Mam problem ze swoim facetem, nie wiem co mam o tym myslec. Ja mam 24 lata on 31 i 5letnią córkę z poprzedniego związku.
Zawsze było nam ciężko, mamy potwornie porywcze charaktery. Kłotni było mnóstwo. W którymś momencie, postanowiliśmy ze sobą zamieszkać, to miało uratować nas przed upadkiem. Nigdy to nie były kłotnie o jakieś zdrady czy nie wiadomo co, zwyczajne głupoty urośnięte do rozmiarów godzili. Nasz główny problem polegał na zazdrości. Mój mężczyzna robił mi wyrzuty o każdą moją koleżanke, kasował mi do nich numery, krzyczał kiedy chciałam się z nimi spotkac na kawę. Części z nich nigdy nie widział na oczy. Jakie by nie było. To były moje przyjaciółki. Nie mam już z nimi kontaktu, właściwie to w ogóle zrezygnowałam ze znajomych, jak wychodzimy to tylko z jego znajomymi. Czemu tak jest? Nie wiem, zawsze byłam pewną siebie dziewczyną walczącą o swoje. Tu jest inaczej, nie mam siły, boje się. Nie umiem zwyczajnie z nim wygrac. Kiedys on mnie pobił. Dotkliwie, przed moim blokiem a potem zaprowadził na siłę do siebie do domu, przepraszał obiecywał, wiadomo. Pomyslalam sobie, ze naiwnie uwierzę, że to własnie on będzie tym który dotrzyma słowa i wicej nie podniesie na mnie ręki. W twarz spotałam jeszcze kilka razy. Raz wyrzucił mnie bez butów w deszcz z domu, bo wyszłam wieczorem na spacer jak upijał się kolejn y dzien ze swoi kumplem. Nie wolno mi wychodzic z domu bez jego wiedzy bo to zawsz ekonczy się awanturą. Jeśli chce wyjsc z kolezanką na konie (bo zaczynając się z nim spotykać jeździłam) on się obraza ze nei spytalam go czy mogę się umowic. Wiem ze to brzmi jak patologia. takich akcji zazdrości jest tysiące. Jedna z bardziej upokarzających sytuacji dziaał się w ostatniego sylwestra. Poszlismy razem na impreze, wszytsko było super, ale po 24 dodzwonił się do mnie kolega z pracy z zyczeniami,. Był podpity. a domku nie było zasięgu więc zeszłam Pietro nizej bo nic go nie słyszałam. Mój facet odebrał to, jako ukrywanie się, wyrwał mi słuchawkę i naobracał kolege z pracy. Tłumaczyłam mu o co chodzi. Przemilczał. Kiedy dojechaliśmy do domu i ja położyłam się spać, on nalał pełną miskę zimnej wody i wylał mi na głowę. Potem szarpał mnie i walił moja Glowa w kanape. Znowu przepraszał nastepnego dnia, ale kolege z którym nic mnie nie łaczy wypomina mi do do dzis.Jak to wygląda w drugą stronę? Oczywiście, keidy już zostalam zamknięta w złotej klatce również zaczełam się wsciekać ze on sobie wychodzi kiedy chce na piwo, wraca pijany i nieprzytomny, albo spotyka się z koleżankami. Potrafił upic się i znioknąc na noc kiedy ja czekłam cała noc. Dzien w dzien potrafił upijac się z naszym sąsiadem, chorując i zawalając potem pracę. Generalnie jego zakazy nie obejmowaly. Nalegałam żebyśmy zmienili mieszkanie, uwazam ze za duzo pil, mialam nadzieje ze go to odseparuje, po tych wszystkich rzeczach które mi robil z zazdrości, dowiedziałam się ze kiedy ja siedze weekendami w szkole do pozna on zaprasza sasiadki na drinka do domu i wymienia się z nimi numerami. W takich sytuacjach ja już nad soba nie panuje, krzyczę drę się, płaczę. Nawet już po tym wszystkim co przeszłam przyłożyłam mu w twarz. Próbuje mu mówić co czuję,ze to wsyztsko mnie boli on mnie przedrzeznia i mów ze jestem gówniarzem i nie mam nic konkretnego do powiedzenia, mowi mi żebym poszła poczytac książki. Obraza moja mame. nie cierpi jej, mówi ze kupi sobie psa i nazwie jej imieniem. Ja już wariuje, dostaje ataków furii. Teraz głowiny mój problem to to ze on często wyjezdza w delegacje. Nie kochamy się tygodniami, przestalo nawet a tym mu zależeć. Mowi ze tęskni a jak wraca to sprasza spobie kumpli i znow go nie mam. Mam już wszystkiego dosc. On cały czas mnie ignoruje i nawet nie chce przyjąć ze cos jest nie tak. To nie jest tak ze on jest jakims bydlakiem i potworem. Potrafi być na codziec cudowny i kochany. Robi mi obiadki bo ja duzo pracuj ei mam szkole wiec jak ma cza to robi, ale wszytsko mi pozniej wypomina. Ja nie mogę tak zyc, sama sobie, jak płacze i mam jakis problem to zostawia mnie samej sobie. Nie wiem już czy to ja jestem faktycznie takim kretyńskim gówniarzem czy już oślepłam Pomocy błagam. Dzis znow siedze sama w domu. Poszedł na impreze firmową z zastrzezeniem bez osob towarzyszących. Mnie by rozniósł jakbym tylko odważyła siewspomniejc o takim pomysle. Nie mam ju siły. Pomozcie błagam bo zwariuje ![]()
Podobne tematy
Zlota klatka?
Chyba zardzewiala!
On nie jest podly? Nie jest bydlakiem?
Jezeli nie, to napisz prosze, jak wedlug Ciebie zachowuje sie bydlak, czlowiek podly?
To nie jest tak ze on jest jakims bydlakiem i potworem. Potrafi być na codziec cudowny i kochany. Robi mi obiadki bo ja duzo pracuj ei mam szkole wiec jak ma cza to robi, ale wszytsko mi pozniej wypomina.
Masz rację on nie jest bydlakiem tylko bydlęciem.:mad:
Łaskawca tfuu!
Kiedys on mnie pobił. Dotkliwie, przed moim blokiem a potem zaprowadził na siłę do siebie do domu(...)
Raz wyrzucił mnie bez butów w deszcz z domu, bo wyszłam wieczorem na spacer jak upijał się kolejn y dzien ze swoi kumplem. Nie wolno mi wychodzic z domu bez jego wiedzy bo to zawsz ekonczy się awanturą.
(...)dojechaliśmy do domu i ja położyłam się spać, on nalał pełną miskę zimnej wody i wylał mi na głowę. Potem szarpał mnie i walił moja Glowa w kanape.
Chcesz prawdy? Tak jesteś kretyńską gówniarą. Nie oślepłaś, bo jednak widzisz jak on Cię traktuje, lecz najwyraźniej zidiociałaś przy nim.:mad:
Kobieto masz 24 lata nie masz zobowiązań to, na co Ty jeszcze czekasz i liczysz? Na to, że on się zmieni? Nie licz na to i szanuj się dziewczyno.
Bierz przykład z jego poprzedniej partnerki, bo może i późno poszła po rozum do głowy, ale jednak i chwała jej za to.:)
Według mnie Wasz związek niema żadnej przyszłości skoro musieliście ratować już coś, co dopiero się rodziło i kształtowało.
Pomyśl, co może być z 2,5,10 lat? Widzisz w tym jakąś przyszłość?
4 2012-02-26 07:48:55 Ostatnio edytowany przez LapkaPandy (2012-02-26 07:49:54)
Jesteś masochistką!?!?!
Jak możesz dać się tak traktować.
Jeżeli tyle jego zachowań nie dało Ci do myślenia to ja nie rozumiem Twojego problemu
Na co Ty liczysz będąc z takim człowiekiem.
Twój główny problem to nie ten o którym piszesz tylko Ty
tkwiąca w chorej relacji -to nie jest związek.
Od takiego kogoś nie dostaniesz poczucia bezpieczeństwa-chyba ,że po pobiciu przytuli Ci i da Ci kwiatka--->
może to dla Ciebie jest bezpieczeństwo, może to lubisz ..sic
Tytuł posta powinien być: Mój facet mnie nie szanuje bo ja nie umiem szanować samej siebie.
5 2012-02-26 08:03:52 Ostatnio edytowany przez nocnalampka (2012-02-26 08:20:47)
Wlasciwie juz w momencie kiedy napisalas o pobiciu moglam przestac czytac. Nie daje Ci poczucia bezpieczenstwa? Myslalam, ze to bedzie watek o facecie co zarabia za malo, albo jest niedojrzaly na dziecko, albo cos w tym rodzaju. Ale nie historie psychopatycznego przemocowca! ON STANOWI REALNE ZAGROZENIE DLA CIEBIE I TWOJEGO DZIECKA! DLA WASZEGO ZYCIA I ZDROWIA! Psychike widac juz Ci zniszczyl, skoro tak lekko opowiadasz o sytuacjach, ktore dla wiekszosci ludzi bylyby zakonczeniem jakiejkolwiek znajomosci! Ratuj to co jeszcze zostalo. Zwroc sie do osrodka, ktory w Twoim miescie pomaga ofiarom przemocy domowej, bo sama wiem jak ciezko samemu z tego wyjsc. Porozmawiaj z psychologiem, uswiadom sobie na czym dokladnie polega Twoja sytuacja. Bo poki nie zrozumiesz, ze Twoj placz, tlumaczenia, prosby nic nie dadza, to bedziesz w tym tkwic. Psychopaci nie zmieniaja sie! To siebie trzeba zmienic i uciec. Poki jeszcze pali Ci sie ostrzegawcza lampka ratuj siebie i corke. Bo dajac jej patrzec na swoje zycie bardzo uprawdopodabniasz, ze jej doroslosc bedzie wygladac podobnie. Ogarnij sie i lec do psychologa.
Kobieto spakuj się i uciekaj.Najlepiej daleko!W sytuacji gdy będzie próbował się do Ciebie zbliżyć,że Cię znów "przepraszać" poproś silnych kolegów albo zapłać "dresom",żeby mu to skutecznie z głowy wybili.
Twój facet to bandyta i sk...wiel!
Facet maltretuje Cię fizycznie i psychicznie ograniczając Ci kontakty z ludźmi.On jest chory a Ty jesteś w permanentnym niebezpieczeństwie!
Rozumiem, że córka jest jego.
Na Twoim miejscu nie czekałabym, ąz pojawi się Wasze wspólne dziecko, bo wtedy będzie jeszcze trudniej.
Uciekaj od niego, tacy ludzie się nie zmieniają, a nawet jeśli, to nie dzieje sie to tak po prostu. Zeby się zmienić tego trzeba chcieć.
Jego zachowanie wskazuje na to, że ma coś nie tak w głowie, uważaj żeby kiedyś się nie pomylił i walił Twoją głową w ścianę zamiast w tapczan.
Życzę Ci duzo siły do zostawienia tego typa(bo nie człowiek).
Tkwiąc w tym chorym związku odwlekasz moment w którym poznasz kogos wartościowego.
Jeśli dalej ten koleś Ciebie dręczy to napisz do mnie maila:
szajbat(małpa)gmail com
tacy jak on powinni zostać wytępieni, i pewnego dnia będą.
To co piszesz po prostu nie mieści mi się w głowie....
K O B I E T O dlaczego Ty godzisz sie na to wszystko? dlaczego pozwalasz na te wszystkie upokorzenia? pozwalasz traktować sie jak śmiecia dlaczego???!!! Jak ja Cię nie rozumiem... gdzie Twoja godność? a moze Ci sie to podoba? bo gdyby było inaczej gdybyś cierpiała z tego powodu nie trwałabyś w tym przeciez. Więc jak jest naprawdę?
Sama zdecyduj jak chcesz mieć bo tylko Ty o tym decydujesz nikt inny.
Uciekaj dziewczyno gdzie pieprz rosnie!!!!!!
Ten facet jest zwyklym bydleciem i tchorzem, ktory nie tylko nie moze sie przyznac do tego, ze ma problem z alkoholem, ale traktuje Cie jak worek treningowy. Nie ma ZADNEGO tlumaczenia kiedy facet podnosi reke na kobiete. Niewazne jaki masz temperament.
Zamiast plakac i krzyczec i prosic, spakuj manatki i zabierz dziecko w bezpieczne miejsce. Absolutnie nie reaguj na zadne przeprosiny. Stan na wlasnych nogach.
Jeśli dalej ten koleś Ciebie dręczy to napisz do mnie maila:
szajbat(małpa)gmail com
tacy jak on powinni zostać wytępieni, i pewnego dnia będą.
:DDD Wymiękłem. Nieźle się z tego uśmiałem:D
Mam też szajbat pytanie. Czy "wytępiasz" tylko psychopatów, czy np. Wiejską 4/6 w Warszawie też mógłbyś się zająć:D
A po przeczytaniu całego wątku szczena opada. Co jeszcze można znieść dla obiadków, które on jej robi i które i tak później jej wypomina!? Czy autorka wątku w ogóle dożyła dzisiejszego dnia?...:/
Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że ktoś kto pozwala sobie na takie traktowanie, jest zdrowy psychicznie. Ta dziewczyna powinna otrzymać jakąś fachową opiekę psychiatryczną, a temu bydlakowi za niektóre rzeczy należy się miejsce w zakładzie karnym lub jakaś "inna" forma resocjalizacji (szajbat coś wymyśli:D).
Za dużo się spotkałem z takimi ludźmi i wiem też jak się czują kobiety tak traktowane, dlatego też zdecydowałem się pomagać w takich problem i już od paru lat staram się pomagać takim kobietom.
A może ta inna forma resocjalizacji to tylko rozmowa? ![]()
jestem w głębokim szoku... Tylko czy zauważyliście że autorka wątku gdzieś zniknęła... mam nadzieje że spakowała się i opuściła takiego faceta... powinna zrobic obdukcje i udać się na policje jeśli ja pobił.. takich rzeczy się nie wybacza i się nie wraca do takich osób.. w jednym z podobnych wątków było coś w stylu, że najcześciej tacy ludzie zakazują tego, co sami robią.. boją się urojonej zdrady, a sami zdradzają..
tytuł postu powinien brzmieć: "mój facet jest niebezpieczny".
przepraszam: "wątku", zamiast "postu", ale byłam w lekkim szoku
16 2014-02-08 13:00:31 Ostatnio edytowany przez karmelitabosy (2014-02-08 13:01:09)
Witajcie,
co prawda już w międzyczasie założyłam wątek o nowym związku, ale chciałam na chwilę odświeżyć ten temat. Musiałam sama do niego wrócić raz jeszcze. Walka o moje życie po tym związku, o odzyskanie równowagi, była bardzo dramatyczna. Któregoś dnia po kolejnym upokorzeniu coś we mnie wybuchło, spakowałam wszystko co miałam i uciekłam.
Czemu odświeżam temat? A no dlatego, że kiedy mój dręczący mnie wtedy były ex (rozstałam się z nim prawie dwa lata temu), dowiedział się, że mój teraźniejszy związek nie wypalił napisał do me mówiąc, że jestem miłością jego życia, nie potrafi od tamtej pory wyobrazić sobie nikogo innego niż ja obok siebie. Twierdzi, że już nie jest tą sama osobą co kiedyś. Prosi, żebyśmy spróbowali jeszcze raz i tera oczywiście już żadna ze złych rzeczy sie nie powtórzy bo on będzie nad sobą pracował. Byłam cholernie w tym człowieku zakochana ślepą miłością, która pozwalała mi trwać przy nim mimo wszystko. Więc te słowa bardzo mnie ruszył.
Mam do Was takie pytanie... czy uważacie, że taka osoba (opisana przeze mnie na początku jest sama z siebie się zmienić? bez pomocy psychologa?) Nie chodzi mi o to, że chce wrócić bo chyba bałabym się zaryzykować życiem ponownie, żeby to sprawdzać ale czy takie rzeczy w ogóle są możliwe? Proszę o opinie.
Mam do Was takie pytanie... czy uważacie, że taka osoba (opisana przeze mnie na początku jest sama z siebie się zmienić? bez pomocy psychologa?) Nie chodzi mi o to, że chce wrócić bo chyba bałabym się zaryzykować życiem ponownie, żeby to sprawdzać ale czy takie rzeczy w ogóle są możliwe? Proszę o opinie.
witaj karmelitabosy,
powiem tak: wiem ze sama tego nie widzisz ( jestes mlodziutka dziewczyna, biore poprawke)
ale przejawiasz cechy osoby uzaleznionej.Jezeli na serio myslisz o sobie i swojej przyszlosci ( i Twojej coreczki) i chcesz sobie pomoc, a nie tylko wygadac tutaj, to szukaj sobie na serio pomocy. Przez duze P.Zacznij od jakiegos osrodka , nie wiem jak to w Polsce wyglada, zyje zagrabnica, ale jak tu poczytasz Wielokropka np. to sie wszystkiego dowiesz.
Wez to na serio.
To nie milosc. Milosc wyglada inaczej.
Pomarancowa1 dzięki za odpowedz. Córka jest mojego byłego, tam gdzieś po drodze została moja wypowiedź źle zinterpretowana. Po Twojej wypowiedzi wnioskuję, że nie ma takiej opcji, żeby taka osoba sie zmieniła. Nie chodzi o powrót do niego, bo odejscie kosztowało mnie cholernie dużo, a potem byłam z kimś kto pokazał mi że może być normalnie. Chodzi mi tylko o zaspokojenie ciekawości, nie doświadczalnie a rozmową z Wami:)
19 2014-02-08 13:31:29 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2014-02-08 13:33:28)
nikt Ci tu nie powie na 100 % czy on sie zmieni czy nie.
Ty go NIE ZMIENISZ.
Robil cos z soba ? przeszedl jakas terapie? pracowal nad soba ?
Ja zawsze mowie : jedna dysfunkcja nie skresla jeszcze czlowieka.
Ale z tego, co opisalas ( a mysle ze to tylko czubek gory lodowej) tu tych dysfunkcji jest dziesiec, on jest ...mocno zaburzony.
I pamietaj on bedzie szukal takich osob jak Ty. Bedzie probowal Cie jeszcze przekabacic.
Z tego co wiem, ale wiem niewiele to on raczej nie chodził na żadną terapię.
On próbuje mnie przekabacić. Zna każdą moją słabość. Do tego ja do dziś czuję jakiś paniczny strach przed nim. Pisząc do mnie ostatnio mówił, że jest właśnie w miejscu, w którym chodziliśmy na spacery. Ponieważ pisał z fejsbuka widziałam, ze jako miejsce jego pobytu wyświetla sie moja dzielnica.. Milon myśli ię pojawia czy on gdzies nie czeka, nie śledzi. Ja mimo tego, że tyle przez niego przeszłam boję się mu stanowczo powiedzieć sp...aj. Mam blokadę. Przez to poniekąd rozpadł się moj związek, który próbowałam zbudować później. Choć nigdy sie z byłym po rozstaniu nie spotkałam. Czuję, że on ma wpływ nadal na moje życie a ja nic nie umiem z tym zrobić.
Osoba uzależniona od kilku rzeczy na raz nie zrozumie co to znaczy dbać o siebie. Ewidentnie widać tu uzależnienie od mężczyzn, poczucie niskiej wartości, nie skupianie się na rzeczywistości tylko na fantazjach, czyli ogólnie biorąc niedojrzałość emocjonalna.
Choćby napisało 120 osób, żebyś nie wchodziła w kolejny związek to i tak wejdziesz, bo przyznanie się przed samym sobą że tworzy się związki nie oparte na zdrowych więziach, będzie dla Ciebie pozornie trudniejsze, niż trwanie w przekonaniu że potrafisz budować zdrowe relacje.
Ja sugerują psychologa.