Biologiczny ojciec - czy warto go poznać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-09-17 19:22:22)

Temat: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witam,

nie dawno dowiedziałam się, że mój tata nie jest moim biologicznym ojcem. Od ok. 2 lat miałam takie podejrzenie, ale dopiero teraz zebrałam się na otwartą rozmowę z mamą i podejrzenie okazało się prawdą.
Gdy mama była w ciąży on się odsunął, nie chciał nią zająć, radził usunąć ciążę. Mama -mając swój honor, jak twierdzi i nie chcąc się napraszać- wróciła do swojego byłego i to jego wpisała w akcie urodzenia i to on mnie wychował.
Tamten wiedział, że przyszłam na świat jednak w żaden sposób nie chciał partycypować w moim życiu, jedynie kiedy miałam ok. 4 lata pomógł mamie w jakiejś transakcji i od tego czasu nie pojawił się już w naszym życiu, a ja do czasu jak miałam 25 lat nie miałam najmniejszych podejrzeń, że mój "tata" nie jest tym biologicznym.

Moi rodzice jednak jeszcze jak byłam mała się rozstali, żywiąc do siebie głównie żal i nienawiść, moje dorastanie odbywało się w bardzo burzliwej i skomplikownej atmosferze. Co więcej mój "tata" w chwili moich narodzin miał 53 lata, więc wiekowo mogłabym być jego wnuczką. Ponadto jest bardzo "trudnym", kłótliwym i nie pokornym, człowiekiem i pomimo jego dobrych chęci to jednak nasza relacja nie była szczególnie bliska, wychowywał mnie liberalnie, nie przywiązując szczególnej roli do znaczenia relacji w rodzinie, przekazywanie wartości ani też do budowania własnej samooceny.

Na wiadomość o tym, że moim biologicznym ojcem jest ktoś inny poczułam mieszaninę emocji: od pewnej ogólnej niestabilności, przez wściekłość, żal, wyrzut, aż po ciekawość i nadzieję.

Zastanawiam sie czy jest sens go poznać?

Niewątpliwie zachował się beznadziejnie wobec mamy. Nie chciał też nigdy mnie poznać i to mnie w pewien sposób boli najbardziej. Jednak nie odczuwam chęci robienia mu wyrzutów. Przeważa ciekawość: chciałabym go poznać, zobaczyć jakim jest człowiekiem, poznać historię związku z moją mamą z jego perspektywy, dowiedzieć się jak się potoczyło jego życie. W chwili moich narodzin miał 35 lat, czyli całkiem sporo, nie może sie wykręcić niedojrzałością.
Obawiam się jednak tego czy nie jestem jakimś kompletnie nie normalnym, chorym człowiekiem.
Również boję się czy mnie kompletnie nie odrzuci, to by bardzo mnie zabolało.

Jest jeszcze jedna motywacja dla której chcę go poznać:
sądzę, że mam problem w nawiązywaniu, zdrowych, pełnowartościowych związków, mam pewne problemy z własną samooceną i w realnym ocenianiu zachowań, szczególnie damsko-męskich. Mam wrażenie, że musi to mieć korzenie wybrakowanej relacji na linii ojciec-córka. Jest we mnie promyk nadziei, że może pomimo tylu lat, nawiązanie dobrej relacji z biologicznym ojcem dałoby jakąś szansę na poprawę... Choć oczywiście staram sie nie mieć wobec niego żadnych oczekiwań bo to wszystko wielka niewiadoma.

Czy ktoś ma podobne doświadczenie? Poznał biologicznego ojca w dorosłym wieku?
Bardzo proszę o pomoc i opinie

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Nie mam podobnych doświadczeń i bardzo chętnie podejrzę co napiszą inni w temacie.
Pewne kwestie w twojej wypowiedzi są zrozumiałe, inne zupełnie nie, po co chcesz wiedzieć:

jolanka27 napisał/a:

Witam,
chciałabym go poznać, zobaczyć jakim jest człowiekiem, poznać historię związku z moją mamą z jego perspektywy, dowiedzieć się jak się potoczyło jego życie.

to sprawa twojej mamy, dlaczego chcesz poznać jego wersję? A jeżeli będzie stawiała w niekorzystnym świetle twoją mamę, to co? To, że wychowywała Ci samodzielnie, bez jego udziału stanie się mniej istotne? To troche wścibskie.

No i to, że zmieni się nagle podejście twoje do związków...? bo pogadasz z ojcem?
Ty jesteś odpowiedzialna za swoje życie i relacje z mężczyznami. Poznając swojego ojca w wieku 25 lat - to raczej musztarda po obiedzie.

Oczywiście, nie zrozumiesz dopóki nie będziesz miała swoich dzieci...
Dobrze, że piszesz, że nie masz oczekiwań wobec niego... On już zmienił twoje życie ... 25 lat temu kiedy Cię porzucił... a dzięki mamie istniejesz, bo gdyby zrobiła co twój tatuś radził to by Ciebie nie było... dla mnie to wystarczający powód aby gościa olać.

3

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Dzięki za opinię.

Myślę, że w każdym człowieku jest potrzeba poznania swoich korzeni, ale właśnie mam nadzieję, że może wypowie się ktoś w podobnej sytuacji, kto by po prostu znał to uczucie.
Pewne cechy osobowości dziedziczymy, chcę go poznać aby zobaczyć czy mamy cokolwiek wspólnego, jestem ciekawa, jest to dla mnie ważne.
Nie umniejszam roli mojej mamy. Choć szczerze mówiac jej zachowanie wydało mi się irracjonalne: ponieważ zdecydowała moim ojcem uczynić człowieka, z którym spędziła poprzednie 15 lat i który w tym czasie nie raz ją skrzywdził, ale podejrzewam, że w tak dramatycznej sytuacji "tonący brzytwy się chwyta". Tamtego zaś zupełnie "zwolniła" z odpowiedzialności.

Interesuje mnie poznanie go, bo mam wrażenie, że jednak jest pewna szansa, że może to być pozytywna relacja. I owszem, pokładam w tym pewną nadzieję, że może poukaładanie spraw, a przynajmniej ich wyjaśnienie, pomoże mi lepiej zrozumieć moje własne problemy jakie napotykam w relacji z mężczyznami.

4

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

sądzę, że mam problem w nawiązywaniu, zdrowych, pełnowartościowych związków, mam pewne problemy z własną samooceną i w realnym ocenianiu zachowań, szczególnie damsko-męskich. Mam wrażenie, że musi to mieć korzenie wybrakowanej relacji na linii ojciec-córka. Jest we mnie promyk nadziei, że może pomimo tylu lat, nawiązanie dobrej relacji z biologicznym ojcem dałoby jakąś szansę na poprawę... Choć oczywiście staram sie nie mieć wobec niego żadnych oczekiwań bo to wszystko wielka niewiadoma.

Pełnowartościowe związki wynosi się z domu. Nie ma to nic wspólnego z dawcą plemników. To, jak postrzegasz związki i jaki masz do nich stosunek zawdzięczasz atmosferze panującej w domu, czyli swojej matce i ojczymowi. Masz wybrakowaną relację na linii ojciec-córka, ale jest to relacja na linii Twój ojczym i Ty, bo to on Cię wychowywał i dawał przykłady zachowania.
Szukasz "tatusia", dlatego tak bardzo łapiesz się tej nadziei, że stworzysz więź z biologicznym ojcem, bo brakowało Ci tego w domu. Obawiam się, że może być jeszcze gorzej niż teraz. Ojczym nie wywiązał się z zadania, a pokładane nadzieje w ojcu mogą zostać zmiażdżone i dopiero wsiądzie Ci na psychikę.
Dlaczego uważasz, że obcy człowiek chciałby mieć z Tobą cokolwiek wspólnego, skoro przez 25 lat nie chciał mieć? On nie jest ojcem, on Cię tylko spłodził i zniknął, koniec historii.

5

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witam , zgodzę się z Teo:On Cię tylko spłodził ..Gdzie był jak gaworzyłaś raczkowałaś uczyłaś się chodzić , mówić , przedszkole szkoła , zawody miłosne miłość szczęśliwa gdzie był w twoich radościach i zmartwieniach ??? No gdzie ?? NIE BYŁO GO nie próbował nawiązać kontaktu ..bo gdyby próbował to jeszcze bym się pokusiła o napisanie aby spróbować dać szansę ..ale on nic ani me ani be ani kukuryku ... Daruj sobie , facet który przez 25 lat nie zainteresował się swoim dzieckiem nie jest wart Twojej uwagi .

A tak apropo ..... załóżmy : odnajdziesz go spotkacie się I??????????? " Tato dlaczego nie byłeś z nami , dlaczego się mną nie interesowałeś ?" To mu powiesz ... i co oczekujesz że padnie na kolana zacznie przepraszać ? Bo wiesz .... znam takie dwa przypadki wiesz jak to się skończyło ?Facet który sie spotkał powiedział ofem swojej córce ( jakoś 17 lat chyba miałyśmy ) że on się nie czuje ojcem i nie widzi potrzeby utrzymywania kontaktu , drugi
natomiast powiedział że on ma swoją rodzine i ma mu sie lala nie wpi**alać bo pożałuje . I co chciałabyś takie coś usłyszeć ?

Nie mówie że tak będzie ..ale na logike ...jest facet fart zachodu ? plemniki z faceta nie czynia tatą .

Ojczym być może był trudny , nie okazał Ci tego czego oczekiwałaś ..ale on był , był przy twojej mamie i jemu napewno nie było łatwo wychowywać dziecka innego . Jednak był z wami mimo wszystko ...a charakter no cóż ..nie na wszystko masz wpływ

To Ty podejmiesz decyzje ..powodzenia

19.10.2010 r 1750 g 46 cm szczęścia o imieniu Nadia Kocham najmocniej :*
28.10.2016 r 1700 g 47 cm  synuś Fabianek :*

6 Ostatnio edytowany przez Kathy08 (2014-09-18 14:50:54)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

Gdy mama była w ciąży on się odsunął, nie chciał nią zająć, radził usunąć ciążę. Mama -mając swój honor, jak twierdzi i nie chcąc się napraszać- wróciła do swojego byłego i to jego wpisała w akcie urodzenia i to on mnie wychował.
Tamten wiedział, że przyszłam na świat jednak w żaden sposób nie chciał partycypować w moim życiu, jedynie kiedy miałam ok. 4 lata pomógł mamie w jakiejś transakcji i od tego czasu nie pojawił się już w naszym życiu

Czy ktoś ma podobne doświadczenie?

Temat jest mi bliski, ale ....raczej z pozycji Twojej Mamy.

Tak Twoja Mama miała swój honor.
Tak, Twoja Mama zawalczyła o Ciebie, bo kochała Cię najbardziej na świecie i zdecydowała się Ciebie urodzić, wbrew namowom "tamtego".
Kobieta w ciąży jest bardzo bezbronna i podatna na zranienie oraz na różne sugestie - to jak postąpił " tamten" mogło ją załamać, ale znalazła w sobie siłę, żeby  nie dać się namówić na usunięcie ciąży.

To tyle tytułem wstępu. Sama piszesz, że "tamten" w żaden sposób nie chciał partycypować w Twoim życiu. Nie widział Twojego pierwszego uśmiechu, gaworzenia, pierwszych kroków, Twoich małych sukcesów w szkole, Twoich łez, chorób.... długo by tu można wymieniać.
Nie widział, bo NIE CHCIAŁ.
Nie obchodzisz go, jesteś "czymś", o czym chciałby zapewne w ogóle nie pamiętać.
Przykro mi , ale ja ze swojej perspektywy tak właśnie to widzę.
27 lat to szmat czasu, żeby zrewidować swoje poglądy na różne sprawy. W tym czasie były zapewne różne okazje, z których mógłby skorzystać, żeby uczestniczyć w Twoim wychowaniu. Ale NIE skorzystał.
Oczywiście istnieje 0,0001% szansy, że mu głupio i, że żałuje, ale jego zachowanie na to nie wskazuje.

Cóż, możesz oczywiście go odszukać, spróbować porozmawiać, ale wg mnie nic miłego nie usłyszysz.

Pamiętaj, że ten facet ma zapewne swoją własną szczęśliwą rodzinę, dzieci i wnuki, i nie będzie chciał burzyć swojego spokojnego życia przyznając się do posiadania 27 letniej córki. Lub, tu ponosi mnie fantazja smile, jest lumpem pod sklepem z piwem, a wtedy co?

I jeszcze jedno.
Uwierz mi - Twoja Mama nie "zwolniła z odpowiedzialności" tego faceta, który nie chciał, żebyś przyszła na świat. To ON SAM się z tej odpowiedzialności zwolnił, po pierwsze tym, że nakłaniał Matkę SWOJEGO dziecka na pozbycie się dziecka (czyli kłopotu), po drugie tym, że NIE UCZESTNICZYŁ W ŻADEN SPOSÓB w Twoim wychowaniu.
Pamiętaj, zaciągnięcie faceta do sądu, ustalenie ojcostwa i gównianych alimentów nie uczyni z faceta TATY!!! Nie sprawi, że tenże "tata" zacznie się interesować dzieckiem, zacznie go widywać i KOCHAĆ. Nawet nie sprawi, że będzie w ogóle płacił te zasądzone alimenty. Przeczytaj sobie wątki nawet na tym forum, gdzie dziewczyny skarżą się, że ojciec dziecka nie płaci nawet 300zł alimentów, które zostały im przyznane.

Przemyśl to wszystko.

7

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
Madzia92 napisał/a:

A tak apropo ..... załóżmy : odnajdziesz go spotkacie się I??????????? " Tato dlaczego nie byłeś z nami , dlaczego się mną nie interesowałeś ?" To mu powiesz ... i co oczekujesz że padnie na kolana zacznie przepraszać ? Bo wiesz .... znam takie dwa przypadki wiesz jak to się skończyło ?Facet który sie spotkał powiedział ofem swojej córce ( jakoś 17 lat chyba miałyśmy ) że on się nie czuje ojcem i nie widzi potrzeby utrzymywania kontaktu , drugi
natomiast powiedział że on ma swoją rodzine i ma mu sie lala nie wpi**alać bo pożałuje . I co chciałabyś takie coś usłyszeć ?

Nie mówie że tak będzie ..ale na logike ...jest facet fart zachodu ? plemniki z faceta nie czynia tatą .

Jakoś tak racjonalizuje sobie sytuację (choć podejrzewam, że pojawią sie emocje,których teraz nie mogę przewidzieć) i racjonalnie nie chcę obrzucać go pretensjami i rządać przepraszania, lecz dowiedzieć się czegokolwiek o relacji jego z moją mamą: usłyszeć jakąkolwiek historię ponieważ ten okres to jest jakaś czarna dziura w czasie.
No tak, mam nadzieję, że zachowa się dobrze i na przykład spokojnie, ale prawdziwe ze mną porozmawia. Chcę bardzo pokojowo podejść do sprawy (w przeciwieństwie do mojej mamy, która nadal jest na niego wściekła).

Madzia92 napisał/a:

Ojczym być może był trudny , nie okazał Ci tego czego oczekiwałaś ..ale on był , był przy twojej mamie i jemu napewno nie było łatwo wychowywać dziecka innego . Jednak był z wami mimo wszystko ...a charakter no cóż ..nie na wszystko masz wpływ

Tata, nie ojczym. On żyje w przekonaniu, że jest moim biologicznym ojcem i boję się, że jego by mogło dotknąć to, że ja drążę prawdę. Nie był przy mojej mamie ponieważ szybko sie rozstali, jak opowiada mama: śmiał się z niej kiedy była w ciąży, że jest taka gruba, nie chciał się mną zajmować, kiedy rozstali się nie chciał płacić alimentów. Ponadto jeszcze przede mną mama była z nim w ciąży i usunęła ją bo on nie chciał mieć dzieci. Potem jakoś zmienił zdanie, jak już była w ciąży ze mną.

8

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witaj Kathy, dzięki za odpowiedź bo wyczuwam dużo zrozumienia i empatii w twoi poście

Kathy08 napisał/a:

Tak Twoja Mama miała swój honor.
Tak, Twoja Mama zawalczyła o Ciebie, bo kochała Cię najbardziej na świecie i zdecydowała się Ciebie urodzić, wbrew namowom "tamtego".
Kobieta w ciąży jest bardzo bezbronna i podatna na zranienie oraz na różne sugestie - to jak postąpił " tamten" mogło ją załamać, ale znalazła w sobie siłę, żeby  nie dać się namówić na usunięcie ciąży.

Tak, rozumiem, że to musi być bardzo trudny stan, jeszcze z tak nie pewną rzeczywistością wokół. Dlatego nie mam do niej żalu, że postąpiła jak postąpiła ani nawet tego, że nie powiedziała mi prawdy, chyba po prostu nie umiała. Stało się zupełnie przypadkiem gdy 2 lata temu robiłyśmy porządku w starych zdjeciach i tam był on; powiadziała po prostu: "to jest twój biologiczny ojciec". Oczywiście wywołało to u mnie szok, potem 2 lata milczenia i niedawna rozmowa.

Kathy08 napisał/a:

Sama piszesz, że "tamten" w żaden sposób nie chciał partycypować w Twoim życiu. Nie widział Twojego pierwszego uśmiechu, gaworzenia, pierwszych kroków, Twoich małych sukcesów w szkole, Twoich łez, chorób.... długo by tu można wymieniać.
Nie widział, bo NIE CHCIAŁ.
Nie obchodzisz go, jesteś "czymś", o czym chciałby zapewne w ogóle nie pamiętać.
Przykro mi , ale ja ze swojej perspektywy tak właśnie to widzę.
27 lat to szmat czasu, żeby zrewidować swoje poglądy na różne sprawy. W tym czasie były zapewne różne okazje, z których mógłby skorzystać, żeby uczestniczyć w Twoim wychowaniu. Ale NIE skorzystał.

Tak, ciężkie jest dla mnie przyjęcie do wiadomości, że po prostu nie chciał. Podświadomie szukam mu wymówek, że może skoro mama mieszkała z moim tatą, to czuł się dziewnie w tej sytuacji, może ona mu przedstawiła, że wraca do niego i że wszystko będzie dobrze, żeby sie nie martwił... sama jeszcze wymyślałam jakieś wątki, które mogły zaistnieć.
Ale prawda jest taka, że nie chciał... Trudno mi to przyjąć

Kathy08 napisał/a:

Oczywiście istnieje 0,0001% szansy, że mu głupio i, że żałuje, ale jego zachowanie na to nie wskazuje.

Podświadomie liczę na ten procent... Czy to zupełna naiwność?

Kathy08 napisał/a:

Cóż, możesz oczywiście go odszukać, spróbować porozmawiać, ale wg mnie nic miłego nie usłyszysz.

Pamiętaj, że ten facet ma zapewne swoją własną szczęśliwą rodzinę, dzieci i wnuki, i nie będzie chciał burzyć swojego spokojnego życia przyznając się do posiadania 27 letniej córki. Lub, tu ponosi mnie fantazja smile, jest lumpem pod sklepem z piwem, a wtedy co?

Tak liczę się z tymi dwoma scenariuszami. Chciałabym aby to był ten pierwszy: że po prostu założył normalną rodzinę i że jest dobrym ojcem dla swoich dzieci, mimo błędu który ze mną popełnił. Doskonałe by było gdyby dojrzale po prostu chciał mnie poznać, przedstawić rodzinie i gdybym miała szansę go spotkać od czasu do czasu.
Jeśli jest lumpem, no byłoby kiepsko dowiedzieć się, że życie, które mógłby szczęśliwie przeżyć ze mną i moją mamą tak zmarnował...

Kathy08 napisał/a:

Pamiętaj, zaciągnięcie faceta do sądu, ustalenie ojcostwa i gównianych alimentów nie uczyni z faceta TATY!!! Nie sprawi, że tenże "tata" zacznie się interesować dzieckiem, zacznie go widywać i KOCHAĆ. Nawet nie sprawi, że będzie w ogóle płacił te zasądzone alimenty. Przeczytaj sobie wątki nawet na tym forum, gdzie dziewczyny skarżą się, że ojciec dziecka nie płaci nawet 300zł alimentów, które zostały im przyznane.

Nie, nie mam najmniejszego zamiaru. Kwestię uznania mnie i ewentualnej jakiejś rekompensaty finansowej pozostawiłabym jego woli. Choć moja mama ma o wiele bardziej roszczeniowo- szantażujące podejście... Więc nie wiem czy w ogóle ją angażować w to.

Kathy08 napisał/a:

Przemyśl to wszystko.

Myślę. Wszyscy, ktorzy dotychczas się wypowiedzieli odradzają poznanie go. Byłam pewna, że chcę, ale teraz nabieram wątpliwości. Dwa lata temu zagrzebałam całą sprawę pod dywan i jakoś mi nie zaprzątała głowy.
Teraz mam już nazwisko, adres... Zastanawiam sie czy nie poznać go anonimowo, przekonać się co sobą przedstawia i dopiero wtedy podjąć decyzję czy ujawnić swoją tożsamość.

9

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

A ja jestem przeciwko poznawaniu.

Mam 20 lat i jestem w zbliżonej sytuacji - mój ojciec zostawił mamę gdy ta była jeszcze w ciąży. Ja nigdy go nie poznałam, chociaż znam adres (wysyła mi alimenty), nazwisko i mieszka niecałe 100 km ode mnie, więc to nie byłby żaden problem, żeby kiedyś podjechać. Z tym, że ja wcale nie czuję potrzeby poznawania takiego człowieka. Odrzucił mamę, gdy dowiedział się o mnie, to po co mi znać jego wersję wydarzeń? Po prostu nie chciał sobie niszczyć życia, nie był gotowy, a co za tym idzie - nawet lepiej żeby mnie nie wychowywał niż wychowywał na ,,odwal się".

Jeżeli chodzi o Twoją trudność nawiązywania relacji damsko-męskich to nie widzę potrzeby udziału w tym Twojego biologicznego ojca. Idź do psychologa, porozmawiaj z niebiologicznym ojcem (o ile macie kontakt). Po co w tym ingerencja jakiegoś obcego faceta?

10

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Jolanko, ależ możesz go poznać, ale dopiero w momencie kiedy będziesz absolutnie gotowa na odrzucenie z jego strony. Teraz piszesz, że bardzo by Cię to zabolało, a tego właśnie możesz najbardziej się spodziewać.
Myślę, że taka potrzeba jest naturalna, większość osób chciałaby wiedzieć kim jest człowiek, który przekazał im połowę genów. Ale... facet, który nie interesował się własnym dzieckiem, który nie chciał być w jego życiu słabo rokuje na wykonanie scenariusza, który sobie założyłaś. Chcesz spokojnej rozmowy z uzewnętrznieniem uczuć, poruszenia trudnych spraw. Jakie są szanse na to, że ktoś, kto w wieku 35 lat nie poczuwał się do żadnej odpowiedzialności za istnienie, które stworzył - jest zdolny do szczerej rozmowy? Moim zdaniem - mikroskopijne.

Jestem mamą 8-latki, której "dawca nasienia" ulotnił się kiedy miała 3 lata. Jakoś nie myślał o tym co czuje, całkiem rozumne wówczas, dziecko. Z perspektywy czasu wiem, że można się było tego spodziewać. Czasem myślę czy jego nie interesuje własne dziecko? Jak rośnie, jak się rozwija, jak wygląda? Najwyraźniej nie. Co by jej powiedział gdyby go po latach odszukała? Pewnie coś w rodzaju "odczep się", wszak było to jego ulubione sformułowanie. W najlepszym wypadku, gdyby jednak udało się jej zmusić go do rozmowy - zapewne by usłyszała szereg usprawiedliwień typu, że matka utrudniała mu kontakt, że znalazła sobie nowego faceta. Jest to wierutną bzdurą, bo zawsze zabiegałam o jego kontakt z małą, a faceta sobie znalazłam kiedy nie byliśmy już razem i nie było nadziei, że kiedykolwiek będziemy. Jakim był człowiekiem w momencie rozstania? Hazardzistą, alkoholikiem, puszczalską męską szmatką. Kim może być za kilkanaście lat? No sama sobie odpowiedz... Kobiety raczej nie decydują się na rozstanie z ojcem swojego dziecka bez powodu. A już na pewno nie kobiety w ciąży.

Całkiem niezły wydaje się Twój pomysł ze znalezieniem biologicznego ojca bez ujawniania się. Możliwe, ze to wystarczy dla zaspokojenia Twoich potrzeb poznawczych. Jeśli nie - będziesz miała wtedy większe rozeznanie w tym czego możesz się spodziewać.
Ale...czy Ty nie możesz porozmawiać ze swoją mamą o ich związku? Jeśli Ci powiedziała - znaczy, że chciała, żebyś wiedziała. Możliwe, że nawet marzy, żeby z Tobą o tym porozmawiać. Teraz już możesz jak dorosła kobieta z inną dorosłą kobietą.

11

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
jolanka27 napisał/a:

Kwestię uznania mnie i ewentualnej jakiejś rekompensaty finansowej pozostawiłabym jego woli.

Ale się uśmiałam smile

Boże, takie naiwne słowa u 25-latki?

Może liczysz, że dołoży Ci za te wszystkie lata w których go nie było... może założył konto i skrupulatnie odkładał... wiesz co facet się cieszył, że ktoś z niego zdjął obowiązek finansowy.

Jak czytam to co piszesz, to jestem załamana... mam nadzieję, że moje dzieci będą miały więcej szacunku do matki, która kosztem wielu wyrzeczeń je wychowuje i oleją ojca, który nie poświęca im 0,000001% swojego czasu i uwagi.

12

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Jolanko, miło mi, że doceniłaś mój komentarz. Uważam jednak, że powinnaś wziąć sobie do serca to co napisały Mirindaa i Vinnga. Nie ujęłabym tego lepiej. Dodam tylko parę rzeczy.

Fantazjowanie na temat biologicznego ojca nie da Ci niczego. Trzymaj się faktów.
Jednocześnie pamiętaj, że to NIE JEST TWOJA WINA, że ten człowiek Cię odrzucił. I nie powinno to wpływać na Twoje zachowania i postrzeganie świata.
Było nie było, oficjalnie miałaś tatę (nieważne dobrego czy złego), przez 25 lat nie wiedziałaś, że nie jesteś jego córką, więc nie musiałaś się mierzyć od początku swojego życia z problemem odrzucenia przez ojca (tak jak np.córeczka Vinngi).
Jesteś obecnie dorosłą osobą - zaczynasz rozpędzać machinę. Zadaj sobie więc jeszcze pytanie, jakie konsekwencje może mieć Twoje poszukiwanie ojca biologicznego, zwłaszcza jeżeli dowie się o tym Twój oficjalny tata. 

Jeszcze raz powtarzam, że przykład Mirandy pokazuje, to co ja sama napisałam Ci wcześniej -  nawet nadanie nazwiska dziecku, płacenie przez 25 lat alimentów nie oznacza, że ojciec biologiczny przemieni się w prawdziwego tatę.
Nawiasem mówiąc, pisząc wtedy o sądach i alimentach miałam na myśli Ciebie jako niemowlę i nieletnie dziecko.

To jest Twoje prawdziwe życie, a nie brazylijska telenowela, więc absolutnie nie licz na możliwość kontaktów z ewentualną rodziną biologicznego ojca. Nie znamy tu szczegółów, ale zakładając, że jest to człowiek majętny, to Ty byłabyś postrzegana przez tę rodzinę (w najlepszym przypadku) jako zagrożenie ich finansowej stabilizacji.

Nie wiem, ale jeżeli nasze posty Cię nie przekonują, to może oprócz tego poszukaj też w sieci historii adoptowanych dzieci i ich poszukiwań biologicznych rodziców? Czy zakończyły się szczęśliwie?

13

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
vinnga napisał/a:

Jolanko, ależ możesz go poznać, ale dopiero w momencie kiedy będziesz absolutnie gotowa na odrzucenie z jego strony. Teraz piszesz, że bardzo by Cię to zabolało, a tego właśnie możesz najbardziej się spodziewać.

Dzięki za tę radę. Tak, chyba masz rację, muszę być do tego przygotowana i silna, na razie zdecydowanie nie jestem. Niestety jestem typem marzycielki i mam jakieś wizje, jak z filmów, że mnie przeprosi, powie, że chciał, ale nie mógł sie zebrać i że chce nadrobić stracone lata...


vinnga napisał/a:

Myślę, że taka potrzeba jest naturalna, większość osób chciałaby wiedzieć kim jest człowiek, który przekazał im połowę genów. Ale... facet, który nie interesował się własnym dzieckiem, który nie chciał być w jego życiu słabo rokuje na wykonanie scenariusza, który sobie założyłaś. Chcesz spokojnej rozmowy z uzewnętrznieniem uczuć, poruszenia trudnych spraw. Jakie są szanse na to, że ktoś, kto w wieku 35 lat nie poczuwał się do żadnej odpowiedzialności za istnienie, które stworzył - jest zdolny do szczerej rozmowy? Moim zdaniem - mikroskopijne.

No tak, dużo oczekuję od osoby, o której jedyne co wiem, to tyle, że sie ulotnił i wykręcił, w wieku, w którym możnaby podejrzewać nic obiektywnie nie stało na przeszkodzie do założenia rodziny (wiem, że z mamą spotykał sie ok. 2 lata, był wykształcony i nie miał problemów finansowych).

vinnga napisał/a:

Jestem mamą 8-latki, której "dawca nasienia" ulotnił się kiedy miała 3 lata. Jakoś nie myślał o tym co czuje, całkiem rozumne wówczas, dziecko. Z perspektywy czasu wiem, że można się było tego spodziewać. Czasem myślę czy jego nie interesuje własne dziecko? Jak rośnie, jak się rozwija, jak wygląda? Najwyraźniej nie. Co by jej powiedział gdyby go po latach odszukała? Pewnie coś w rodzaju "odczep się", wszak było to jego ulubione sformułowanie. W najlepszym wypadku, gdyby jednak udało się jej zmusić go do rozmowy - zapewne by usłyszała szereg usprawiedliwień typu, że matka utrudniała mu kontakt, że znalazła sobie nowego faceta. Jest to wierutną bzdurą, bo zawsze zabiegałam o jego kontakt z małą, a faceta sobie znalazłam kiedy nie byliśmy już razem i nie było nadziei, że kiedykolwiek będziemy. Jakim był człowiekiem w momencie rozstania? Hazardzistą, alkoholikiem, puszczalską męską szmatką. Kim może być za kilkanaście lat? No sama sobie odpowiedz... Kobiety raczej nie decydują się na rozstanie z ojcem swojego dziecka bez powodu. A już na pewno nie kobiety w ciąży.

Dziękuję za podzielenie się historią. Właśnie po to tu przyszłam aby usłyszeć zdanie zaangażowanych w podobne sytuacje.


vinnga napisał/a:

Całkiem niezły wydaje się Twój pomysł ze znalezieniem biologicznego ojca bez ujawniania się. Możliwe, ze to wystarczy dla zaspokojenia Twoich potrzeb poznawczych. Jeśli nie - będziesz miała wtedy większe rozeznanie w tym czego możesz się spodziewać.

Tak właśnie chciałam zrobić. Udało mi sie ustalić, że on prowadzi sklep więc mogłąbym przyjść tam jako klient.
Ale do tego też potrzeba mocnych nerwów, z pewnością. Ja jestem dosyć emocjonalną osobą, z tendencją do pewnego niezrównoważenia w momentach dużej dawki dawki stresu... Więc musiałabym do tego również sie przygotować, z pewnością.

vinnga napisał/a:

Ale...czy Ty nie możesz porozmawiać ze swoją mamą o ich związku? Jeśli Ci powiedziała - znaczy, że chciała, żebyś wiedziała. Możliwe, że nawet marzy, żeby z Tobą o tym porozmawiać. Teraz już możesz jak dorosła kobieta z inną dorosłą kobietą.

Myślę, że marzyła o tym aby mi to ujawnić.
Dalsza rozmowa z nią na ten temat jest trudna, już po krótkiej chwili pojawia się użalanie się nad sobą. Faktycznie, nie miała szczęścia do facetów w swoim życiu. Tata (który mnie wychował) również zafundował jej mnóstwo bólu, poniżeń, cierpienia i całe moje życia mama go nienawidzi, czasem ma żal do mnie, że poświęcam mu czas i uwagę (ale jest to niezbędne ponieważ obecnie jest starszym, niepełnosprawnym człowiekiem i poza mną nie ma nikogo).
Także tak naprawdę ja bym chciała usłyszeć coś pozytywnego o tamtym, jakiekolwiek strzępy historii, że przez jakiś czas było dobrze, że szanował ją choć trochę. Ale ona niestety nie umie o nim mówić. Oczywiście nie dziwię jej się.
Ale  cały czas tylko słyszę, że mężczyźni ją wykorzystali i jakoś chyba podświadomie aplikuję ten wzorzec do mojego życia.
Chce coś pozytywnego, potrzebuję....

14

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Generalnie najpierw zamierzam nabrać siły na ewentualne odrzucenie (choć jak mówicie raczej wysoce prawdopodobne). W obecnej chwili mam duży bałagan w życiu (właśnie rozstałam sie z kimś, problemy z motywacją do ukończenia studiów, szukaniem pracy etc). Jestem w lekkiej rozsypce delikatnie mówiąc... Był to chyba dość karkołomny plan aby w takim stanie rozgrzebywać tą sprawę i chcieć się z nim spotkać. Muszę sie powstrzymać, choć ciekawość mnie dręczy.
Jeśli kiedykolwiek zdecyduję się go poznać, nie chce mówić o tym mojemu tacie: wiem, że to bardzo zdenerwuje (on wypiera tą możliwość ze świadomości mimo, że mama kiedyś mu powiedziała) i może też napełnić lękiem, że może mnie utracić, a jestem obecnie jedyną bliską mu osobą.

Wątpię aby o temacie zupełnie udało mi się zapomnieć... To taki niezamknięty rozdział, nie do końca wyjaśniona sytuacja. Proszę na mnie nie krzyczeć, że wyjaśniona bo "on cie olał i tyle". Dla mnie każda decyzja ma różne perspektywy, choć jasne jest, że należy go ocenic negatywie, to jednak poznanie jego zdania, ewentualne wymówki jakich użyje, reakcja na obecną sytuacje - mają dla mnie znaczenie.

15

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Joanka jestem córką która poznała swego biologicznego ojca w wieku 19 lat.

Niczego to nie zmieniło w moim życiu, piszę o fakcie poznania Go. Wypierał się tego ojcostwa w młodości i teraz też z pewnością nie czuje się ojcem . Co czuje- nie wiem , ale widziałam łzy i słowa nie do powiedzenia...

Człowiek przeżył swoje, rodzina w którą włożył swe serce, odwdzięczyła mu się "za moje krzywdy".
Ja sama nie postrzegam dziś tego jako swą krzywdę. Podziwiam swoją mamę i resztę rodziny za miłość i ciepło z jakim mnie przyjęła i wychowała. Czy miało to wpływ na moje życie ? Pewnie tak. Wszystko ma wpływ, ale czy byłoby lepiej gdyby tata przy mnie był? Może byłoby gorzej...

Maz tu wiele wpisów pochodzących od matek samotnie wychowujących dzieci lub mówiących o tym aby się liczyć z uczuciami matki.

Dziewczyny tu nie chodzi o "zdradę" matki, o brak szacunku czy lojalności, o zamianę matki na ojca. Chodzi o poukładanie sobie życia, o odpowiedzi na pytania na które tylko samemu można sobie odpowiedzieć o poznaniu pochodzenia swych genów i o spojrzenie w oczy, bo tam da się wyczytać wiele.

No i uważam, że takiemu człowiekowi trzeba dać szansę zrobienia rachunku sumienia.I nie na siłę w żadnym razie. Zwykła konfrontacja. smile Dobrze jest obejrzeć wszystkie strony medalu. To daje szersze pole widzenia zwłaszcza skutków dokonanych wyborów po wielu latach. Pozwala zamknąć niektóre rozdziały i rozliczyć się z przeszłością.
Jakie teraz scenariusze napisze życie? Zależy od ludzi jakich zostawimy na swej drodze.

"Nie czekaj na wzajemność, telefon i róże
   gdy ciebie nie chcą, nie piszcz nie szlochaj
      najważniejsze przecież że ty kogoś kochasz
        czy wiesz, że łzy się śmieją kiedy są za duże"    Jan Twardowski

16

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
renesans napisał/a:

Joanka jestem córką która poznała swego biologicznego ojca w wieku 19 lat.

(...)

No i uważam, że takiemu człowiekowi trzeba dać szansę zrobienia rachunku sumienia.I nie na siłę w żadnym razie. Zwykła konfrontacja. smile Dobrze jest obejrzeć wszystkie strony medalu. To daje szersze pole widzenia zwłaszcza skutków dokonanych wyborów po wielu latach. Pozwala zamknąć niektóre rozdziały i rozliczyć się z przeszłością.
Jakie teraz scenariusze napisze życie? Zależy od ludzi jakich zostawimy na swej drodze.

Dziękuję renesnas, właśnie chciałam poznać kogoś z tej samej perspektywy co moja.

Tak, właśnie chodzi o możliwość "zrobienia rachunku sumienia". Mimo całego g* jakie ten facet zrobił, intuicyjnie jestem do niego pozywtynie nastawiona. Powiedziano mi tutaj, że to wielka naiwność, że z pewnością nie moze być inaczej niż, ze jest skończonym dupkiem (w końcu porzucenie mamy i mnie o tym świadczy) i tylko mnie zrani i mam wrażenie, że dziewczyny, które zostały opuszczone przez ojców swoich dzieci, nie chcą aby ich dzieci dażyły ich jakimkolwiek zainteresowaniem. Totalnie to rozumiem, ale chęć poznania ojca nie ma nic wspólnego z umniejszaniem zasług matki, nic a nic!

Decyzję czy go poznać i jak (anonimowo czy bezpośrednio) ciągle jeszcze dojrzewa w mojej głowie. Na razie najcennisza wydaje mi sie rada aby nie robić nic dopóki nie będę na tyle silna aby móc przyjąć ewentualne odrzucenie. Daję sobie czas na to.

17

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Dobrze jest, mimo wszystko, poznać biologicznego ojca. Inaczej ta myśl będzie nas dręczyć do końca życia.

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Witam

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Szczerze

20

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Mi by nie zależało na tym. Biologia nie jest żadnym wyznacznikiem więzi z kims, a skoro mial cie gdzies tyle lat to watpie abys znalazla w nim bratnia dusze.

Kamica nerkowa? Zbadaj ją! https://euksi.org
Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Trzeba się spotkac  słuchaj głosu serca nie ludzi każdy ma idne poglady

22

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Ja będąc na Twoim miejscu nigdy nie chciałabym poznać tego człowieka. On jest tylko dawcą nasienia, nikim więcej. W zasadzie nie powinien nazywać się ojcem. Nie chciał Cię. Co chcesz mu powiedzieć?
A jeżeli chodzi o ten brak relacji ojciec-córka, z całego serca polecam psychoterapię, wielu uratowała życie.

23

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Gdybym była na Twoim miejscu chciałabym poznać biologicznego ojca, myślę że "męczyło" by mnie to do końca życia, że nawet nie spróbowałam . Oczywiście możesz przeżyć zawód i rozczarowanie, ale wg mnie warto.
A jeśli masz jakieś "fajne przyrodnie rodzeństwo"?........... Rezygnując z próby poznania ojca nigdy się o tym nie dowiesz.

24

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
CudownaInaczej napisał/a:

Gdybym była na Twoim miejscu chciałabym poznać biologicznego ojca, myślę że "męczyło" by mnie to do końca życia, że nawet nie spróbowałam . Oczywiście możesz przeżyć zawód i rozczarowanie, ale wg mnie warto.
A jeśli masz jakieś "fajne przyrodnie rodzeństwo"?........... Rezygnując z próby poznania ojca nigdy się o tym nie dowiesz.

A może przeżyje takie rozczarowanie, z którym nie będzie mogła sobie poradzić? Ciekawość czasami jest zgubna.

25 Ostatnio edytowany przez szeptem (2018-11-23 14:57:46)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Dwie bliskie mi osoby przeszły sytuację, jaką rozważasz. Już w dorosłości, ok 30-stki, poznały na własne życzenie swoich biologicznych ojców. Obie historie okazały się WIELKIMI błędami i teraz żałują, że w ogóle to zrobiły.
W obu przypadkach ojcowie odeszli od matek jeszcze w ciąży i nie utrzymywali żadnego kontaktu ani nic nie łożyli.

Ojciec przyjaciółki okazał się agresywnym dupkiem, który na spotkaniu, pomimo początkowego spokoju, nagle zwyzywał ją i jej matkę od najgorszych i kazał zniknąć raz na zawsze ze swego życia (a dodam, że to wykształcony człowiek na tzw. stanowisku). Oczywiście stwierdził, że on nie jest jej ojcem, to kłamstwo, a matka puszczała się z innymi. Spotkać się w ogóle nie chciał, ona zrobiła to z zaskoczenia. Obraz ojca, nakreślony wcześniej przez jej matkę zgadzał się z tym opisem niestety. Mama odradzala jej spotkanie.

Druga historia też niestety smutna, kolega był pełen nadziei a usłyszał że zawsze był i jest niechcianym bękartem a jego mama to... ten facet z kolei to wykolejeniec, alkoholik, żyjący z pomocy społecznej i żebractwa. Kiedyś był dobrze zapowiadającym się dziennikarzem...

Zarówno przyjaciółka jak i kolega do dziś zmagają się z traumą i problemami psychicznymi po tych cudownych spotkaniach. Ich samoocena drastycznie spadła. Mają lęki i inne tego typu zaburzenia nerwowe. Zwłaszcza przyjaciółce ciężko jest się podnieść, jest zdruzgotana. Nie potrafi ułożyć sobie życia, relacje się jej psują, wybiera złych partnerów.

Szczerze odradzam Ci spotkanie z Twoim ojcem, bo masz wieeelką szansę na to, by przysporzyć sobie jedynie problemów. Szczęścia Ci to nie przyniesie.

26

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
szeptem napisał/a:

Dwie bliskie mi osoby przeszły sytuację, jaką rozważasz. Już w dorosłości, ok 30-stki, poznały na własne życzenie swoich biologicznych ojców. Obie historie okazały się WIELKIMI błędami i teraz żałują, że w ogóle to zrobiły.
W obu przypadkach ojcowie odeszli od matek jeszcze w ciąży i nie utrzymywali żadnego kontaktu ani nic nie łożyli.

Ojciec przyjaciółki okazał się agresywnym dupkiem, który na spotkaniu, pomimo początkowego spokoju, nagle zwyzywał ją i jej matkę od najgorszych i kazał zniknąć raz na zawsze ze swego życia (a dodam, że to wykształcony człowiek na tzw. stanowisku). Oczywiście stwierdził, że on nie jest jej ojcem, to kłamstwo, a matka puszczała się z innymi. Spotkać się w ogóle nie chciał, ona zrobiła to z zaskoczenia. Obraz ojca, nakreślony wcześniej przez jej matkę zgadzał się z tym opisem niestety. Mama odradzala jej spotkanie.

Druga historia też niestety smutna, kolega był pełen nadziei a usłyszał że zawsze był i jest niechcianym bękartem a jego mama to... ten facet z kolei to wykolejeniec, alkoholik, żyjący z pomocy społecznej i żebractwa. Kiedyś był dobrze zapowiadającym się dziennikarzem...

Zarówno przyjaciółka jak i kolega do dziś zmagają się z traumą i problemami psychicznymi po tych cudownych spotkaniach. Ich samoocena drastycznie spadła. Mają lęki i inne tego typu zaburzenia nerwowe. Zwłaszcza przyjaciółce ciężko jest się podnieść, jest zdruzgotana. Nie potrafi ułożyć sobie życia, relacje się jej psują, wybiera złych partnerów.

Szczerze odradzam Ci spotkanie z Twoim ojcem, bo masz wieeelką szansę na to, by przysporzyć sobie jedynie problemów. Szczęścia Ci to nie przyniesie.

Dokładnie. Ojciec, który chciałby odnowić kontakt z dzieckiem, sam by to wcześniej, czy później zrobił. Jeżeli tego nie zrobił - to znaczy, że tego nie chce.

27 Ostatnio edytowany przez DoswiadczonyDaro (2018-11-30 13:32:17)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Różnie to może być a najlepiej nie mieć oczekiwań. Fakty są takie, że to jest obcy człowiek i pomimo tego, że z jego cech i ew. historii rodziny mogą wynikać nasze pewne skłonności, gesty, upodobania ale to wszystko można traktować w kategorii ciekawostki niż czegoś co w dominujący sposób będzie wpływać na nasze życie. Z poznawczego punktu widzenia, jeśli interesuje nas historia rodziny, korzenie może nam to coś dać ale najpierw trzeba mieć do tego dystans. Natomiast oczekiwania jakieś gratyfikacji, pomocy, uczuć od obcego człowieka jest jakimś ogromnym nieporozumieniem. Poza tym taki człowiek jest cżłowiekiem "przypadkowym". Równie dobrze może się okazać profesorem jak i menelem, pijakiem. Co nam da taka wiedza? Jak ktoś ma dystans i rozsądek w stosunku do siebie to może poznać. Jeśli od tego coś uzależnia i jest to jakaś taka trampolina dla niego, ma to coś rozwiązać to raczej swoje problemy należy samemu rozwiązać bo spotkanie ich nie rozwiąże ale pogłębi jeśli będzie rozczarowaniem, bo nie tylko ich nie rozwiąże jak oczekujemy ale jeszcze bedziemy musieli mierzyc sie z obrazem obojetnosci ktory zobaczymy.

Z punktu widzenia faceta, gdyby się okazało że mam taką córkę to oczywiście wiele by zależało ode mnie i od mojego podejścia do życia i charateru. Ale brak relacji wcześniej w sytuacji kiedy takowe mogłbyby być oznaczałoby nic wiecej jak tylko obcość i obojetność dla "córki".

Co innego jakby to była taka "niespodzianka" a ja byłbym rodzinnym facetem (odkładając już na bok to ze nic takiego by się nie zdarzyło). Wtedy i tylko wtedy facet ucieszylby sie z corki ale moze musialby utrzymac ten fakt w tajemnicy bo co by komu dało zaistnienie takiego faktu?

Zle ze ojczym nie spelnil tutaj roli ojca ale to byla tez pochodna problemow w malzenstwie twojej matki.

28

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Post autorki jest stary, ale problem interesujący  i ważny, przecież jest coraz wiecej rozwodów i porzuceń.

Ja uważam, że trzeba skonfrontować się z rzeczywistością. Trzeba poznać swoje korzenie, nawet jeśli są smutne.
Tutaj wypowiadają się najczęściej mamy, ich punkt widzenia jest zgoła inny. Moja mama po rozwodzie uznała, że jest najważniejsza i ojciec potrzebny jest tylko do płacenia i do bardzo trudnych sytuacji. Znałam tylko jedną wersję wydarzeń i miałam bardzo nieciekawy obraz ojca.
Jako dorosła osoba zauważyłam nieścisłości w opowieści mamy i nawiązałam kontakt z ojcem. Oczywiście, że ojciec nie jest/był ideałem, ale jednak też nie był złem wcielonym.
Poznawanie go dało mi możliwość głębszego wejścia w swoje emocje i zbudowania nowego wizerunku na temat mężczyzn. Wcześniej byłam skłonna zawsze oskarżać facetów o złe relacje w związku.

29 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-11-30 14:58:36)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Odświeżony temat w sytuacji, gdy Autorka nie miała czasu lub ochoty powiedzieć, co w kwestii biologicznego ojca, postanowiła przed czterema laty.
Jestem tym zainteresowany, bo również "dawcą nasienia" dla mojego syna nie byłem.
Inna kwestia, bo biologiczny ojciec zmarł, gdy chłopiec miał kilka miesięcy zaledwie.
Dopilnowałem jednak, by dowiedział się jak najszybciej,po kim geny odziedziczył i dlaczego do mnie podobny nie jest. Bo jakby z tamtego, skórę zdarł. smile
Uważa mnie za ojca i tatę.I tego się trzymam. smile
Na grób tego biologicznego, corocznie raz przynajmniej, kładzie świeże kwiaty i znicz zapala.
To również perswadowałem jego matce, by nie zapominał o rodzinie jego ojca. Dzięki temu, choć poza ówczesnym, małym chłopcem nic mnie z nimi nie łączy, szanują mnie. A ja ich. smile

facet po przejściach

30

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Nie. nie. i jeszcze raz nie. Nie wiem czy dyskusja "żyje" ale odradzam stanowczo jakiekolwiek "bratanie się" z człowiekiem, który nie czuł się ojcem i nie wypełniał swoich obowiązków, a teraz - nie wiadomo co chce - na chwilę poprawić sobie nastrój??? Przeszłam coś podobnego. sama nawiązałam znajomość. Miałam 19 lat. dwadzieścia lat później zrozumiałam, że trzeba uciąć toksyczną relację... aby normalnie żyć.  co do tego doprowadziło - książkę mogłabym napisać. Gdybym mogła ostrzec samą siebie... to bym krzyczała - NIE ZBLIŻAJ SIE DO TEGO CZŁOWIEKA!   A to, że mój "ojciec" to człowiek "na poziomie" bardzo wykształcony... Tym gorzej! To w jaki sposób mnie traktował - dramat. Z tym, ze do zrozumienia tego potrzebowałam czasu. Także - stanowczo odradzam, odwołując się do własnych doświadczeń. radzę nie wierzyć w "cuda" i obietnice.

31 Ostatnio edytowany przez Leila01 (2019-02-11 23:50:15)

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Mój kolega odnalazł swego "tatę" po prawie 30latach ... Pierwsze i ostatnie pytanie: Czego chcesz, pieniędzy nie mam.....

To my tworzymy nasze własne przeznaczenie...

32

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Nie szukałabym kontaktu z ojcem, który przez wiele lat nie chciał pamiętać o tym, że ma dziecko i nie szukał żadnego kontaktu ze mną. To jest rola dorosłego, rodzica.
Ale każdy może mieć inne podejście. Pytanie, czy autorka udźwignie rozczarowanie, jeśli ono się przydarzy.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

33

Odp: Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?
niepodobna napisał/a:

Nie szukałabym kontaktu z ojcem, który przez wiele lat nie chciał pamiętać o tym, że ma dziecko i nie szukał żadnego kontaktu ze mną. To jest rola dorosłego, rodzica.
Ale każdy może mieć inne podejście. Pytanie, czy autorka udźwignie rozczarowanie, jeśli ono się przydarzy.

Autorka pytała 5 lat temu. Raczej nie odczyta tej rady.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Biologiczny ojciec - czy warto go poznać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018