netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

70 odpowiedzi25 377 wyświetleńzałożony przez jolanka27, 17.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-09-17 19:22:22)

Temat: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witam,

nie dawno dowiedziałam się, że mój tata nie jest moim biologicznym ojcem. Od ok. 2 lat miałam takie podejrzenie, ale dopiero teraz zebrałam się na otwartą rozmowę z mamą i podejrzenie okazało się prawdą.
Gdy mama była w ciąży on się odsunął, nie chciał nią zająć, radził usunąć ciążę. Mama -mając swój honor, jak twierdzi i nie chcąc się napraszać- wróciła do swojego byłego i to jego wpisała w akcie urodzenia i to on mnie wychował.
Tamten wiedział, że przyszłam na świat jednak w żaden sposób nie chciał partycypować w moim życiu, jedynie kiedy miałam ok. 4 lata pomógł mamie w jakiejś transakcji i od tego czasu nie pojawił się już w naszym życiu, a ja do czasu jak miałam 25 lat nie miałam najmniejszych podejrzeń, że mój "tata" nie jest tym biologicznym.

Moi rodzice jednak jeszcze jak byłam mała się rozstali, żywiąc do siebie głównie żal i nienawiść, moje dorastanie odbywało się w bardzo burzliwej i skomplikownej atmosferze. Co więcej mój "tata" w chwili moich narodzin miał 53 lata, więc wiekowo mogłabym być jego wnuczką. Ponadto jest bardzo "trudnym", kłótliwym i nie pokornym, człowiekiem i pomimo jego dobrych chęci to jednak nasza relacja nie była szczególnie bliska, wychowywał mnie liberalnie, nie przywiązując szczególnej roli do znaczenia relacji w rodzinie, przekazywanie wartości ani też do budowania własnej samooceny.

Na wiadomość o tym, że moim biologicznym ojcem jest ktoś inny poczułam mieszaninę emocji: od pewnej ogólnej niestabilności, przez wściekłość, żal, wyrzut, aż po ciekawość i nadzieję.

Zastanawiam sie czy jest sens go poznać?

Niewątpliwie zachował się beznadziejnie wobec mamy. Nie chciał też nigdy mnie poznać i to mnie w pewien sposób boli najbardziej. Jednak nie odczuwam chęci robienia mu wyrzutów. Przeważa ciekawość: chciałabym go poznać, zobaczyć jakim jest człowiekiem, poznać historię związku z moją mamą z jego perspektywy, dowiedzieć się jak się potoczyło jego życie. W chwili moich narodzin miał 35 lat, czyli całkiem sporo, nie może sie wykręcić niedojrzałością.
Obawiam się jednak tego czy nie jestem jakimś kompletnie nie normalnym, chorym człowiekiem.
Również boję się czy mnie kompletnie nie odrzuci, to by bardzo mnie zabolało.

Jest jeszcze jedna motywacja dla której chcę go poznać:
sądzę, że mam problem w nawiązywaniu, zdrowych, pełnowartościowych związków, mam pewne problemy z własną samooceną i w realnym ocenianiu zachowań, szczególnie damsko-męskich. Mam wrażenie, że musi to mieć korzenie wybrakowanej relacji na linii ojciec-córka. Jest we mnie promyk nadziei, że może pomimo tylu lat, nawiązanie dobrej relacji z biologicznym ojcem dałoby jakąś szansę na poprawę... Choć oczywiście staram sie nie mieć wobec niego żadnych oczekiwań bo to wszystko wielka niewiadoma.

Czy ktoś ma podobne doświadczenie? Poznał biologicznego ojca w dorosłym wieku?
Bardzo proszę o pomoc i opinie

2

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Nie mam podobnych doświadczeń i bardzo chętnie podejrzę co napiszą inni w temacie.
Pewne kwestie w twojej wypowiedzi są zrozumiałe, inne zupełnie nie, po co chcesz wiedzieć:

jolanka27 napisał/a:

Witam,
chciałabym go poznać, zobaczyć jakim jest człowiekiem, poznać historię związku z moją mamą z jego perspektywy, dowiedzieć się jak się potoczyło jego życie.

to sprawa twojej mamy, dlaczego chcesz poznać jego wersję? A jeżeli będzie stawiała w niekorzystnym świetle twoją mamę, to co? To, że wychowywała Ci samodzielnie, bez jego udziału stanie się mniej istotne? To troche wścibskie.

No i to, że zmieni się nagle podejście twoje do związków...? bo pogadasz z ojcem?
Ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie i relacje z mężczyznami. Poznając swojego ojca w wieku 25 lat - to raczej musztarda po obiedzie.

Oczywiście, nie zrozumiesz dopóki nie będziesz miała swoich dzieci...
Dobrze, że piszesz, że nie masz oczekiwań wobec niego... On już zmienił twoje życie ... 25 lat temu kiedy Cię porzucił... a dzięki mamie istniejesz, bo gdyby zrobiła co twój tatuś radził to by Ciebie nie było... dla mnie to wystarczający powód aby gościa olać.

3

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Dzięki za opinię.

Myślę, że w każdym człowieku jest potrzeba poznania swoich korzeni, ale właśnie mam nadzieję, że może wypowie się ktoś w podobnej sytuacji, kto by po prostu znał to uczucie.
Pewne cechy osobowości dziedziczymy, chcę go poznać aby zobaczyć czy mamy cokolwiek wspólnego, jestem ciekawa, jest to dla mnie ważne.
Nie umniejszam roli mojej mamy. Choć szczerze mówiac jej zachowanie wydało mi się irracjonalne: ponieważ zdecydowała moim ojcem uczynić człowieka, z którym spędziła poprzednie 15 lat i który w tym czasie nie raz ją skrzywdził, ale podejrzewam, że w tak dramatycznej sytuacji "tonący brzytwy się chwyta". Tamtego zaś zupełnie "zwolniła" z odpowiedzialności.

Interesuje mnie poznanie go, bo mam wrażenie, że jednak jest pewna szansa, że może to być pozytywna relacja. I owszem, pokładam w tym pewną nadzieję, że może poukaładanie spraw, a przynajmniej ich wyjaśnienie, pomoże mi lepiej zrozumieć moje własne problemy jakie napotykam w relacji z mężczyznami.

4

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

sądzę, że mam problem w nawiązywaniu, zdrowych, pełnowartościowych związków, mam pewne problemy z własną samooceną i w realnym ocenianiu zachowań, szczególnie damsko-męskich. Mam wrażenie, że musi to mieć korzenie wybrakowanej relacji na linii ojciec-córka. Jest we mnie promyk nadziei, że może pomimo tylu lat, nawiązanie dobrej relacji z biologicznym ojcem dałoby jakąś szansę na poprawę... Choć oczywiście staram sie nie mieć wobec niego żadnych oczekiwań bo to wszystko wielka niewiadoma.

Pełnowartościowe związki wynosi się z domu. Nie ma to nic wspólnego z dawcą plemników. To, jak postrzegasz związki i jaki masz do nich stosunek zawdzięczasz atmosferze panującej w domu, czyli swojej matce i ojczymowi. Masz wybrakowaną relację na linii ojciec-córka, ale jest to relacja na linii Twój ojczym i Ty, bo to on Cię wychowywał i dawał przykłady zachowania.
Szukasz "tatusia", dlatego tak bardzo łapiesz się tej nadziei, że stworzysz więź z biologicznym ojcem, bo brakowało Ci tego w domu. Obawiam się, że może być jeszcze gorzej niż teraz. Ojczym nie wywiązał się z zadania, a pokładane nadzieje w ojcu mogą zostać zmiażdżone i dopiero wsiądzie Ci na psychikę.
Dlaczego uważasz, że obcy człowiek chciałby mieć z Tobą cokolwiek wspólnego, skoro przez 25 lat nie chciał mieć? On nie jest ojcem, on Cię tylko spłodził i zniknął, koniec historii.

5

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witam , zgodzę się z Teo:On Cię tylko spłodził ..Gdzie był jak gaworzyłaś raczkowałaś uczyłaś się chodzić , mówić , przedszkole szkoła , zawody miłosne miłość szczęśliwa gdzie był w twoich radościach i zmartwieniach ??? No gdzie ?? NIE BYŁO GO nie próbował nawiązać kontaktu ..bo gdyby próbował to jeszcze bym się pokusiła o napisanie aby spróbować dać szansę ..ale on nic ani me ani be ani kukuryku ... Daruj sobie , facet który przez 25 lat nie zainteresował się swoim dzieckiem nie jest wart Twojej uwagi .

A tak apropo ..... załóżmy : odnajdziesz go spotkacie się I??????????? " Tato dlaczego nie byłeś z nami , dlaczego się mną nie interesowałeś ?" To mu powiesz ... i co oczekujesz że padnie na kolana zacznie przepraszać ? Bo wiesz .... znam takie dwa przypadki wiesz jak to się skończyło ?Facet który sie spotkał powiedział ofem swojej córce ( jakoś 17 lat chyba miałyśmy ) że on się nie czuje ojcem i nie widzi potrzeby utrzymywania kontaktu , drugi
natomiast powiedział że on ma swoją rodzine i ma mu sie lala nie wpi**alać bo pożałuje . I co chciałabyś takie coś usłyszeć ?

Nie mówie że tak będzie ..ale na logike ...jest facet fart zachodu ? plemniki z faceta nie czynia tatą .

Ojczym być może był trudny , nie okazał Ci tego czego oczekiwałaś ..ale on był , był przy twojej mamie i jemu napewno nie było łatwo wychowywać dziecka innego . Jednak był z wami mimo wszystko ...a charakter no cóż ..nie na wszystko masz wpływ

To Ty podejmiesz decyzje ..powodzenia

6 Ostatnio edytowany przez Kathy08 (2014-09-18 14:50:54)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

Gdy mama była w ciąży on się odsunął, nie chciał nią zająć, radził usunąć ciążę. Mama -mając swój honor, jak twierdzi i nie chcąc się napraszać- wróciła do swojego byłego i to jego wpisała w akcie urodzenia i to on mnie wychował.
Tamten wiedział, że przyszłam na świat jednak w żaden sposób nie chciał partycypować w moim życiu, jedynie kiedy miałam ok. 4 lata pomógł mamie w jakiejś transakcji i od tego czasu nie pojawił się już w naszym życiu

Czy ktoś ma podobne doświadczenie?

Temat jest mi bliski, ale ....raczej z pozycji Twojej Mamy.

Tak Twoja Mama miała swój honor.
Tak, Twoja Mama zawalczyła o Ciebie, bo kochała Cię najbardziej na świecie i zdecydowała się Ciebie urodzić, wbrew namowom "tamtego".
Kobieta w ciąży jest bardzo bezbronna i podatna na zranienie oraz na różne sugestie - to jak postąpił " tamten" mogło ją załamać, ale znalazła w sobie siłę, żeby  nie dać się namówić na usunięcie ciąży.

To tyle tytułem wstępu. Sama piszesz, że "tamten" w żaden sposób nie chciał partycypować w Twoim życiu. Nie widział Twojego pierwszego uśmiechu, gaworzenia, pierwszych kroków, Twoich małych sukcesów w szkole, Twoich łez, chorób.... długo by tu można wymieniać.
Nie widział, bo NIE CHCIAŁ.
Nie obchodzisz go, jesteś "czymś", o czym chciałby zapewne w ogóle nie pamiętać.
Przykro mi , ale ja ze swojej perspektywy tak właśnie to widzę.
27 lat to szmat czasu, żeby zrewidować swoje poglądy na różne sprawy. W tym czasie były zapewne różne okazje, z których mógłby skorzystać, żeby uczestniczyć w Twoim wychowaniu. Ale NIE skorzystał.
Oczywiście istnieje 0,0001% szansy, że mu głupio i, że żałuje, ale jego zachowanie na to nie wskazuje.

Cóż, możesz oczywiście go odszukać, spróbować porozmawiać, ale wg mnie nic miłego nie usłyszysz.

Pamiętaj, że ten facet ma zapewne swoją własną szczęśliwą rodzinę, dzieci i wnuki, i nie będzie chciał burzyć swojego spokojnego życia przyznając się do posiadania 27 letniej córki. Lub, tu ponosi mnie fantazja smile, jest lumpem pod sklepem z piwem, a wtedy co?

I jeszcze jedno.
Uwierz mi - Twoja Mama nie "zwolniła z odpowiedzialności" tego faceta, który nie chciał, żebyś przyszła na świat. To ON SAM się z tej odpowiedzialności zwolnił, po pierwsze tym, że nakłaniał Matkę SWOJEGO dziecka na pozbycie się dziecka (czyli kłopotu), po drugie tym, że NIE UCZESTNICZYŁ W ŻADEN SPOSÓB w Twoim wychowaniu.
Pamiętaj, zaciągnięcie faceta do sądu, ustalenie ojcostwa i gównianych alimentów nie uczyni z faceta TATY!!! Nie sprawi, że tenże "tata" zacznie się interesować dzieckiem, zacznie go widywać i KOCHAĆ. Nawet nie sprawi, że będzie w ogóle płacił te zasądzone alimenty. Przeczytaj sobie wątki nawet na tym forum, gdzie dziewczyny skarżą się, że ojciec dziecka nie płaci nawet 300zł alimentów, które zostały im przyznane.

Przemyśl to wszystko.

7

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
Madzia92 napisał/a:

A tak apropo ..... załóżmy : odnajdziesz go spotkacie się I??????????? " Tato dlaczego nie byłeś z nami , dlaczego się mną nie interesowałeś ?" To mu powiesz ... i co oczekujesz że padnie na kolana zacznie przepraszać ? Bo wiesz .... znam takie dwa przypadki wiesz jak to się skończyło ?Facet który sie spotkał powiedział ofem swojej córce ( jakoś 17 lat chyba miałyśmy ) że on się nie czuje ojcem i nie widzi potrzeby utrzymywania kontaktu , drugi
natomiast powiedział że on ma swoją rodzine i ma mu sie lala nie wpi**alać bo pożałuje . I co chciałabyś takie coś usłyszeć ?

Nie mówie że tak będzie ..ale na logike ...jest facet fart zachodu ? plemniki z faceta nie czynia tatą .

Jakoś tak racjonalizuje sobie sytuację (choć podejrzewam, że pojawią sie emocje,których teraz nie mogę przewidzieć) i racjonalnie nie chcę obrzucać go pretensjami i rządać przepraszania, lecz dowiedzieć się czegokolwiek o relacji jego z moją mamą: usłyszeć jakąkolwiek historię ponieważ ten okres to jest jakaś czarna dziura w czasie.
No tak, mam nadzieję, że zachowa się dobrze i na przykład spokojnie, ale prawdziwe ze mną porozmawia. Chcę bardzo pokojowo podejść do sprawy (w przeciwieństwie do mojej mamy, która nadal jest na niego wściekła).

Madzia92 napisał/a:

Ojczym być może był trudny , nie okazał Ci tego czego oczekiwałaś ..ale on był , był przy twojej mamie i jemu napewno nie było łatwo wychowywać dziecka innego . Jednak był z wami mimo wszystko ...a charakter no cóż ..nie na wszystko masz wpływ

Tata, nie ojczym. On żyje w przekonaniu, że jest moim biologicznym ojcem i boję się, że jego by mogło dotknąć to, że ja drążę prawdę. Nie był przy mojej mamie ponieważ szybko sie rozstali, jak opowiada mama: śmiał się z niej kiedy była w ciąży, że jest taka gruba, nie chciał się mną zajmować, kiedy rozstali się nie chciał płacić alimentów. Ponadto jeszcze przede mną mama była z nim w ciąży i usunęła ją bo on nie chciał mieć dzieci. Potem jakoś zmienił zdanie, jak już była w ciąży ze mną.

8

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witaj Kathy, dzięki za odpowiedź bo wyczuwam dużo zrozumienia i empatii w twoi poście

Kathy08 napisał/a:

Tak Twoja Mama miała swój honor.
Tak, Twoja Mama zawalczyła o Ciebie, bo kochała Cię najbardziej na świecie i zdecydowała się Ciebie urodzić, wbrew namowom "tamtego".
Kobieta w ciąży jest bardzo bezbronna i podatna na zranienie oraz na różne sugestie - to jak postąpił " tamten" mogło ją załamać, ale znalazła w sobie siłę, żeby  nie dać się namówić na usunięcie ciąży.

Tak, rozumiem, że to musi być bardzo trudny stan, jeszcze z tak nie pewną rzeczywistością wokół. Dlatego nie mam do niej żalu, że postąpiła jak postąpiła ani nawet tego, że nie powiedziała mi prawdy, chyba po prostu nie umiała. Stało się zupełnie przypadkiem gdy 2 lata temu robiłyśmy porządku w starych zdjeciach i tam był on; powiadziała po prostu: "to jest twój biologiczny ojciec". Oczywiście wywołało to u mnie szok, potem 2 lata milczenia i niedawna rozmowa.

Kathy08 napisał/a:

Sama piszesz, że "tamten" w żaden sposób nie chciał partycypować w Twoim życiu. Nie widział Twojego pierwszego uśmiechu, gaworzenia, pierwszych kroków, Twoich małych sukcesów w szkole, Twoich łez, chorób.... długo by tu można wymieniać.
Nie widział, bo NIE CHCIAŁ.
Nie obchodzisz go, jesteś "czymś", o czym chciałby zapewne w ogóle nie pamiętać.
Przykro mi , ale ja ze swojej perspektywy tak właśnie to widzę.
27 lat to szmat czasu, żeby zrewidować swoje poglądy na różne sprawy. W tym czasie były zapewne różne okazje, z których mógłby skorzystać, żeby uczestniczyć w Twoim wychowaniu. Ale NIE skorzystał.

Tak, ciężkie jest dla mnie przyjęcie do wiadomości, że po prostu nie chciał. Podświadomie szukam mu wymówek, że może skoro mama mieszkała z moim tatą, to czuł się dziewnie w tej sytuacji, może ona mu przedstawiła, że wraca do niego i że wszystko będzie dobrze, żeby sie nie martwił... sama jeszcze wymyślałam jakieś wątki, które mogły zaistnieć.
Ale prawda jest taka, że nie chciał... Trudno mi to przyjąć

Kathy08 napisał/a:

Oczywiście istnieje 0,0001% szansy, że mu głupio i, że żałuje, ale jego zachowanie na to nie wskazuje.

Podświadomie liczę na ten procent... Czy to zupełna naiwność?

Kathy08 napisał/a:

Cóż, możesz oczywiście go odszukać, spróbować porozmawiać, ale wg mnie nic miłego nie usłyszysz.

Pamiętaj, że ten facet ma zapewne swoją własną szczęśliwą rodzinę, dzieci i wnuki, i nie będzie chciał burzyć swojego spokojnego życia przyznając się do posiadania 27 letniej córki. Lub, tu ponosi mnie fantazja smile, jest lumpem pod sklepem z piwem, a wtedy co?

Tak liczę się z tymi dwoma scenariuszami. Chciałabym aby to był ten pierwszy: że po prostu założył normalną rodzinę i że jest dobrym ojcem dla swoich dzieci, mimo błędu który ze mną popełnił. Doskonałe by było gdyby dojrzale po prostu chciał mnie poznać, przedstawić rodzinie i gdybym miała szansę go spotkać od czasu do czasu.
Jeśli jest lumpem, no byłoby kiepsko dowiedzieć się, że życie, które mógłby szczęśliwie przeżyć ze mną i moją mamą tak zmarnował...

Kathy08 napisał/a:

Pamiętaj, zaciągnięcie faceta do sądu, ustalenie ojcostwa i gównianych alimentów nie uczyni z faceta TATY!!! Nie sprawi, że tenże "tata" zacznie się interesować dzieckiem, zacznie go widywać i KOCHAĆ. Nawet nie sprawi, że będzie w ogóle płacił te zasądzone alimenty. Przeczytaj sobie wątki nawet na tym forum, gdzie dziewczyny skarżą się, że ojciec dziecka nie płaci nawet 300zł alimentów, które zostały im przyznane.

Nie, nie mam najmniejszego zamiaru. Kwestię uznania mnie i ewentualnej jakiejś rekompensaty finansowej pozostawiłabym jego woli. Choć moja mama ma o wiele bardziej roszczeniowo- szantażujące podejście... Więc nie wiem czy w ogóle ją angażować w to.

Kathy08 napisał/a:

Przemyśl to wszystko.

Myślę. Wszyscy, ktorzy dotychczas się wypowiedzieli odradzają poznanie go. Byłam pewna, że chcę, ale teraz nabieram wątpliwości. Dwa lata temu zagrzebałam całą sprawę pod dywan i jakoś mi nie zaprzątała głowy.
Teraz mam już nazwisko, adres... Zastanawiam sie czy nie poznać go anonimowo, przekonać się co sobą przedstawia i dopiero wtedy podjąć decyzję czy ujawnić swoją tożsamość.

9

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

A ja jestem przeciwko poznawaniu.

Mam 20 lat i jestem w zbliżonej sytuacji - mój ojciec zostawił mamę gdy ta była jeszcze w ciąży. Ja nigdy go nie poznałam, chociaż znam adres (wysyła mi alimenty), nazwisko i mieszka niecałe 100 km ode mnie, więc to nie byłby żaden problem, żeby kiedyś podjechać. Z tym, że ja wcale nie czuję potrzeby poznawania takiego człowieka. Odrzucił mamę, gdy dowiedział się o mnie, to po co mi znać jego wersję wydarzeń? Po prostu nie chciał sobie niszczyć życia, nie był gotowy, a co za tym idzie - nawet lepiej żeby mnie nie wychowywał niż wychowywał na ,,odwal się".

Jeżeli chodzi o Twoją trudność nawiązywania relacji damsko-męskich to nie widzę potrzeby udziału w tym Twojego biologicznego ojca. Idź do psychologa, porozmawiaj z niebiologicznym ojcem (o ile macie kontakt). Po co w tym ingerencja jakiegoś obcego faceta?

10

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Jolanko, ależ możesz go poznać, ale dopiero w momencie kiedy będziesz absolutnie gotowa na odrzucenie z jego strony. Teraz piszesz, że bardzo by Cię to zabolało, a tego właśnie możesz najbardziej się spodziewać.
Myślę, że taka potrzeba jest naturalna, większość osób chciałaby wiedzieć kim jest człowiek, który przekazał im połowę genów. Ale... facet, który nie interesował się własnym dzieckiem, który nie chciał być w jego życiu słabo rokuje na wykonanie scenariusza, który sobie założyłaś. Chcesz spokojnej rozmowy z uzewnętrznieniem uczuć, poruszenia trudnych spraw. Jakie są szanse na to, że ktoś, kto w wieku 35 lat nie poczuwał się do żadnej odpowiedzialności za istnienie, które stworzył - jest zdolny do szczerej rozmowy? Moim zdaniem - mikroskopijne.

Jestem mamą 8-latki, której "dawca nasienia" ulotnił się kiedy miała 3 lata. Jakoś nie myślał o tym co czuje, całkiem rozumne wówczas, dziecko. Z perspektywy czasu wiem, że można się było tego spodziewać. Czasem myślę czy jego nie interesuje własne dziecko? Jak rośnie, jak się rozwija, jak wygląda? Najwyraźniej nie. Co by jej powiedział gdyby go po latach odszukała? Pewnie coś w rodzaju "odczep się", wszak było to jego ulubione sformułowanie. W najlepszym wypadku, gdyby jednak udało się jej zmusić go do rozmowy - zapewne by usłyszała szereg usprawiedliwień typu, że matka utrudniała mu kontakt, że znalazła sobie nowego faceta. Jest to wierutną bzdurą, bo zawsze zabiegałam o jego kontakt z małą, a faceta sobie znalazłam kiedy nie byliśmy już razem i nie było nadziei, że kiedykolwiek będziemy. Jakim był człowiekiem w momencie rozstania? Hazardzistą, alkoholikiem, puszczalską męską szmatką. Kim może być za kilkanaście lat? No sama sobie odpowiedz... Kobiety raczej nie decydują się na rozstanie z ojcem swojego dziecka bez powodu. A już na pewno nie kobiety w ciąży.

Całkiem niezły wydaje się Twój pomysł ze znalezieniem biologicznego ojca bez ujawniania się. Możliwe, ze to wystarczy dla zaspokojenia Twoich potrzeb poznawczych. Jeśli nie - będziesz miała wtedy większe rozeznanie w tym czego możesz się spodziewać.
Ale...czy Ty nie możesz porozmawiać ze swoją mamą o ich związku? Jeśli Ci powiedziała - znaczy, że chciała, żebyś wiedziała. Możliwe, że nawet marzy, żeby z Tobą o tym porozmawiać. Teraz już możesz jak dorosła kobieta z inną dorosłą kobietą.

11

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

Kwestię uznania mnie i ewentualnej jakiejś rekompensaty finansowej pozostawiłabym jego woli.

Ale się uśmiałam smile

Boże, takie naiwne słowa u 25-latki?

Może liczysz, że dołoży Ci za te wszystkie lata w których go nie było... może założył konto i skrupulatnie odkładał... wiesz co facet się cieszył, że ktoś z niego zdjął obowiązek finansowy.

Jak czytam to co piszesz, to jestem załamana... mam nadzieję, że moje dzieci będą miały więcej szacunku do matki, która kosztem wielu wyrzeczeń je wychowuje i oleją ojca, który nie poświęca im 0,000001% swojego czasu i uwagi.

12

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Jolanko, miło mi, że doceniłaś mój komentarz. Uważam jednak, że powinnaś wziąć sobie do serca to co napisały Mirindaa i Vinnga. Nie ujęłabym tego lepiej. Dodam tylko parę rzeczy.

Fantazjowanie na temat biologicznego ojca nie da Ci niczego. Trzymaj się faktów.
Jednocześnie pamiętaj, że to NIE JEST TWOJA WINA, że ten człowiek Cię odrzucił. I nie powinno to wpływać na Twoje zachowania i postrzeganie świata.
Było nie było, oficjalnie miałaś tatę (nieważne dobrego czy złego), przez 25 lat nie wiedziałaś, że nie jesteś jego córką, więc nie musiałaś się mierzyć od początku swojego życia z problemem odrzucenia przez ojca (tak jak np.córeczka Vinngi).
Jesteś obecnie dorosłą osobą - zaczynasz rozpędzać machinę. Zadaj sobie więc jeszcze pytanie, jakie konsekwencje może mieć Twoje poszukiwanie ojca biologicznego, zwłaszcza jeżeli dowie się o tym Twój oficjalny tata. 

Jeszcze raz powtarzam, że przykład Mirandy pokazuje, to co ja sama napisałam Ci wcześniej -  nawet nadanie nazwiska dziecku, płacenie przez 25 lat alimentów nie oznacza, że ojciec biologiczny przemieni się w prawdziwego tatę.
Nawiasem mówiąc, pisząc wtedy o sądach i alimentach miałam na myśli Ciebie jako niemowlę i nieletnie dziecko.

To jest Twoje prawdziwe życie, a nie brazylijska telenowela, więc absolutnie nie licz na możliwość kontaktów z ewentualną rodziną biologicznego ojca. Nie znamy tu szczegółów, ale zakładając, że jest to człowiek majętny, to Ty byłabyś postrzegana przez tę rodzinę (w najlepszym przypadku) jako zagrożenie ich finansowej stabilizacji.

Nie wiem, ale jeżeli nasze posty Cię nie przekonują, to może oprócz tego poszukaj też w sieci historii adoptowanych dzieci i ich poszukiwań biologicznych rodziców? Czy zakończyły się szczęśliwie?

13

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
vinnga napisał/a:

Jolanko, ależ możesz go poznać, ale dopiero w momencie kiedy będziesz absolutnie gotowa na odrzucenie z jego strony. Teraz piszesz, że bardzo by Cię to zabolało, a tego właśnie możesz najbardziej się spodziewać.

Dzięki za tę radę. Tak, chyba masz rację, muszę być do tego przygotowana i silna, na razie zdecydowanie nie jestem. Niestety jestem typem marzycielki i mam jakieś wizje, jak z filmów, że mnie przeprosi, powie, że chciał, ale nie mógł sie zebrać i że chce nadrobić stracone lata...


vinnga napisał/a:

Myślę, że taka potrzeba jest naturalna, większość osób chciałaby wiedzieć kim jest człowiek, który przekazał im połowę genów. Ale... facet, który nie interesował się własnym dzieckiem, który nie chciał być w jego życiu słabo rokuje na wykonanie scenariusza, który sobie założyłaś. Chcesz spokojnej rozmowy z uzewnętrznieniem uczuć, poruszenia trudnych spraw. Jakie są szanse na to, że ktoś, kto w wieku 35 lat nie poczuwał się do żadnej odpowiedzialności za istnienie, które stworzył - jest zdolny do szczerej rozmowy? Moim zdaniem - mikroskopijne.

No tak, dużo oczekuję od osoby, o której jedyne co wiem, to tyle, że sie ulotnił i wykręcił, w wieku, w którym możnaby podejrzewać nic obiektywnie nie stało na przeszkodzie do założenia rodziny (wiem, że z mamą spotykał sie ok. 2 lata, był wykształcony i nie miał problemów finansowych).

vinnga napisał/a:

Jestem mamą 8-latki, której "dawca nasienia" ulotnił się kiedy miała 3 lata. Jakoś nie myślał o tym co czuje, całkiem rozumne wówczas, dziecko. Z perspektywy czasu wiem, że można się było tego spodziewać. Czasem myślę czy jego nie interesuje własne dziecko? Jak rośnie, jak się rozwija, jak wygląda? Najwyraźniej nie. Co by jej powiedział gdyby go po latach odszukała? Pewnie coś w rodzaju "odczep się", wszak było to jego ulubione sformułowanie. W najlepszym wypadku, gdyby jednak udało się jej zmusić go do rozmowy - zapewne by usłyszała szereg usprawiedliwień typu, że matka utrudniała mu kontakt, że znalazła sobie nowego faceta. Jest to wierutną bzdurą, bo zawsze zabiegałam o jego kontakt z małą, a faceta sobie znalazłam kiedy nie byliśmy już razem i nie było nadziei, że kiedykolwiek będziemy. Jakim był człowiekiem w momencie rozstania? Hazardzistą, alkoholikiem, puszczalską męską szmatką. Kim może być za kilkanaście lat? No sama sobie odpowiedz... Kobiety raczej nie decydują się na rozstanie z ojcem swojego dziecka bez powodu. A już na pewno nie kobiety w ciąży.

Dziękuję za podzielenie się historią. Właśnie po to tu przyszłam aby usłyszeć zdanie zaangażowanych w podobne sytuacje.


vinnga napisał/a:

Całkiem niezły wydaje się Twój pomysł ze znalezieniem biologicznego ojca bez ujawniania się. Możliwe, ze to wystarczy dla zaspokojenia Twoich potrzeb poznawczych. Jeśli nie - będziesz miała wtedy większe rozeznanie w tym czego możesz się spodziewać.

Tak właśnie chciałam zrobić. Udało mi sie ustalić, że on prowadzi sklep więc mogłąbym przyjść tam jako klient.
Ale do tego też potrzeba mocnych nerwów, z pewnością. Ja jestem dosyć emocjonalną osobą, z tendencją do pewnego niezrównoważenia w momentach dużej dawki dawki stresu... Więc musiałabym do tego również sie przygotować, z pewnością.

vinnga napisał/a:

Ale...czy Ty nie możesz porozmawiać ze swoją mamą o ich związku? Jeśli Ci powiedziała - znaczy, że chciała, żebyś wiedziała. Możliwe, że nawet marzy, żeby z Tobą o tym porozmawiać. Teraz już możesz jak dorosła kobieta z inną dorosłą kobietą.

Myślę, że marzyła o tym aby mi to ujawnić.
Dalsza rozmowa z nią na ten temat jest trudna, już po krótkiej chwili pojawia się użalanie się nad sobą. Faktycznie, nie miała szczęścia do facetów w swoim życiu. Tata (który mnie wychował) również zafundował jej mnóstwo bólu, poniżeń, cierpienia i całe moje życia mama go nienawidzi, czasem ma żal do mnie, że poświęcam mu czas i uwagę (ale jest to niezbędne ponieważ obecnie jest starszym, niepełnosprawnym człowiekiem i poza mną nie ma nikogo).
Także tak naprawdę ja bym chciała usłyszeć coś pozytywnego o tamtym, jakiekolwiek strzępy historii, że przez jakiś czas było dobrze, że szanował ją choć trochę. Ale ona niestety nie umie o nim mówić. Oczywiście nie dziwię jej się.
Ale  cały czas tylko słyszę, że mężczyźni ją wykorzystali i jakoś chyba podświadomie aplikuję ten wzorzec do mojego życia.
Chce coś pozytywnego, potrzebuję....

14

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Generalnie najpierw zamierzam nabrać siły na ewentualne odrzucenie (choć jak mówicie raczej wysoce prawdopodobne). W obecnej chwili mam duży bałagan w życiu (właśnie rozstałam sie z kimś, problemy z motywacją do ukończenia studiów, szukaniem pracy etc). Jestem w lekkiej rozsypce delikatnie mówiąc... Był to chyba dość karkołomny plan aby w takim stanie rozgrzebywać tą sprawę i chcieć się z nim spotkać. Muszę sie powstrzymać, choć ciekawość mnie dręczy.
Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się go poznać, nie chce mówić o tym mojemu tacie: wiem, że to bardzo zdenerwuje (on wypiera tą możliwość ze świadomości mimo, że mama kiedyś mu powiedziała) i może też napełnić lękiem, że może mnie utracić, a jestem obecnie jedyną bliską mu osobą.

Wątpię aby o temacie zupełnie udało mi się zapomnieć... To taki niezamknięty rozdział, nie do końca wyjaśniona sytuacja. Proszę na mnie nie krzyczeć, że wyjaśniona bo "on cie olał i tyle". Dla mnie każda decyzja ma różne perspektywy, choć jasne jest, że należy go ocenic negatywie, to jednak poznanie jego zdania, ewentualne wymówki jakich użyje, reakcja na obecną sytuacje - mają dla mnie znaczenie.

15

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Joanka jestem córką która poznała swego biologicznego ojca w wieku 19 lat.

Niczego to nie zmieniło w moim życiu, piszę o fakcie poznania Go. Wypierał się tego ojcostwa w młodości i teraz też z pewnością nie czuje się ojcem . Co czuje- nie wiem , ale widziałam łzy i słowa nie do powiedzenia...

Człowiek przeżył swoje, rodzina w którą włożył swe serce, odwdzięczyła mu się "za moje krzywdy".
Ja sama nie postrzegam dziś tego jako swą krzywdę. Podziwiam swoją mamę i resztę rodziny za miłość i ciepło z jakim mnie przyjęła i wychowała. Czy miało to wpływ na moje życie ? Pewnie tak. Wszystko ma wpływ, ale czy byłoby lepiej gdyby tata przy mnie był? Może byłoby gorzej...

Maz tu wiele wpisów pochodzących od matek samotnie wychowujących dzieci lub mówiących o tym aby się liczyć z uczuciami matki.

Dziewczyny tu nie chodzi o "zdradę" matki, o brak szacunku czy lojalności, o zamianę matki na ojca. Chodzi o poukładanie sobie życia, o odpowiedzi na pytania na które tylko samemu można sobie odpowiedzieć o poznaniu pochodzenia swych genów i o spojrzenie w oczy, bo tam da się wyczytać wiele.

No i uważam, że takiemu człowiekowi trzeba dać szansę zrobienia rachunku sumienia.I nie na siłę w żadnym razie. Zwykła konfrontacja. smile Dobrze jest obejrzeć wszystkie strony medalu. To daje szersze pole widzenia zwłaszcza skutków dokonanych wyborów po wielu latach. Pozwala zamknąć niektóre rozdziały i rozliczyć się z przeszłością.
Jakie teraz scenariusze napisze życie? Zależy od ludzi jakich zostawimy na swej drodze.

16

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
renesans napisał/a:

Joanka jestem córką która poznała swego biologicznego ojca w wieku 19 lat.

(...)

No i uważam, że takiemu człowiekowi trzeba dać szansę zrobienia rachunku sumienia.I nie na siłę w żadnym razie. Zwykła konfrontacja. smile Dobrze jest obejrzeć wszystkie strony medalu. To daje szersze pole widzenia zwłaszcza skutków dokonanych wyborów po wielu latach. Pozwala zamknąć niektóre rozdziały i rozliczyć się z przeszłością.
Jakie teraz scenariusze napisze życie? Zależy od ludzi jakich zostawimy na swej drodze.

Dziękuję renesnas, właśnie chciałam poznać kogoś z tej samej perspektywy co moja.

Tak, właśnie chodzi o możliwość "zrobienia rachunku sumienia". Mimo całego g* jakie ten facet zrobił, intuicyjnie jestem do niego pozywtynie nastawiona. Powiedziano mi tutaj, że to wielka naiwność, że z pewnością nie moze być inaczej niż, ze jest skończonym dupkiem (w końcu porzucenie mamy i mnie o tym świadczy) i tylko mnie zrani i mam wrażenie, że dziewczyny, które zostały opuszczone przez ojców swoich dzieci, nie chcą aby ich dzieci dażyły ich jakimkolwiek zainteresowaniem. Totalnie to rozumiem, ale chęć poznania ojca nie ma nic wspólnego z umniejszaniem zasług matki, nic a nic!

Decyzję czy go poznać i jak (anonimowo czy bezpośrednio) ciągle jeszcze dojrzewa w mojej głowie. Na razie najcennisza wydaje mi sie rada aby nie robić nic dopóki nie będę na tyle silna aby móc przyjąć ewentualne odrzucenie. Daję sobie czas na to.

17

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Dobrze jest, mimo wszystko, poznać biologicznego ojca. Inaczej ta myśl będzie nas dręczyć do końca życia.

18

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witam

19

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Szczerze

20

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Mi by nie zależało na tym. Biologia nie jest żadnym wyznacznikiem więzi z kims, a skoro mial cie gdzies tyle lat to watpie abys znalazla w nim bratnia dusze.

21

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Trzeba się spotkac  słuchaj głosu serca nie ludzi każdy ma idne poglady

22

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Ja będąc na Twoim miejscu nigdy nie chciałabym poznać tego człowieka. On jest tylko dawcą nasienia, nikim więcej. W zasadzie nie powinien nazywać się ojcem. Nie chciał Cię. Co chcesz mu powiedzieć?
A jeżeli chodzi o ten brak relacji ojciec-córka, z całego serca polecam psychoterapię, wielu uratowała życie.

23

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Gdybym była na Twoim miejscu chciałabym poznać biologicznego ojca, myślę że "męczyło" by mnie to do końca życia, że nawet nie spróbowałam . Oczywiście możesz przeżyć zawód i rozczarowanie, ale wg mnie warto.
A jeśli masz jakieś "fajne przyrodnie rodzeństwo"?........... Rezygnując z próby poznania ojca nigdy się o tym nie dowiesz.

24

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
CudownaInaczej napisał/a:

Gdybym była na Twoim miejscu chciałabym poznać biologicznego ojca, myślę że "męczyło" by mnie to do końca życia, że nawet nie spróbowałam . Oczywiście możesz przeżyć zawód i rozczarowanie, ale wg mnie warto.
A jeśli masz jakieś "fajne przyrodnie rodzeństwo"?........... Rezygnując z próby poznania ojca nigdy się o tym nie dowiesz.

A może przeżyje takie rozczarowanie, z którym nie będzie mogła sobie poradzić? Ciekawość czasami jest zgubna.

25 Ostatnio edytowany przez szeptem (2018-11-23 14:57:46)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Dwie bliskie mi osoby przeszły sytuację, jaką rozważasz. Już w dorosłości, ok 30-stki, poznały na własne życzenie swoich biologicznych ojców. Obie historie okazały się WIELKIMI błędami i teraz żałują, że w ogóle to zrobiły.
W obu przypadkach ojcowie odeszli od matek jeszcze w ciąży i nie utrzymywali żadnego kontaktu ani nic nie łożyli.

Ojciec przyjaciółki okazał się agresywnym dupkiem, który na spotkaniu, pomimo początkowego spokoju, nagle zwyzywał ją i jej matkę od najgorszych i kazał zniknąć raz na zawsze ze swego życia (a dodam, że to wykształcony człowiek na tzw. stanowisku). Oczywiście stwierdził, że on nie jest jej ojcem, to kłamstwo, a matka puszczała się z innymi. Spotkać się w ogóle nie chciał, ona zrobiła to z zaskoczenia. Obraz ojca, nakreślony wcześniej przez jej matkę zgadzał się z tym opisem niestety. Mama odradzala jej spotkanie.

Druga historia też niestety smutna, kolega był pełen nadziei a usłyszał że zawsze był i jest niechcianym bękartem a jego mama to... ten facet z kolei to wykolejeniec, alkoholik, żyjący z pomocy społecznej i żebractwa. Kiedyś był dobrze zapowiadającym się dziennikarzem...

Zarówno przyjaciółka jak i kolega do dziś zmagają się z traumą i problemami psychicznymi po tych cudownych spotkaniach. Ich samoocena drastycznie spadła. Mają lęki i inne tego typu zaburzenia nerwowe. Zwłaszcza przyjaciółce ciężko jest się podnieść, jest zdruzgotana. Nie potrafi ułożyć sobie życia, relacje się jej psują, wybiera złych partnerów.

Szczerze odradzam Ci spotkanie z Twoim ojcem, bo masz wieeelką szansę na to, by przysporzyć sobie jedynie problemów. Szczęścia Ci to nie przyniesie.

26

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
szeptem napisał/a:

Dwie bliskie mi osoby przeszły sytuację, jaką rozważasz. Już w dorosłości, ok 30-stki, poznały na własne życzenie swoich biologicznych ojców. Obie historie okazały się WIELKIMI błędami i teraz żałują, że w ogóle to zrobiły.
W obu przypadkach ojcowie odeszli od matek jeszcze w ciąży i nie utrzymywali żadnego kontaktu ani nic nie łożyli.

Ojciec przyjaciółki okazał się agresywnym dupkiem, który na spotkaniu, pomimo początkowego spokoju, nagle zwyzywał ją i jej matkę od najgorszych i kazał zniknąć raz na zawsze ze swego życia (a dodam, że to wykształcony człowiek na tzw. stanowisku). Oczywiście stwierdził, że on nie jest jej ojcem, to kłamstwo, a matka puszczała się z innymi. Spotkać się w ogóle nie chciał, ona zrobiła to z zaskoczenia. Obraz ojca, nakreślony wcześniej przez jej matkę zgadzał się z tym opisem niestety. Mama odradzala jej spotkanie.

Druga historia też niestety smutna, kolega był pełen nadziei a usłyszał że zawsze był i jest niechcianym bękartem a jego mama to... ten facet z kolei to wykolejeniec, alkoholik, żyjący z pomocy społecznej i żebractwa. Kiedyś był dobrze zapowiadającym się dziennikarzem...

Zarówno przyjaciółka jak i kolega do dziś zmagają się z traumą i problemami psychicznymi po tych cudownych spotkaniach. Ich samoocena drastycznie spadła. Mają lęki i inne tego typu zaburzenia nerwowe. Zwłaszcza przyjaciółce ciężko jest się podnieść, jest zdruzgotana. Nie potrafi ułożyć sobie życia, relacje się jej psują, wybiera złych partnerów.

Szczerze odradzam Ci spotkanie z Twoim ojcem, bo masz wieeelką szansę na to, by przysporzyć sobie jedynie problemów. Szczęścia Ci to nie przyniesie.

Dokładnie. Ojciec, który chciałby odnowić kontakt z dzieckiem, sam by to wcześniej, czy później zrobił. Jeżeli tego nie zrobił - to znaczy, że tego nie chce.

27 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2018-11-30 13:32:17)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Różnie to może być a najlepiej nie mieć oczekiwań. Fakty są takie, że to jest obcy człowiek i pomimo tego, że z jego cech i ew. historii rodziny mogą wynikać nasze pewne skłonności, gesty, upodobania ale to wszystko można traktować w kategorii ciekawostki niż czegoś co w dominujący sposób będzie wpływać na nasze życie. Z poznawczego punktu widzenia, jeśli interesuje nas historia rodziny, korzenie może nam to coś dać ale najpierw trzeba mieć do tego dystans. Natomiast oczekiwania jakieś gratyfikacji, pomocy, uczuć od obcego człowieka jest jakimś ogromnym nieporozumieniem. Poza tym taki człowiek jest cżłowiekiem "przypadkowym". Równie dobrze może się okazać profesorem jak i menelem, pijakiem. Co nam da taka wiedza? Jak ktoś ma dystans i rozsądek w stosunku do siebie to może poznać. Jeśli od tego coś uzależnia i jest to jakaś taka trampolina dla niego, ma to coś rozwiązać to raczej swoje problemy należy samemu rozwiązać bo spotkanie ich nie rozwiąże ale pogłębi jeśli będzie rozczarowaniem, bo nie tylko ich nie rozwiąże jak oczekujemy ale jeszcze bedziemy musieli mierzyc sie z obrazem obojetnosci ktory zobaczymy.

Z punktu widzenia faceta, gdyby się okazało że mam taką córkę to oczywiście wiele by zależało ode mnie i od mojego podejścia do życia i charateru. Ale brak relacji wcześniej w sytuacji kiedy takowe mogłbyby być oznaczałoby nic wiecej jak tylko obcość i obojetność dla "córki".

Co innego jakby to była taka "niespodzianka" a ja byłbym rodzinnym facetem (odkładając już na bok to ze nic takiego by się nie zdarzyło). Wtedy i tylko wtedy facet ucieszylby sie z corki ale moze musialby utrzymac ten fakt w tajemnicy bo co by komu dało zaistnienie takiego faktu?

Zle ze ojczym nie spelnil tutaj roli ojca ale to byla tez pochodna problemow w malzenstwie twojej matki.

28

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Post autorki jest stary, ale problem interesujący  i ważny, przecież jest coraz wiecej rozwodów i porzuceń.

Ja uważam, że trzeba skonfrontować się z rzeczywistością. Trzeba poznać swoje korzenie, nawet jeśli są smutne.
Tutaj wypowiadają się najczęściej mamy, ich punkt widzenia jest zgoła inny. Moja mama po rozwodzie uznała, że jest najważniejsza i ojciec potrzebny jest tylko do płacenia i do bardzo trudnych sytuacji. Znałam tylko jedną wersję wydarzeń i miałam bardzo nieciekawy obraz ojca.
Jako dorosła osoba zauważyłam nieścisłości w opowieści mamy i nawiązałam kontakt z ojcem. Oczywiście, że ojciec nie jest/był ideałem, ale jednak też nie był złem wcielonym.
Poznawanie go dało mi możliwość głębszego wejścia w swoje emocje i zbudowania nowego wizerunku na temat mężczyzn. Wcześniej byłam skłonna zawsze oskarżać facetów o złe relacje w związku.

29 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-11-30 14:58:36)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Odświeżony temat w sytuacji, gdy Autorka nie miała czasu lub ochoty powiedzieć, co w kwestii biologicznego ojca, postanowiła przed czterema laty.
Jestem tym zainteresowany, bo również "dawcą nasienia" dla mojego syna nie byłem.
Inna kwestia, bo biologiczny ojciec zmarł, gdy chłopiec miał kilka miesięcy zaledwie.
Dopilnowałem jednak, by dowiedział się jak najszybciej,po kim geny odziedziczył i dlaczego do mnie podobny nie jest. Bo jakby z tamtego, skórę zdarł. smile
Uważa mnie za ojca i tatę.I tego się trzymam. smile
Na grób tego biologicznego, corocznie raz przynajmniej, kładzie świeże kwiaty i znicz zapala.
To również perswadowałem jego matce, by nie zapominał o rodzinie jego ojca. Dzięki temu, choć poza ówczesnym, małym chłopcem nic mnie z nimi nie łączy, szanują mnie. A ja ich. smile

30

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Nie. nie. i jeszcze raz nie. Nie wiem czy dyskusja "żyje" ale odradzam stanowczo jakiekolwiek "bratanie się" z człowiekiem, który nie czuł się ojcem i nie wypełniał swoich obowiązków, a teraz - nie wiadomo co chce - na chwilę poprawić sobie nastrój??? Przeszłam coś podobnego. sama nawiązałam znajomość. Miałam 19 lat. dwadzieścia lat później zrozumiałam, że trzeba uciąć toksyczną relację... aby normalnie żyć.  co do tego doprowadziło - książkę mogłabym napisać. Gdybym mogła ostrzec samą siebie... to bym krzyczała - NIE ZBLIŻAJ SIE DO TEGO CZŁOWIEKA!   A to, że mój "ojciec" to człowiek "na poziomie" bardzo wykształcony... Tym gorzej! To w jaki sposób mnie traktował - dramat. Z tym, ze do zrozumienia tego potrzebowałam czasu. Także - stanowczo odradzam, odwołując się do własnych doświadczeń. radzę nie wierzyć w "cuda" i obietnice.

31 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2019-02-11 23:50:15)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Mój kolega odnalazł swego "tatę" po prawie 30latach ... Pierwsze i ostatnie pytanie: Czego chcesz, pieniędzy nie mam.....

32

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Nie szukałabym kontaktu z ojcem, który przez wiele lat nie chciał pamiętać o tym, że ma dziecko i nie szukał żadnego kontaktu ze mną. To jest rola dorosłego, rodzica.
Ale każdy może mieć inne podejście. Pytanie, czy autorka udźwignie rozczarowanie, jeśli ono się przydarzy.

33

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
niepodobna napisał/a:

Nie szukałabym kontaktu z ojcem, który przez wiele lat nie chciał pamiętać o tym, że ma dziecko i nie szukał żadnego kontaktu ze mną. To jest rola dorosłego, rodzica.
Ale każdy może mieć inne podejście. Pytanie, czy autorka udźwignie rozczarowanie, jeśli ono się przydarzy.

Autorka pytała 5 lat temu. Raczej nie odczyta tej rady.

34

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Cześć, dziękuję za wszystkie wypowiedzi, faktycznie długo tu nie zaglądałam.

Sprawa nie ruszyła do przodu. Po przemyśleniach (i równiez czytaniu tutaj doświadczeń innych) zdecydowałam zawiesić temat, przynajmniej do kiedy mój tata żyje. Jednakże zmarł i niedługo miną 3 lata. Jego odejście to dla mnie ogromny szok i niewyobrażalny smutek, z którym dopiero niedawno przeszłam do porządku dziennego.

Od roku z powrotem mieszkam w miejscu gdzie się wychowałam i temat biologicznego ojca powraca w mojej głowie. Mieszka zaledwie godzinę drogi ode mnie, mam jego telefon i adres, ostatnio prosiłam przyjaciółkę aby sprawdziła te dane, zadzwoniła i się zgadzało. To już duża akcja dla mnie.

Z kilku wypowiedzi tutaj wychodzi, że trzeba być przygotowanym na odrzucenie i raczej nieprzyjemne reakcje. Powiem, że raczej nie jestem zupełnie gotowa na to, mam sobie sporo nadziei i nie umiem sobie wmówić, żeby nie mieć oczekiwań wobec niego. Jest ich sporo zatem szanse wyniesienia czegokolwiek pozytywnego z tej relacji raczej znikome. Także mimo, że temat cały czas krąży w mojej głowie, to wstrzymuję się z działaniami.

Zamiast tego mam w zamiarze poszukanie jakiejś organizacji, która łączy ludzi z podobnym doświadczeniem - ktoś zna? Po prostu szukam zrozumienia i rozmowy z kimś kto miałby podobnie.

Zaczęłam też psychoterapię (nareszcie!! po kilku latach przymierzania się do tego), takż pewnie będzie to jeden z jej wątków.

Tak naprawdę to widzę coraz jaśniej tą moją trudność w nawiazywaniu relacji damsko-męskich i chyba miałam jakąś złudną nadzieję, że nawiązanie relacji z biologicznym ojcem mogłoby jakoś (może i symbolicznie?) to przełamać... Ale wygląda to na dość pokrętną logikę. Także czekam jak się temat rozwinie od strony terapeutycznej oraz czy uda mi się z kimś porozmawiać.

35

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Napisaś że Twój ojczym był przekonany że jest biologicznym ojcem.
Czyli istnieje prawdopodobieństwo że mógł być więc w grę wchodzi niejasna sytuacja. ? Może to było przyczyną zatargi Twoich rodziców, a Ty padlas tego ofiarą.
Minęły lata nie zapomniałaś. więc zrób to. Idź i go poznaj. Jak dorosły człowiek dorosłego człowieka. Każdy ze swoją historią.
Zamknij ten rozdział bez zbytnich oczekiwań.

36

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

Od roku z powrotem mieszkam w miejscu gdzie się wychowałam i temat biologicznego ojca powraca w mojej głowie. Mieszka zaledwie godzinę drogi ode mnie, mam jego telefon i adres, ostatnio prosiłam przyjaciółkę aby sprawdziła te dane, zadzwoniła i się zgadzało. To już duża akcja dla mnie.

Z kilku wypowiedzi tutaj wychodzi, że trzeba być przygotowanym na odrzucenie i raczej nieprzyjemne reakcje. Powiem, że raczej nie jestem zupełnie gotowa na to, mam sobie sporo nadziei i nie umiem sobie wmówić, żeby nie mieć oczekiwań wobec niego. Jest ich sporo zatem szanse wyniesienia czegokolwiek pozytywnego z tej relacji raczej znikome. Także mimo, że temat cały czas krąży w mojej głowie, to wstrzymuję się z działaniami.

Ciągle zwlekasz z tym? Zrób to w końcu, bo facet gotów umrzeć, a ty się nie zdecydujesz na spotkanie. Zostaniesz z tymi swoimi marzeniami i oczekiwaniami i jeszcze dojdą takie, że może straciłaś szansę życia na poznanie ojca.
Musisz się sama przekonać, że człowiek który cię zostawił kiedyś tam i wcale przez tyle lat nigdy nie zatęsknił, nie zrobił NICZEGO aby cię poznać, choć mieszka jak sama napisałaś; zaledwie godzinę drogi od ciebie, nie jest człowiekiem którym warto zaprzątać sobie głowę.

Przekonaj się. Bez tego nie zaznasz spokoju.

37 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-04-09 10:38:28)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Pytanie czy nie podejrzewał po prostu że autorka NIE JEST  jego dzieckiem. I dlatego chcial aborcji jesli matką miałaby z nim zostać.  To go nie usprawiedliwia, ale mężczyżni bardzo ciężko coś takiego znoszą.
Autorka dowie się wszystkiego u żródla. Pytanie czy był w ogóle robiony test na ojcostwo?
W sumie wszystko co ona wie to tylko słowa matki. Sorry.
Uważam że jeśli faktycznie to zrobi, to zazna spokoju. No chyba że facet to jakaś patologia, ale chyba nie.
zaproś go na kawę, powiedz że w bardzo ważnej prywatnej sprawie, którą chciałabyś na spokojnie omówić. wybierz jakieś ustronne miejsce, jeśli to mała miejscowość.
wiesz, moja przyjaciółka jako 30 paro latka spotkała się z ojcem który ja porzucił i ledwo go pamiętała. Mówi że niewiele poczuła, obcy człowiek- ale nie żałuje, bo ją to dręczyło.

38

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Moja Ciocia szukała swojego biologicznego ojca przez całe życie, choć ten który Ją wychował był, jak sama mówiła, lepszy dla Niej od matki. Taka już natura ludzka, ciągnie do korzeni.
Moja Ciocia umarła nie poznawszy go. Nieszczęśliwa.

Ja bym chciała poznać biologicznego jedynie wtedy, kiedy byłabym bardzo gotowa na nieprzyjemne doznania. Bo do przyjemnych takie spotkanie nie będzie należało - pewnie będzie zastanawiał się czego chcesz od niego? A poza tym o czym rozmawiać z obcym człowiekiem?

39

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Byłam w podobnej sytuacji bo też jestem dzieckiem porzuconym, choć moja sytuacja się różni od autorki, bo ja się urodziłam w trakcie trwania małżeństwa moich rodziców. Zatem ojca znam z opowiadań i zdjęć. Jak najbardziej rozumiem chęć poznania swoich korzeni, genów przez autorkę. Chociaż ludzie na ogół mają gdzieś swoje korzenie, sami się zastanówcie ile z waszych znajomych potrafi wymienić choćby imiona swoich pradziadków. Dla większości ludzi liczy się tylko najbliższa rodzina, a  ojciec, który spłodził i się ulotnił jest obcym człowiekiem. Rozumiem chęć autorki by mieć ojca, ale teraz wieku ponad 30 lat raczej nie stanie się ukochaną córeczką tatusia.
Ja nie szukałabym kontaktów z ojcem, o ile sam by nie wyszedł pierwszy z propozycją. Ale nawet jak się spotkacie to jak się będziecie do siebie zwracać? Nie będzie Ci nieswojo, gdy własny ojciec będzie Ci mówił na pani, o ile on w ogóle zgodzi się na spotkanie. Bo jeśli nie będzie chciał nawet się spotkać to zaboli to odrzucenie. Zgadzam się z przedmówczyniami i przedmówcami, że najprawdopodobniej to spotkanie nie przyniesie nic dobrego.
Możliwe, że ubytki w relacjach z mężczyznami są spowodowane brakiem ojca, ale nie sądzę by spotkanie z ojcem coś pomogło a może jeszcze bardziej zaszkodzić. Autorka mówi, że chce poznać ojca wersję wydarzeń jego związku z matką, ale myślisz, że ten człowiek powie Ci prawdę? Być może, ale wcale nie musi powiedzieć prawdy. Autorka pisze, że chciała by poznać ojca itp, ale swoją ciekawość możesz zaspokoić pytając o to matkę, jeśli nie będzie chciała o tym rozmawiać to trudno.
Nie czuj się winna temu, że ojciec się zostawił, bo to nie twoja wina, tak po prostu czasem jest. Nie każdy mężczyzna potrafi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, a niektórzy i tak uważają się za lepszą płeć.

https://www.youtube.com/watch?v=HE8X0rV … Provocatus  polecam Ci gorąco ten materiał. Kobieta poczęła się w wyniku gwałtu i tak jak Ty postanowiła odnaleźć swojego biologicznego ojca. Jak to się skończyło? Powiedział, że nie życzy sobie kontaktów.

Pomyśl, że to nie jest najgorsza sytuacja jaka mogła Ci się przydarzyć. Lepiej nie mieć wcale ojca niż takiego, który by się całe życie gnębił, mówił, że jesteś dla niego nikim, jesteś pomyłką jego życia i takie tego typu.

Reasumując, ja jako osoba będąca w podobnej sytuacji powiem Ci, że nie szukałabym kontaktu z biologicznym ojcem. Żyłabym własnym życiem i pozwoliła temu człowiekowi żyć jego, skoro i tak nigdy nie było go w moim życiu. Ale jesteś dorosłą kobietą, ostatecznie sama podejmiesz decyzję jaką uznasz za słuszną dla siebie.

40

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Z Twojego opisu można wywnioskować, że Twoja mama dość oszczędnie gospodarowała prawdą. Zapewne robiła to w trosce o Twoje dobro, tyle że niekoniecznie jej wizja musi się pokrywać z Twoją...

Konkluzja jest taka, że wersja którą znasz może być prawdziwa, ale nie musi.
Dlatego skoro Cię to dręczy - a dręczy - to chyba warto poznać prawdziwego ojca.
Niespodzianki przykrej raczej nie będzie, bo niby co miałoby się wydarzyć?
Na miłą jest natomiast cień szansy, choć realistycznie patrząc: wątły.

41 Ostatnio edytowany przez Brother in arms (2021-04-16 02:11:43)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Zrob to. Spotkaj sie ale na nic nie licz. Skoro masz w sobie to pytanie “czy sie spotkac” to znaczy ze musisz cos z tym zrobic. Jesli nie zrobisz ciagle bedziesz o tym myslec.
Ale pomysl czego oczekujesz i po co to chcesz i przygotuj sie na zla reakcje.
On moze nie chciec lub nie wiedziec ale nadal niczego nie oczekuj. Mam w rodzinie taki przypadek. Po latach doszlo do spotkania ojca z synem. Nic z tego nie wyszlo, obce osoby, ale byla ulga ze to sie stalo.
Pamietaj, twoj ojczym byl twoim ojcem. Biologia wg mnie nie ma znaczenia. On jednak  odszedl, ale nigdy nie wiadomo co sie stalo. Sprawdz, bedziesz spokojniejsza.
Powodzenia

42 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-04-18 01:50:09)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

ja znam taka sytuacje z 2 perspektyw. z twojej: moj byly sie dowiedzial, ze jego ojczym nie ejst jego ojcem w wieku 17 lat, tez chcial poznac, w wieku 18 doszlo do spotkania. szukal kontaktu, dzwonil, "ojciec" sie wykrecal, ze ma duzo pracy, no poprostu olewal. rozeszlo sie po kosciach.

a teraz z drugiej perpektywy: twojej matki. zwiazek, ona zachodzi w ciaze, jak to zazwyczaj przy dziecku jest- dopiero teraz wychodzi charakter mezczyzny, w tym przypadku paskudny dran. ona zamiast przezywac jeden z najszczesliwszych okresow w zyciu, ma tylko stres i morze lez, nawet ja raz pobil, az dziecko sie rodzi z zielonymi wodami plodowymi (czyli bylo zestresowane, czulo widocznie emocje w koszmarze matki, bo nie odeszla, zeby dziecko mialo ojca) co moglo doprowadzic do wad wrodzonych. zreszta ma lekki autyzm, ciekawe czy nie od tego. urodzilo sie, tatus sie nie zajmowal, nawet ani razu nie ponosil na rekach, wolal grac na kompie, pic, balowac z kolegami. dalej klotnie, on jej grozi, znalazl sobie 16letnia doope. rozstali sie. dziecko kilka miesiecy, minelo kilka lat. tatus ani razu dziecka nie odwiedzil, nawet na swieta czy urodziny, na ulicy jesli przypadkiem na siebie trafia nawet mu czesc nawet nie powie. dzieciak zreszta go nie zna, nie wie, ze to tata. jej jest mega ciezko, bo nikogo do pomocy nie ma, ale je wychowuje tak jak potrafi. jak bedziesz miec dzieci to sie przekonasz jak to jest, nie miec nawet chwili spokoju, jak to jest nie spac 3 dni ii 3 noce jak dzieciak chory, czlowiek juz nawet o jedzeniu nie mysli, tylko zeby sie przespac, bo oczy same sie zamykaja. a pogodzic z praca jak nie masz kogos kto odbierze z przedszkola, przypilnuje po tym przedszkolu albo wyprawi do szkoly, gdy ty powinnas juz w tej pracy byc.
i pomyslec, ze za 20 lat tez bedzie szukal tate, zeby opowiedzial jak to bylo z mama....
nie pomyslalas, ze mama nic nie mowi, bo to dla niej bolesne albo zeby cie chronic? moze nie chce ci opowiedziec, co za drania masz za ojca. a on, mial cie w doopie przez tyle lat, a jak o cos spytasz to powie ci prawde?

43

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Czesc,

dzieki serdeczne za wypowiedzi, przepraszam, dawno nie zagdalam tutaj.
Dalej bez dzialan,

Powiem szczerze, nie jestem w najlepszej kondycji psycho-emocjonalnej, moje zycie jest praktycznie puste, brakuje bliskosci, ciepla, przyjaciol. Ciagle na pograniczu depresji. Taki stan utrzymuje sie od ok roku, choc jednak chyba troche dluzej. Czuje, ze do spotkania z tym czlowiekiem potrzebuje byc silna, miec swoje satysfakcjonujace zycie - aby moc dac sobie rade z - wysoce prawdopodobnym, kolejnym - odrzuceniem z jego strony.

W przeciwnym razie pewnie sciagne sobie na glowe kolejna troske.

Takze czytam Wasze komentarze z ciekawoscia, widze ostatnimi czasu raczej doradzanie spotkania - facet dobija jakos 70tki obecnie, takze w moim odczuciu wczesna starosc (z tego co wiem to nadal prowadzi jakis swoj maly biznes) i czas jest, ale z drugiej strony chyba byloby szkoda gdybym za zycia miala go w ogole nigdy nie spotkac....

44

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

A próbowałaś dowiedzieć się czegoś o tym człowieku? Może przez facebook, znajomych matki, rodzinę? Żeby wybadać mniej więcej co to za osoba? Może nawet spotkać się z nim bez ujawniania się kim jesteś?
Lepiej nie spodziewaj się wiele po tym człowieku. Nie tego, że dzięki niemu poczujesz się lepiej i poczujesz się wartościowa. To jest teraz tylko w twoich rękach, musisz dbać o siebie i swoje życie. Jest jak jest a życie masz jedno. Korzystaj z niego na ile jesteś w stanie.
Chyba jedyne czego się można spodziewać po tym spotkaniu to uzyskanie informacji, zaspokojenie potrzeby poznania swojego pochodzenia. Jednak wolałabym wiedzieć wcześniej czego się mniej więcej spodziewać. Jeśli jakieś bardzo trudne historie to może lepiej zostawić tak jak jest i się nie spotkać.

45

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Fajnie, że został odświeżony stary temat. Dlaczego wszyscy w nim z góry założyli, że mama mówi prawdę? Co jeśli zaszła w ciążę, nie powiedziała nic partnerowi i wróciła do byłego, który wychowywał jak swoje? Co jeśli dowiedział się, że to nie jego dziecko dopiero w tych latach gdy w domu były kłótnie? Co jeśli mama kazała mu nie wtrącać się w ich życie, że ten ojczym będzie lepszy według niej, a on uszanował jej zdanie. Alimenty też mogłyby być kartą przetargową. Nic nie jest pewne w tej historii.

Uważam, że warto poznać zdanie drugiej osoby i sobie poukładać w głowie kto mówi prawdę, ewentualnie skonfrontować ich ze sobą. Ja bym chciał wiedzieć, albo dlaczego matka mnie oszukuje, albo dlaczego tata mnie odrzucił?

46

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Ja na twoim miejscu starałabym się poznać ojca. Myśle, że te mysli jaki jest nie przestanąl tobie chodzi po glowie.

47

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witaj . Mam prawie identyczna sytuacje , dowiedziałam się o tym gdy miałam 16 lat .  W tajemnicy przed mamą pojechałam do niego , z ciekawości , chciałam tylko zobaczyć jak wyglada …. Prowadził ze swoją żoną knajpke … nieświadoma tego ze kobieta za barem to jego żona zapytałam ją gdzie mogę go znaleźć …. Od razu się zorientowała kim jestem i zaczęła mnie wyzywać od bękartów i oskarżać ze próbuje rozbić jej rodzine . Wybiegłam z płaczem . Mając 24 lata mieszkałam w Niemczech , podczas jednych wakacji w Polsce  zdecydowałam ze go znajdę i zapytam jak sie czuje … czy o mnie myślał przez te wszystkie lata …. Dowiedziałam sie gdzie pracuje i pojechałam tam … był w lekkim szoku … zaproponował wymianę numerów telefonów .. i już 2 dni później umówiliśmy sie na kawę … potwierdził słowa mojej mamy , ze byli za młodzi i nie byli gotowi , ze zostawił moja mamę w ciąży dla jej przyjaciółki . . .  .  Ale na moje pytanie dlaczego przyjechał do mojej mamy i dawał jej pieniądze zeby usunęła ciąże nie powiedział nic i zmienił temat . Zaczął sie tłumaczyć ze kiedyś były inne czasy itd . Na koniec rozmowy pytał mnie tylko czy mam jakieś koleżanki takie ładne które chciałyby sie umówić Z NIM

48

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witaj . Mam prawie identyczna sytuacje , dowiedziałam się o tym gdy miałam 16 lat .  W tajemnicy przed mamą pojechałam do niego , z ciekawości , chciałam tylko zobaczyć jak wyglada …. Prowadził ze swoją żoną knajpke … nieświadoma tego ze kobieta za barem to jego żona zapytałam ją gdzie mogę go znaleźć …. Od razu się zorientowała kim jestem i zaczęła mnie wyzywać od bękartów i oskarżać ze próbuje rozbić jej rodzine . Wybiegłam z płaczem . Mając 24 lata mieszkałam w Niemczech , podczas jednych wakacji w Polsce  zdecydowałam ze go znajdę i zapytam jak sie czuje … czy o mnie myślał przez te wszystkie lata …. Dowiedziałam sie gdzie pracuje i pojechałam tam … był w lekkim szoku … zaproponował wymianę numerów telefonów .. i już 2 dni później umówiliśmy sie na kawę … potwierdził słowa mojej mamy , ze byli za młodzi i nie byli gotowi , ze zostawił moja mamę w ciąży dla jej przyjaciółki . . .  .  Ale na moje pytanie dlaczego przyjechał do mojej mamy i dawał jej pieniądze zeby usunęła ciąże nie powiedział nic i zmienił temat . Zaczął sie tłumaczyć ze kiedyś były inne czasy itd . Na koniec rozmowy pytał mnie tylko czy mam jakieś koleżanki takie ładne które chciałyby sie umówić Z NIM

49

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Wszystko zalezy od tego, co czujesz. Osobiście gdybym dowiedziała sie czegoś takiego to miałabym gdzieś biologicznego ojca bo to nie on mnie wychował, nie z nim mam więź i nie obchodzą mnie jakoś specjalnie te gadki o "więzach krwi".

50

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
Alina1989 napisał/a:

Witaj . Mam prawie identyczna sytuacje , dowiedziałam się o tym gdy miałam 16 lat .  W tajemnicy przed mamą pojechałam do niego , z ciekawości , chciałam tylko zobaczyć jak wyglada …. Prowadził ze swoją żoną knajpke … nieświadoma tego ze kobieta za barem to jego żona zapytałam ją gdzie mogę go znaleźć …. Od razu się zorientowała kim jestem i zaczęła mnie wyzywać od bękartów i oskarżać ze próbuje rozbić jej rodzine . Wybiegłam z płaczem . Mając 24 lata mieszkałam w Niemczech , podczas jednych wakacji w Polsce  zdecydowałam ze go znajdę i zapytam jak sie czuje … czy o mnie myślał przez te wszystkie lata …. Dowiedziałam sie gdzie pracuje i pojechałam tam … był w lekkim szoku … zaproponował wymianę numerów telefonów .. i już 2 dni później umówiliśmy sie na kawę … potwierdził słowa mojej mamy , ze byli za młodzi i nie byli gotowi , ze zostawił moja mamę w ciąży dla jej przyjaciółki . . .  .  Ale na moje pytanie dlaczego przyjechał do mojej mamy i dawał jej pieniądze zeby usunęła ciąże nie powiedział nic i zmienił temat . Zaczął sie tłumaczyć ze kiedyś były inne czasy itd . Na koniec rozmowy pytał mnie tylko czy mam jakieś koleżanki takie ładne które chciałyby sie umówić Z NIM

Cześć, dzięki za podzielenie się historią. To mega słabe z jego strony...
Zawiodłaś się mocno?

Ja w mojej sprawie nadal nic nie zrobiłam, uznałam, że nie chcę wkładać kija w mrowisko, odraczam to dopóki jakiś splot wypadków mi nie pomoże.
Wewnątrz siebie zdaję sobie jednak sprawę, że mam do niego dużo oczekiwań, których i tak z pewnością nie byłby w stanie spełnić i znowu bym się spotkała z odrzuceniem. Pozostaje trochę ciekawości, przede wszystkim o rodzeństwo przyrodnie ewentualne, ale chyba lęk przeważa.

Tobię gratuluję odwagi!

51 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2022-11-13 17:47:27)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

witaj
jestem dzieckiem z identyczną przeszłością


Myślę, że w każdym człowieku jest potrzeba poznania swoich korzeni, ale właśnie mam nadzieję, że może wypowie się ktoś w podobnej sytuacji, kto by po prostu znał to uczucie.
Pewne cechy osobowości dziedziczymy, chcę go poznać aby zobaczyć czy mamy cokolwiek wspólnego, jestem ciekawa, jest to dla mnie ważne.
 

no właśnie nie w każdym jest taka potrzeba.Cechy osobowości dziedziczymy.Ok,ale Ty jesteś mieszanką cech rodziców,dziadków,przodków.Czy to coś zmienia po kim co?


  zdecydowała moim ojcem uczynić człowieka, z którym spędziła poprzednie 15 lat i który w tym czasie nie raz ją skrzywdził, ale podejrzewam, że w tak dramatycznej sytuacji "tonący brzytwy się chwyta". Tamtego zaś zupełnie "zwolniła" z odpowiedzialności.

może nie do końca tak było,może wyszła za mąż za człowieka który na tamten moment był jej wsparciem.a świadomość tego ze kobieta z którą żyje była w związku z kimś innym nie pozwoliła/
niedojrzałemu /mężczyźnie  stworzyć szczęśliwej rodziny.
Mama zwolniła z odpowiedzialności Twojego o.biologicznego?Zdajesz sobie sprawę z tego że byłaby to tylko odpowiedzialność finansowa,a w przyszłości spadkowa?


Ja pod naciskiem mamy spotkałam się z biologicznym ojcem/jakiś kontakt z nim miała/w trójkę
Zrobiłam to wbrew sobie,niechętnie.Właściwie nie rozmawialiśmy,nie zadawałam pytań i nie byłam go ciekawa.Nie widzę powodu kontaktować się z kimś kto świadomie podjął taką czy inną decyzję która była rozciągnięta na lata.A po drugie to były ich decyzje,na tamten moment,czasy dla nich ,,właściwe"

Piszesz o problemach w relacjach
One zapewne nie wynikają z braku kontaktu z o.biolog a z niezdrowych relacji w rodzinie w której się wychowywałaś i z tego jakie wzorce czerpałaś.Nie jest powiedziane że gdyby mama została w poprzedniej relacji byłoby inaczej
Nie zostałaś porzucona jako ,,człowiek"którym jesteś.Biologiczny odciął się od odpowiedzialności za ewent rodzinę.
To właściwie nie ma nic wspólnego z Tobą tylko z nim.Więc nie bierz tego do siebie.
Popracuj nad tym z terapeutą jesteś dzieckiem DDD /o niskim poczuciu własnej wartości,komunikacją w relacjach,odrzuceniem które odczuwasz/bo to rozciągnie się na przyszłość

Jeżeli ojciec podejmie temat będzie się wybielał,tłumaczył i moze nawet w to uwierzy.Po latach ma inną perspektywę.



Dlaczego  jeżeli masz taką potrzebę nie zrobisz kroku w jego stronę lub w strone rodzeństwa?I tak o tym myślisz więc pewne sprawy mogłabyś zamknąć,a nie dręczyć się kolejne kilka lat
Jeżeli nadal jesteś w rozsypce to taka,,niewiadoma"nie pomaga.Jak bardzo sie rozsypiesz jak on umrze zanim się zdecydujesz?
Co z terapią???
Nie myśl  o tym spotkaniu jako ewentualnej formie ,,odrzucenia"
Nie nadrobisz czasu,nie jesteś już dzieckiem.
Potraktuj to jako rozliczenie przeszłości.Może Cię pozytywnie zaskoczy,a może nie ale to zależy od tego jakim on jest człowiekiem obecnie.A nie w przeszłości był.
Co na to Twoja mama?
Piszesz o dużych oczekiwaniach względem niego.Czyli nie chodzi tylko o odpowiedzi na pytania

Ja z rodzeństwem się nie spotkałam,żadne z nas nie wyraziło na to ochoty.Ich ojciec zmarł kilka lat temu.

W dzisiejszych czasach wyłapanie rodzeństwa na portalach społecznościowych nie jest problemem.
Skoro on ma  70+to dzieci ma dorosłe i to od nich zależy czy Cię poznają
Jest możliwość skoro to starszy pan że on był w związku gdy spotykał się z mamą ,miał już dzieci i dlatego wyszło jak wyszło?

52

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Cześć,
dzięki za odzew. W ciągu tego roku nic nie zrobiłam z tematem, szczerze mówiąc potrzeba poznania go jakoś znika...
Jest na tyle bieżacych spraw, a ja też zdałam sobie sprawę, że sama kreuję swoje życie, zgodnie z wartościami, które przekazał mi mój Tata. Chyba nie potrzebuję nowego zamieszania.

Mam nr telefonu do tego człowieka, prowadzi mały biznes, kiedyś zadzwoniłam jako klient, ale jakoś nie było to porywające, nie był szczególnie pomocny. Próbuję go wygolować aby zobaczyć jak wyglada, ale bez rezultatów...

Może w przyszłym roku wrócę do tematu.

53

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Minęło 9 lat, a ty kręcisz się w kółko.

Z opisu wywnioskowałem, że biologiczny ojciec nie chciał mieć nic do czynienia z twoją matką.

Ona wrobiła w rodzicielstwo byłego.
Naprawdę uważasz, że on się nie zorientował? Po braku podobieństwa, innym zachowaniu?

W związku twojej mamy i taty nie wychodziło. Czy to była wina taty, czy jednak zachowania mamy były powodem kłótni?

Nie napisałaś jak wyglądała terapia, ale może byś się przyjrzała postępowaniu matki wobec mężczyzn. Toksyczność relacji nie zawsze jest winą mężczyzny.

I weź znajdź wreszcie trochę odwagi i odwiedź biologicznego ojca.
Możesz nie mieć już dużo czasu.

A co będzie to będzie. Przynajmniej znajdziesz odpowiedź na pytania, które nurtują ciebie od 9 lat.

54

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
Farmer napisał/a:

Minęło 9 lat, a ty kręcisz się w kółko.

Z opisu wywnioskowałem, że biologiczny ojciec nie chciał mieć nic do czynienia z twoją matką.

Ona wrobiła w rodzicielstwo byłego.
Naprawdę uważasz, że on się nie zorientował? Po braku podobieństwa, innym zachowaniu?

W związku twojej mamy i taty nie wychodziło. Czy to była wina taty, czy jednak zachowania mamy były powodem kłótni?

Nie napisałaś jak wyglądała terapia, ale może byś się przyjrzała postępowaniu matki wobec mężczyzn. Toksyczność relacji nie zawsze jest winą mężczyzny.

I weź znajdź wreszcie trochę odwagi i odwiedź biologicznego ojca.
Możesz nie mieć już dużo czasu.

A co będzie to będzie. Przynajmniej znajdziesz odpowiedź na pytania, które nurtują ciebie od 9 lat.


Właśnie rzecz w tym, że tak szczególnie już mnie nie nurtują.
Parę lat temu miałam trochę braków, jakoś naiwnie liczyłam, że biologiczny ojciec mógłby mi coś pomóc w poznawaniu samej siebie.
Jednak w toku terapii (krótkiej, nieregularnej, ale dającej pozytywnego kopa) zdałam sobie sprawę, że chyba go do niczego nie potrzebuję. Więcej mi daje odkrywanie spuścizny po moim zmarlym Tacie.
Moje życie w końcu obiera kształt "poukładanego" i dlatego szczerze nie mam wielkiej ochoty robić "rozkopów", poświęcać uwagi osobie, które nigdy jej nie poświęciła. Teraz to on, starszy, domnienanie samotny człowiek mógłby chcieć skorzystać z mojej pomocy i jest mi to zupełnie zbędne

55

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

i jest mi to zupełnie zbędne

Czyli temat możesz zamknąć.

56

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Kurde, na Twoim miejscu jednak bym go odwiedziła. Z cała pewnością!
Facet ma 70 lat, niedługo umrze i wtedy nie zrobisz już zupełnie nic. Być może do końca życia będziesz żałować, że go nie poznałaś.
Póki co masz jeszcze szansę.
Dziwi mnie że chcesz ją zaprzepaścić.

Owszem, istnieje ryzyko że Cię odtrąci, ale jest też całkiem możliwe że teraz, na krańcu życia, będzie chciał Cię poznać.

Może z jego punktu widzenia wszystko wyglądało inaczej? Może widział że masz "ojca" i nie chciał mieszać w Waszym życiu? Może Twoja mama utrudniała mu kontakty?
Skoro potrafiła okłamać mężczyznę, ze dziecko jest jego, to mogła okłamać też Ciebie co do wydarzeń sprzed 35 lat.

Zadzwoń do niego!!!

57

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
madoja napisał/a:

Kurde, na Twoim miejscu jednak bym go odwiedziła. Z cała pewnością!
Facet ma 70 lat, niedługo umrze i wtedy nie zrobisz już zupełnie nic. Być może do końca życia będziesz żałować, że go nie poznałaś.
Póki co masz jeszcze szansę.
Dziwi mnie że chcesz ją zaprzepaścić.

Owszem, istnieje ryzyko że Cię odtrąci, ale jest też całkiem możliwe że teraz, na krańcu życia, będzie chciał Cię poznać.

Może z jego punktu widzenia wszystko wyglądało inaczej? Może widział że masz "ojca" i nie chciał mieszać w Waszym życiu? Może Twoja mama utrudniała mu kontakty?
Skoro potrafiła okłamać mężczyznę, ze dziecko jest jego, to mogła okłamać też Ciebie co do wydarzeń sprzed 35 lat.

Zadzwoń do niego!!!

Ja tez bym probowala sie spotkac,gdybym byla na miejscu autorki

58

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

ja bym tego czlowieka nie odwiedzala
on zdaje sobie sprawe z twojego istnienia a jednak nie zrobil nic w ciagu tego calego czasu aby sie z toba skontaktowac -to mowi wiele na temat jego uczuc do ciebie
on nie chcial miec dziecka z twoja matka ,prawdopodobnie jej nie kochal i nie chcial sie z nia wiazac poprzez bycie uczestniczacym w twoim zyciu ojcem
dzis on ma juz swoja rodzine,prawdopodobnie dzieci ktore chcial ,wchodzac w jego zycie w tym momencie bedziesz jak wrzod niestety ,wyobrazasz sobie jak sie poczuje pewnie niczego nie swiadoma rodzina ?jest naprawde bardzo mala szansa ze on sie ucieszy z twojego pojawienia sie w jego zyciu a ty odzyskasz to czego ci brakowalo przez lata (kochajacego ojca) ,po co sobie dokladac stresu?
ja bym sobie darowala
ps,moj maz ktory byl dzieckiem nastolatki zdobyl sie kiedys na taka wyprawe,odwiedzil swojego biologicznego ojca,kiedy powiedzial kim jest ten facet zatrzasnal mu drzwi przed nosem i tyle z tego mial
nigdy wiecej nie probowal i stwierdzil ze niepotrzebnie wogole tam sie wybral

59

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
vinnga napisał/a:

Jolanko, ależ możesz go poznać, ale dopiero w momencie kiedy będziesz absolutnie gotowa na odrzucenie z jego strony. Teraz piszesz, że bardzo by Cię to zabolało, a tego właśnie możesz najbardziej się spodziewać.

Zgadzam się. Najlepiej nawiązac kontakt w momencie, kiedy jesteś gotowa na brak odpowiedzi lub na wyraźne odrzucenie.

Nigdy nie byłamw. takiej sytuacji i bardzo Ci wspołczuję. Zastanawiam się jednak, czy Twoj biologiczny ojciec wie o Twoim istnieniu? Czy wie, ze Twoja mama Cię urodziła? Może, jak bedziesz gotowa, najpierw porozmawiaj z mamą szczerze, spróbuj poznać jej punkt widzenia i jej wersję. Napisałaś, ze mama jest nadal wściekła na niego, moze warto to zbadać? W głowie przeleciały mi różne scenariusze, gdzie nie warto nawiązywać kontaktu z biologicznym ojcem, np. gdy on ma poważne problemy psychiczne lub np. poczęcie nastąpiło w wyniku gwałtu lub pozamałżenskiego romansu. Może to najpierw warto zbadać i ocenić, czy w ogóle jest sens? Chodzi mi o to, aby uniknać wdępniecia w bagno, gdzie on nie dałby Ci spokoju życia i może np. nawet jak by uznał ojcostwo, to czy nie po to, by pozniej by domagać się alimentów od Ciebie? Możliwe, ze jego obecna rodzina (żona, przyrodnie rodzenstwo) nie wie o Twoim istnieniu. 

Wybacz, ze tak piszę, ale warto rozważyc wszystkie scenariusze.

Z drugiej strony jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktu, to najbezpieczniejszy wydaje się byc facebook, ja chyba bym odszukała na fb i bym napisała, ew. napisała e-maila/wiadomość, jeśli w Internecie sa jakieś jego dane kontaktowe. Po nawiązaniu kontaktu bym napisała, ze chcialabym sie spotkac i po prostu dowiedzieć sie o swoich korzeniach. Wytłumaczyć, że chciałabyś poznać swoje drzewo genealogiczne, podpytać o dziadków i pradziadków, o jakieś choroby w rodzinie itp. To chyba najbezpieczniejsza opcja - założyć, ze facet nie chce mieć z Tobą relacji, ale bedzie miał na tyle wystarczajaco sumienia, zechociaz mailowo czy przez facebook udzieli Ci informacji medycznych, żebys nie musiala sie martwic, że nic nie wiesz, czy np. nie jestes w grupie ryzyka zachorowania na raka czy cukrzycę.

60

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jeziorna napisał/a:
vinnga napisał/a:

Jolanko, ależ możesz go poznać, ale dopiero w momencie kiedy będziesz absolutnie gotowa na odrzucenie z jego strony. Teraz piszesz, że bardzo by Cię to zabolało, a tego właśnie możesz najbardziej się spodziewać.

Zgadzam się. Najlepiej nawiązac kontakt w momencie, kiedy jesteś gotowa na brak odpowiedzi lub na wyraźne odrzucenie.

Nigdy nie byłamw. takiej sytuacji i bardzo Ci wspołczuję. Zastanawiam się jednak, czy Twoj biologiczny ojciec wie o Twoim istnieniu? Czy wie, ze Twoja mama Cię urodziła? Może, jak bedziesz gotowa, najpierw porozmawiaj z mamą szczerze, spróbuj poznać jej punkt widzenia i jej wersję. Napisałaś, ze mama jest nadal wściekła na niego, moze warto to zbadać? W głowie przeleciały mi różne scenariusze, gdzie nie warto nawiązywać kontaktu z biologicznym ojcem, np. gdy on ma poważne problemy psychiczne lub np. poczęcie nastąpiło w wyniku gwałtu lub pozamałżenskiego romansu. Może to najpierw warto zbadać i ocenić, czy w ogóle jest sens? Chodzi mi o to, aby uniknać wdępniecia w bagno, gdzie on nie dałby Ci spokoju życia i może np. nawet jak by uznał ojcostwo, to czy nie po to, by pozniej by domagać się alimentów od Ciebie? Możliwe, ze jego obecna rodzina (żona, przyrodnie rodzenstwo) nie wie o Twoim istnieniu. 

Wybacz, ze tak piszę, ale warto rozważyc wszystkie scenariusze.

Z drugiej strony jeśli chodzi o nawiązywanie kontaktu, to najbezpieczniejszy wydaje się byc facebook, ja chyba bym odszukała na fb i bym napisała, ew. napisała e-maila/wiadomość, jeśli w Internecie sa jakieś jego dane kontaktowe. Po nawiązaniu kontaktu bym napisała, ze chcialabym sie spotkac i po prostu dowiedzieć sie o swoich korzeniach. Wytłumaczyć, że chciałabyś poznać swoje drzewo genealogiczne, podpytać o dziadków i pradziadków, o jakieś choroby w rodzinie itp. To chyba najbezpieczniejsza opcja - założyć, ze facet nie chce mieć z Tobą relacji, ale bedzie miał na tyle wystarczajaco sumienia, zechociaz mailowo czy przez facebook udzieli Ci informacji medycznych, żebys nie musiala sie martwic, że nic nie wiesz, czy np. nie jestes w grupie ryzyka zachorowania na raka czy cukrzycę.

przeciez napisala ze mial kontakt z jej matka kiedy ona miala 4 lata wiec zdecydowanie wie o jej istnieniu
on nie moze uznac ojcostwa ona ojca juz ma w papierach,zeby uznac ojcostwo trzebaby najpierw uniewaznic ojcostwo faceta ktory ja uznal za swoje dziecko,jej biologiczny ojciec nie ma takiej mozliwosci aby zaczac ta procedure ,taka procedure mogla zaczac tylko autorka ale tylko przez pierwsze 3 lata po uzyskaniu pelnoletnosci albo jej "ojciec" ale rowniez w ograniczonym terminie od kiedy sie dowiedzial ze nie jest jej ojcem a ten termin juz chyba dawno minal

ja bym wogole nie liczyla ze facet raptem zapala uczuciem ojcowskim skoro nigdy nie zrobil zadnego ruchu w kierunku nawiazania relacji z autorka.skoro wie kto jest jej ojcem to i drzewo genaologiczne moze sobie sama wyszukac tylko po co?co to wlasciwie zmieni w jej zyciu?co to za rodzina do ktorej nigdy nie nalezalas?szkoda czasu i nerwow moim zdaniem

61

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
fridax napisał/a:

przeciez napisala ze mial kontakt z jej matka kiedy ona miala 4 lata wiec zdecydowanie wie o jej istnieniu

A ok, to zmienia postać rzeczy. Źle przeczytałam i zrozumiałam, że chodziło o tego oficjalnego ojca, którego ma w papierach wpisanego jako ojca, przeczytałam jeszcze raz, faktycznie chodziło o biologicznego.

fridax napisał/a:

on nie moze uznac ojcostwa ona ojca juz ma w papierach,zeby uznac ojcostwo trzebaby najpierw uniewaznic ojcostwo faceta ktory ja uznal za swoje dziecko,jej biologiczny ojciec nie ma takiej mozliwosci aby zaczac ta procedure ,taka procedure mogla zaczac tylko autorka ale tylko przez pierwsze 3 lata po uzyskaniu pelnoletnosci albo jej "ojciec" ale rowniez w ograniczonym terminie od kiedy sie dowiedzial ze nie jest jej ojcem a ten termin juz chyba dawno minal

Masz rację. Z tego co pamiętam, to biologiczny ojciec ma pół roku od momentu dowiedzeniasie o tym, że jest ojcem. Z drugiej strony mogłby teraz udawać, że nie wiedział wcześniej o tym, że jest jej biologicnzym ojcem i wiedział tylko, że jej mama wróciła do byłego i myślał, ze to córka jej byłego.

fridax napisał/a:

skoro wie kto jest jej ojcem to i drzewo genaologiczne moze sobie sama wyszukac tylko po co?co to wlasciwie zmieni w jej zyciu?co to za rodzina do ktorej nigdy nie nalezalas?szkoda czasu i nerwow moim zdaniem

Pytasz, co zmieni w jej życiu? No dla niektórych może byc to bardzo ważne, a bez jego danych tak łatwo nie wyszuka sama danych, zeby samej ułożyć drzewo genealogiczne. Ja np. mogłabym wnioskować do urzędu o akt urodzenia moich rodziców na podstawie swojego aktu, wykazujac, ze to moi rodzice, zeby dostać dane dziadków. A jak autorka to zorbi, skoro ma kogoś innego w papierach?

Historia chorób też wazna, ja wolałabym wiedzieć, że np. jestem w grupie ryzyka na raka, jeśli w rodzinie ojca było takich duzo przypadkow, zebym mogła wczesniej się zbadac i regualrniej. Tak samo przyrodnie rodzenstwo, dziadkowie - to część tożsamoci, tez moze by chciała poznać i moze oni też? Nie bez powodu adoptowani szukaja później kogoś z biologicznej rodziny, nawet jak sa szczesliwe w swoich adopcyjnych rodzinach.

62

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Dziekuje za liczny odzew.

Faktycznie ciesze się, że obecnie nie mam takiej potrzeby w sensie, ze niczego juz od niego nie potrzebuje. Kiedy zakladalam watek to czulan ze mam braki i liczylam, że ta relacja moglaby je wypelnic ... z pewnoscia to byla niewlasciwa motywacja.

Teraz natomiast czuje, ze moje życie w miarę "trzyma sie kupy" wiec boje je sobie rozwalic. Jestem wrazliwą osobą i sądzę, że to by było wielkie przeżycie emocjonalne... szczegolnie jesli mialby jakiekolwiek cechy podobne do moich (a zd zdjecia i z tego ze jest inżynierem takie moga wynikac... bo moja mama zupelnie nie ma glowy do scislych przedmiotow, ja owszem, wiec to raczej po  nim).
Jesli jest schorowany i wymaga opieki to pewnie byloby trudno mi odmowic (a opieke nad starszym rodzicem juz odrobilam), albo przynajmniej wzbudzaloby wyrzuty. Kiedys mocno mnie interesowal temat przyrodniego rodzenstwa, obecnie jednak poglebilam wiezi z dalsza rodzina, jestem chrzestna dzieci kuzyna i nawet dla nich mam mało czasu i przestrzeni.

Generalnie teraz staram sie koncentrowac na przyszlosci.

Jesli mam byc absolutnie szczera to w chwili obecnej jedyna motywacja ktora mnie sklania do myslenia o biologicznym ojcu jest materialna. Mysle sobie ze gdyby sie okazalo ze nie ma innych dzieci, a jest u schylku zycia to moglby mnie przekazac ewentualne dobra. W dziecinstwie przezylam biede, opiekowalam sie moim tatą, ktory byl rencista i osoba niepelnosprawna, nie odziedziczylam jednak nic bo dzialke i rozpoczeta budowe domu sprzedal jak sie rozstal z mama aby miec wlasnie na moje utrzymanie. Teraz bardzo bym chciala kupic mieszkanie, a nie mam nawet na wklad wlasny do kredytu.
No ale sami przyznacie chyba ze taka finansowa motywacja raczej nie jest wlasciwa i moze lepiej dac sobie spokoj ogolnie....

63 Ostatnio edytowany przez fridax (2023-11-19 23:27:41)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

Dziekuje za liczny odzew.

Faktycznie ciesze się, że obecnie nie mam takiej potrzeby w sensie, ze niczego juz od niego nie potrzebuje. Kiedy zakladalam watek to czulan ze mam braki i liczylam, że ta relacja moglaby je wypelnic ... z pewnoscia to byla niewlasciwa motywacja.

Teraz natomiast czuje, ze moje życie w miarę "trzyma sie kupy" wiec boje je sobie rozwalic. Jestem wrazliwą osobą i sądzę, że to by było wielkie przeżycie emocjonalne... szczegolnie jesli mialby jakiekolwiek cechy podobne do moich (a zd zdjecia i z tego ze jest inżynierem takie moga wynikac... bo moja mama zupelnie nie ma glowy do scislych przedmiotow, ja owszem, wiec to raczej po  nim).
Jesli jest schorowany i wymaga opieki to pewnie byloby trudno mi odmowic (a opieke nad starszym rodzicem juz odrobilam), albo przynajmniej wzbudzaloby wyrzuty. Kiedys mocno mnie interesowal temat przyrodniego rodzenstwa, obecnie jednak poglebilam wiezi z dalsza rodzina, jestem chrzestna dzieci kuzyna i nawet dla nich mam mało czasu i przestrzeni.

Generalnie teraz staram sie koncentrowac na przyszlosci.

Jesli mam byc absolutnie szczera to w chwili obecnej jedyna motywacja ktora mnie sklania do myslenia o biologicznym ojcu jest materialna. Mysle sobie ze gdyby sie okazalo ze nie ma innych dzieci, a jest u schylku zycia to moglby mnie przekazac ewentualne dobra. W dziecinstwie przezylam biede, opiekowalam sie moim tatą, ktory byl rencista i osoba niepelnosprawna, nie odziedziczylam jednak nic bo dzialke i rozpoczeta budowe domu sprzedal jak sie rozstal z mama aby miec wlasnie na moje utrzymanie. Teraz bardzo bym chciala kupic mieszkanie, a nie mam nawet na wklad wlasny do kredytu.
No ale sami przyznacie chyba ze taka finansowa motywacja raczej nie jest wlasciwa i moze lepiej dac sobie spokoj ogolnie....

zebys sie nie zdziwila z ty majatkiem

on nie jest twoim ojcem w papierach,nie tak latwo byloby mu przekazac ci cos w spadku szczegolnie jesli ma zone  ,a to zeby zostal twoim wlasciwym ojcem jest nie mozliwe w swietle prawa wszystkie terminy na zaprzeczenie ojcostwa faceta ktory cie uznal po urodzeniu minely ,ty rowniez mialas na to czas tylko do 3 lat po uzyskaniu pelnoletnosci -jest to poprostu prawnie nie mozliwe wiec zapomnij o tym
skoro znasz jego dane osobowe wiesz jaki zawod wykonuje to mysle ze nie powinno ci sprawic problemu wyszpiegowac czy ma zone i ewentualne dzieci chociaz moze tez miec dzieci spoza malzenstwa ktore uznal albo ktorych matki zawalczyly w sadzie o ustalenie ojcostwa.

nie wiem dlaczego jego starosc wzbudzalaby w tobie wyrzuty ty nic nie jestes mu winna ,z twoich postow jasno wynika ze nie jestes gotowa mentalnie na takie spotkanie a pobudki jakimi sie kierujesz(materialne) nie sa zdrowe i przedewszystkim sa nierealne wiec daj sobie spokoj bo naprawde robisz sobie niepotrzebne nadzieje na jakies rekompensaty i majatki
ps,i juz sobie wyobrazam ta radosc przybranego rodzenstwa ze ich stary ojciec ma jeszcze jednego dzieciaka do podzialu majatku i zone ktora o nikim takim nie slyszala,takie radosne pojednania rodzinne to chyba tylko w trudnych sprawach

64 Ostatnio edytowany przez jeziorna (2023-11-19 23:34:17)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
fridax napisał/a:

on nie jest twoim ojcem w papierach,nie tak latwo byloby mu przekazac ci cos w spadku szczegolnie jesli ma zone  ,a to zeby zostal twoim wlasciwym ojcem jest nie mozliwe w swietle prawa wszystkie terminy na zaprzeczenie ojcostwa faceta ktory cie uznal po urodzeniu minely ,ty rowniez mialas na to czas tylko do 3 lat po uzyskaniu pelnoletnosci -jest to poprostu prawnie nie mozliwe wiec zapomnij o tym majatki

Autorka dowiedziała się tak naprawdę dopiero teraz, wczesniej to były tylko podejrzenia. Cytuję:

Natomiast dziecko może wnieść pozew o zaprzeczenie ojcostwa dopiero po osiągnięciu pełnoletności, czyli w momencie osiągnięcia pełnej zdolności do czynności prawnych oraz możności bycia podmiotem praw i obowiązków. Termin na wniesienie pozwu wynosi rok, od kiedy dziecko dowiedziało się, że nie pochodzi od męża swojej matki.

Nawet jakby wszystkie terminy juz minęły, to jeszcze prokurator może wytoczyć pozew, takze nie wszystkie opcje zostały wyczerpane. Więc jeśli bardzo jej zalezy na sprostowaniu tego prawnie, to może to zrobić i ma na to rok.

65

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jeziorna napisał/a:
fridax napisał/a:

on nie jest twoim ojcem w papierach,nie tak latwo byloby mu przekazac ci cos w spadku szczegolnie jesli ma zone  ,a to zeby zostal twoim wlasciwym ojcem jest nie mozliwe w swietle prawa wszystkie terminy na zaprzeczenie ojcostwa faceta ktory cie uznal po urodzeniu minely ,ty rowniez mialas na to czas tylko do 3 lat po uzyskaniu pelnoletnosci -jest to poprostu prawnie nie mozliwe wiec zapomnij o tym majatki

Autorka dowiedziała się tak naprawdę dopiero teraz, wczesniej to były tylko podejrzenia. Cytuję:

Natomiast dziecko może wnieść pozew o zaprzeczenie ojcostwa dopiero po osiągnięciu pełnoletności, czyli w momencie osiągnięcia pełnej zdolności do czynności prawnych oraz możności bycia podmiotem praw i obowiązków. Termin na wniesienie pozwu wynosi rok, od kiedy dziecko dowiedziało się, że nie pochodzi od męża swojej matki.

Nawet jakby wszystkie terminy juz minęły, to jeszcze prokurator może wytoczyć pozew, takze nie wszystkie opcje zostały wyczerpane. Więc jeśli bardzo jej zalezy na sprostowaniu tego prawnie, to może to zrobić i ma na to rok.

autorka zaczela ten topik w 2014roku wiec dowiedziala sie conajmniej 9 lat temu to raz a dwa ze prokurator musi miec powazne powody aby wystapic z takim pozwem ,autorka nie jest dzieckiem sierota ktore potrzebuje srodkow do utrzymania,albo inwalida ktory nie ma z czego zyc ,nie ma zadnych przeslanek na ktore moglaby sie powolac do prokuratora aby zajal sie ta sprawa ,przestan jej robic plonne nadzieje ,siedzialm dosyc dlugo w tych sprawach i wiem ze wjej przypadku zaprzeczenie ojcostwa niezyjacego faceta jest niemozliwe

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026