W zeszłym roku pracowałam trochę na umowę zlecenie, ale z powodu nie wypłacenia wynagrodzenia za zlecenie zrezygnowałam z tej współpracy. Była to kwota niewarta zakładania sprawy w sądzie cywilnoprawnym. Dzisiaj przyszło mi rozliczenie, a przecież mi nie zapłacili. Muszę się z tego rozliczyć? Przecież nie mogą mi udowodnić czegoś czego nie pobrałam, no chyba, że "podrasowali" mój podpis. Co mam zrobić lub co mogę? Będę wdzięczna za wszelkie informacje;) Pozdrawiam!
Podobne tematy
Smutna a masz tam jakiś potrącony podatek.Sprawdz...Jesli tak to wiedz o tym ze możesz zarobic 3090zl bez opadatkowania(nich mnie Ktos poprawi jesli się mylę)Jeżeli wiec nie zarobilaś nic powyzej to zwróca ci potrącony podatek.Moze to byloby jakącs małą rekompensata za niezaplacone zlecenie.Rozlicz sie w skarbówce.
Pozdrawiam
3 2012-03-02 22:16:02 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2012-03-02 22:27:03)
Dziękuje za odp. i czas poświęcony na przeczytanie mojego postu. Pracowałam przez 8 miesięcy na umowę o pracę, a więc przekroczyłam te 3 tys.
Podjęłam kroki w postaci ostatecznego wezwania do zapłaty, które wysłałam do zleceniodawcy. Z potwierdzeniem odbioru rzecz jasna. I mam w temacie jeszcze klika innych pomysłów. Ciekawa raczej jestem czy US może coś zrobić w temacie, bo przecież po co się rozliczają z czegoś, czego nie dostałam?
Generalnie nie zależy mi tak bardzo na pieniądzach, jak na uczciwości. Nie znoszę nieuczciwych przedsiębiorców, którzy do tego "cwaniakują", bo co mi zrobisz itd. Żal...
Smutna i nie dostalas żadnych pieniędzy za swoja prace?Toż to rozboj w biały dzień!
Kochana ale i tak musisz się rozliczyc ze skarbowym z tego dochodu.Idz do przedsiębiorcy (oszusta)i przypomnij o sobie.Wiesz,3tys tez nie leża na ulicy.Niech sie okazą dowodem że wyplacili ci pieniążki.Jesli nie,pozostaje sąd pracy żeby je wyegzekwowac.
w sumie jesli nie chcesz sobie zawracac tym głowy i nie będziesz musiala nic doplacać do skarbowego to zamknij temat.Jeśli jednak okaże sie że musisz coś doplacić,no to wtedy w imię czego!?
Jesli nie,pozostaje sąd pracy żeby je wyegzekwowac.
Roszczenia z tyt. umów cywilno-prawnych rozpatruje Sąd Cywilny.
Masz racje Dayzi!Pozew do Sądu Cywilnego!
Smutna jesli uzyskasz w sądzie nakaz zaplaty a zleceniodawca nie wniesie odwolania i nie wywiąze sie z zaplaty to wtedy do komornika(po uzyskaniu klauzuli wykonalności)
Zawsze możesz próbować zalatwić sprawe polubownie.Napisac jeszcze jakies pismo o wyplate pieniążkow i wskazać dalszy sposob odzyskania wynagrodzenia.Może to coś pomoże.
A jesli stanie sie Twoim dlużnikiem w świetle prawa to czekają go dodatkowe koszty,sądowe,egzekucyjne.Uświadom drania!
Szefa widziałam raz na uczy, gdyż ma siedzibę w innej firmie, a ja pracowałam w fili. Przerobiłam wszystkiego konsekwencje z osobę odpowiedzialną. Na początku było proszenie, abym poczekała itd. (mówili, że mają problem i że na pewno wpłacą). Później zaczęło się po chamsku, bo "laska" nie wierzy, że wytoczę im sprawę. Być może jest tak, że więcej osób tak zrobili i nikt im się nie dobrał do skóry (tak sobie myślę czasem). Wysłałam wezwanie do zapłaty. Na koniec stwierdziłam, że szkoda moich nerwów i dałam sobie spokój, aż do momentu otrzymania PITa. Przypomniało mi się wszystko i ciśnienie mi skoczyło, bo jak tak można... W głowie mi się nie mieści.
No właśnie w Sądzie Cywilnym i to mnie najbardziej przerażą, bo wiem, że długo będę czekać, a co więcej właściwym sądem jest w innym mieście dość daleko ode mnie, gdzie jest główna siedziba. Dojazd etc.
Masz racje Smutna i oni pewnie liczna na roznego typu "niedogodności" koszty,duża odleglośc i oszukuja ludzi.Pewnie tak jak piszesz jeszcze nikt nie dobral im sie tak naprawde do skory.
A jak zareagowali na Twoje wezwanie do zaplaty?Odpisali ci coś?
Nie opisali, ale miałam jeden telefon z prośbą, abym ich nie straszyła. Ale ja nie miałam zamiaru nikogo straszyć. Po prostu uzyskać to, co mi się należy i ani grosza więcej. W wezwaniu do zapłaty wezwałam ich tylko o uregulowanie zobowiązania. Gdyby ten sąd był na miejscu już dawno skierowałabym pozew. Adwokat mi nie potrzebny. Pozew też potrafię napisać. Wnioskowałabym o zwrot kosztów sprawy (bo wiem, że jest taka możliwość) + ustawowe odsetki, ale nie mam czasu i tyle pieniędzy, aby jeździć po Polsce. Muszę odpuścić, ale bardzo chętnie postawiłabym ich do pionu, bo mnie bardzo zdenerwowali. Nie znoszę ludzi, którzy myślą, że są bezkarni w tym, co robią. Minie trochę czasu i mam nadzieje, że mi przejdzie. W związku z powyższym trzeba uważać. Później mi się dziwią, że nie uznaję umowy- zlecenie.
Na rynku pracy ze względu na koszty często stosowana jest ta forma zatrudnienia, a skoro tak to powinni bardziej zabezpieczyć drodze dochodzenia takich czy podobnych zobowiązań. Tylko w temacie. Bardzo dziękuje za odzew i poświęcony czas. Pozdrawiam!
Smutna w ty wszystkim co piszesz masz rację!Jeśli jednak masz zamiar odpościć to musisz się rozliczyc z podatku.Szkoda że twoj "dochód"przekroczyl te 3091zl bo mialabys chociaż zwrot podatku w ramach rekompensaty.Smutne to wszystko ale takie sa realia że wykorzystuje się ludzi...
W sumie to pozew mozna wyslac tez pocztą,ale to juz kwestia Twojej decyzji.
Pozdrawiam
Jak pocztą, a opłata w postaci znaczków czy jak się to nazywa...
Opłacić można znakami sądowymi, w kasie sądu lub przelewem na konto.
Można wysłać pozew pocztą.
Nakaz zapłaty zawsze przychodzi pocztą, ale to jest uzależnione od tego, czy roszczenie nadaje się na nakaz zapłaty, a nie od sposobu wniesienia i opłacenia pozwu.
Zadzwoń do sądu.Mysle że uzyskasz potrzebne informacje.Powiedz że mieszkasz b.daleko i nie wiesz ja to załatwić.
Achas,wysokość opłąty jest uzależniona od rodzaju sprawy oraz przeważnie od wysokości roszczenia.
pytaj Smutna,kto pyta nie błądzi ![]()
Dzięki! Widzisz byłam przekonana o tym, że trzeba to zrobić osobiście i wszystko załatwić na miejscu. Pozdrawiam!
Próbuj Smutna.Moze w końcu takie osoby jak Ty czegoś nauczą oszustów!
pozdrawiam ![]()