty-poradzisz sobie z nimi/. Czy chcesz tak żyć? teraz,za 5,za 19 lat?
Nie,Donna i nie dotrze bo większość panów uważa to za normalne.
Należy ich we wszystkim usprawiedliwiać w oglądaniu pornoli,w oglądaniu się za innymi kobietami,w fantazjowaniu o nastolatkach obciągających im... tratrtata.
I w wielu,wielu innych sprawach,wymieniać by można bez końca.
Bądźmy poważni - mamy się spowiadać z fantazji? Z masturbacji? Same to robicie i uważacie to za normalne, uczciwe i w porządku, choć my następnego dnia możemy się kochać, a Wy najczęściej nie macie ochoty. Już wielokrotnie spotykałem się z sytuacją kiedy kobieta twierdziła, że seks oralny to przecież nie seks, a robiła jednocześnie wyrzuty partnerowi, że ogląda porno i się masturbuje przy tym. A seks i oral , który 'seksem nie jest'? Nie, bo zmęczona, bo ma okres, bo chora, bo zestresowana, a w ogóle to dlaczego ma się tłumaczyć, że nie ma ochoty....a przecież nie jest na zawołanie.
W związku powinno być miejsce również na prywatność. I dopóki nie szkodzi to bezpośrednio związkowi, to jest to akceptowalne. Czy przez fetysz męża jest niezaspokojona? Nie wygląda na to. Po prostu przeszkadza jej fetysz męża i fakt, że ogląda porno i się masturbuje.
W innym wątku to jedna z forumowiczek ma kolekcje wibratorów i chodzi nienasycona, bo jej mąż nie uprawia z nią seksu tak często, jakby tego chciała. Oczywiście był to problem męża, że nie staje na wysokości zadania (w sensie częstotliwości seksu). Tutaj mamy sytuację odwrotną, lecz wina dalej jest faceta...
Dla mnie to trochę dziwne nastawienie, że za wszystko odpowiadamy my - faceci. A kobiety - nawet te zdradzające, czy "kochające dwóch facetów" są nie tylko w pełni rozgrzeszane, ale wręcz pocieszane i współczuje im się trudnej i skomplikowanej sytuacji.
Drogie Panie - znajcie umiar. Nie jesteśmy święci, ale też nie odpowiadamy za wszystko. Związek to nie tylko my i nasza dominanta w każdym jego aspekcie (zarabianie na wspólne utrzymanie, na urlopy, randki, inicjowanie rozmowy, seksu, zapewnienie wam podniety itp), więc nie stawiajcie się zawsze w pozycji niewinnej ofiary.
57 2012-03-15 09:52:17 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2012-03-15 09:53:14)
nikandra napisał/a:Nie,Donna i nie dotrze bo większość panów uważa to za normalne.
Należy ich we wszystkim usprawiedliwiać w oglądaniu pornoli,w oglądaniu się za innymi kobietami,w fantazjowaniu o nastolatkach obciągających im... tratrtata.
I w wielu,wielu innych sprawach,wymieniać by można bez końca.Bądźmy poważni - mamy się spowiadać z fantazji? Z masturbacji? Same to robicie i uważacie to za normalne, uczciwe i w porządku, choć my następnego dnia możemy się kochać, a Wy najczęściej nie macie ochoty. Już wielokrotnie spotykałem się z sytuacją kiedy kobieta twierdziła, że seks oralny to przecież nie seks, a robiła jednocześnie wyrzuty partnerowi, że ogląda porno i się masturbuje przy tym. A seks i oral , który 'seksem nie jest'? Nie, bo zmęczona, bo ma okres, bo chora, bo zestresowana, a w ogóle to dlaczego ma się tłumaczyć, że nie ma ochoty....a przecież nie jest na zawołanie.
W związku powinno być miejsce również na prywatność. I dopóki nie szkodzi to bezpośrednio związkowi, to jest to akceptowalne. Czy przez fetysz męża jest niezaspokojona? Nie wygląda na to. Po prostu przeszkadza jej fetysz męża i fakt, że ogląda porno i się masturbuje.
W innym wątku to jedna z forumowiczek ma kolekcje wibratorów i chodzi nienasycona, bo jej mąż nie uprawia z nią seksu tak często, jakby tego chciała. Oczywiście był to problem męża, że nie staje na wysokości zadania (w sensie częstotliwości seksu). Tutaj mamy sytuację odwrotną, lecz wina dalej jest faceta...
Dla mnie to trochę dziwne nastawienie, że za wszystko odpowiadamy my - faceci. A kobiety - nawet te zdradzające, czy "kochające dwóch facetów" są nie tylko w pełni rozgrzeszane, ale wręcz pocieszane i współczuje im się trudnej i skomplikowanej sytuacji.
Drogie Panie - znajcie umiar. Nie jesteśmy święci, ale też nie odpowiadamy za wszystko. Związek to nie tylko my i nasza dominanta w każdym jego aspekcie (zarabianie na wspólne utrzymanie, na urlopy, randki, inicjowanie rozmowy, seksu, zapewnienie wam podniety itp), więc nie stawiajcie się zawsze w pozycji niewinnej ofiary.
Bardzo mądrze napisane. Zgadzam się w 100%. Nie dziwcie się, że faceci oglądają pornosy albo szukają kochanek jeśli stoją tygodniami u bram waszych vagin czekając pokornie na pozwolenie wejścia. O jakości seksu nie wspomnę. Tak nie lubię, tak nie chcę, a to nie przyzwoite. Oczywiście nie wszystkie kobiety takie są.
No dobra Panowie.
A co jeśli:
-facet ma seks kiedy chce
-facet ma seks jak chce
-bezpruderyjna bielizna-proszę bardzo
-wyszukany dialog-proszę bardzo
Twierdzi,że jego kobieta jest piękna,inteligentna,zaradna-wszystko mu pasuje.
A pomimo to szuka...kobiet,a raczej dziewczyn młodszych więcej niż o połowę?
Ogląda porno i wiadomo,masturbuje sie,a potem z partnerką to mógłby godzinę,więc kiedy ona już po pół godzinie intensywnego seksu wysiada on sam musi skończyć,bo stosunek go nie doprowadzi do orgazmu?
Mówi,ze piękne ciało,że nie miał takiej seksownej kobiety,a zaraz potem sms do małolaty pisze...
Czy to jest normalne?
Czy uczucia takiej kobiety nie maja prawa być skopane? Jak się to ma do jej kobiecości?
Przecież tak się starała dać mu wszystko...
Bądźmy poważni - mamy się spowiadać z fantazji? Z masturbacji? Same to robicie i uważacie to za normalne, uczciwe i w porządku, choć my następnego dnia możemy się kochać, a Wy najczęściej nie macie ochoty. Już wielokrotnie spotykałem się z sytuacją kiedy kobieta twierdziła, że seks oralny to przecież nie seks, a robiła jednocześnie wyrzuty partnerowi, że ogląda porno i się masturbuje przy tym. A seks i oral , który 'seksem nie jest'? Nie, bo zmęczona, bo ma okres, bo chora, bo zestresowana, a w ogóle to dlaczego ma się tłumaczyć, że nie ma ochoty....a przecież nie jest na zawołanie.
Jogurt Jeśli żyjesz w związku tyle lat i chcesz aby kolejne drugie tyle upłynęło w miłości i szacunku ..to nie trzepiesz konia w kiblu ubrany w gacie własnej żony wydając przy tym wspólne pieniądze na larwy z internetu ![]()
Bądźmy poważni TAK! Jogurt bądźmy....jeśli coś nagle staje się nadmierne oznacza ,że całkiem normalne nie jest sam to napisałeś ot tut ...cyt. "I dopóki nie szkodzi to bezpośrednio związkowi, to jest to akceptowalne" ![]()
A w wątku autorki jak domniemam ,wystąpił problem z nadmiarem czyż nie?? Chyba ma prawo do obaw tym bardziej ,że cała sprawa wyszła po 17latach małżeństwa i jak dla mnie jest szokująca. Nie wiem jakbym się do tego odniosła gdyby to mnie spotkało...bankowo czułabym obrzydzenie.
Co do kobiet które "najczęściej nie mają ochoty" no cóż... widocznie trafiasz na nie odpowiednie ![]()
Choć wydaje mi się ,że to akurat problem bardziej złożony i temat rzeka....przyczyn może być wiele.
Zupełnie nie potrzebnie przytaczasz takie przykłady, odbiegając od problemu autorki.
Jogurt Jeśli żyjesz w związku tyle lat i chcesz aby kolejne drugie tyle upłynęło w miłości i szacunku ..to nie trzepiesz konia w kiblu ubrany w gacie własnej żony wydając przy tym wspólne pieniądze na larwy z internetu ![]()
Kocham cie za te slowa, bardziej precyzyjnie nie da sie tego ujäc.]
Donna. Zamiast zasięgnąć rady seksuologa napawasz się postami oburzonych kobiet (Nikandra). Ciekawe jak one postąpiłyby gdyby znalazły się w podobnej sytuacji? I nie teoretycznie ale w praktyce.
Donna. Zamiast zasięgnąć rady seksuologa napawasz się postami oburzonych kobiet (Nikandra). Ciekawe jak one postąpiłyby gdyby znalazły się w podobnej sytuacji? I nie teoretycznie ale w praktyce.
Dziekuje za dobrä rade, ale möj mäz nie chce isc do seksuologa, bo nie widzi problemu, a ja wiem jak z tym postepowac...siedziec cicho ...wtedy jest ok. Nie widze powodu dla ktörego powinnam rozumiec jakies` zboczenie psychiczne, zostawie to dla takich samych swiröw jak möj.
Poprostu zrezygnowalam z zycia z nim...
Uwazam Nikandre za super babke, ktöra potrafi nazwac zeczy po imieniu i nie owijac w bawelne.
Ojciecpiotr napisał/a:Donna. Zamiast zasięgnąć rady seksuologa napawasz się postami oburzonych kobiet (Nikandra). Ciekawe jak one postąpiłyby gdyby znalazły się w podobnej sytuacji? I nie teoretycznie ale w praktyce.
Dziekuje za dobrä rade, ale möj mäz nie chce isc do seksuologa, bo nie widzi problemu, a ja wiem jak z tym postepowac...siedziec cicho ...wtedy jest ok. Nie widze powodu dla ktörego powinnam rozumiec jakies` zboczenie psychiczne, zostawie to dla takich samych swiröw jak möj.
Poprostu zrezygnowalam z zycia z nim...
Uwazam Nikandre za super babke, ktöra potrafi nazwac zeczy po imieniu i nie owijac w bawelne.
Aaaa dziekuję bardzo:)
Do ojca Piotra tak samo jak Donna byłabym oburzona i jestem co widać/czytać i czuć :)
Tyle lat wspólnego życia marnować dla jakiś fanaberii ...w dodatku zwróć uwagę Mąż Donny nie widzi w tym nic złego, nie ma zamiaru nic zmienić ,nic zrobić ani nigdzie się nie wybiera ...chodzi mi o seksuologa w tym przypadku.
Postaw się Ty ojczePiotrze w jej sytuacji... jak byś się Ty zachował?
Jakie to uczucie żyć z kimś tyle lat i nic o nim nie wiedzieć?
Czy Donna nie wyciągnęła reki?? Zaprzestała rozmów?? NIE !
Tyle ,że powyższe nie zrobiło żadnego wrażenia na jej mężu...ewidentnie nie zaprzestał swoich "cudacznych" słabostek, to tak jak by już wybrał pomiędzy nią a ....gaciami/pornolami/i dziw...mi.
Nie byłabym i Ja tolerancyjną gdyby mnie takie coś spotkało.
To jest przykre/ohydne/nie naturalne/...i to boli ,po tylu latach wspólnego życia.
Mam ten sam problem,tylko troche bardziej skomplikowany...Mialam 17 lat jak poznalam tego barana,zakochalam sie na zaboj..gdy sie dowiedzialam ze ma 44 lata,pomyslalam ze to dobrze...starszy,ustatkowany czego chciec wiecej... Dziecka...po pierwszym razie poiwedzial<zaliczylem mlodsza niz moj kumpel>ale gdzie tam,niezrobilo to na mniewrazenia... zaszlam w ciaze po 3 mieisacach staran...stwierdzil ze niejest gotowy...ale jakos ukladalo sie. jednak z czasem coraz mniej sie ukrywal ze zboczeniami. Jak widzial w tv dziewczynke to mial az dreszcze z podniecenia...w pierwsza nasza wspolna wigilie chodzil caly dzien i sie masturbowal na moich oczach gdy ja zaplakana blagalam go zeby przestal,jednak chcialam miec rof=dzine pomyslalam ze to zniose.. gdy urodzila sie mala,jego mama opowiedziala mi historie jak to zagladal swojej pierwszej corce w majtki;/ okropne... ale coz mialam zrobic... w jego szafie zaczely pojawiac sie ponczochy,kobieca bielizna...przetrzepalam jego telefon a tam co?? On ubrany w to... a w wiadomosciach umawial sie z jakimis panami w hotlu...panami,co ja pisze z chlopcami w wieku 18 lat.. . To jest okropne...jak ktos tak moze zniszczyc drugiej osobie zycie... Njagorsze jest to ze zycie ciagle mnie pcha do tego zboka...stracilam mieszkanie,prace...musialam wrocic ale drze na mysl w jakim niebezpieczenstwie jest moje dziecko...Miedzy nami jest 26 lat roznicy...ona ma teraz 50 ja 24.... I powiedzcie mi po co,dlaczego on wybral wlasnie mnie... Mieszanka geja trnzwestyty pedofila w jednym... Masakra... Ale wierze ze wyjde z tego
majcie kciuki ![]()
Mam ten sam problem,tylko troche bardziej skomplikowany...Mialam 17 lat jak poznalam tego barana,zakochalam sie na zaboj..gdy sie dowiedzialam ze ma 44 lata,pomyslalam ze to dobrze...starszy,ustatkowany czego chciec wiecej... Dziecka...po pierwszym razie poiwedzial<zaliczylem mlodsza niz moj kumpel>ale gdzie tam,niezrobilo to na mniewrazenia... zaszlam w ciaze po 3 mieisacach staran...stwierdzil ze niejest gotowy...ale jakos ukladalo sie. jednak z czasem coraz mniej sie ukrywal ze zboczeniami. Jak widzial w tv dziewczynke to mial az dreszcze z podniecenia...w pierwsza nasza wspolna wigilie chodzil caly dzien i sie masturbowal na moich oczach gdy ja zaplakana blagalam go zeby przestal,jednak chcialam miec rof=dzine pomyslalam ze to zniose.. gdy urodzila sie mala,jego mama opowiedziala mi historie jak to zagladal swojej pierwszej corce w majtki;/ okropne... ale coz mialam zrobic... w jego szafie zaczely pojawiac sie ponczochy,kobieca bielizna...przetrzepalam jego telefon a tam co?? On ubrany w to... a w wiadomosciach umawial sie z jakimis panami w hotlu...panami,co ja pisze z chlopcami w wieku 18 lat.. . To jest okropne...jak ktos tak moze zniszczyc drugiej osobie zycie... Njagorsze jest to ze zycie ciagle mnie pcha do tego zboka...stracilam mieszkanie,prace...musialam wrocic ale drze na mysl w jakim niebezpieczenstwie jest moje dziecko...Miedzy nami jest 26 lat roznicy...ona ma teraz 50 ja 24.... I powiedzcie mi po co,dlaczego on wybral wlasnie mnie... Mieszanka geja trnzwestyty pedofila w jednym... Masakra... Ale wierze ze wyjde z tego
majcie kciuki
Boże...uważaj na małą.
Jestem ofiarą kazirodczą pedofila. Całe życie niosę tą traumę na plecach...Każdy z moich partnerów miał problem nie tylko z osobowością,ale z seksualnością.
Ostatni związek,świeżo zakończony,to związek z seksoholikiem.
Przeraził mnie Twój post...UCIEKAJ!!!