Poznałem ją na jednym z portali randkowych. Była jedną z wielu z którymi pisałem (a z nią od 4 miesięcy), aż parę dni temu zupełnie spontanicznie powiedziałem że do niej przyjadę. Dzieli nas 400 km. Zawsze bardzo dobrze nam się rozmawiało. Mamy wspólne zainteresowania. Jest niewiele starsza odemnie a życie już ją boleśnie doświadczyło. Mąż zostawił ją z 2 letnią córeczką i okradł ze wspólnych pieniędzy. Wybraliśmy się do kawiarni w jej mieście. Usiedliśmy. Początkowo rozmawialiśmy i robiliśmy sobie "jaja" z różnych rzeczy ale później stopniowo przestaliśmy mówić i tylko patrzyliśmy sobie w oczy. Ujęła moje dłonie i zaczęła je gładzić, ocieplać się w nich a mnie przeszedł taki dreszcz jak nigdy... Powiedziała że czasami jak na nią patrzę to przez chwilę mam taki wzrok że ją też coś przeszywa. Nie mogliśmy się od siebie oderwać a ja musiałem już wracać... Zgubiłem nawet po drodze parę rzeczy, bo myślałem tylko o tym spotkaniu...
Podobne tematy
No to dobrze. Oby więcej takich udanych spotkań. W końcu o to chodzi, tak?
Bardzo się cieszę że Wam się udało. Szkoda że dzieli Was tyle km, ale może to będzie dobry sprawdzian czy Wasze wyjątkowe uczucie ma szanse przetrwać. Życzę powodzenia ![]()
Wszystko błyskawicznie się rozwija, choć od tamtego czasu nie widzieliśmy się jeszcze. Rozmawiamy codziennie przez internet (ja mam dodatkowo pracę wyjazdową) i nawet rozmawiając cały dzień nie możemy się "nagadać"
. Już nie mogę się doczekać ponownego spotkania... Ona czuje kiedy np. o niej myślę, ma wtedy ciepłe uszy, podobnie jak ja
. Nie wiem czy słowo "kocham" będzie odpowiednie bo znamy się krótko, ale tak po prostu jest wbrew wszelkim przeciwnościom...
Witam
. Byłem u niej przez weekend, poznałem jej córeczkę bardzo się z nią zżyłem odrazu mnie zaakceptowała
. Jednakże zaczynam mieć wątpliwości... Przespałem się z nią w zasadzie ona to zainicjowała. Było super bo oboje mamy takie same potrzeby, a poza tym idealnie do siebie w tym pasujemy. Napisała mi że to był fajny weekend, ale od tego czasu "ucichła" rozmowy stały się rzadkie, odpowiada zdawkowo, nie tryska już takim poczuciem humoru... Wiem że ma problemy z byłym mężem. Dzisiaj napisała mi ze nie chce mieć więcej dzieci i jest już tego pewna na 100 %. Ja chcę mieć własne i teraz jest mi ciężko bo nie chciałbym się z nią rozstawać z tego powodu... Teraz ma te ciężkie kobiece dni ale nie wydaje mi się żeby to był wynik burzy hormonalnej chyba że wy kobietki uważacie inaczej i też się wam zdarza wygłaszać takie tezy w trakcie tych dni...
Byłem niedawno znów u niej w weekend. Po długiej przerwie... Jakiś czas po moich ostatnich odwiedzinach w marcu, napisała mi że nie może ze mną być bo nie chce mieć więcej dzieci (a ja jej powiedziałem, że chcę). Jednakże utrzymywaliśmy kontakt. W końcu niedawno napisała że tęskni, więc moja nadzieja rozbudziła się na nowo. Jak tylko przyjechałem znów zaskoczyła mnie pytaniem po co do niej przyjechałem. Już nic z tego nie rozumiem
. Kupiłem jej kwiaty i zabawkę dla małej. Weekend spędziliśmy jeszcze milej niż ostatnim razem, a ona znów tak jak po ostatnich odwiedzinach stała się dziwnie smutna i milcząca..
ona znów tak jak po ostatnich odwiedzinach stała się dziwnie smutna i milcząca..
Nie wiem czy Cię pocieszę. Myślę, że ona po prostu boi się w ogóle związku. Ma być może jakieś traumatyczne przeżycia związane z byłym partnerem - stąd ten smutek. Rodzenie również zapewne nie kojarzy jej się najlepiej, stąd panika przed kolejną ciążą.. powody jej decyzji zapewne niedługo Ci wyjawi, bądź cierpliwy - znacie się dopiero kilka miesięcy.
Potrzebujecie więcej czasu, ona musi lepiej Cię poznać i zaufać - a to samotnym matkom nie przychodzi łatwo.
Też tak mam że im bardziej mi zależy, tym bardziej boję się rozczarowania i przez to staję się bardziej zamyślona, czasem smutna lub rozdrażniona. To minie, jak tylko upewni się że może Ci zaufać.
ona znów tak jak po ostatnich odwiedzinach stała się dziwnie smutna i milcząca..
Nie wiem czy Cię pocieszę. Myślę, że ona po prostu boi się w ogóle związku. Ma być może jakieś traumatyczne przeżycia związane z byłym partnerem - stąd ten smutek. Rodzenie również zapewne nie kojarzy jej się najlepiej, stąd panika przed kolejną ciążą.. powody jej decyzji zapewne niedługo Ci wyjawi, bądź cierpliwy - znacie się dopiero kilka miesięcy.
Potrzebujecie więcej czasu, ona musi lepiej Cię poznać i zaufać - a to samotnym matkom nie przychodzi łatwo.
Też tak mam że im bardziej mi zależy, tym bardziej boję się rozczarowania i przez to staję się bardziej zamyślona, czasem smutna lub rozdrażniona. To minie, jak tylko upewni się że może Ci zaufać.
Ostatnio wyjawiła mi, że przez całą ciążę była sama, nie podała że to jest powodem jej decyzji w sprawie posiadania kolejnego dziecka, ale myślę że tak jest... ![]()
9 2012-06-07 18:58:42 Ostatnio edytowany przez agau (2012-06-07 18:59:23)
Inny, muszę coś w tym miejscu napisać. Jeśli chcesz kochać kobietę po przejściach, musisz się wpierw głęboko zastanowić, by jej przypadkiem nie skrzywdzić, jej i dziecka. Ona jest po trudnych przejściach, może mieć wahania nastroju, może się panicznie bać, bać powtórnego skrzywdzenia, stąd może być sceptyczna, może doszukiwać się różnych, nielogicznych zupełnie rzeczy. Lęk jest u takich kobiet tak duży, bo z jednej strony chcą być zaakceptowane, kochane, a drugiej strony okropnie boją się zranienia. Widzę, że ta kobieta już poznała Cię z dzieckiem, uważaj, nic małej nie obiecuj, stój obok, nawet początkowo nie staraj się o jej względy, ponieważ jeśli wam nie wyjdzie, a przywiąże się do ciebie, to będzie straszny cios dla dziecka. Piszę to z własnego doświadczenia. Jeśli jest ci z nią dobrze, bo na początku zawsze tak jest, staraj się nie obiecywać tego, co nie będzie mieć potwierdzenia w czynach. Bądź cierpliwy, zaufaj jej, to może wam się uda, czego życzę. Mam nadzieję, że jesteś odpowiedzialnym facetem i wiesz, co robisz.
Wydaje mi się, że ona kogoś ma jak tak się zachowuje.
Ostatnio wyjawiła mi, że przez całą ciążę była sama, nie podała że to jest powodem jej decyzji w sprawie posiadania kolejnego dziecka, ale myślę że tak jest...
Dajcie sobie czas. Znasz ją kilka miesięcy, nawet jeszcze nie mieszkacie razem a Ty już planujesz dzieci.. powoli, małymi kroczkami zbudujecie coś fajnego. Cierpliwości (;
inny napisał/a:Ostatnio wyjawiła mi, że przez całą ciążę była sama, nie podała że to jest powodem jej decyzji w sprawie posiadania kolejnego dziecka, ale myślę że tak jest...
Dajcie sobie czas. Znasz ją kilka miesięcy, nawet jeszcze nie mieszkacie razem a Ty już planujesz dzieci.. powoli, małymi kroczkami zbudujecie coś fajnego. Cierpliwości (;
Chodzi o to, że ja chcę mieć dzieci ogólnie w przyszłości, po prostu to wyszło podczas rozmowy zupełnie nie specjalnie... Ona to usłyszała a potem było jak już pisałem.
Jak sam napisałeś w temacie, to początek waszej miłości.
Rozumiem, że obawiasz się, że ona nie zmieni zdania.. ja jednak uważam że najwięcej dzieci rodzi się bez planowania a też ona z czasem, kiedy pokocha może być że się przełamie.
Jeśli nie chcesz czekać i uważasz, że nie warto ryzykować - to może rzeczywiście będzie lepiej jak odejdziesz już teraz.
Może nie jestem odpowiednią osobą na dawanie rad, bo mam tylko 19 lat, ale na sprawy innych, czasem jestem uważana na dużo za dorosłą. Jest taka jedna rada, która zawsze działa: ty powinieneś wiedzieć najlepiej co robić. Jest też druga, i jest to zawsze rozmowa.
A moja? Moja rada... Moją radą by było to byś najpierw zapytaj siebie, czy naprawdę tego chcesz i na jak wiele Cię stać. Następna byłaby nie rozmowa już ze sobą, a monolog. Monolog, który by udowodnił, że Tobie zależy, i zależy właśnie NA NIEJ. Twoje pragnienie posiadania dzieci jest naturalne. I ona, kiedy Cię naprawdę pokocha, zapragnie dziecka, które by było waszym wspólnym. Owocem waszego uczucia. Uczucia, które na razie może się nie umocniło? To że iskrzy, nie znaczy od razu, że to miłość. Miłość buduje się przez lata, mam na myśli taką miłość... nie o której się pamięta i którą się czuje, ale tą miłość, która pozwala zbudować silne, trwałe małżeństwo, związek, który wyda na świat nowego człowieka. Daj jej jakąś możliwość odczuć, że naprawdę zależy Tobie nie tylko na czułości cielesnej. Do tego nie wystarczą słowa, ale i czyny. Tak Zbudujcie więź duchową. Coś was połączyło już tego dnia, na razie widzieliście się kilkakrotnie... Może właśnie tak jak napisała koleżanka, wszystko wydaje się zbyt szybkie? Poznajcie się! O ile to możliwe, weź kilka dni wolnego, albo - niedługo wakacje, pojedźcie na NIEZOBOWIĄZUJĄCY wspólny wyjazd nad morze. Jak znajomi. Nie jako kochankowie. Dajcie sobie szansę. Można wiele stracić, ale czy to się liczy przy tym, ile możecie zyskać?
Inną rzeczą też jest twoje przypuszczenie, że kogoś ma. Może być prawdziwe. Ale nie w sensie namacalnym. Z nią wciąż jest ten krzywdzący mąż, i nic dziwnego, że boi się go zobaczyć w każdym mężczyźnie, dlatego może czasem jest taka oschła.
Ale to tylko moje myśli. A ja mam tylko kilka latek. I wcale nie wiem dużo. Ale czasem takie myśli, też mogą być jakimiś myślami. Życzę dużo szczęścia! I dobrych wyborów!
Milczy od przedwczoraj. Nie ma jej na GG i nie odpisała na SMS a. Martwię się... ![]()
Milczy od przedwczoraj. Nie ma jej na GG i nie odpisała na SMS a. Martwię się...
Typowe dla kobiety która podjęła decyzję o rozstaniu. Podjęła decyzję i ciebie już totalnie ignoruje. Albo myśli o was. Hmm nie "molestuj" jej teraz. Daj chwilę. Poczekaj z tydzień. Nie praw jej o miłości, nie przepraszaj, nie obiecuj. Zadzwoń, wyślij smsa jak się czuje, może zapytaj co u małej.
Być może nic już z tego nie będzie, ale może zachowacie siebie jak przyjaciele. No chyba że ona się pierwsza odezwie. Ale też wtedy bez szarży. Spokojnie i z godnością. Ona wtedy tego może oczekiwać a nie wyznań i planowania przysżłości.
inny napisał/a:Milczy od przedwczoraj. Nie ma jej na GG i nie odpisała na SMS a. Martwię się...
Typowe dla kobiety która podjęła decyzję o rozstaniu. Podjęła decyzję i ciebie już totalnie ignoruje. Albo myśli o was. Hmm nie "molestuj" jej teraz. Daj chwilę. Poczekaj z tydzień. Nie praw jej o miłości, nie przepraszaj, nie obiecuj. Zadzwoń, wyślij smsa jak się czuje, może zapytaj co u małej.
Być może nic już z tego nie będzie, ale może zachowacie siebie jak przyjaciele. No chyba że ona się pierwsza odezwie. Ale też wtedy bez szarży. Spokojnie i z godnością. Ona wtedy tego może oczekiwać a nie wyznań i planowania przysżłości.
Odzywa się, ale jest tylko na chwilkę. Wiem że dzisiaj jej córeczka ma spotkanie z jej biologicznym ojcem... Więc napewno to dla niej nie jest łatwe... Nie pozostaje nic innego jak poczekać.
Spotkała swojego byłego ze studiów. Napisała mi że ten jej były nigdy się nie ożenił, bo każdej czegoś brakowało, a najbardziej tego że one nie były nią, więc różnie może być... Może chciała wzbudzić tym moją zazdrość ? Napisała również że powróciła do przeszłości, ale nie wiem co to może oznaczać, czy tylko chwilowy powrót na spotkaniu ? On ma też tą przewagę że jest na miejscu. Co o tym myślicie ?