Millenia, z Twoim tatą nie jest wszystko w porządku. Tak nie zachowuje się normalny człowiek. Ma on problem. Terapia jest tu konieczna, bo bez niej on zatruwa nie tylko sobie życie, nie niszczy tylko samego siebie, ale też najbliższe mu otoczenie! Rodzinę! Nie wiem co jest tego przyczyną, napisz coś więcej, czy Twój tata odkąd pamiętasz taki jest czy od jakiegoś pewnego momentu tak zaczął się zachowywać? Piszesz też, że na zewnątrz jest miły, dusza towarzystwa, tylko dla rodziny jest taki. To chyba wynika z tego, że on ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, tak mi się wydaje i na Was, rodzinie się rozładowuje, może jakieś problemy w pracy, z szefem, czy jak ma jakąś własną działalność dużo stresu? bo uchodzi mu to bezkarnie-przecież Wy jako, rodzina, nie będziecie oczerniać najbliższej Wam osoby, a zwłaszcza, że pewnie czujecie, że to trochę wstyd, przyznać się, że ma się takiego ojca, zwłaszcza, że na zewnątrz jest normalny-gdybyście to powiedzieli,jaki on jest naprawdę byłoby to nie do uwierzenia!
Niech mama się nie boi odejść, ale niech się nie rozwodzi! Temu człowiekowi trzeba pomóc. Niech się wyprowadzi, niech powie mu co jest tego przyczyną, niech to będzie separacja, bo inaczej tata nigdy nie uświadomi sobie, że coś robi nie tak. Jeżeli do tej pory wszystko uchodziło mu płazem, bezkarnie, to jest to takie ciche przyzwolenie na takie dalsze zachowanie, a jak mama się wyprowadzi, to będzie to sygnał, że miarka się przebrała, że czas na zmiany w jego zachowaniu. Jak mama boi się powiedzieć, to niech mu to napiszę, a potem jak on już się uspokoi, pogodzi z tym faktem, niech zaczną spokojnie rozmawiać.
Tylko niech mama, jak tata będzie ją przepraszał z kwiatami i powie, ze już więcej tak nie będzie, aby wróciła, tego nie robi od razu! Bo będzie dobrze dzień, dwa tydzień, potem powoli znowu wróci do normy, zacznie patrzeć stopniowo na co może sobie w danym momencie pozwalać aż znowu będzie taka sama sytuacja. Niech mama mu powie, ze wróci dopiero wtedy, gdy tata zapisze się na terapię, będzie uczęszczał na nią jakiś czas i będzie widać tego efekty, być może niech zapisze się razem z nim, jeżeli byłaby taka możliwość-aby obserwować efekty--myślę, że to najlepsze wyjście, bo naprawdę mama nie może być przez tatę strzępkiem nerwów!
Jak tata to zrozumie na jakiejś dobrej terapii u dobrego psychologa lub psychiatry lub jednego i drugiego jednocześnie, wtedy stopniowo niech zaczną układać życie od nowa--nie od razu po terapii wprowadzka z powrotem! Powolne odbudowywanie wzajemnych relacji-to trochę potrwa, nie odbudują wszystkiego, co tracili tak długie lata w tydzień--odbudowa wzajemnego zaufania, szacunku do siebie, miłości
Pamiętaj bądź dla mamy w tym trudnym okresie oparciem! na pewno przy Twoim wsparciu będzie jej lepiej. Dodasz jej siły i otuchy oraz myślę, że odwagi:)
Proszę tylko, aby mama nie ugięła się pod naciskiem taty! Już wprowadź się, będę inny, lepszy, przyniosłem kwiatki i już jestem innym człowiekiem-tak to nie działa:) Człowiek nie stanie się inny w tydzień;)
Pozdrawiam i życzę jak najszybszego w miarę możliwości, oczywiście odbudowania tych relacji i uleczenia:) Ciepło pozdrawiam, pamiętaj, dobry psycholog to podstawa! Pamiętajcie też, ze mimo wszystko tacie też będzie ciężko podczas terapii, dlatego nie można go tak odrzucać-pokazujcie, jesteś ważny, nie jesteś sam, kochamy Cię, ale źle zrobiłeś, źle nas traktowałeś, dlatego musisz teraz odpokutować i dopóki nie wyzdrowiejesz w pełni, to nie będziemy razem mieszkać.
To, że mama na jakiś czas się wyprowadzi, to będzie taka "terapia wstrząsowa" na obudzenie--przebrała się miarka, zastanowienie się Twojego taty, ze jednak coś robi nie tak:)
Pozdrawiam i życzę, naprawdę trafienia na dobrego psychologa--oczywiście to jest tylko moja rada, zrobicie z mamą jak będziecie uważały:) Do niczego tu nie nakłaniam.